Przed 30 listopada 2022, kiedy OpenAI wypuściło pierwszy publiczny chatbot LLM, czyli ChatGPT, napisałem tysiące notek blogowych, które są cały czas dostępne w Sieci i są do wyszukania po słowie: GPS65.
Każdy, kto je przeczyta, na pierwszy rzut oka rozpozna, że pisząc je, korzystałem z biblioteki, guglowania, spelera i różnych programów komputerowych i specjalistycznych serwisów. Oprócz tego, że jestem blogerem, jestem też informatykiem i umiem sprawnie się w tych narzędziach poruszać.
Czy to były Biblio Slopy, Spelo Slopy, Guglo Slopy, Kodo Slopy, a nie moje teksty? W każdym z moich tekstów do dziś jest zawarta jakaś unikatowa myśl otoczona dobrze znanymi rozkminami znanych myślicieli. Mam wiele autorskich teorii i proroctw, których nikt dotychczas nie wymyślił, niemniej oczywiście stoję na barkach gigantów i dokładam im tylko malutki ułamek promilka własnych odkryć.
Jak wpuszczam moje najlepsze notki blogowe z lat 2007-2022 do różnych detektorów AI, to najczęściej dostaję wynik rzędu 70-100% zawartości AI. Nawet ten tekst wrzuciłem przed opublikowaniem do takiego detektora i wyszło, że ma 80% zawartości AI. To znaczy, że współczesne LLMy uczą się na moich wpisach, których jest w Sieci pełno. No i dobrze, tak powinno być, niech się uczą!
Więc każdy, kto mi pisze, że moje notki to jest AI Slop, jest debilem. Żaden LLM nie wymyślił tego, co ja i żaden prompt nie pozwala im tego wymyślić i opisać. A że korzystam z wielu narzędzi, by to wyrazić zwięźle, logicznie i tak, by to każdy gimnazjalista zrozumiał, to zaleta, a nie wada.
To oczywista oczywiostość, że korzystam ze współczesnej AI — byłbym głupi, gdybym tego nie robił. Więc skupcie się na treści, a nie na formie. A jak forma jest łatwa i prosta, to mnie pochwalcie. A jak treść jest za trudna, to pytajcie. Uznawanie, że wszystko, co jest dobrze, solidnie, logicznie, składnie napisane, to AI Slop jest po prostu głupie!
Grzegorz GPS Świderski
Twitter.com/gps65
t.me/KanalBlogeraGPS
PS. Źródła tego plagiatu:
- Blogerski AI Slop: x.com/gps65/status/2096958656138887522
- Detektory AI: x.com/gps65/status/2065089465635230028
- JustDone to serwis dla debili: x.com/gps65/status/2094144202456129824
- Myślniki: x.com/gps65/status/2061511373855523034
Z badań wynika jasno, że ludzie korzystający z AI również przejmują jej styl mówienia, pisania i strukturalizowania wypowiedzi, argumentowania w życiu codziennym. To tak jak w szkole lub na uczelni "mówi się profesorem" i nawet się tego nie zauważa. Nie ma co się przejmować tymi durnymi zarzutami o "korzystanie z AI", bo to ma tyleż sensu, co zarzut głośnego oddychania.
AI po prostu gwałci sceptyków-aktywistów skrzeczących (lewacka maniera) za pieniądze korporacji. Oto jedna z moich obserwacji, która już trafiła do mainstreamu różnymi ścieżkami:
"Screw Spotify. By banning AI music, corporations won't be able to get people back into stores. I've already produced enough of my own music to listen to it for the rest of my life. I no longer need to seek out other people's music. That's the real problem—subjective music, which isn't subject to any top-down regulations. Millions of people with their own AI music are a disaster for the music industry, because they're wasting their time in their own bubble. They're not bringing in money for corporations. But there's also good news. Concerts and performances will thrive like never before, because they don't involve trading the rights to five notes on a staff. They are a social phenomenon."
Bo to jest wojna o kontrolę nad generacją i o gigantyczne pieniądze (rząd bilionów dolców jeśli włączy się peryferia jak np. biblioteki patternów, tracków, zyski z trollingu prawnego po naruszeniu pięciu nut) ze sprzedaży praw do słuchania, a nie "obrona twórczości i twórców". Mój argument wskazuje, że jest już po ptokach i trzeba szukać przyszłości, a nie bronić przeszłości (nie należącej już do nas dzięki "pracy" prawników, tylko do globalnych korporacji).
"Gwałt niech się gwałtem odciska" :P youtu.be
Pozdrawiam.
Zgoda! A o tym: "Concerts and performances will thrive like never before", kiedyś tak pisałem: naszeblogi.pl/75674-zarobimy-na-zycie-chwila
"Z badań wynika jasno, że ludzie korzystający z AI również przejmują jej styl mówienia, pisania i strukturalizowania wypowiedzi, argumentowania w życiu codziennym. To tak jak w szkole lub na uczelni "mówi się profesorem"
oczywiście, bo stosowana jest metoda "copy, paste", w tych badaniach da się wyczuć "furtkę" dla opracowań AI, jako swoje, czyli metoda legalizacji plagiatu.
@imć korzystasz z AI, a swoje teksty nie piszesz stylem AI, opracowanie własne na podstawie źródeł, nie będzie takie same jak tekst źródłowy, forma wypowiedzi jest indywidualna dla każdego człowieka, jak charakter pisma.
PS. dodam, że "bawię się" grafiką AI, głównie za twoją @imć przyczyną , ale obrazy AI mi nie przypadają do gustu, więc stosuję inną metodę, z pomocą kreatora tworzę "poszczególne klocki" obrazu, które potem sam układam w obraz wg swojego wyobrażenia, czy jak ostatnio, wg założeń historycznych, przy rekonstrukcji pewnych zniszczonych czy zaginionych pamiątek sprzed wieków, na podstawie szkiców, czy opisów.
@spike "pomocą kreatora tworzę 'poszczególne klocki' obrazu" -- No to już byś zrozumiał czym jest moja nowa technologia Gluon ;)))
Zrobię PoC w formie visuala do filmu na YT. A w kwestii obrazków, to Gemini potrafi rysować w trakcie rozmowy nie proszony. Co ciekawsze, jak go poprosisz o małą zmianę głównej postaci, to potrafi większość elementów np. twarz zachować, a zmienić jedynie detal np. fryzurę lub makijaż. Ja nie używam obecnie generatorów grafiki tak intensywnie jak parę lat temu. Najwyżej Binga i Copilota, żeby dorobić okładkę do muzyki. Wkurza mnie ciągłe czepianie się słów w promptach. Kiedyś chciałem "tańczącą tango parę, która obejmuje się w tańcu..." no i ten zawarczał, że to sprzeczne z zasadami i regulaminem. Jak mu w końcu wyjechałem wiązką od pedałów i lewackiej cenzury, to kretyn uznał to za prompt i coś tam narysował ;))
W zasadzie to ja przeszedłem raczej w obróbkę video. To szerszy temat niż grafika w obrazkach, bo trzeba jeszcze walczyć z kodekami, kompresją, bitrate, rozdzielczością i artefaktami. Zresztą to widać czasem na filmach, jak z czerni zaczyna się wyłaniać jakiś animowany cień. YT zrobił rekompresor, który teraz te artefakty po prostu usuwa i daje czystą czerń - najwyraźniej oparty na AI.
Może Cię zainteresować nowa klasa narzędzi AI:
Słyszałeś o Threadripper Halo Station? To prawdziwy potwór do obsługi lokalnego modelu AI i grafiki wszelakiej, na razie bagatelka po 200 tys. złotych.
Specyfikacja AMD Threadripper Halo Station
Nie za bardzo rozumiem, po co tyle razy tłumaczysz się, że swoje teksty piszesz własnoręcznie. Im bardziej się będziesz tłumaczył, tym bardziej będzie to może nie wątpliwe, ale zastanawiające.
A ten detektor plagiatów może litery liczy i stąd taka zgodność każdego tekstu z każdym?
Ten powyższy komentarz w/g JustDone to w 80% plagiat.
Z tego wniosek, że bez względu na treść 80% już zostało kiedyś powiedziane. Albo że zawsze wynik będzie taki bez względu na treść.
Można mu wsadzić pięćset par "ab" jako cały tekst i ciekawy jestem, jaki będzie wynik.
Pamiętasz książkę jaką pisał Jack w "Lśnieniu"? Składała się z jednego powtarzanego zdania. Plagiat.
Nie, to wynika z tego, że to jest już w Sieci opublikowane i on to znajduje. A inną kwestią jest to, jak poznaje zawartość AI w tekście. Tu pisałem o 4 głównych powodach, dla których to wykrywanie nie działa i nie ma sensu: x.com/gps65/status/2012637738219028491 - detektory mylą się na potęgę.
"Więc każdy, kto mi pisze, że moje notki to jest AI Slop, jest debilem."
"To oczywista oczywiostość, że korzystam ze współczesnej AI — byłbym głupi, gdybym tego nie robił."
Grzegorzu @świderski, zdecyduj się, czy ci co tobie wypominają korzystanie z AI, są debilami, czy ty, bo jednak korzystasz z AI, a tych co ci wypominają że przepisujesz z AI , nazywasz debilami.
Twierdzisz, że napisałeś "tysiące tekstów", a nie wiesz co to znaczy plagiat, więc przypomnę, że jest to przepisanie, skopiowanie danej treści, w takiej samej formie, jaka już była opublikowana, czyli "klon".
Twierdzisz, że AI korzysta z twoich tekstów, dlatego "wykrywacz plagiatów" oznacza twoje teksty jako plagiat, czyli co, wszystkie twoje teksty są takie same, składają się z tych samych zwrotów, zdań etc ... ???
Wykrywacz plagiatów podaje statystyki tych powtórzeń "klonów".
Twoje teksty praktycznie w dużej części są wprost kopiowane i wklejane do "wypracowania", co "widać i czuć".
Rzetelne opracowanie podaje źródło informacji, z książek, publikacji, czy z wyszukiwarki AI, a wtedy twoja praca, to tylko wydanie polecenia, by AI opracował tekst na dany temat.
@janusz, czy @u2 w swoich tekstach wklejają treści AI, o czym powiadamiają, twoje teksty podobne w formie, ty podpisujesz jako swoje, nie widzisz tego, co wszyscy widzą.
Jakbyś napisał "tekst opracowano z wykorzystaniem AI", tematu by nie było.
Tu tłumaczę, dlaczego jesteś debilem: x.com/gps65/status/2094144202456129824
Temat plagiatu jest tylko w twoim chamskim łbie, debilu. Swoim chamstwem systematycznie degradujesz ten portal: naszeblogi.pl/74926-systemowy-problem-portalu-jak-toksyczni-uzytkownicy-niszcza-cala-wspolnote
Jest zasadnicza różnica pomiędzy:
Ale nasłane przez globalne korporacje, walczące o dominacje i przestraszenie konkurencji, trolle anty AI nie rozróżniają ani jednego z tych wątków, bo po co, skoro stówka dziennie leci za "protest" ;)
Po co to pisać, jeśli rozmawiamy tu z debilem, który nie rozumie tego, co to jest plagiat, a co dopiero AI? On tego nie ogarnie, a reszta to dobrze wie.
Ja mam w tym względzie lepiej, bo używam modelu "suchego", który mi wrzuca wszystko w punktach bez gadania o wszystkim wokół. Ale jeśli np. ktoś używa się Gemini, czy ChataGPT z niewłaściwą dla swojego stylu i osobowości personą, to mogą wyjść śmieszne rzeczy. Najzabawniejsze to stworzenie persony kadzącej, która przytakuje na wszystkie brednie użytkownika. Drugi przypadek, to stworzenie persony, która wszystko próbuje połączyć w rozmowie ze sobą. Przykładowo pytanie o piłkę nożną, a potem o książkę z programowania może skutkować wygenerowaniem wypowiedzi w stylu "Masz całkowitą rację. Sukces drużyny Polski zależy w istotny sposób od liczby przeczytanych książek i potwierdza to obserwacja nocnego nieba" ;). Może nie dosłownie tak, ale bardzo blisko. Warto pamiętać, że firmy "ułatwiają" użytkownikowi tworzenie person z historii rozmów, więc jeśli ktoś opowiadał kawały i nagle chce zgłębiać nauki, to może się nieźle naciąć ;)
Zgadzam się co do dwóch realnych problemów: model potrafi nadmiernie przytakiwać użytkownikowi i potrafi na siłę sklejać ze sobą kolejne wątki rozmowy. Niemniej za dużo przypisujesz samej wykreowanej personie.
Persona może te błędy wzmacniać, ale ich źródło jest głębsze. Model z definicji dostaje kontekst wcześniejszej rozmowy i próbuje wygenerować odpowiedź, która będzie z nim spójna. Czasem przesadza i zamiast uznać, że zmieniliśmy temat, zaczyna budować sztuczny most między tematami z sesji. To bardziej problem nadmiernej koherencji niż samej persony.
Podobnie z kadzeniem. To znany problem. Model, zamiast powiedzieć: „to jest błędne”, próbuje być pomocny, zgodny i miły, więc opakowuje bzdurę w ciekawą intuicję. Persona może z tego zrobić groteskę, ale nie tworzy problemu od zera. Bo oprócz opisu persony, który zrobi użytkownik, istnieją jeszcze instrukcje nadrzędne, polityki bezpieczeństwa, filtry i inne mechanizmy sterujące zachowaniem publicznego chatbota. Choćby po to, żeby nie pomagał konstruować bomby, nie zamieniał się w narzędzie do włamań albo w całkowicie pozbawionego ograniczeń oficera OSINT. Ostatnio przy takich badaniach białowywiadowych wyraźnie się na to natknąłem. Zobacz, co tu w PS napisałem: naszeblogi.pl/77399-scenariusz-ktory-spina-wszystkie-fakty-w-sprawie-kradziezy-danych-medycznych-polowy-polakow
Suchy model, który wszystko daje w punktach, też może bredzić — tylko bardziej elegancko. Może wypisać pięć punktów, z których każdy wygląda analitycznie, a całość nadal będzie oparta na fałszywym albo ukrytym założeniu. Format punktowy ogranicza lanie wody, ale nie gwarantuje poprawnego rozumowania.
Kluczowe rozróżnienie jest moim zdaniem takie, że personalizacja powinna zmieniać formę odpowiedzi, a nie fakty. Model może wiedzieć, że ktoś lubi ironię, krótkie odpowiedzi albo techniczne przykłady. Jednak nie powinien zmieniać oceny rzeczywistości ani na siłę dopasowywać nowych tematów do starych rozmów.
Problemem nie jest samo to, że AI pamięta, że wcześniej opowiadałeś kawały, tylko to, czy potrafi odróżnić informację istotną dla nowego pytania od przypadkowego tła. W publicznie dostępnym chatbocie nigdy nie dostajesz po prostu czystego modelu. Dostajesz cały produkt zbudowany wokół modelu z instrukcjami systemowymi czy mechanizmami bezpieczeństwa. Naprawdę surowy model można sobie uruchomić lokalnie, ale przy domowym sprzęcie będzie on zawsze dużo słabszy od najnowszych modeli publicznych, czy też z lokalnymi agentami korzystającymi publicznych API.
Świetnie pokazuje to obecna rewolucja matematyczna. Matematycy korzystający z publicznych Codexów i Claude'ów potrafią z nimi dojść bardzo daleko, ale laboratorium może zrobić coś, czego zwykły użytkownik nie zrobi: uruchomić niepubliczny model, dać mu ogromny budżet tokenów, postawić tysiące agentów równolegle, pozwolić im wzajemnie sprawdzać wyniki i przez kilka dni mielić jeden problem. OpenAI przy problemie Naviera–Stokesa użyło około 10 tysięcy agentów i około 130 miliardów tokenów. To już nie jest "pogadałem sobie z chatbotem", tylko właściwie sztuczny instytut matematyczny.
I wokół tego powstał niedawno teraz ciekawy spór. Matematyk, który pracuje w Anthropic, prowadzili własne badania, korzystając między innymi z Codexa i Claude'a. Potem OpenAI przedstawiło swoje rozwiązanie podobnego problemu i on zaczął publicznie pytać, czy firma nie skorzystała pośrednio z informacji pochodzących z jego wcześniejszej pracy z jej narzędziami. OpenAI temu zaprzecza, choć przyznało, że nie może całkowicie wykluczyć, iż zanonimizowane dane z używania produktów wcześniej pomagały ulepszać modele.
Model, który dostaje użytkownik w okienku czatu, i możliwości laboratorium, które ten model stworzyło, to dwie zupełnie różne rzeczy. Dopiero to drugie to w pełni suchy model. Nie tylko z powodu persony czy filtrów, lecz przede wszystkim z powodu dostępu do samego modelu, infrastruktury, narzędzi, mocy obliczeniowej i możliwości organizowania tysięcy jego instancji w jeden system.
Niemniej nadrzędne filtry i dodatkowy trening są tu ważne. Przeprowadzono wiele badań pokazujących, że modele pozbawione post-treningu bezpieczeństwa rozumowały dużo lepiej niż te z tym dodatkowym treningiem. Jednak ich nie można upublicznić, bo by szybko skonstruowały bombę atomową i wszędzie się włamały. Można więc wysnuć teorię, że niemoralny psychopata jest mądrzejszy od ludzi wychowanych na Dekalogu.
"AI Slop jest po prostu głupie!"
Ten typ tak ma. Kiedyś określało się to, że mówisz jak telewizor, albo wersja angielska, you talk like BBC.
Oczywiście rodzaj mediów z których ludzie korzystają wpływa na ludzi, ale i według McLuhana jest komunikatem kim ludzie są. Ludzie mówią tak jak im media tołkują.
W drugą stronę raczej oddziaływanie pojedynczych ludzi na media jest znikome. BBC nadal gada jak BBC. TV gada jak rasowy manipulator, który wbija przekaz podprogowy. Im więcej przekazu podprogowego, tym skuteczniejszy przekaz.
Nie inaczej jest w dobie internetu. Im większe zasięgi "influencera", tym więcej powtarzania głupot. Urabianie odbiorców trwa w najlepsze. Wyrażajac się Gombrowiczem trwa upupianie ludzi. Bo Słowacki wielkim poetą był, ale nikt już nie wie dlaczego :)
Która TV to mówi?: naszeblogi.pl/77599-ktore-ludzkie-polemika-z-esejem-alien-mind