⚽ Badania psychologiczne (np. z Oksfordu) pokazują, że największą wściekłość budzą symulatory piłki nożnej 🎮
Dlaczego wirtualny mecz doprowadza do furii szybciej niż Call of Duty czy GTA⁉️
- Frustracja zamiast krwi. Agresję wywołuje zablokowanie celu i bezpośrednia rywalizacja 1 na 1, a nie wirtualna przemoc.
- Brak kontroli. Kierujesz 1 zawodnikiem, resztą steruje AI. Gdy algorytm popełnia błąd, czujesz bezsilność i wrażenie ustawionego meczu.
- Fizjologia nie kłamie. Pomiary biometryczne graczy potwierdzają, że podczas gry w FIFĘ/EA FC tętno i ciśnienie krwi skaczą wyżej niż na wirtualnej wojnie.
To nie przemoc na ekranie niszczy pady, tylko utrata kontroli i poczucie niesprawiedliwej porażki!😉
Kto choć raz rzucał kontrolerem, ten wie!
Grzegorz GPS Świderski
Twitter.com/gps65
t.me/KanalBlogeraGPS
"Kto choć raz rzucał kontrolerem, ten wie!"
Raz napotkałem na usenecie, na grupie poświęconej grom konsolowym, wyznanie, że po nieudanych próbach przejścia finalnej misji Drivera 2 gracz zniszczył kontroler. Ale moim skromnym zdaniem najtrudniejsza była wcześniejsza misja w Rio de Janeiro wokół posągu Chrystusa. Cała seria Driver to moja ulubiona :) Seria GTA jest niezła, ale nie oddaje tak dobrze fizyki poruszania się pojazdów. GTA jest odrealnione :)
Nigdy nie rzucałem kontrolerem - to może być też kwestia osobowości nie tylko samego stresu, jako dziecku rodzice kupili mi takie coś od "ruskich" na placu (lata około 1992-1995) na żółte dyskietki - w Mortal Combat (ulubiona postać mamy: czteroręki Goro) regularnie w sumie stale przegrywałem z mamą :) jakoś nie odczuwałem z tego powodu frustracji. Z kolegami była bardziej wyrównana walka.
Zamiast rzucać padem można zmienić formę rozrywki.