Rozwiązanie infantylnego kryzysu konstytucyjnego jest dziecinnie proste! Należy uściślić prawo (konstytucję i/lub ustawy), tak by przyjąć któreś z dwóch rozwiązań:
- 1⃣. Uchwalić, że powołany sędzia, czy w ogóle jakikolwiek urzędnik, ślubuje przed organem, który go powołał.
- 2⃣. Uchwalić, że jeśli prawo wymaga ślubowania kogokolwiek wobec prezydenta, to prezydent musi się na to zgodzić i może kandydaturę odrzucić.
I po problemie. Tak to rozwiązują dorośli. A dzieciaki, czyli wszyscy nasi politycy i prawnicy, w tym Tusk i Kaczyński, walą się grabkami w piaskownicy i kłócą o interpretację słów "wobec", "w obecności", "przed" etc... To są infantylne debile! Ich wszystkich należy wywalić a głupoty, które głoszą i wypisują zaorać! Powinien się wreszcie ktoś dorosły za nich wziąć, wystarczy nawet leśniczy.
W całym tym sporze prawnym, jaki toczą PiS z KO, nie chodzi o praworządność, nie chodzi o ustrój, nie chodzi o porządek w państwie, im chodzi o władzę, którą mają dzięki sianiu chaosu i zamętu. Zauważyli, że tym więcej im lud daje władzy, im toczą głupsze spory i im bardziej debilnie się kłócą. Bo lud, który ich wybiera, to jeszcze większe debile niż oni.
Grzegorz GPS Świderski
Twitter.com/gps65
t.me/KanalBlogeraGPS
Bredzić każdy może, jeden gorzej drugi jeszcze gorzej. Jakbyś choć chwilę poświęcił na przeczytanie Konstytucji, może byś coś się dowiedział, choćby to, by cokolwiek zmienić choćby w kwestii sędziów TK, trzeba zmienić w tym zakresie Konstytucję. Co do władzy, Konstytucjonaliści jak prof. Piotrowski, czy prof. Grabowska też marzy o władzy, pogadaj ze swoim AI, może ci prawdę powie, bo jak sam coś wymyślisz, to nie wiadomo gdzie uciekać.
Tak, Piotrowski i Grabowska też marzą o władzy i to też debile. Współuczestniczyli w tworzeniu tego idiotycznego prawa, jakie teraz mamy. Precyzja tego prawa jest na poziomie przedszkola.
Problem tkwi w wykładni, interpretacji i dowolności ich stosowania, patrz interpretacje US - każda dzielnica potrafi mieć inną interpretacje a pożal się do Izby Skarbowej dostaniesz "kropkę w aktach" to co widzimy to po prostu wyższy poziom tego zjawiska.
Dobrze napisane prawo nie wymaga wykładni i interpretacji prowadzących do sprzeczności. Napisałem wyżej dwa punkty, które rozwiązuje wszystkie problemy interpretacyjne dotyczące kwestii ślubowania. To nie jest problem prawa czy języka, ale debili, którzy nie umieją się z sensem językiem posługiwać i piszą mętne prawo. To są dzieciaki, które muszą pójść do podstawówki i nauczyć się ściśle wyrażać po polsku.
Pełna zgoda co do prawa, ale nie do debili, przynajmniej nie wszyscy nimi są a raczej koniunkturalistami którzy wykorzystują wcześniej wspomnianą słabość prawa do manipulowania nim. Poza dobrym prawem politycy nie mogą być moralnymi i mentalnymi bandytami.
Jedyny mądry się odezwał. To już nie problem prawa tylko przerostu ambicji piszącego dla którego każdy to jak prof.Piotrowski czy prof.Grabowska to debile. Zapomniał dodać ,że jest już mowa o zmianach w Konstytucji,a problemem jest to ,że Tusk jako przedstawiciel reżimu ma obsesję na punkcie prezydenta.Do tego by prezydent zachował swoje prerogatywy nie potrzeba wcale ubliżać znanym profesorom i wymyślać nowe prawo. To sytuacja nienawiści obrzydliwych ,zdolnych do każdej podłości łajdakom a nie potrzeba polityczna.