To proste.
Jak tylko Tusk sam poda się do dymisji i ucieknie z Polski
D. Tusk zabronił politykom Konfederacji wypowiadać się i komentować wejście z buta rządu K.13.G. do warszawskiej Akademii Wymiaru Sprawiedliwości. -
Konfederacja nieustępliwie i nieugięcie będzie wspierać polskie społeczeństwo w obalaniu reżimu PiSu i Kaczora dyktatora
Czy ktoś z konfy i korony potępił gang rudego za groźby wobec TK?
Czy ktoś z konfy i korony zaprotestował wobec bezprawnemu przejęciu AWS?
Czy ktoś z konfy i korony skomentował powołanie POLITRUKA na sędziego TK?
A ten gdzie byl jak Tusk robił zamach na AWS ??
Brakuje słów w języku ludzi przyzwoitych i dobrze wychowanych…
Sośnierz: „Prezydent ma przyjąć ślubowanie (od Berka) i koniec.” Konfederacja.
Wystarczy, że nazwą się „prawicą” i ludzie biorą ich za swoich. A to zupełnie się z tym nie kryjąca śliska przystawka Tuska.
Od zawsze
@Kaczysta Kiedy Sośnierz to powiedział? Link poproszę....
Co do prezydenta i jego obowiązku przyjęcia ślubowania.
Otóż w toku projektowania budowlanego jest taka zasada, że zanim projekt będzie skierowany do realizacji jako dokumentacja budowlana, czy wykonawcza, musi przejść proces sprawdzania i akceptacji. Pierwszy podpisuje autor (opracowujący) i uprawniony projektant. Potem musi się podpisać sprawdzający (też posiadający odpowiednie uprawnienia). Potem projekt szedł jeszcze do weryfikacji do odpowiedniego rzeczoznawcy - nie wiem czy to jeszcze jest wymagane, tak było w moim biurze projektowym. Często się zdarza, że każdy, kto rzetelnie sprawdza projekt, znajduje coś do poprawienia...
Taki projekt, jeśli wymaga pozwolenia na budowę, idzie do urzędu, do nadzoru budowlanego, gdzie jest sprawdzany kolejny raz i dopuszczany lub nie do realizacji. Dopuszczenie to "pozwolenie na budowę".
Co to ma wspólnego z prezydentem? Ano bardzo dużo! Prezydent może przyjąć ślubowanie jakiegoś kandydata na urząd dopiero wówczas, kiedy nie ma wątpliwości, że dany kandydat się nadaje (to jakby sprawdził, że projekt nie ma błędów i nadaje się do realizacji). Ma więc rolę ostatecznego weryfikatora! Na szczęście!
Bo wyobraźmy sobie sytuację, kiedy sejm powoła na wysoki urząd kogoś niegodnego, przestępcę, albo kogoś, kto zataił przed sejmem okoliczności, które dyskwalifikują go jako urzędnika państwowego. Albo kiedy między powołaniem w sejmie a przyrzeczeniem przed prezydentem zaszły okoliczności kompromitujące. Sejm nie ma możliwości odwołania tej kandydatury, albo jak w tym sejmie - nie chce. Wówczas urząd prezydenta jest jedynym, który powinien wyeliminować nieodpowiedniego kandydata na państwowy urząd przez nieprzyjęcie przyrzeczenia/przysięgi.
Powinniśmy się cieszyć, że jest taka opcja. Słowa różnych czarzastych, że prezydent ma nic nie robić, tylko przyjmować przyrzeczenia czerwonych urzędasów na niemieckim żołdzie, trzeba traktować jako kłamstwo i oszustwo!
Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby każdego kandydata na urząd uzgodnić wcześniej z prezydentem Po prostu.
Może nie dokładnie na temat, ale ważne: Rafał Lemkin (1900-1959) - twórca pojęcia "ludobójstwo"
Wykazując głębokie zrozumienie tematu, Lemkin pisał: "Mówiąc ogólnie, ludobójstwo nie zawsze oznacza doraźne, natychmiastowe wyniszczenia, z wyjątkiem gdy towarzyszy temu masowe mordowanie członków narodu. Ludobójstwo to raczej skoordynowany plan wielu akcji zmierzający do niszczenia podstaw życiowych narodu i mający na celu jego wyniszczenie. Celami takiego planu będą dezintegracja i zniszczenie instytucji życia społecznego i politycznego, niszczenie kultury, języka, religii, uczuć patriotycznych. Ponadto niszczeniu ma ulec życie ekonomiczne, wolność, poczucie bezpieczeństwa i godności. Ludobójstwo jest zwrócone przeciwko narodowi jako całości, a działania represyjne zwrócone przeciw jednostkom nie wynikają z ich osobistych motywów i zachowań, lecz skierowane są przeciwko całemu narodowi".
Macie skojarzenia?
Kościół katolicki?!
@Siberian Dog Husky,
Już myślałem , że chcesz stąd uciec, zniecierpliwiony miksowaniem tych samych tematów od deski do deski. Nawet nie kryją tego, co robią na potrżeby lewicowego elektoratu. Tu nasuwa się wniosek, ze faktycznie to jakaś umowa.Starsi twierdzą, że to utrata autonomii poznawczej: taki człowiek oddaje prawo do decydowania o tym, co jest prawdą, a co kłamstwem, zewnętrznemu autorytetowi (np. stacji telewizyjnej, liderowi partii) i dokładnie tak to wygląda. Przyznaję liczyłem nie na Brauna, ale tu masz całkowitą rację – w psychologii ten stan nazywa się głębokim myśleniem tunelowym. Szukałem konfederatów na proteście Orlenu, dotyczącym inwestycji w minionym tygodniu; być może ich nie zauważyłem. Na tym etapie człowiek traci zdolność do obiektywnej oceny faktów. Wczoraj napisałem to jeszcze z nutą optymizmu, linkując do komentarza: naszeblogi.pl Dzisiejszy stan jest, jak sam widzisz.