Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentujący
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

PiS - rachunek za osiem lat i nowy sprawdzian

mjk1 26.09.2026

 Po rachunku za rządy KO pora na rachunek za rządy PiS. I tutaj proponuję dokładnie tę samą metodę. Nie będę zaczynał od pytania, czy PiS był lepszy od Tuska. Nie będę też zaczynał od afer, sporów o sądy, Kaczyńskiego, Brukselę czy emocje, które przez ostatnie lata zdominowały polską politykę. Najpierw sprawdźmy coś znacznie nudniejszego. Co PiS obiecał? Co zrobił? Ile to kosztowało? Co rzeczywiście osiągnięto? Czego nie zrobiono? I co z tego wynika dla obecnego programu tej partii? Właśnie tutaj zaczyna się problem, który dotyczy nie tylko PiS.

Partia, która miała lekarstwo na wszystko.

 Przez lata PiS występował w polskiej polityce jako partia, która zna rozwiązanie niemal każdego problemu. Demografia? 500+. Ubóstwo? 500+ i kolejne transfery, Mieszkania? Programy mieszkaniowe. Przemysł? Reindustrializacja. Inwestycje? CPK, drogi, kolej, porty. Energia? Atom, gaz, własne źródła energii. Bezpieczeństwo? Wielka armia. Kapitał? PFR, BGK i krajowe oszczędności. Rozwój? Państwo miało inwestować i uruchamiać prywatny kapitał.

 W programie z 2023 r. PiS przedstawiał szeroki plan do 2031 r., obejmujący między innymi finanse publiczne, podatki, przemysł, inwestycje, energetykę, mieszkalnictwo i politykę społeczną. Sam program podkreślał znaczenie PFR, BGK i innych instytucji rozwoju jako narzędzi aktywnej polityki gospodarczej. I dobrze. Program partii właśnie po to jest. Tylko że teraz mamy ciekawy moment. PiS jest już partią opozycyjną i od prawie trzech lat mówi Polakom, jak wiele rzeczy można było zrobić lepiej i jak wiele problemów rozwiązałby jego powrót do władzy. Kiedy jednak przychodzi moment: „dobrze, pokażcie swój plan”, okazuje się, że nowa oferta ... dopiero powstaje.

 W czerwcu 2026 r. PiS zapowiedział 21 punktów „Planu Czarnka”, które mają być realizowane w pierwszych 100 dniach przyszłego rządu. Na pierwszym dużym spotkaniu pokazano jednak zaledwie trzy. Wyjście z ETS. „Srebrna praca”, czyli preferencje podatkowo-składkowe dla pracujących emerytów. Podniesienie drugiego progu PIT ze 120 do 180 tys. zł rocznie, a przy wspólnym rozliczeniu małżonków do 360 tys. zł. I właśnie to jest interesujące. Nie dlatego, że PiS nie ma prawa przygotowywać programu. Oczywiście, że ma. Tylko dlatego, że czym innym jest przez lata przekonywać, że zna się lekarstwo na wszystkie bolączki państwa, a czym innym przedstawić gotowy rachunek: co zrobimy, jak to zrobimy i skąd weźmiemy pieniądze. Trzy punkty to trochę za mało, jak na program naprawy Polski. To dopiero początek sprawdzianu.

Najpierw jednak rachunek za lata 2015–2023.

 Zacznijmy od gospodarki. I tutaj trzeba oddać PiS to, co pokazują liczby. Polska gospodarka w okresie rządów Zjednoczonej Prawicy rozwijała się. Bezrobocie rejestrowane spadło z 9,7 proc. na koniec 2015 r. do 5,1 proc. na koniec 2023 r. Przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej wzrosło z 3899,78 zł w 2015 r. do 7155,48 zł w 2023 r.  Nie można tego sprowadzić do propagandy. To są realne zmiany.

 Równocześnie PiS przeprowadził ogromną zmianę w polityce społecznej. W 2016 r. uruchomiono program 500+, początkowo na drugie i kolejne dziecko, a od 2019 r. rozszerzono go na każde dziecko. Była to fundamentalna zmiana sposobu prowadzenia polityki społecznej. Można spierać się o koszty, wpływ na dzietność czy konstrukcję programu. Nie można natomiast udawać, że nic się nie wydarzyło. Wydarzyło się bardzo dużo, ale właśnie dlatego trzeba zadać następne pytanie Skoro państwo wydawało znacznie więcej, skoro dochody gospodarstw domowych rosły, skoro bezrobocie spadło, skoro powstały nowe instytucje rozwoju i wielkie programy inwestycyjne, to dlaczego nie nastąpił równie wyraźny przełom w inwestycjach? To jest jedna z najciekawszych kwestii całego rachunku PiS. Stopa inwestycji wynosiła w 2015 r. 20,4 proc. PKB. W 2023 r. wynosiła 17,4 proc. PKB. A więc mimo całej retoryki o gospodarce inwestycyjnej i wielkim planie rozwoju udział inwestycji w PKB nie wzrósł, lecz spadł. To nie znaczy, że inwestycji było mało w sensie nominalnym. Polska gospodarka była przecież większa. To znaczy coś bardziej konkretnego: inwestycje nie zwiększyły swojego udziału w gospodarce w takim stopniu, jak wynikałoby to z ambicji programu. I to jest rzecz, którą trzeba zapisać w rachunku PiS. Nie jako porażkę wszystkiego, ale jako niewykonanie jednego z ważnych założeń modelu rozwojowego.

Państwo inwestowało.

 Tu również trzeba zachować proporcje. PiS rzeczywiście uruchomił ogromne programy inwestycyjne i stworzył cały system instytucji, których zadaniem było mobilizowanie kapitału. PFR, BGK, fundusze celowe, programy infrastrukturalne, inwestycje samorządowe. Państwo miało przestać być wyłącznie administratorem i stać się aktywnym uczestnikiem rozwoju. To była świadoma zmiana modelu. Problem polegał na tym, że część tego systemu zaczęła działać poza klasycznym budżetem. I tutaj mamy bardzo ważny dokument NIK. Według NIK w 2023 r. przez fundusze obsługiwane przez BGK finansowano zadania publiczne na kwotę ponad 130 mld zł. Zadłużenie tych funduszy na koniec 2023 r. wyniosło 277 mld zł. NIK wskazywała przy tym na ograniczenie przejrzystości finansów publicznych i kontroli parlamentarnej. To jest bardzo ważna uwaga. Nie dlatego, że jest to ukrywanie długu. Dług sektora instytucji rządowych i samorządowych obejmuje te zobowiązania zgodnie z unijną metodologią, ale dlatego, że sposób finansowania państwa stał się znacznie bardziej skomplikowany i mniej przejrzysty dla obywatela. A to już jest realny koszt takiego modelu.

A sam dług?

 Tutaj zaczyna się ciekawsza część. W 2015 r. dług sektora instytucji rządowych i samorządowych wynosił około 51 proc. PKB. W 2023 r. było to 49,7 proc. PKB. Czyli nie można napisać, że PiS doprowadził do eksplozji długu w relacji do PKB. Takiego wniosku liczby po prostu nie potwierdzają. Jednak równie nieuczciwe byłoby napisanie, że PiS zostawił finanse publiczne w idealnym stanie, bo w 2023 r. deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniósł 5,3 proc. PKB. NIK zwróciła uwagę właśnie na skalę finansowania zadań państwa poza klasycznym budżetem. Czyli prawda jest bardziej interesująca od obu politycznych wersji. Relacja długu do PKB nie eksplodowała, ale państwo coraz intensywniej korzystało z finansowania pozabudżetowego, a deficyt pod koniec rządów PiS był jednak wysoki. Tak wygląda rachunek.

Mieszkania: więcej budowano, problem pozostał.

 Tutaj również liczby są konkretne. W 2015 r. oddano w Polsce do użytkowania 147,7 tys. mieszkań. W 2023 r. było ich 221,3 tys. To bardzo duży wzrost, ale znowu trzeba oddzielić liczbę mieszkań od dostępności mieszkań. Jeżeli państwo zwiększa popyt kredytowy, a podaż mieszkań nie nadąża, część pieniędzy przeznaczonych na pomoc może zostać skapitalizowana w cenach nieruchomości. Dlatego sam wskaźnik liczby oddanych mieszkań nie wystarcza do oceny polityki mieszkaniowej. I tutaj PiS również nie rozwiązał problemu do końca.

Demografia: tutaj lekarstwa nie znaleziono.

 500+ miało być nie tylko programem społecznym. Od początku przedstawiano je również jako instrument przeciwdziałania kryzysowi demograficznemu. I tu trzeba powiedzieć rzecz nieprzyjemną dla każdej partii, która chce rozwiązać demografię pieniędzmi: dzietność nie została trwale odwrócona. To nie przekreśla 500+ jako programu ograniczającego ubóstwo dzieci czy zwiększającego dochody rodzin, ale oznacza, że nie można przedstawiać go jako rozwiązania problemu demograficznego. I właśnie demografia jest jednym z tych obszarów, w których obecny PiS nadal będzie musiał pokazać coś więcej niż transfer pieniężny. Co ciekawe, PiS w 2026 r. ponownie prowadzi prace programowe dotyczące rodziny, demografii i edukacji, zapowiadając przygotowanie konkretnych rozwiązań. Czyli nawet tutaj historia zatacza koło: problem jest znany od lat, lekarstwo było już podawane, a program jego dalszego leczenia nadal jest przygotowywany.

Energia - kierunek był jasny.

 W energetyce PiS pozostawił po sobie bardzo wyraźny kierunek. Gaz z nowych źródeł, rozwój terminali LNG, uniezależnianie się od rosyjskich dostaw, atom, utrzymanie znaczącej roli energetyki konwencjonalnej. To nie były wyłącznie hasła. Część infrastruktury rzeczywiście powstała, ale również tutaj nie wszystko zostało wykonane. Atomu jednak nie zbudowano. Transformacja energetyczna nie została zakończona. Problem wysokich cen energii dla przemysłu pozostał. I właśnie dlatego obecny PiS ponownie uczynił tanią energię jednym z głównych tematów programu. W kwietniu 2026 r. podczas debaty „Alternatywa 2.0” Jarosław Kaczyński mówił wprost, że tania energia jest warunkiem przyciągania nowych inwestycji, a PiS zapowiadał plan ratunkowy dla finansów publicznych i przebudowę modelu energetycznego. To jest sensowny kierunek pytania, ale samo pytanie nie jest jeszcze odpowiedzią.

CPK i wielkie projekty.

 Podobnie należy potraktować CPK. Nie wpisywałbym go ani do rubryki zbudowane, ani do rubryki nic nie zrobiono. Projekt został przygotowany, rozwijany i pochłonął znaczne środki, ale za rządów PiS nie został doprowadzony do fazy eksploatacji. To jest projekt wieloletni, dlatego uczciwy rachunek powinien pytać: ile wydano na przygotowanie, jakie decyzje podjęto, co zostało wykonane, co wymaga kontynuacji i jaki będzie ostateczny koszt. Dokładnie tę samą metodę zastosowałem wobec obecnego rządu. Nie można przecież raz uznawać rozpoczęcia projektu za sukces, a innym razem za marnowanie pieniędzy. Ta sama miarka.

Co więc naprawdę zostawił PiS?

 Po ośmiu latach zostaje obraz znacznie bardziej skomplikowany niż sukces albo katastrofa. Z jednej strony, wyraźnie spadło bezrobocie, rosły wynagrodzenia, zwiększono dochody rodzin, uruchomiono wielkie programy społeczne. Zwiększono aktywność inwestycyjną państwa, powstały lub rozwinięto instytucje mające mobilizować kapitał. Rozpoczęto wielkie projekty infrastrukturalne i energetyczne. Z drugiej strony, stopa inwestycji spadła względem 2015 r. Nie udało się przełamać problemu niskiej skłonności sektora prywatnego do inwestowania. Demografia nie została naprawiona. Wielkie projekty w wielu przypadkach pozostały projektami w budowie lub przygotowaniu. Finansowanie części zadań państwa przesunięto poza klasyczny budżet. Pod koniec rządów deficyt był jednak wysoki. To jest właśnie rachunek. Ani laurka, ani akt oskarżenia.

I teraz najciekawsze - PiS po Tusku.

 Tutaj zaczyna się druga część sprawdzianu. PiS przez prawie trzy lata opowiadał, że obecny rząd zadłuża państwo, niszczy inwestycje, podnosi koszty, ogranicza rozwój i prowadzi gospodarkę w złym kierunku. Część tych zarzutów można sprawdzać liczbowo, ale skoro PiS chce wrócić do władzy, to samo wskazanie błędów Tuska już nie wystarczy. Trzeba odpowiedzieć: co zrobimy inaczej? I przede wszystkim: za ile?

Na razie mamy trzy odpowiedzi. 

 PiS zapowiada 21 punktów Planu Czarnka na pierwsze 100 dni przyszłego rządu. Na razie publicznie pokazano trzy. Pierwszy: wyjście z ETS. Drugi: „srebrna praca”. Trzeci: podniesienie drugiego progu PIT do 180 tys. zł. Każdy z tych punktów można analizować, ale żaden nie odpowiada jeszcze na wszystkie podstawowe pytania programu gospodarczego. I tu dochodzimy do najważniejszego. Skąd pieniądze? Jeżeli podnosimy próg podatkowy, państwo otrzyma mniej dochodów. Jeżeli zwalniamy część dochodów pracujących emerytów z podatku i składek, państwo otrzyma mniej dochodów. Jeżeli wychodzimy z ETS, trzeba powiedzieć, czym zastępujemy mechanizmy finansowe i inwestycyjne związane z transformacją energetyczną oraz jak zapewnimy inwestycje w energetykę. Równocześnie jednak PiS mówi o taniej energii, inwestycjach, obronności, rozwoju przemysłu i zatrzymaniu wzrostu długu. To wszystko można zrobić, ale nie można tego zrobić jednocześnie bez pokazania rachunku. I tu PiS będzie musiał zdać najtrudniejszy egzamin Nie wystarczy powiedzieć: „Tusk zadłużył Polskę”. Trzeba powiedzieć: ile wyniesie deficyt po powrocie PiS do władzy? Nie wystarczy powiedzieć: „Trzeba inwestować”. Należy powiedzieć: ile będzie inwestował budżet, ile BGK i PFR, a ile ma pochodzić z prywatnego kapitału? Nie wystarczy: „Tania energia”. Trzeba powiedzieć: ile kosztuje atom, sieci, modernizacja energetyki i czym finansujemy okres przejściowy? Nie wystarczy: „Polski przemysł”. Trzeba powiedzieć: które gałęzie, jakie inwestycje, jakie ulgi i jaki efekt produktywności? Nie wystarczy: „demografia”. Trzeba powiedzieć: co ma spowodować, że Polacy będą mieli więcej dzieci, skoro sam transfer pieniężny tego nie zrobił? I wreszcie najważniejsze: co z długiem? Bo to będzie najważniejszy test wiarygodności.

Jest jeszcze jeden problem.

 PiS przez lata mówił Polakom, że wie, jak rozwiązać problemy Polski. Dzisiaj, kiedy trzeba przedstawić nową wersję tego rozwiązania, słyszymy: pracujemy nad programem. I właśnie tego nie należy ani wyśmiewać, ani przemilczać. To jest po prostu fakt. Partia ma prawo a nawet obowiązek opracowywać program. Skoro jednak go jeszcze opracowuje, to nie można już dzisiaj traktować jej wszystkich deklarowanych rozwiązań jako gotowego lekarstwa. Lekarstwo trzeba najpierw pokazać. Potem podać dawkę. A na końcu sprawdzić, czy działa. Na razie mamy trzy punkty z 21.

Ten cykl ma więc prostą zasadę.

 Najpierw był rachunek KO. Teraz rachunek PiS. Potem przyjdą następni. Jeżeli PiS pokaże cały program, będę go sprawdzać dokładnie tak samo jak program KO. Bez taryfy ulgowej, bez taryfy karnej i bez pytania, kto jest „nasz”, a kto „ich”. Jeżeli jedna partia mówi: mamy świetny wzrost gospodarczy, to pytam o deficyt i dług. Jeżeli druga mówi: mamy świetny plan naprawczy, to pytam o źródła finansowania. Jeżeli jedna mówi: inwestujemy,  to pytam o stopę inwestycji i efekt. Jeżeli druga mówi: będziemy inwestować jeszcze więcej, pytam dokładnie o to samo. I właśnie dlatego nie interesuje mnie, kto ma lekarstwo Interesuje mnie recepta a na recepcie powinno być napisane: co, za ile, z jakich pieniędzy, w jakim czasie i z jakim efektem.

 PiS miał osiem lat na sprawdzenie własnego modelu w praktyce. Teraz ma kolejną okazję, ale zanim usłyszymy, że tym razem wszystko będzie zrobione idealnie, dobrze byłoby zobaczyć pozostałe 18 punktów, bo na razie mamy trzy. A Polska, jak wiadomo, ma trochę więcej niż trzy problemy. I właśnie dlatego zaczynamy od rachunku. Nie od wiary.

 Przez lata słyszeliśmy od PiS, że na każdą polską bolączkę ma już lekarstwo. Dzisiaj, kiedy przychodzi pora na receptę, dowiadujemy się, że lekarz dopiero ją pisze. Trudno więc na razie ogłaszać, że PiS ma lekarstwo na Polskę. Ma trzy pierwsze punkty recepty i zapowiedź kolejnych osiemnastu. Po ośmiu latach rządzenia i trzech w opozycji, to trochę mało, żeby wystawiać sobie świadectwo nieomylności, tym bardziej że rachunek za poprzednią kurację już mamy. Teraz poproszę o receptę na następną a potem, jak w przypadku każdego lekarstwa, sprawdzę nie nazwę na opakowaniu, lecz skład, dawkę, koszt i przede wszystkim skutki uboczne. Bo w polityce również nie wystarczy powiedzieć: zaufajcie nam, my wiemy. Trzeba pokazać, jak konkretnie zamierzacie to zrobić

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 361
u2

u2

26.09.2026 16:50

8 lat rządów Zjednoczonej Prawicy pod względem stanowienia prawa i realizowania postulatów społecznej sprawiedliwości to pasmo samych porażek, wręcz klęsk. O ile gospodarczo dali sobie radę znakomicie i zaczęli realizować Wizję Wielkiej Polski, to prawnie wypadli mizernie, wręcz tragicznie.

Bo gdzie prawników masa, tam bezprawie hasa.

tricolour

tricolour

26.09.2026 20:14

No cusz, 

42 komentarze w wątku o KO, jeden w wątku o PiS. Faktem jest, że żywot drugiego krótki, ale zobaczymy... podejrzewam, że 42 nie będzie. 

u2

u2

26.09.2026 20:53

W odpowiedzi do: tricolour

Z czego 17 było odopowiedziami mjk1 dla 4 innych użytkowników. Szału nie było, tylko powtarzanie w kółko mjk1 żeby coś mu podać na tacy.

A dzisiaj jest Sobota i  ludzie maja inne rozrywki niż pyskówki na NB. Ja na przykład próbuję bezskutecznie pobić tryb nightmare w grze Brotato. To zajmuje masę czasu :)

sake3

sake2020

26.09.2026 21:35

W odpowiedzi do: u2

@U2....Pan podobno jest szachistą.Może wyzwać by tak ,,szachistę'' i pokazać,że nie wszystko jest tak jak oni rozumieją. A może się panu trafią takie okazy intelektu jak Joński +Szczerba i we dwóch już dadzą panu radę. Pyskówki na NB to powrót do dotychczasowego ględzenia przez 8 lat rządów geriatry Kaczyńskiego,tyle ,że autor nie rozumie że w tej chwili to już inny czas,inne priorytety i nie da się jakieś stare rachunki dopasowywać właśnie dziś kiedy mamy reżim już pełną gębą . Teraz są już inne czasy i nie da się starych rachunków przedstawiać,stare rachunki się wyrzuca.

u2

u2

26.09.2026 23:01

W odpowiedzi do: sake2020

"Pan podobno jest szachistą"

Rzeczywiście droga Sake, grałem rozrywkowo w szachy. Byłem takim szachowym turystą. Dzięki szachom trochę pozwiedzałem świata, ale znowu nie tak wiele jak inni, traktujący szachy zawodowo. Choć zdobyłem indywidualnie i drużynowo trochę medali i pucharów, ale to było dawno temu i nieprawda :)

Co do umiejętności gry w szachy, to na pewno w reżimie Tuska pogrywa minister Domański. Oglądałem filmik na YT jak zagrał w swoim gabinecie ze słynną arcymistrzynią z Węgier Judit Polgar, która skutecznie rywalizowała z mężczyznami. Ale nie czarujmy się, Domański to słaby szachista i osiąga słabiutke wyniki, nie tylko szachowe, ale i finansowe. Czy dlatego, że nie potrafi grać w szachy? Podejrzewam, że trochę tak. To są powiązane tematy.

Niedawno premier Tusk napisał na X, że nie będzie grał w szachy z kimś kto używa bejzbola. Tyle że pały i gazu używają siepacze reżimu Tuska od dawna. Żadne kulturalne szachy nie wchodzą w grę. Pała! Pała! Pała! Gaz! Gaz! Gaz! I jeszcze jak ludzie nie widzą: kopa! kopa! kopa! :)

mjk1

mjk1

26.09.2026 23:16

W odpowiedzi do: sake2020

Znowu przeczytałaś mój wpis inaczej, niż został napisany Droga Sake, bo ja właśnie rozdzieliłem dwie rzeczy: rachunek za poprzednie osiem lat PiS oraz program na dzisiejsze problemy Polski. Rachunek za lata 2015-2023 jest potrzebny nie po to, żeby dziś urządzać wykopaliska historyczne, tylko żeby sprawdzić, co PiS wtedy obiecywał, co zrobił, ile to kosztowało i jakie były efekty. I dokładnie to zrobiłem, bez tezy, że wszystko było sukcesem, ale też bez tezy, że wszystko było katastrofą. A potem przeszedłem do tego, co jest najważniejsze dzisiaj.

I tu właśnie pojawia się problem, którego, nie wiem czemu, nie chcesz zauważyć: skoro PiS od lat mówi, że zna lekarstwa na problemy, które dziś mamy, to naturalne jest pytanie: gdzie jest dzisiejsza recepta? Na razie przedstawiono trzy punkty z zapowiedzianych dwudziestu jeden. Można je analizować i ja właśnie zacząłem to robić. Ale z trzech punktów nie da się jeszcze uczciwie ocenić programu dotyczącego całej gospodarki, energii, przemysłu, mieszkań, demografii, długu czy inwestycji. Dlatego napisałem wprost: kiedy PiS pokaże cały program, będzie można go przeanalizować. Sprawdzić pieniądze, mechanizmy, koszty i skutki. I wtedy będę go oceniał dokładnie tą samą miarą, którą stosuję wobec KO. Wydaje mi się, że to właśnie jest obiektywność.

A że wpis jest nudny? Cóż… to już rzeczywiście kwestia gustu. Jedni wolą rachunki i liczby, inni wolą Jońskiego, Szczerbę, „reżim” i pyskówki. Ja jednak spróbuję jeszcze trochę pomęczyć Czytelników tym pierwszym, bo stary rachunek można wyrzucić dopiero wtedy, kiedy wiadomo, jaki jest nowy. A nowego rachunku PiS na razie jeszcze nie pokazał.

I na tym właśnie polega mój wpis Droga Sake.

sake3

sake2020

27.09.2026 11:05

W odpowiedzi do: mjk1

@mjk1...A ja mam własnie takie życzenie by sobie  pisać co uważąm. I co pan mi zrobi? Ciekawe czy już pan dojrzał do tego by tak ,,analitycznie'' sprawdzać co prof. Czarnek podał,na co PiS się decyduje jakie ma plany. Jak na razie za wcześnie dywagować więc pan chyba tylko z nienawiści do PiS-u podjął się  kampanii negatywnej. bo KO jakoś pobieżnie pan przeleciał. Nie wiem czy Tusk z bejsbolem  będzie kontrolował wybory tak jak dziś by wynieść siłą do prezydentury w Krakowie swoją przedstawicielkę więc nawet nie wiem czy te rachunki będą nawet potrzebne. Ciekawe jakie rachunki pan wystawi KOnfederacji,bo tam się nieźle kotłuje.No ale pisać każdy może jeden lepiej drugi gorzej. 

mjk1

mjk1

27.09.2026 11:31

W odpowiedzi do: sake2020

Ależ oczywiście, że możesz pisać, co uważasz Droga Sake a ja nie tylko Ci nic nie zrobię, ale nawet pochwalę.. Ja jednak również będę pisał, co uważam - i dodatkowo sprawdzał to liczbami.

Mam jednak dwa proste pytania.

W poprzednim wpisie napisałaś, że zrobiłem Tuskowi „laurkę”. Kilkakrotnie zapytałem, na podstawie którego zdania lub której liczby tak twierdzisz. Do dziś odpowiedzi nie ma.

Teraz zrobiłem dokładnie to samo z PiS: najpierw rachunek za lata jego rządów, potem sprawdzenie, co dziś proponuje. I nagle jest to „kampania negatywna przeciw PiS”.

Jako zwolenniczka PiS, zrób coś bardzo prostego: wskaż jedno zdanie w moim wpisie, które jest krytyką PiS, a nie analizą faktów i jego programu. Jedno  w zupełności wystarczy.

A co do prof. Czarnka - nie bardzo rozumiem Twój zarzut. Ja przecież napisałem, że na razie jest za wcześnie na ocenę całego programu, bo z zapowiedzianych 21 punktów przedstawiono dopiero trzy. Dlatego napisałem również, że kiedy pojawią się następne, będę je analizował. Czyli dokładnie odwrotnie, niż sugerujesz: nie oceniam tego, czego jeszcze nie pokazano. Czekam, aż zostanie pokazane.

A wtedy rachunek będzie taki sam jak dla KO. Bez laurki i bez kampanii. Po prostu: co obiecują, skąd pieniądze, jak to zrobią i jaki będzie efekt.

sake3

sake2020

27.09.2026 11:47

W odpowiedzi do: mjk1

@mjk1...No więc niech pan nie wypycha się przed szereg skoro kampania jeszcze się nie zaczęła. Niech już lepiej pan nic nie analizuje,a zrobi zbiorczą po analizie wszystkich . Pan chyba dotąd nie dowiedział się że nie żyjemy w demokratycznym państwie i te pana wyliczenia można wrzucić do kosza. Prawda jest tam gdzie tylko ONI oni ją rozumieją, a nie tam gdzie pan z namaszczeniem pracowicie skrobie. Mówi panu coś przypadek Wałęsy? Kto uwierzy debilnej prokuraturze?

mjk1

mjk1

27.09.2026 11:59

W odpowiedzi do: sake2020

I znowu nie dowiedziałem się dlaczego z dwóch identycznych wpisów, jeden jest laurką a drugi krytyką. Ale czego wymagać od kogoś, kto nie rozumie, że Tusk akurat rozwalił w drobny mak całą legendę Bolka z nim samym włącznie.

mjk1

mjk1

26.09.2026 23:20

W odpowiedzi do: u2

" ... tylko powtarzanie w kółko mjk1 żeby coś mu podać na tacy".

Nie "coś" Uboot tylko dowód na to że gdziekolwiek skłamałem. I nie doczekałem się niestety.

u2

u2

26.09.2026 23:43

W odpowiedzi do: mjk1

Znowu jakieś dziwne żądania. Piszę o tym regularnie na NB. Nabijasz sobie statsy, a przecież jest Sobota i week-end. Zajmij się czymś pożytecznym mjk1 :)

mjk1

mjk1

27.09.2026 00:03

W odpowiedzi do: u2

Jestem po dożynkach Uboot i nie mam naprawdę już czym się zająć. A jeszcze ostatnio jakiś za bardzo upierdliwy się zrobiłem. Domagam sią, o zgrozo, udowodnienia oskarżeń wobec mojej nieskromnej osoby. Niesamowite nieprawdaż?

u2

u2

27.09.2026 00:24

W odpowiedzi do: mjk1

"udowodnienia oskarżeń wobec mojej nieskromnej osoby"

Masz przerośnięte ego. Poprzednio powtarzałeś w kółko jakieś androny, że ja niby pisałem czego nie pisałem. Teraz podobnie. Sake już tobie kilka razy zwracała uwagę, że dyskutujesz sam ze sobą.

O nic ciebie nie oskarżam. Odczep się. Przedstawiam swój punkt widzenia, z którym możesz się nie zgadzać, ale po co się ciągle powtarzasz, tego nie wiem. Statsy? Przecież to zabawa dla dzieci :)

mjk1

mjk1

27.09.2026 11:12

W odpowiedzi do: u2

Ostatni raz Uboot, bo znowu zarzucisz mi, że sam nabijam sobie lajki. 

Razem z Sake naszą ukochaną napisaliście, że mój wpis jest laurką dla Tuska i żeby nie było niedomówień - macie do tego święte prawo. Ja jednak, po takim oskarżeniu, mam prawo zapytać, na jakiej podstawie tak twierdzicie. Sake tego nie napiszę, bo to jednak kobieta, ale wobec Ciebie Uboot nie mam sentymentów. Dopóki nie podasz przynajmniej jednego zdania z mojego wpisu, które jest laurką dla Tuska, ja będę twierdził, że łżesz. I nie mam zamiaru więcej z Tobą polemizować, chyba, że wkleisz takie zdanie. Wspaniałej niedzieli życzę. 

u2

u2

27.09.2026 11:24

W odpowiedzi do: mjk1

"ja będę twierdził, że łżesz" 

Bez podania cytatu z mojego wpisu możesz sobie tak twierdzić do woli. To są bezpodstawne oskarżenia. Jak w skeczu Fronczewskiego z Pszoniakiem: Student Awas :)

youtube.com

mjk1

mjk1

26.09.2026 23:24

W odpowiedzi do: tricolour

Gdyby zależało mi na komentarzach, to zapewniam, że wsmarowałbym taki wpis, że byłoby ich 420. Chyba jednak nie o to chodzi trójkolorowy? 

sake3

sake2020

27.09.2026 11:09

W odpowiedzi do: mjk1

@mjk1...Zapewne przy pomocy pana Grzesia i jego metadanych. A życie toczy się obok was.

mjk1

mjk1

27.09.2026 11:43

W odpowiedzi do: sake2020

Nie Droga Sake. Pisałbym o totalnych pierdołach, czym straszył Joński, Naleśnik, albo jakiś szmatławiec z Trawemunde, czyli o sprawach, które mają dla państwa dokładnie takie znaczenie, jak lawina w Himalajach. Generalnie poruszałbym tematy, które aktualnie grzeją media. A bajki Grzesia o tysiącu Lichtensteinach i fakturowych katastrofach, też mnie nie interesują. 

Romuald

Romuald

27.09.2026 03:29

Na dyskusję pod pierwszym Pańskim wpisem z tego cyklu się nie załapałem, podsumowując subiektywnie: owszem, z perspektywy ministra finansów to wszystko może wyglądać całkiem spójnie. Rzecz w tym, że jako prowadzący JDG i dorabiający czasem etatem - właśnie przydałoby mi się 3/4 - może i zarabiam więcej. Moje przychody wzrosły na przestrzeni 7 lat o około 20%, tyle że koszty (firmowe i życia) są takie, że pomimo tego wzrostu nie odkładam obecnie praktycznie nic. A w latach 2019–2024 odkładałem całkiem przyzwoite, z mojej perspektywy środki.

mjk1

mjk1

27.09.2026 10:57

W odpowiedzi do: Romuald

Pański przykład jest bardzo ciekawy Panie Romualdzie. Przychody wzrosły Panu przez siedem lat o około 20%, ale koszty firmy i życia wzrosły tak, że dziś praktycznie nic Pan nie odkłada. I właśnie dlatego samo stwierdzenie "zarabiam więcej” niewiele mówi. Trzeba sprawdzić, ile zostaje po kosztach, podatkach, ZUS-ie i zakupie tego samego koszyka dóbr.

W ubiegłą niedzielę akurat rozmawiałem o tym z kilkoma osobami z rodziny. Wszyscy zwolennicy KO. Powiedziałem, że za PiS płaca minimalna wzrosła z około 1500 do około 4500 zł. Odpowiedź była natychmiastowa: co z tego, skoro wszystko podrożało?. Odpowiedziałem, że to jest część prawdy, ale nie cała prawda. Cena nie rośnie przecież tylko dlatego, że ktoś ją podniósł. Mogą ją podnosić koszty energii, podatki, ZUS, ograniczenie podaży, popyt czy brak konkurencji. A gdy pojawia się konkurencja, ceny potrafią spadać. Widać to choćby na rynku samochodowym po wejściu chińskich producentów - niektóre modele potaniały o ponad 100 tys. zł i nadal tanieją, mimo nakładanych ceł. Nie każdy jednak kupuje samochód. Weźmy więc masło. Za PiS kosztowało momentami około 12 zł. Dziś można je często znaleźć w promocji nawet za 99 groszy. Albo mięso: za poprzednich rządów PO kupowałem je w promocji za 8–9 zł a dziś, mimo trzykrotnego wzrostu płacy minimalnej, nadal można je kupić w tej cenie w promocji. Nie twierdzę oczywiście, że wszystko potaniało. Twierdzę, że nie da się rachunku dochodów zamknąć zdaniem, że wszystko podrożało. Jeżeli przedsiębiorcy rosną przychody, ale równocześnie rosną koszty działalności, podatki, ZUS, energia i koszty życia, aż znika nadwyżka, trzeba sprawdzić, gdzie ta nadwyżka została przejęta. I to jest właśnie problem, który opisuje Pan w swoim komentarzu. Co ciekawe, gdy powiedziałem moim rozmówcom, że skoro płaca minimalna wzrosła trzykrotnie, a część produktów nie zdrożała w podobnej proporcji, to warto policzyć realną zmianę siły nabywczej, zamiast mówić „nic to nie dało”. Nikt z moich rozmówców nawet nie próbował pokazać mojego błędu. Usłyszałem tylko, że ze mną nie ma o czym gadać. Brzmi znajomo? Mnie trochę przypomina to niektóre dyskusje tutaj. Nie oczekuję jednak, żeby ktoś przyjmował moje wnioski. Wystarczy tylko pokazać, w którym miejscu rachunek jest błędny.

Dlatego pański komentarz jest dla mnie tak pożyteczny, bo w moich wpisach tylko wspomniałem o dochodach i płacach, ale nie rozwinąłem tego rachunku liczbowo. To trzeba jeszcze zrobić i ten rachunek rozszerzyć  Ostatecznie nie chodzi o to, czy nominalnie zarabiamy więcej, tylko o to:  ile po wszystkich kosztach, podatkach i cenach zostaje człowiekowi z zarobionej złotówki i co może za nią kupić. Dopiero wtedy wiemy, czy naprawdę żyje mu się lepiej.

u2

u2

27.09.2026 11:37

W odpowiedzi do: mjk1

"Nikt z moich rozmówców nawet nie próbował pokazać mojego błędu." Rachunek opiera się na liczbach, danych, a nie na opiniach największych nawet autorytetów. A opinię, że wszystko podrożało za PiS też słyszałem. Ale sumarycznie to mogłem odłożyć jak p. Romuald. Teraz czynsz poszedł do góry o 40% już od 2024 roku. Masła nie kupuję, tylko margarynę, najtańszą i najzdrowszą. Za PiS stołowałem się co tydzień w restauracji, teraz robię sobie dania na frytkownicy. Zdrowo i smacznie. Ale człowiek lubi luksus obiadu w restauracji. Tego mi brakuje :)

PS. No i paliwo znacznie podrożało. Nie chce mi sie jeździć samochodem daleko. Dziennie robię co najwyżej kilka kilometrów, kiedy za PiS robiłem kilkadziesiąt, a czasami nawet kilkaset.

Romuald

Romuald

27.09.2026 14:35

W odpowiedzi do: u2

Odbieram to podobnie jak Pan, choć trzeba uważać z piecykiem - też taki sobie kupiłem - godzina pracy dziennie takiego piecyka może podnieść drastycznie rachunki za prąd :)

tricolour

tricolour

27.09.2026 13:15

W odpowiedzi do: mjk1

@Rumuald @mjk

Trzeba wziąć ołówek i kartkę,  by policzyć co zjadło możliwość przyzwoitych miesięcznych oszczędności wraz z 20% wzrostem dochodów. Bez kalkulacji będą tylko polityczne domysły, że winny polski ład lub Tusk.

Ze swojej strony tylko powiem, że na główne konto,   którego używamy "na zycie" od lat (bodajże 8) wpływa ta sama kwota, która bardzo sporadycznie nie wystarcza. Gdy są np. trzy imprezy domowe w miesiącu. Zwykle zostaje około tysiąca złotych. 

Paliwo podrożało, bak kosztuje stówę wiecej czyli ok 130 miesięczne wydaje żona wiecej na paliwo, bo tankuje co trzy tygodnie. Tak, ad hoc.

Romuald

Romuald

27.09.2026 14:35

W odpowiedzi do: tricolour

Tak właśnie robię - z kartką i ołówkiem - rzecz w tym że na pewnych rzeczach nie da się już bardziej oszczędzać.

Edit:

Mogę zużywać mniej wody prądu czy gazu ale podatku od nieruchomości za działalność już nie. A od 2024 akrut ten podatek bardzo urósł.

Romuald

Romuald

27.09.2026 14:29

W odpowiedzi do: mjk1

Wcale nie zakładam błędów w Pańskich obliczeniach bo też ich być nie musi, stąd też moje założenie, że gospodarka może działać "dobrze", dane mierzalne mogą być optymistyczne, ale nie dla każdego, przy mnogości branż jedne wzrastają i przynoszą zyski a z tym wpływy do budżetu a inne degradują się, te wzrastające przynoszą dochody państwu - choćby Orlen czy Tauron (40% podrożały moje opłaty za prąd za obecny okres ale nie zużycie), temat płacy minimalnej już poruszaliśmy i choć za rządów PiS faktycznie inflacja bywała wysoka nie odczuwałem tego jak tej prawie w granicach założeń. Jasne że nie każdy jest jednoosobowym przedsiębiorcą czy bywa pracownikiem najemnym. Pełnoetatowy pracownik, z przyzwoitą pensją zapewne wciąż ma się dobrze i może jeszcze nie odczuwa negatywnych zmian w gospodarce, i może nigdy ich nie odczuć, - stałość dochodów, zabezpieczenie finansowe - być może funkcjonuję w specyficznym środowisku stąd też moje subiektywne spojrzenie. Wskaźniki makroekonomiczne sobie - życie sobie. Pan spogląda na całość systemu a że system składa się z jednostek i to różnych, stąd moja odpowiedź a jedno drugiego nie wyklucza.

Pańskie pytanie gdzie znika nadwyżka jest tym samym które zadaje sobie od jakiegoś czasu i nie chce być inaczej, że w cudzych portfelach, bardziej bym chciał wiedzieć: dlaczego? Bo samo podnoszenie wynagrodzeń tego nie tłumaczy, i tu dochodzimy do polityki fiskalnej/gospodarczej państwa. 

Na koniec zupełnie nie związane ale w jakiś sposób obrazujące - finanse i gospodarka to nauka ścisła a jednak bywa nieprzewidywalna, w marcu 2024 roku w centrum handlowym w którym byłem powiedzmy subiektem/totumfackim w sklepie zielarskim, nastąpiło załamanie obrotów (o prawie 50% co chyba kwalifikowało sklep do zamknięcia "już" choć dotrwał do połowy 2025 generując dalsze zadłużenie) , i nie tylko u nas ale i w innych sklepach i to z różnych branż, choćby: zielarski, "małe" agd, odzieżowy, nawet kebab. Ktoś się przeniósł na mniejszą powierzchnię, ktoś się zlikwidował - rzecz w tym że nie było realnego powodu dlaczego tak się stało, na przylegającym do centrum osiedlu są stare i nowe bloki a nawet buduje się kolejne, są biurowce - i mimo wszystko z jakiegoś powodu ludzie przestali wydawać pieniądze. Natomiast na miejsce naszej alejki wszedł wielkopowierzchniowy lumpex. Stąd też myślę ze ważny jest przepływ środków i kto je kumuluje a nie wyłącznie same dane - choć są równie ważne. Zaznaczam że ten lumpex, nie jest metaforą dokąd zmierza całość państwa Polskiego. Co ciekawe kolega mający sklep ogrodniczo-nasienny w innej części miasta miał dokładnie tak samo i z takim samym skutkiem, że zamknął sklep.

spike

spike

27.09.2026 11:03

"Po ośmiu latach zostaje obraz znacznie bardziej skomplikowany niż sukces albo katastrofa. Z jednej strony, wyraźnie spadło bezrobocie, rosły wynagrodzenia, zwiększono dochody rodzin, uruchomiono wielkie programy społeczne. Zwiększono aktywność inwestycyjną państwa, powstały lub rozwinięto instytucje mające mobilizować kapitał. Rozpoczęto wielkie projekty infrastrukturalne i energetyczne. ........."

"Przez lata słyszeliśmy od PiS, że na każdą polską bolączkę ma już lekarstwo. Dzisiaj, kiedy przychodzi pora na receptę, dowiadujemy się, że lekarz dopiero ją pisze. ....."

Kolego, już się zaplątałeś we własne sidła, gospodarka KO jest szara, gospodarka PiS jest wyjątkowo skomplikowana, ciekawe że bez koloru, by na końcu stwierdzić, że "lekarz dopiero pisze receptę", no ręce opadają, wiesz kolego co to logika, skutek - przyczyna?
Lekarz przed chorobą ma wiedzieć jaki lek będzie potrzebny ? Nie odróżniasz sytuacji jaka była za PiS, a jaka jest teraz za KO?

To co wymieniłeś w osiągnięciach PiS, nie znajdziesz w "osiągnięciach" KO, który jest "szary" !!!, ręce, nogi i warga opada ze zdziwienia ,a do tego wiarygodność Polski za PiSu była 2 x podnoszona!
Przez palce nie może ci przejść napisanie że rządy PiS względem PO=KO mają kolor zielony, nawet lewacy to mówili, Żakowski, Miller i nie tylko :)))))))))

sake3

sake2020

27.09.2026 11:12

W odpowiedzi do: spike

@mjk1.....Nie każdy lekarz to dr.Dawidek ,bo nie pytając się PiS już pisze recepty.

sake3

sake2020

27.09.2026 14:21

W odpowiedzi do: sake2020

@Ciekawe jak pan chce podliczyć ,,rachunki'' KO wydającej pieniądze na prawo i lewo.Albo te które autorytarny rząd ukrywa przed Polakami? Jakie tajemnice kryje Tusk w stosunkach z Ukrainą? Już opowiada,że wszelkie kłopoty w tym ekonomiczne znikną,bo Polacy nie będą mieli już żadnej wiedzy na temat prezentów dawanych Ukrainie.Już teraz są owiane tajemnicą a słynne SAFE ma być przeznaczone na wszystkie państwa UE. Ma pan już podliczenie tych kosztów ?Ile pieniędzy ma przeznaczyć na Ukrainę paniusia Sobiesiak-Czarnecka nie mająca nawet żadnego przygotowania do pełnienia tej funkcji?Widać niestety że wydatki sięgają miliardów a obliczenie bez danych ryzykowne. Ile nas będą kosztować mokradła i bagna które planuje kolejny rządowy niewypał-Zielińska?Ile pieniędzy idzie na kretyńskie pomysły Cienkowskiej w Katowicach gdzie jakiś chłop-baba z Ukrainy całuje za 20000mln złotych kamienie zwiezione z rzeki,a prezerwatywę umieszcza na mikrofonie? Ile takich imprez fundują nam rządzący?Ile pieniędzy pochłania TVP w likwidacji ? Podliczył pan?To wcale nie koniec,bo czeka nas aresztowanie Antoniego Macierewicza ....za kradzięż wymiętoszonego wianuszka obwiniającego J.Kaczyńskiego o katastrofę pod Smoleńskiem,już nie wspominając na ile kosztowały ,,komisje śledcze'' prowadzone przez idiotów. To jeszcze nie wszystko,pan w swojej dokładności powinien wypunktować wszystko.choćby to ile nas kosztuje przeoczenie przez Minstra Rolnictwa wniosku do podpisania w UE o dopłaty. Mam nadzieję,że raźno weźmie się pan do pracy.

mjk1

mjk1

27.09.2026 15:16

W odpowiedzi do: spike

Warto jednak czytać cały wpis Spike a nie wybierać z niego dwa zdania. Napisałem wyraźnie, że po ośmiu latach PiS nie zostawił ani katastrofy, ani jednoznacznego sukcesu. Wymieniłem konkretnie spadek bezrobocia, wzrost wynagrodzeń, programy społeczne, inwestycje państwa, rozwój instytucji finansujących inwestycje, projekty infrastrukturalne i energetyczne. To są fakty, a nie „szary kolor”. Z tych faktów jednak nie wynika automatycznie, że wszystko zostało zrobione dobrze. Dlatego sprawdziłem również inwestycje jako udział w PKB, sposób finansowania państwowych inwestycji, deficyt, zadłużenie, mieszkania, demografię czy energetykę.

A metafora z lekarzem dotyczy nie choroby z czasów PiS, tylko dzisiejszego programu PiS. PiS przez lata mówił, że wie, jak rozwiązywać problemy Polski. Dzisiaj, po utracie władzy, przedstawia nowy program naprawczy. I pytam po prostu: gdzie jest cała recepta, ile kosztuje i skąd będą pieniądze? To nie jest zarzut, że PiS nie ma żadnych osiągnięć. Przeciwnie - właśnie dlatego najpierw je opisałem.

A argument, że za PiS było zielono, a za KO szaro jest już oceną. Ja proponuję coś mniej efektownego, ale bardziej sprawdzalnego: liczby, wykonanie, koszty i efekty. Jeżeli któryś z tych rachunków jest błędny, proszę wskazać który. Zielony i szary tego rachunku nie zastąpią.

mjk1
Zawód:
mjk1

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 246
Liczba wyświetleń: 311 387
Liczba komentarzy: 4 922

Ostatnie wpisy blogera

  • Koalicja Obywatelska trzy lata później. Program, rachunek i fakty
  • Tusk, Kaczyński i człowiek pomiędzy nimi
  • Kto jest najważniejszy w państwie?

Moje ostatnie komentarze

  • Warto jednak czytać cały wpis Spike a nie wybierać z niego dwa zdania. Napisałem wyraźnie, że po ośmiu latach PiS nie zostawił ani katastrofy, ani jednoznacznego sukcesu. Wymieniłem konkretnie spadek…
  • I znowu nie dowiedziałem się dlaczego z dwóch identycznych wpisów, jeden jest laurką a drugi krytyką. Ale czego wymagać od kogoś, kto nie rozumie, że Tusk akurat rozwalił w drobny mak całą legendę…
  • Nie Droga Sake. Pisałbym o totalnych pierdołach, czym straszył Joński, Naleśnik, albo jakiś szmatławiec z Trawemunde, czyli o sprawach, które mają dla państwa dokładnie takie znaczenie, jak lawina w…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Wotum zaufania
  • Jakiego Państwa tak naprawdę chcemy?
  • Czy za rządzenie odpowiedzialny jest rząd?

Ostatnio komentowane

  • mjk1, Warto jednak czytać cały wpis Spike a nie wybierać z niego dwa zdania. Napisałem wyraźnie, że po ośmiu latach PiS nie zostawił ani katastrofy, ani jednoznacznego sukcesu. Wymieniłem konkretnie spadek…
  • Romuald, Odbieram to podobnie jak Pan, choć trzeba uważać z piecykiem - też taki sobie kupiłem - godzina pracy dziennie takiego piecyka może podnieść drastycznie rachunki za prąd :)
  • Romuald, Tak właśnie robię - z kartką i ołówkiem - rzecz w tym że na pewnych rzeczach nie da się już bardziej oszczędzać.Edit:Mogę zużywać mniej wody prądu czy gazu ale podatku od nieruchomości za działalność…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności