Zbliża się koniec rosyjskiej „operacji pokojowej”, skoro ukraiński prezydent podjął decyzję o zaostrzeniu polityki względem Polski. Nie jesteśmy potrzebni do układania się w sprawie powojennego pokoju między Rosją, Ukrainą i Niemcami. To sprytne posunięcie z punktu widzenia Żeleńskiego rodzi konsekwencje dla obu krajów i w każdej perspektywie czasu.
Lepiej, że 35 letnie udawanie dobrych relacji się kończy. Na poziomie społeczeństw były zresztą w pewnym zakresie dobre, ale władze obu państw uważały za stosowne prowadzić tzw. politykę historyczną, co sprowadza się do propagandy kłamstw. Efekty są zgodne z oczekiwaniami. Mamy już prawie same wrogie państwa za sąsiadów. To nie przypadek, to konsekwentna polityka naszych wrogów i brak polityki zgodnej z polską racją stanu.
Czy jesteśmy w tej sytuacji osamotnieni? Ależ skąd. Jesteśmy w sojuszu. Czyż Amerykanie nie tracą na decyzjach swoich władz, gdy np.zamiast drogą pokojową pozyskać w Iranie strategicznego sojusznika doznali upokarzającej porażki? Może więc brak polityki jest korzystną alternatywą w porównaniu do jej błędnego uprawiania? Tak jednak nie jest. Polska prowadzi politykę wewnętrzną i zagraniczną, tyle że cudzą. Jest przedmiotem stosunków międzynarodowych. Tego przejawem było wyciszanie przez władze polityczne i propagandowe prawdy historycznej rzekomo w imię porozumienia. Właśnie nastąpiła kumulacja podsyconego w ten sposób konfliktu i jego kontrolowana, bo przecież nie przypadkowa, detonacja. Warto więc szukać beneficjentów.
Nie pomijam różnic cywilizacyjnych, które drzemią w społeczeństwach Polski i Ukrainy, mimo że oba uległy wpływom cywilizacji żydowskiej (marksizm) i bizantyńskiej, a których spełnienie widzą oba narody w Unii Europejskiej. Polacy są mimo wszystko przyzwyczajeni do pojęcia prawdy obiektywnej, natomiast turańsko-bizantyńskie korzenie Ukraińców (przydatne na wojnie) stanowią przeszkodę dla ułożenia strategicznych stosunków geopolitycznych gdy wojna przeminie.
Dlatego spór o Wołyń nie jest sporem symbolicznym. Jest sporem o wiarygodność. Brak szacunku dla prawdy wyklucza możliwość porozumienia w jakiejkolwiek sprawie. Tego przykładem nie są tylko ustawiczne „zgody” na ekshumacje, ale również np. oszukiwanie polskiej firmy we Lwowie przez ukraińskie władze.
Źródłem problemu są zdolności do samostanowienia. 4 lata współpracy w roli „sług Ukrainy” świadczą o braku podmiotowości państwa polskiego i jest to kolejne tego kalectwa potwierdzenie.
Wydawałoby się, że wojna wykreowała elity ukraińskie zdolne do samodzielnej polityki. I tak się stało. Zarówno doraźnie na polu walki i w przemyśle zbrojeniowym, jak i w szerszym kontekście, czego przejawem było utrzymanie kursu suwerenności mimo incydentu w Gabinecie Owalnym i wielu „pokojowych” nacisków.
Swoboda polityki ukraińskiej jest jednak wyraźnie ograniczona ideologicznie przez banderyzm. Ten kaganiec jest świetny do manipulacji i choć nikt nie przyznaje się do autorstwa, to kierując się rzymską sentencją is fecit, cui prodest należy wnioskować, że sprawcą danego czynu jest ten, kto odniósł z niego największe korzyści. Korzyści ideologiczne i geopolityczne.
Spór cywilizacyjny między pojęciem prawdy obiektywnej a „prawdy” relatywnej na tle zbrodni banderowskich, z którymi udało się propagandzie utożsamić ukraińską państwowość, paraliżuje prowadzenie polityki przez skłóconych potencjalnych sojuszników.
Zamiast racjonalnego porozumienia forsuje się - jak i 35 lat temu - podporządkowanie w ramach projektu UE-Mitteleuropy, który z jednej strony jest brukselsko-marksistowski, z drugiej prusko-bizantyński. Nie ma w nim miejsca dla wolnej Polski i wolnej Ukrainy, ponieważ byłaby to zmiana kierunku prowadzenia polityki z osi Berlin-Moskwa na oś Warszawa-Kijów. Takiemu „przełamaniu peryferyjności” i „wypchnięciu Rosji z europejskiej architektury bezpieczeństwa” stoi na przeszkodzie zarówno niemiecka i rosyjska geopolityka, jak i ideologiczne projekty ponadnarodowe realizowane kosztem Europy Środkowo-Wschodniej.
Jeżeli Ukraina zamierza wstąpić do niemieckiej UE to znaczy, że nie zamierza współpracować z Polską, tylko z Niemcami – zresztą błędnie z punktu widzenia strategii geopolitycznej i ideologicznej, czego już doświadczyli zabiegając o stworzenie nazistowskiej Ukrainy i wstępując w szeregi SS-Galizien.
Wnioski historyczne nasuwają się same, ale jak się fałszuje własną historię, to trudno o racjonalną politykę.
Perspektywa dla Polski i Ukrainy rysuje się czarno.
Proszę o wyjaśnienie, jaką politykę zagraniczną prowadzi Polska?
Prowadzi, to znaczy ma taki wpływ, jak prowadzący pojazd ma wpływ na sam pojazd, drogę i cel.
Pytam, bo nie wiem, a nie wiem, bo nie widzę prowadzenia. Widzę - może błędnie - że tkwimy między sąsiadami i się obijamy w przestrzeni między nimi.
Moim zdaniem jest to polityka realizacji cudzych interesów. W tym miejscu należy zadać pytanie kto trzyma kierownicę? Idioci, zdrajcy, oportuniści, konformiści? Z jakichś powodów główne kierunki tej polityki wykazują ciągłość mimo permanentnej "wojny na górze". Działa jakiś automatyczny pilot, wypadkowa wpływów, albo jedno i drugie.
Spotykam się ze stwierdzeniami, że w Polsce „nie ma wizjonerstwa, nie ma roli przywództwa, nie ma strategii”. Są to zarzuty oparte o fałszywą przesłankę, że istnieje w Polsce ośrodek władzy. Gdyby taki był, to nie byłoby problemu z przyjęciem uchodźców Ukraińskich w oparciu o zasady bezpieczeństwa, udzielania pomocy wojskowej i gospodarczej w oparciu o racjonalne przesłanki i wzajemne zobowiązania, uzgodniono by zasady współpracy dyplomatycznej i cele przyszłego pokoju. Nic takiego się nie wydarzyło.
"... należy zadać pytanie kto trzyma kierownicę? Idioci, zdrajcy, oportuniści, konformiści?" - Można ich określić jednym słowem - kompradorzy. Jeśli tylko pojawi się jakiś lider, który myśli po polsku to zaraz jest sekowany a nawet zabijany (casus ś.p A. Leppera). Teraz za cel wzięli pana Brauna, zmasowany atak na niego jest najlepszą reklamą.
"Jeżeli Ukraina zamierza wstąpić do niemieckiej UE to znaczy, że nie zamierza współpracować z Polską, tylko z Niemcami"
Zełeński dobrze wie, kto rządzi w UE. Rządzi ten kto ma więcej do decydowania. Warszawa obecnie jest bezpośrednio podporządkowana Berlinowi i wcale nie chodzi o drzewka, czy siano dla żyraf. Niemcy nie mogą dopuścić do osi Warszawa - Kijów, bo wolą od wieków oś Berlin - Moskwa. Niemcy nie są głupi i stawiają na silniejszą Rosję, nie na Ukrainę. A Ukraińcy sprytnie stawiają na silniejszego konia, czyli na Niemcy, a nie na Polskę. Polacy nie odbudują Ukrainy, bo nie mają kasy. A Niemcy mają zamrożone aktywa Rosji, ktorymi mogą grać.
PS. Rzeź Wołyńska jest doskonałym sposobem, aby poróżnić Polskę z Ukrainą i to było celowe zagranie Zełeńskiego, aby nadać swojemu elitarnemu oddziałowi imię ludobójców z UPA. Poza tym w kręgu Zełeńskiego panoszy się gigantyczna korupcja, którą musi czymś przykryć. Co prawda służby antykorupcyjne wykrywają tę korupcję, ale dotyka ona najbliższych współpracowników Zełeńskiego. I w końcu może obalić samego Zełeńskiego.
PS2 W polityce nie ma sentymentów i lepsza nawet nieprzyjazna Polsce Ukraina, ale niepodległa, niż Rosja dążąca do odtworzenia nieludzkiego imperium.
"Niemcy mają zamrożone aktywa Rosji, ktorymi mogą grać" - Co ty pieprzysz Ciruk (bez zdolności honorowej). Niemcy nic rosyjskiego nie mają a Rosja ma ok. 1500 niemieckich firm na swoim terytorium, które mogą w każdej chwili nacjonalizować jak szwaby podskoczą. Nie siedź za długo na słońcu.
"Rosja ma ok. 1500 niemieckich firm na swoim terytorium"
O tym przecież piszę, Niemcy od wieków wolą oś Berlin - Moskwa, a nie oś Warszawa - Kijów. Zamrożone aktywa to są środki, którymi można grać. Jak w partii szachów. Widać, że nigdy nie grałeś w szachy Ruszkiewicz :)
AI Overview
W Rosji nadal aktywnie działa około 1600 niemieckich firm, generując miliardowe obroty i płacąc setki milionów euro podatków wspierających rosyjski budżet wojenny. Mimo gróźb nacjonalizacji, niemiecki biznes utrzymuje tam swoją obecność, a nawet wraca do oficjalnego dialogu na forum w Petersburgu. Z kolei Niemcy w ramach sankcji przejęły lub objęły zarządem powierniczym rosyjskie aktywa energetyczne, takie jak udziały w rafinerii w Schwedt czy spółki zależne Gazpromu. [1, 2, 3, 4, 5, 6, 7]
Sytuacja ta opiera się na kilku kluczowych aspektach:
To kto kogo Ciruk (bez zdolności honorowej) trzyma za ja*a? Nie kompromituj się więcej, taka dobra rada. A z leszczami nie grywam w szachy, wolę mojego wnuczka.
ruszkiewicz
oddaj złodzieju pieniądze
ile lat parchu musimy czekać
Poprosiłem cię o dane do przelewu, zapłacę za Pana Jarka jak udowodnisz, że coś jest ci winien. O której wam w szpitalu wyłączają wi-fi?
Ruszkiewicz : "wolę mojego wnuczka"
Córeczka już nie robi w UNESCO? :)
"Córeczka już nie robi w UNESCO?" - Nic o tym nie wiem. Moja jedyna córka jest programistą, grafikiem internetowym i pracuje w polskiej firmie. To od niej mam tego zdolnego wnuczka Ciruk (bez zdolności honorowej). Gdybyś był naprawdę szachistą to byś wiedział, że to nie twoja szachownica.
Ruszkiewicz : "Moja jedyna córka jest programistą, grafikiem internetowym i mieszka w Polsce"
W Poznaniu lub koło Poznania?
"W Poznaniu lub koło Poznania?" - A co cię to Ciruk (bez zdolności honorowej) obchodzi? Listę proskrypcyjną robisz? Jesteś taki oddział banderowskiego Myrotworca?
Czyli to przypadkowa zbieżność nazwisk?
Anna Ewa Ruszkiewicz is a communications specialist leading advocacy and communications for the International Task Force on Teachers for Education 2030 (Teacher Task Force) at UNESCO. [1, 2, 3]
Professional Details
Pytałeś Ciruk (bez zdolności honorowej) o moją córkę ale jeśli pan Jarek ma córkę z takim CV to tylko pogratulować.
Może ta? Zamężna, może mieć dziecko:
AI Overview
Osobą o tym profilu zawodowym działającą w Polsce jest Kamila Ruszkiewicz-Bogusz Kamila Ruszkiewicz-Bogusz - CEO Myriagon / VH360 - LinkedIn. Jest ona CEO w firmie Myriagon / VH360 i zajmuje się m.in. tworzeniem wizualizacji, wirtualnych spacerów 360 oraz materiałów graficznych dla inwestycji deweloperskich Kamila Ruszkiewicz-Bogusz - CEO Myriagon / VH360 - LinkedIn.
Pudło Ciruk (bez zdolności honorowej) moja córka ma na imię Klementyna (po babci) i z domu jest Skalska. Ale próbuj. Zaczynasz mnie bawić :)
A ten Mirosław Skalski, sekretarz KW PZPR z Łomży to twój krewniak? To tłumaczyłoby twoją miłość do Rosji :)
katalog.bip.ipn.gov.pl
Imiona: Mirosław Kazimierz
Nazwisko: Skalski
Miejsce urodzenia: Będzin
Data urodzenia: 09-04-1941
Imię ojca: Stanisław
Imię matki: Natalia
Dodatkowe informacje:
W PZPR od 09.04.1966.
Wg. listy płac pełni funkcję sekretarza KW PZPR w Łomży do lipca 1984.
Absolwent WUML.
Źródło: AR "Ład" Łubna, KW PZPR w Łomży, 2/24.