Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Grochem o ścianę. Politycy się nie zmienią, dopóki nie zmienią się wyborcy.

mjk1, 03.07.2026

 Od wielu tygodni w tym cyklu próbuję opisać nie tyle politykę, ile sposób, w jaki o niej rozmawiamy. Wielu Czytelników pyta mnie: „No dobrze, ale co z tego wynika? Gdzie jest rozwiązanie?” Im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej dochodzę do wniosku, że odpowiedź jest znacznie mniej wygodna, niż chciałbym napisać. Politycy się nie zmienią, dopóki nie zmienią się wyborcy. To zdanie może zabrzmieć prowokacyjnie. Przecież od lat słyszymy, że to politycy są źródłem całego zła. Kłamią. Obiecują. Skłócają ludzi. Nie dotrzymują słowa. Dbają o własne interesy. Traktują państwo jak łup wyborczy. To wszystko prawda. Tylko że rzadko zadajemy sobie drugie pytanie.

Dlaczego im się to opłaca?

 Przecież polityk nie działa w próżni. Jest produktem systemu, który sam doskonale rozumie. Wie, co zwiększa poparcie, a co je zmniejsza. Wie, czego oczekują jego wyborcy i czego oni gotowi są mu wybaczyć. I właśnie tutaj zaczyna się problem. Od dawna mam wrażenie, że przestaliśmy wybierać polityków. Zaczęliśmy wybierać drużyny. Coraz częściej nie głosujemy na program, kompetencje czy charakter. Głosujemy przeciwko tamtym. Potem bronimy swoich bez względu na wszystko. Jeżeli „nasz” polityk popełni błąd - szukamy usprawiedliwienia. Jeżeli dokładnie to samo zrobi przeciwnik - żądamy dymisji. Jeżeli „nasz” zmieni zdanie - mówimy, że dostosował się do sytuacji. Jeżeli zrobi to przeciwnik - nazywamy go hipokrytą.

To już nie jest polityka. To jest kibicowanie.

 Najbardziej niepokoi mnie jednak coś innego. Coraz częściej mam wrażenie, że największym grzechem polityka nie jest zła decyzja. Największym grzechem staje się krytyka własnego środowiska. Wystarczy zwrócić uwagę na ewidentny błąd „swoich”, a natychmiast pojawia się pytanie: „Czyli jesteś za tamtymi?” Nie. Można uważać Donalda Tuska za fatalnego premiera i jednocześnie krytykować błędy PiS. Można popierać Nawrockiego i nie zgadzać się z każdą decyzją Kaczyńskiego. Można być konserwatystą i nie akceptować języka części prawicy. Można być liberałem i nie zgadzać się z każdym pomysłem Platformy. Tylko że dziś coraz mniej osób dopuszcza taką możliwość. Polityka została sprowadzona do prostego wyboru. Albo jesteś z nami, albo przeciwko nam. Nie ma nic pomiędzy.

To właśnie dlatego politycy przestali bać się własnych wyborców.

 Wiedzą bowiem, że najwierniejszy elektorat wybaczy wszystko. Wystarczy wskazać większego wroga. Wystarczy powiedzieć: „Jeżeli nie my, to oni.” I znowu działa.

 Przez ostatnie miesiące prowadziłem dziesiątki dyskusji pod swoimi tekstami. Coraz częściej zauważałem ten sam mechanizm. Piszę o strategii. Odpowiedź brzmi: Tusk. Piszę o komunikacji. Odpowiedź: TVN. Piszę o błędach prawicy. Odpowiedź: a Platforma? Piszę o rozwiązaniach. Odpowiedź: Niemcy. Nie dlatego, że te tematy są nieważne. Dlatego, że bardzo często służą jako ucieczka od odpowiedzi na pytanie, które właśnie padło. W ten sposób można rozmawiać bez końca, ale niczego się nie zmieni. Politycy doskonale to rozumieją dlatego coraz mniej proponują a coraz częściej mobilizują. Nie mówią: „Zrobimy lepszą szkołę.” Mówią: „Tamci zniszczą szkołę.” Nie mówią: „Naprawimy ochronę zdrowia.” Mówią: „Tamci ją zlikwidują.” Nie mówią: „Oto nasz plan.” Mówią: „Bójcie się przeciwnika.” I to działa, bo my również zaczęliśmy oczekiwać emocji zamiast rozwiązań. Nie nagradzamy tych, którzy przyznają się do błędów. Nagradzamy tych, którzy najgłośniej krzyczą. Nie szanujemy polityka, który potrafi powiedzieć: „Tu popełniliśmy błąd.” Znacznie chętniej oklaskujemy tego, który odpowie: „A tamci byli gorsi.”

Czy naprawdę dziwi nas więc, że politycy właśnie tak się zachowują?

 Przecież robią dokładnie to, za co otrzymują nasze głosy. Nie twierdzę, że wszyscy wyborcy są tacy sami. Na szczęście nie. Wielu ludzi naprawdę szuka argumentów, chce rozmawiać i potrafi zmienić zdanie, ale odnoszę wrażenie, że są coraz cichsi. Coraz trudniej przebić się przez polityczny hałas a przecież demokracja nie polega na tym, żeby bezkrytycznie kochać swoich. Demokracja polega na tym, żeby wymagać od swoich więcej niż od przeciwników, bo tylko wtedy polityk zaczyna bać się wyborcy. Nie wtedy, gdy wyborca klaszcze, tylko wtedy, gdy mówi: „Tego nie akceptuję.”

 Marzy mi się polityka, w której największym kapitałem nie będzie lojalność wobec partii, lecz wiarygodność. W której polityk bardziej będzie bał się zawieść własnych wyborców niż zaatakować przeciwnika, ale to się nie stanie samo. Nie zmieni tego żadna ustawa. Nie zmieni tego żadna telewizja. Nie zmieni tego nawet najlepszy lider.

To mogą zmienić tylko wyborcy.

 Dopiero wtedy, gdy zaczniemy nagradzać odpowiedzialność zamiast plemiennej lojalności. Gdy zaczniemy wymagać od swoich więcej niż od obcych. Gdy przestaniemy traktować krytykę jako zdradę. Gdy nauczymy się oddzielać człowieka od jego argumentów. Prawda jest brutalna. Politycy są znacznie bardziej podobni do swoich wyborców, niż chcielibyśmy przyznać.

Są naszym odbiciem.

 Jeżeli więc od lat narzekamy, że politycy stają się coraz gorsi, warto zadać sobie jedno, znacznie trudniejsze pytanie. Czy przypadkiem nie nagradzamy właśnie tych zachowań, które później tak chętnie potępiamy?

Politycy naprawdę się zmienią, ale dopiero wtedy, gdy zaczną bać się nie przeciwników tylko własnych wyborców.

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 51
Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

03.07.2026 12:44

Postawiłeś tezę. Zbadajmy na jakiej podstawie. Sam napisałeś, że na podstawie statystyk i jasno to wyraziłeś: "Przez ostatnie miesiące prowadziłem dziesiątki dyskusji pod swoimi tekstami.". Proponuję dokładniej sprawdzić bazę, na której się opierasz. Z kim toczyłeś te dyskusje? Też z dziesiątkami osób, czy z kilkoma? To były różnorodne osoby, czy ciągle te same? Wymień, proszę, te osoby, z którymi dyskusje doprowadziły cię do tych wniosków. Wtedy będzie można ocenić, na ile to jest statystycznie istotne.

Moim zdaniem to nie są żadne statystyki, tylko twoje anegdoty. Jak ta grupa kilku osób na tym portalu ma niby reprezentować wyborców w Polsce? Bez wskazania liczby ludzi, metody i danych o nich to nie jest analiza, tylko publicystyczne wrażenie uogólnione do teorii o wyborcach. To jest elementarny błąd rozumowania.

mjk1

mjk1

03.07.2026 16:48

Dodane przez Grzegorz GPS Ś… w odpowiedzi na Postawiłeś tezę. Zbadajmy na…

Przecież ja nigdzie nie twierdzę, że przeprowadziłem badanie socjologiczne ani nie publikuję pracy naukowej Panie Grzegorzu. To jest felieton publicystyczny oparty na wielomiesięcznych obserwacjach prowadzonych podczas dyskusji pod własnymi tekstami. Publicystyka od zawsze polega na wyciąganiu wniosków z obserwacji rzeczywistości, a nie na budowaniu modeli statystycznych z próbą reprezentatywną. Gdyby przyjąć Pana kryterium, należałoby uznać, że felietonista nie może napisać praktycznie niczego, dopóki nie zleci badań opinii publicznej.

Co więcej, moje obserwacje nie ograniczają się wyłącznie do Naszych Blogów. Dokładnie te same mechanizmy widzę na Facebooku, X, YouTube i pod materiałami prasowymi: natychmiastowe przechodzenie na "a tamci są gorsi", niechęć do krytyki własnego obozu, utożsamianie każdej uwagi z poparciem dla przeciwnika czy odchodzenie od meritum na rzecz personalnych sporów. Nasze Blogi są jedynie miejscem, gdzie mogłem te mechanizmy obserwować najdokładniej, bo tu od miesięcy prowadzę regularne dyskusje.

Nie twierdzę też, że każdy wyborca zachowuje się w ten sposób. Piszę o zjawisku, które - moim zdaniem - jest na tyle częste, że zaczyna wpływać na kulturę debaty i w konsekwencji na zachowania polityków. To jest teza publicystyczna, z którą można się zgodzić albo polemizować, ale nie udaję, że przedstawiam raport GUS czy wyniki CBOS.

Najciekawsze jest jednak coś innego. Zamiast odnieść się do głównego pytania wpisu - dlaczego politycy przestali liczyć się z własnymi wyborcami - kolejny raz rozmawiamy o metodologii felietonu. A to samo w sobie bardzo dobrze pokazuje mechanizm, o którym od miesięcy piszę.

Zbyszek_S

Zbyszek

03.07.2026 15:39

  1. "Politycy się nie zmienią, dopóki nie zmienią się wyborcy." - tak. Można szerzej: jaka ludność, tacy politycy. System "władzy" jest emanacją postaw i wartości realnie przeżywanych przez ludność. Zatem patrząc na polityków przeglądamy się w lustrze, jak pan pisze "Są naszym odbiciem".
  2. To prawda, że polityk jest zależny od wyborców. Ale jest też zależny od innych wpływów, podmiotów i interesów. Skwitował to pewien Anglik, twierdząc, że: Polityk jest jak mucha. Jedno i drugie można zabić gazetą. Politycy po prostu nie mogą ignorować tych "innych wpływów". Choć to nie znaczy, że mają im w pełni ulegać.
  3. Polska to żerowisko, dość dobrze maskujące się za pomocą różnych masek. Ale to tylko jedna strona medalu. Są w niej i dobrzy ludzie i szlachetne postawy lub działania. Nasi politycy są jak my, z jednej strony żerowisko, z drugiej potrafią dla nas i dla ojczyzny zrobić czasem coś dobrego.
  4. Jesteśmy, jacy jesteśmy - nie od dziś. Populacja to swego rodzaju organizm, który ma swój kształt i formę w przestrzeni zachowań, preferencji, wartości, zwyczajów itd. Warto sięgnąć blisko 100 lat wstecz i przeczytać list kard. Hlonda, który pisał tak:
    1. "Klęską dzisiejszego życia publicznego jest nienawiść, która dzieli obywateli Państwa na nieprzejednane obozy, postępuje z przeciwnikami politycznymi jak z ludźmi złej woli, poniewiera ich bez względu na godność człowieczą i narodową, zniesławia i ubija moralnie. Zamiast prawdy panoszy się kłamstwo, demagogja, oszczerstwo, nieszczery i niski sposób prowadzenia dyskusji i polemiki. Żądza władzy i prywata prowadzą bezwzględną walkę o rządy i stanowiska, a pozorują ją troską o Państwo, które zwykle odłamy polityczne utożsamiają z sobą."
    2. Trochę więcej i odnośnik na blogu {TUTAJ}
    3. I proszę się zastanowić, czy słowa z przytoczonego cytatu nie opisują częściowo lub całkiem dokładnie stosunków społecznych w sferze publicznej dzisiaj? A to list z 23 kwietnia 20.. a nie, 1932 roku.
  5. Nie ma co rozdzierać szat. Nie jest tragicznie. Politycy i ludzie mają swoje wady i zalety. Jedyną realną drogą poprawy jest stopniowy proces kulturowy, proces przemiany ludzi. Ale ramy czasowe takich procesów to nie lata, ale pokolenia. Na dziś, bądźmy odrobinę spokojniejsi, wyrozumialsi i dla siebie, i dla naszych polityków. Odwracajmy wtłaczany nam paradygmat percepcyjny przez zwracanie uwagi na to, co dobre, co cieszy, itp. 
mjk1

mjk1

03.07.2026 16:39

Dodane przez Zbyszek_S w odpowiedzi na "Politycy się nie zmienią,…

Dziękuję za ten komentarz Panie Zbyszku. To jedna z tych wypowiedzi, które nie tylko polemizują z tekstem, ale go rozwijają. Szczególnie cenne wydaje mi się przypomnienie słów kard. Hlonda. Uderzyło mnie, jak bardzo pasują do współczesności, mimo że zostały napisane blisko sto lat temu. Chyba rzeczywiście wiele naszych problemów ma znacznie głębsze korzenie, niż tylko bieżące spory polityczne. To temat, do którego z pewnością jeszcze wrócę w kolejnych tekstach z cyklu „Grochem o ścianę”. Dziękuję za inspirację.

mjk1
Zawód:
mjk1

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 223
Liczba wyświetleń: 289,277
Liczba komentarzy: 4,138

Ostatnie wpisy blogera

  • Grochem o ścianę. Dlaczego politycy przestali bać się własnych wyborców?
  • Grochem o ścianę. Jak rozmawiać o wszystkim, byle nie o tym, o czym rozmawiamy.
  • Grochem o ścianę. Dlaczego nikt nikogo nie przekonuje?

Moje ostatnie komentarze

  • Przecież ja nigdzie nie twierdzę, że przeprowadziłem badanie socjologiczne ani nie publikuję pracy naukowej Panie Grzegorzu. To jest felieton publicystyczny oparty na wielomiesięcznych obserwacjach…
  • Dziękuję za ten komentarz Panie Zbyszku. To jedna z tych wypowiedzi, które nie tylko polemizują z tekstem, ale go rozwijają. Szczególnie cenne wydaje mi się przypomnienie słów kard. Hlonda. Uderzyło…
  • Mam wrażenie, że właśnie potwierdzasz główną tezę mojego cyklu Spike. Ja piszę, że nie chcę rozstrzygać, kto w sporze między blogerami ma więcej win, bo nie o tym był mój tekst. Ty natomiast…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Wotum zaufania
  • Jakiego Państwa tak naprawdę chcemy?
  • Czy za rządzenie odpowiedzialny jest rząd?

Ostatnio komentowane

  • mjk1, Przecież ja nigdzie nie twierdzę, że przeprowadziłem badanie socjologiczne ani nie publikuję pracy naukowej Panie Grzegorzu. To jest felieton publicystyczny oparty na wielomiesięcznych obserwacjach…
  • mjk1, Dziękuję za ten komentarz Panie Zbyszku. To jedna z tych wypowiedzi, które nie tylko polemizują z tekstem, ale go rozwijają. Szczególnie cenne wydaje mi się przypomnienie słów kard. Hlonda. Uderzyło…
  • Zbyszek, "Politycy się nie zmienią, dopóki nie zmienią się wyborcy." - tak. Można szerzej: jaka ludność, tacy politycy. System "władzy" jest emanacją postaw i wartości realnie przeżywanych przez ludność.…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności