Nie, nie będzie dziś o tym biblijnym Tomaszu, który nie uwierzył, dopóki nie zobaczył. Tamten przynajmniej miał pewną zaletę: kiedy już zobaczył, potrafił zmienić zdanie. Mój Tomasz jest nowocześniejszy. Mój Tomasz nie wierzy nawet wtedy, gdy zobaczy, bo najważniejszą zasadą współczesnej debaty nie jest już poszukiwanie prawdy. Najważniejszą zasadą jest obrona własnego przekonania przed kontaktem z rzeczywistością.
Napisałem mimochodem, że ogrzewam mieszkanie na kilka sposobów. Że mam kominek z płaszczem wodnym. Że przez lata trochę go zmodyfikowałem. Że mam promienniki elektryczne. Że mam własny, nietypowy układ gazowy oparty na prostym przepływowym ogrzewaczu, buforze i sterownikach. I wtedy pojawił się Tomasz. Tomasz o nic nie zapytał. Nie zapytał, jak działa układ. Nie zapytał, jakie są temperatury. Nie zapytał o zużycie gazu. Nie zapytał o powierzchnię mieszkania. Nie zapytał nawet, czy dobrze zrozumiał opis. Nie. Tomasz od razu wiedział. Wiedział, że to głupota. Wiedział, że to niemożliwe. Wiedział, że pieprzę. To niezwykła umiejętność. Są ludzie, którzy studiują fizykę, termodynamikę i energetykę przez całe życie a Tomasz potrafi zdiagnozować dowolny układ grzewczy po przeczytaniu trzech zdań w Internecie. To talent. Prawdziwy dar.
Najbardziej rozbawił mnie jednak fragment o buforze. Według Tomasza buforów do gazu się nie stosuje. I tu właśnie zaczyna się najciekawsza część historii, bo ja nigdzie nie napisałem, że zbudowałem instalację zgodnie z podręcznikiem producenta. Napisałem tylko, że działa a to są dwie różne rzeczy. Bardzo często mylimy dziś teorię z praktyką. Jeżeli coś nie występuje w katalogu marketu budowlanego, uznajemy, że nie istnieje. Jeżeli producent nie przewidział takiego zastosowania, uznajemy, że jest niemożliwe. Jeżeli nie widzieliśmy czegoś na YouTube, znaczy że ktoś kłamie. To jest współczesna wersja średniowiecznego przekonania, że skoro na mapie nie ma smoków, to nie istnieją.
Mój układ jest banalnie prosty. Nie mam klasycznego kotła gazowego za kilkanaście tysięcy złotych. Mam przepływowy ogrzewacz gazowy. Mam pompę CO. Mam bufor. Mam dwa sterowniki. Jeden pilnuje temperatury wody. Drugi pilnuje temperatury mieszkania. Całość kosztowała mniej niż niektóre osoby wydają na sam sterownik do kotła. I działa. To ostatnie słowo jest najważniejsze. Działa. Nie na papierze nie w teorii, nie w folderze reklamowym. W mieszkaniu i to od lat.
Ale Tomasza to nie interesuje, bo Tomasz nie walczy z moją instalacją. Tomasz walczy z własnym wyobrażeniem o mojej instalacji. To zjawisko znane nie tylko energetyce. W polityce wygląda identycznie. Ktoś nie dyskutuje z tym, co powiedziałeś. Dyskutuje z tym, co mu się wydaje, że powiedziałeś. Potem obala własną interpretację i ogłasza zwycięstwo. To trochę tak, jakby ktoś zobaczył rower, uznał go za zepsuty samochód i przez godzinę tłumaczył właścicielowi, że tym się nie da jeździć autostradą. Formalnie miałby rację. Problem w tym, że nikt nie twierdził, że to samochód.
Najzabawniejsze jest jednak coś innego. Ja naprawdę chętnie wszystko wyjaśnię. Każdemu. Tomaszowi również. Mogę narysować schemat, mogę podać temperatury, mogę podać zużycie gazu, mogę opisać sterowanie, mogę nawet policzyć sprawność. Ale jest jeden warunek. Najpierw trzeba chcieć zrozumieć, bo nie da się wyjaśnić działania układu człowiekowi, który jeszcze przed rozpoczęciem rozmowy wie, że układ działać nie może.
Stefan Kisielewski mawiał, że problemem nie jest brak informacji. Problemem jest niechęć do myślenia. Dziś dodałbym do tego jeszcze jedno. Coraz częściej nie walczymy z faktami. Walczymy z możliwością, że świat może wyglądać inaczej niż nam się wydaje a wtedy nawet najprostszy bufor staje się zagrożeniem, bo podważa najcenniejszą rzecz, jaką posiada współczesny człowiek: nie wiedzę. Przekonanie o własnej nieomylności.
I dlatego największym źródłem ciepła w polskim Internecie nie jest drewno, gaz ani prąd. Jest nim rozgrzane do czerwoności ego dyskutantów.
dakowski.pl
Tak sobie tu miło gwarzycie o kominkach a szmaty niemieckie biją Polaków.
Gestapo
A co właściwie ma jedno z drugim wspólnego Droga Sake?
Rozmawiamy o ogrzewaniu, energetyce i kosztach eksploatacji, a Ty po raz kolejny próbujesz sprowadzić każdy temat do tej samej politycznej narracji. Jeśli zaś chodzi o Berlin, to policja nie jest od oceniania, kto ma rację historyczną, tylko od egzekwowania obowiązujących przepisów. Gdy dowolna grupa stawia bez zgody własne symbole czy instalacje w przestrzeni publicznej, policja reaguje niezależnie od tego, czy dzieje się to w Berlinie, Warszawie czy Paryżu. Taka jest jej rola. Można dyskutować, czy decyzja była słuszna, ale przedstawianie zwykłej interwencji policji jako „bicia Polaków przez Niemców” jest bardziej publicystyką niż opisem rzeczywistości.
A przede wszystkim: nie każdy temat musi kończyć się Tuskiem, Niemcami czy migrantami. Czasem rozmowa o kominku jest po prostu rozmową o kominku.
@mk1 co ty piszesz za pierdoły ? Rozumiem oburzenie faktem brutalnego pobicia Polaków w Berlinie, którzy chcieli oddać hołd pomordowanym 6 mln Polaków przez skurw.. niemców. O jakich własnych symbolach piszez -? to są POLSKIE NARODOWE SYMBOLE ! Krzyż, flaga bialo - czerwona. Wymordowanie 6 mln Polaków przez zbrodniarzy niemców to według ciebie " egzekwowanie przepisów " Nie bedę wulgarnie się wypowiadał - Popierasz metody Gestapo ? Niemiec czy tylko zwykły...
Te Zeus. Ja nie kwestionuję prawa do upamiętniania polskich ofiar niemieckich zbrodni. Problem polega na tym, że opisujesz zupełnie inne zdarzenie niż to, które faktycznie miało miejsce. Jeżeli grupa ludzi postanawia bez zgody postawić w innym państwie własny pomnik, krzyż czy cokolwiek, to musi liczyć się z reakcją policji. Tak działa każde państwo prawa. Gdyby identyczna sytuacja wydarzyła się w Warszawie, polska policja również by interweniowała. Między stwierdzeniami: „policja usunęła nielegalnie ustawiany obiekt” a „Niemcy biją Polaków za pamięć o ofiarach” jest zasadnicza różnica.
Najbardziej zdumiewa mnie to, że w całej tej narracji znika najważniejszy fakt: w Berlinie powstaje pomnik poświęcony polskim ofiarom niemieckiej okupacji, a niemiecki parlament podjął w tej sprawie stosowne decyzje. Dlatego zanim zaczniemy krzyczeć o Gestapo, warto najpierw odpowiedzieć na proste pytanie: czy problemem było upamiętnienie polskich ofiar, czy próba postawienia symbolu bez wymaganych zgód? To są dwie zupełnie różne sprawy.
Żart - 30 tonowy głaz za pomordowanie 6 mln Polaków pewno z ... Oświęcimia ? Ale cóż każdy ma swoje poglądy niektórzy proniemieckie...
Spodziewałam się takiej właśnie wypowiedzi..,,Ty nic nie rozumiesz,,piszesz emocjonalnie, sprowadzasz temat do polityki''.Tak ,prawda,z mojej strony to była prowokacja ,żeby pokazać jak was interesuje Polska , samo haniebne zdarzenie i skala brutalności która powinna nie tylko zastanowić ale i przerazić. To co pan nazywa zwykłą interwencją policji a nie biciem Polaków przez Niemców i zaprzecza,że to nie opis rzeczywistości a tylko publicystyka w wykonaniu sake mówi o panu jako Polaku bardzo wiele. Prosze może obejrzeć w TVRepublika ten wytwór mojej publicystyki o ile w ogóle pan tę stację uważa za godną oglądania. No cóż ,pozostaje mi przeprosić za tak niesłychany nietakt jak wtrącenie się do frapującej dyskusji o kominkach i kaloryferach.
Po raz kolejny mylisz emocje z faktami Droga Sake. Ja nie twierdzę, że historia polskich ofiar jest nieważna. Twierdzę tylko, że zanim nazwie się coś „biciem Polaków przez Niemców”, warto najpierw uczciwie opisać, co było przyczyną interwencji policji, bo jeśli pominiemy połowę faktów, to przestajemy opisywać rzeczywistość, a zaczynamy uprawiać publicystykę.
Gdyby do Berlina przyjechała grupa Żydów uczcić pamięć policja niemiecka nie interweniowała a zabezpieczała by tę uroczystość bez względu na formę jej obchodu. To nie krzyż a poczucie Niemców, że są nadludźmi wyzwoliła u tych bydlaków najgorsze instynkty,które na żywo oglądaliśmy.Niemłodzi ,nieagresywni Polacy nie mieli tu żadnych szans w starciu z wyszkolonymi i młodymi funkcjonariuszami i nie była to żadna zwyczajowa policyjna interwencja jak pan sugeruje.Nie jest powiedziane,że krzyż miał przy głazie zostać czy tylko być obecny na czas oddania hołdu pomordowanym.Właściwie to już się nie dziwię patrząc na brak szacunku wobec Polaków w czasie obchodów,teraz tylko mogę potwierdzić ile antypolonizmu jest w samych Polakach.
@NASZ_HENRY Ktoś kiedyś coś wspominał o nie karmieniu trolli...
O !
We mnie wali . Stefan Kisielwski nic nie mówił o tych co zamocno mysleć chą .