Widmo zagłady świata jest inne niż sobie wyobrazić można. Jesteśmy uśpieni, a obudzimy się na szafocie pod mieczem Czterech Jeźdźców Apokalipsy.
.Nad światem nie wisi już tylko metaforyczne widmo zagłady. Ono przybrało konkretne formy: cyfrowe, legislacyjne, medialne i finansowe. Czterej Jeźdźcy Apokalipsy nie pędzą dziś na ognistych rumakach. Noszą garnitury, przemawiają z mównic parlamentów, zasiadają w zarządach banków, uśmiechają się z ekranów telewizorów. Na imię im Banki, Media, Korporacje i Politycy. A nad nimi unosi się zimny duch Świętej Lichwy, który z czasem pożera wszystko - to nieuleczalny rak ludzkości.
Ich bój nie polega na otwartym ataku. To proces w ramach połączonego z sobą systemu działania owych Jeźdźców. Jeździec o imieniu Banki finansuje konflikty, bo wojna jest najpewniejszą inwestycją – gwarantuje dług, a dług gwarantuje zależność finansową, a to daje zysk. Następny to Media, które uczą ludzi, jak ludzie mają myśleć o wojnie: normalizują ją, relacjonują i robią widowisko, zamieniają tragedię w statystykę.
A Polityka zaś dostarcza języka mówiącego konieczności, że to co jest stanowi warunek niebędny do przetrwania, mówi o „bezpieczeństwie” zamiast o miłosierdziu, o „stabilizacji” zamiast o wolności , o „interesie społecznym" a tuszuje głód i nędzę ludzką”, a przy tym grabi dla siebie, okrada i zniewala człowieka, aby bogacić się nie pracą rąk, lecz przez oszustwo.
A Jeździec o imieniu Korporacja pożera ludzkie dobra oraz truje ciało i duszę. Działa po cichu: w zanieczyszczonym powietrzu, w skażonej glebie, w zatrutej żywności podporządkowanej zyskowi, w lekach, które leczą jedno, a szkodzą na coś innego.
Wszystko ma jeden cel: koncentracja własności, władzy i zasobów w rękach jednej grupy społecznej - bogaczy. Ziemia ma stać się prywatnym folwarkiem nielicznych. Tajemnica świata, o której rzadko mówi się wprost, brzmi brutalnie: ogromne bogactwa rodzą się ze zniewolenia człowieka, z nierówności, wyzysku i uzależnienia. Wielki Kapitał – krwiobieg globalnej ekonomii – potrzebuje ciągłego przepływu. A przepływ najłatwiej wymusić przez brak: brak bezpieczeństwa, brak stabilności, brak dostatku. A wszystko to idzie w tym kierunku, aby umęczony człowiek wzywał na pomoc banki, polityków i korporacje, czyli zakładał sobie świadomie sznur wisielca.
Gdyby wszyscy żyli dostatnio, bez kredytów, bez lęku o jutro, potęga lichwy skurczyłaby się dramatycznie. System oparty na długu wymaga, by ktoś był winien komuś czegoś, by ktoś był zależny. Dlatego nędza nie jest wypadkiem przy pracy – bywa elementem konstrukcyjnym. Nierówność nie jest błędem – bywa paliwem.
Strefa Gazy, gnębiony Wielki Iran i absurdalna wojna na Ukrainie, na której powstały fortuny zimnych duchowo polityków, gdzie jedni giną w bólu, a inni w garniturach rozmawiają o ich wyzwoleniu, przy tym bogacąc się, stała się symbolem. Nie tylko konkretnego konfliktu, lecz znakiem obojętności świata. Gdy społeczność międzynarodowa przyzwyczaja się do obrazów ruin i cierpienia, wysyła sygnał: granice przesuwają się dalej, niż myśleliśmy. To nie tylko dramat jednego miejsca. To test – ile można zrobić ludziom, zanim inni wzruszą ramionami.
A w tym czasie wolność kurczy się w sposób niemal niezauważalny. Najpierw w imię bezpieczeństwa, potem w imię wygody. Naturalne prawo do własności zastępowane jest skomplikowanymi regulacjami, które premiują najsilniejszych. Gotówka – ostatni bastion wolności i anonimowej wymiany – staje się reliktem. Świat cyfrowy oferuje wygodę, ale w pakiecie z pełną kontrolą. Każda transakcja zostawia ślad. Każdy ślad może stać się narzędziem nacisku - zwycięża kontrola jako rzekoma wyższa form wolności i bezpieczeństwa.
Miecz Czterech Jeźdźców zatacza powolny łuk i zżera ludzkość jak rak. Ludzie przyzwyczajają się do ograniczeń, do nowych norm, do retoryki strachu. Otępienie staje się mechanizmem obronnym. Śmiech – formą wyparcia. A czas, jak mówi łacińska sentencja, rządzi czynem. Tempus regit actum. Kto kontroluje czas reakcji społeczeństwa, ten kontroluje skalę zmian.
Lichwa jako zasada – nie tylko finansowa, lecz mentalna – polega na tym, że zysk musi rosnąć. Nie może stać w miejscu. A skoro planeta jest skończona, a wzrost nieskończony, napięcie jest nieuniknione. Wtedy pojawiają się wojny o zasoby, kryzysy energetyczne, pandemie wykorzystywane jako okazje do konsolidacji władzy. Strach przyspiesza akceptację tego, co w czasach pokoju wywołałoby sprzeciw.
Jednak historia uczy czegoś jeszcze. Każdy system oparty wyłącznie na eksploatacji w końcu zjada samego siebie. Zło, które pożera najpierw ofiary, ostatecznie sięga po sprawców. Imperia upadają nie dlatego, że zabrakło im wrogów, lecz dlatego, że wyczerpały własne fundamenty moralne i ekonomiczne. Nadmierna koncentracja władzy rodzi stagnację, a stagnacja – bunt.
Paradoks polega na tym, że ci, którzy budują porządek na lęku i długu, wierzą w jego trwałość. Zapominają o kosmicznej zasadzie równowagi: każda akcja wywołuje reakcję. Każde nadużycie generuje opór. Każde przesunięcie granicy rodzi pytanie o sens. W tym tkwi jedyna nadzieja – nie w apokaliptycznym oczekiwaniu, lecz w świadomości.
Być może zagłada, która krąży nad światem, nie musi przybrać formy totalnego zniszczenia. Może być momentem demaskacji – chwili, w której mechanizmy lichwy, propagandy i politycznej kalkulacji staną się widoczne dla wszystkich. Wtedy miecz zatrzyma się w pół drogi.
Jeźdźcy Apokalipsy kończą bój tylko wtedy, gdy nikt im nie stawia pytań. Gdy ludzie odzyskują zdolność krytycznego myślenia, solidarności i odpowiedzialności, apokaliptyczna wizja przestaje być wyrokiem, a staje się ostrzeżeniem. A ostrzeżenie, jeśli zostanie zrozumiane, nie musi się spełnić.
Jest tylko jedna prada, że zło - potężne dzieło Czterech Jeźdźców Apokalipsy ma, jak wszystko inne w kosmosie, jedną słabą stronę, a jest tym "pięta Achillesa", ponieważ każde zło przemija i ulega samounicestwieniu, bo istnienje nad tym wszystkim Bóg - oto jedyna nadzieja ludzkości!
.
Postscriptum
.
Wszystko na świecie przemija, bo taka jest jego istota. Przeminą też ciemiężyciele Narodu Polskiego, to jest Politycy, lecz zapewne w hańbie.
Uważam, że Politycy są szkodnikami społecznymi, bo żerują na ludziach stosując przemoc jaką jest wyzysk w postaci opłat, danin i podatków, z których budują oni sobie i swoim rodzinom fortunę.
Warunkiem istnienia Wolnego Narodu Polskiego nie są działania Polityków, lecz życie we wspólnocie solidarnościowej, opartej o etykę, której fundamentem jest miłosierdzie i współczucie a nie bicz restrykcyjnego prawa ustanowionego na korzyść ciemiężycieli - Jeźdźców Apokalipsy.
.
Zapamiętaj, że nie prawo ustanowione przez Polityków, lecz prawo naturalne, wynikające z istoty człowieka, którą jest prawo do wolności, szczęścia i posiadania, opierające się na Bojaźni Boga, jest tym, co dowartościowuje życie i godność każdego Polaka.
.

.
Moją książkę pt. " Zgubny urok", można nabyć jako e-book (tanio) i w wersji papierowej (trochę drożej), oto link wydawcy, a tam wszystkie szczegóły dotyczące zakupu: ridero.eu
.
Moja strona internetowa, a tam kilka informacji o mnie i moich książkach, można coś przeczytać ciekawego, a nawet się wystraszyć (link): mareksikorskiksiazki.blogspot.com
.

Autopromocja i autoreklama była kiedyś zabronione na NB.
Ale to za Targalskiego...teraz...to trolle ze spółdzielni tu działają bezkarnie...
"Autopromocja i autoreklama była kiedyś zabronione na NB.|
.
Dobry Człowieku,
sam napisałeś, że była zabroniona.
.
"A co było i nie jest nie pisze się w rejestr " - szkolne powiedzenie.
.
Powiedz mi,
czy polityk pewien pokazujący się tu stale z twarzą spasioną kosztem narodu nie prowadzi tu autopromocji?
On może, bo on polityk!
.
A zwykły Polak, który chce pokazać, że nie każdy jest przed obliczem "panów polityków" niewolnikiem i pokazując swój dorobek jak znak, że jest wolny, to szkodzi komuś?
.
Zapewniam Cie, że na stare lata nie potrzebuję promocji, tylko pokazuję to na złość politykom, którzy mają lud za głupków.
.
Czy rozumiesz mnie, czy będziesz dalej podziwiać urocze oblicze sytych polityków?
.
Dla Twojego spokoju ducha skasowałem kilka przekazów promocyjnych.
.
Pozdrawiam!
MS