1. Wczoraj działając porozumieniu, premier Tusk i prezydent Trzaskowski, dwoma konferencjami prasowymi, próbowali zakończyć rozliczenia związane z kolejnymi skandalami w warszawskim Szpitalu Południowym, jakie od kilkunastu dni opisują różne media. Trzaskowski poinformował o rezygnacji ze stanowisk dwóch swoich zastępczyń, przy czym jak się okazało żadna z nich nie miała w swoich kompetencjach nadzoru nad Szpitalem Południowym, a miał go inny zastępca Trzaskowskiego, który nie stracił stanowiska, jak się wydaje tylko dlatego ,że jest jego kolegą z ławy szkolnej. Z kolei na swojej konferencji prasowej premier Tusk uznał ,że wiceprzewodniczący Platformy Rafał Trzaskowski rozliczył już skandal związany ze Szpitalem Południowym, a on teraz zajmie się reformowaniem ochrony zdrowia w całym kraju, a propozycje zmian mają mu dostarczyć do najbliższego wtorku, minister zdrowia i prezes NFZ, a jak tego nie zrobią to szef rządu wyciągnie konsekwencje personalne.
2.Tusk potwierdził istnienie saloników VIP w szpitalach, czy specjalnych zeszytów do zapisywania pacjentów i w ten sposób omijania kolejek, a także zażądał likwidacji tzw. kominów płacowych lekarzy, tyle tylko, że tę diagnozę prezentuje dopiero po już ponad 2,5 roku rządzenia i tylko dlatego, że wybuchł skandal w Szpitalu Południowym. Co zupełnie absurdalne Tusk żąda wypracowania rozwiązań w tych trzech obszarach w zaledwie 3 dni, podczas w sytuacji kiedy rządzi już ponad 900 dni i do do tej pory nie przyszło mu do głowy, żeby zająć się na poważnie sytuacją w ochronie zdrowia. Ba, blisko już rok za ochronę zdrowia odpowiada minister przez niego osobiście wybrana i ściągnięta z Gdańska i we wszystkich publicznych prezentacjach przedstawiana jako wybitny znawca tej problematyki, autorka i realizatorka koncepcji konsolidacji szpitali w województwie pomorskim. Przez ten rok działalności minister Sobierańskiej-Grenda, jednak dała się tylko poznać jako osoba dokonująca drastycznych cięć w wydatkach, szczególnie ograniczających diagnostykę i zmniejszających wyraźnie środki finansowe dla szpitali powiatowych, co prowadzi do wypychania pacjentów do sektora prywatnego i wyraźnego pogarszania się sytuacji w tych szpitalach.
3. Przypomnijmy tylko że blisko już trzy tygodnie temu, opinię publiczną zbulwersowała informacja opublikowana w Wirtualnej Polsce o zarobkach lekarza i jednocześnie działacza Koalicji Obywatelskiej, który jako koordynator na SOR w Szpitalu Południowym w Warszawie, a także dzięki zatrudnieniu w 3 innych placówkach ochrony zdrowia w stolicy, zarobił tylko w roku 2025 ok. 1,6 mld zł. Ponieważ był radnym jednej z dzielić w Warszawie był zobowiązany wypełniać deklarację majątkową, a w niej umieścić wszystkie dochody uzyskane między innymi zatrudnienia i stąd to szokujące wynagrodzenie, przedostało się do informacji publicznej. Co więcej okazało się, że był koordynatorem na SOR, będąc ciągle początkującym lekarzem bez specjalizacji, a więc niezgodnie z prawem, wg wysokich rynkowych stawek, tylko dlaczego, że był szefem młodzieżówki Platformy i aktywnym uczestnikiem jej kampanii wyborczej do Parlamentu w 2023 roku i kampanii prezydenckiej Rafała Trzaskowskiego w 2025 roku. Teraz dowiedzieliśmy się jeszcze, że był na tyle cyniczny, że uczył się na SOR w Szpitalu Południowym wykonywania zawodu lekarza na ludziach i z informacji zebranych przez dziennikarzy wynika,że popełnione przez niego błędy lekarskie, mogły się przyczynić do śmierci pacjentów.
4. Z informacji publikowanych przez media głównie Wirtualną Polskę i przekazywanych przez Kanał Zero, wynika, że lekarz „pracował” w tym szpitalu przeciętnie po 331 godzin miesięcznie, a więc po 11 godzin dziennie i to przez 7 dni w tygodniu i jednocześnie był zatrudniony w 3. innych palcówkach ochrony zdrowia ochrony zdrowia w Warszawie, a także wypełniał mandat radnego dzielnicy i brał udział w wielu wydarzeniach politycznych organizowanych przez Platformę. Te wręcz absurdalne ilości godzin pracy były akceptowane przez jego bezpośrednich przełożonych, a także zarząd szpitala, bo jest on spółką z ograniczoną odpowiedzialnością, której prezesem jest była wiceminister w resorcie ochrony zdrowia w 2015 roku , a więc w rządzie premier Ewy Kopacz. Nie ulega więc wątpliwości, że „wypracowanie” tak wysokiego wynagrodzenia przez młodego lekarza bez specjalizacji, było możliwe tylko dlatego ,że był szefem młodzieżówki Platformy i bliskim współpracownikiem ministra Kierwińskiego, a jego przełożeni byli także związani z tą partią, tak jak wiceprzewodniczący Koalicji Obywatelskiej i prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.
5. Zaczęło się od wynagrodzenia doktora Kasprzyka, ale później pojawiła się sprawa saloniku VIP w Szpitalu Południowym ,szybkiej ścieżki leczenia dla ważnych polityków Platformy, błędów lekarskich na SOR, które skończyły się śmiercią pacjentów, a nawet handlu zwłokami przez szpitalne prosektorium. To wszystko Trzaskowski chciał wcześniej przykryć odwołaniem zarządu szpitala i jego rady nadzorczej, teraz dodał jeszcze rezygnacją dwóch Pań wiceprezydent, choć żadna z nich nie nadzorowała szpitala, a Tusk zdecydował się „rozsmarować” przy pomocy zapowiedzianych zmian systemowych. Wcześniej Tusk dyskredytował doktora Jędrzejewskiego, którego wywiad w Kanale Zero uruchomił swoistą lawinę, a jego 10. godzinne zeznania w Prokuraturze Okręgowej dostarczyły śledczym dowodów, że wszystkie te skandale w Szpitalu Południowym miały jednak miejsce. Wczorajsza konferencja prasowa Tuska jest kolejnym etapem tego „rozsmarowywania” afery w Szpitalu Południowym, nawet jeżeli we wtorek, zostaną zrzucone z sań kolejne dwie osoby, minister zdrowia i prezes NFZ.
biuletynnowy.blogspot.com
"Doprawdy, aż strach pomyśleć, co jeszcze może zostać w tym peowskim burdelu ujawnione!"
Zacytuję jeszcze tylko: "Czyli jak zwykle - obiecanki, cacanki, a głupiemu stoi" - mówią ponoć we Wrocławiu - i dodam tylko stosownego mema dla tych co nawiedzone, tfu zwiedzone do Wrocławia się wybierają ;-)
m.salon24.pl