mamy dwie rzeczy do dodania. (Nie, nie będziemy Państwa katować nagraniami z wypowiedziami tej Pani, pewnie i tak je już widzieliście).
Po pierwsze:
Jak ten Tusk to robi, że każda następna kobieta mianowana na stanowisko do jego rządu jest głupsza i bardziej niekompetentna od poprzedniej? W jaki sposób on je wynajduje? Robi testy na antyinteligencję?
Po drugie.
Pani Polska Betty Boop jest profesorką uniwersytetu. Czyli: Ktoś ją zarekomendował. Ktoś pisał pozytywne opinie o jej publikacjach. Ktoś oceniał jej habilitację i doktorat. Ktoś ją przepchał przez studia — w sytuacji, gdy baba nie potrafi posługiwać się językiem polskim na poziomie, który pozwoliłby zdać maturę.
Czyli: Musi być co najmniej kilkanaście lub kilkadziesiąt osób z tytułami naukowymi, którzy w pewnym okresie życia podpisali się pod dokumentem mówiącym: "Ja, prof. XXXX uważam, że Pani Polska Betty Boop reprezentuje poziom umysłowy na tyle wysoki, że można ja przyjąć do korporacji akademickiej".
Wniosek jest jeden — i Wielki Wódz powtarza go od dawna:
Żadnego zwiększania pieniędzy na naukę, żadnych reform świata akademickiego.
Najpierw: Trzy czwarte — won!
A potem pogadamy o reformach.
Każda kolejna jest nie tylko głupsza ale też i bardziej bezczelna. Dostanie kopa w górę, np. Instytut do spraw…., którego zostanie szefem bo taki talent promowany przez mentalnych Murańskich (postać znana) nie może się zmarnować. Wchodzi przebojem do podręczników jako opis zjawiska „ naruralna głupota a sztuczna inteligencja”. Tak czy tak kariera dopiero nabiera rozpędu.
No skąd ona się wzięła - słyszał Wódz o "chowie wsobnym" - ona pewnie jest z rodziny "akademickiej" albo do takiej dołączyła przez małżeństwo - tylko tyle i aż tyle...
"Jak ten Tusk to robi, że każda następna kobieta mianowana na stanowisko do jego rządu jest głupsza i bardziej niekompetentna od poprzedniej?"
Przejechał się na kompetentnej Zycie Gilowskiej. Pani profesor. Teraz nauczony doświadczeniem, nie dopuszcza mądrych kobiet do władzy. Woli Ursule i Angele :)
Pisoskie bydło poprzez iluzoryczną próbę pochłonięcia intelektualnie dorobku Pani Mróz-Gorgoń, doprowadziło do utraty jej reziliencji.
Ta chołota, zanurzona w kulturze sufferingu i tradycyjnej chlebowości, potrafi jedynie rzucać kulkami chleba w naukowców.