Jeszcze kilka miesięcy temu uważałem, że Prawo i Sprawiedliwość stoi przed prostym wyborem: albo spokojna zmiana pokoleniowa, albo powolne polityczne wypalanie się całego obozu. Nie pisałem tego z niechęci do Jarosława Kaczyńskiego. Pisałem to dlatego, że każda partia, nawet największa, w pewnym momencie dochodzi do granicy, za którą doświadczenie przestaje wystarczać, a zaczyna brakować świeżej energii. Sam Jarosław Kaczyński wielokrotnie zapowiadał, że przyjdzie moment przekazania sterów młodszemu pokoleniu. I wielokrotnie z tych zapowiedzi się wycofywał. Każde takie wycofanie kosztowało PiS coraz więcej.
Najpierw była nadzieja Boguckiego.
Nie ukrywałem, że za najbardziej naturalnego następcę uważałem Zbigniewa Boguckiego. Nie dlatego, że był najbardziej rozpoznawalny. Nie dlatego, że miał największe wpływy, ale dlatego, że wydawał się politykiem nowego pokolenia, pozbawionym wieloletnich obciążeń, dobrze przygotowanym merytorycznie i potrafiącym rozmawiać również z wyborcami spoza twardego elektoratu PiS. W momencie, gdy jego pozycja zaczęła wyraźnie rosnąć, pojawił się jednak projekt premiera technicznego. W praktyce oznaczało to odsunięcie go od roli naturalnego następcy. Czy było to zamierzone? Nie wiem, ale efekt polityczny był właśnie taki.
Potem liczyłem na powrót Ziobry.
Kolejną szansę widziałem w powrocie Zbigniewa Ziobry. Nie dlatego, że zgadzałem się z nim we wszystkim. Wręcz przeciwnie, ale uważałem, że powrót silnego polityka mógłby wymusić przebudowę całego obozu. Stało się inaczej. Ziobro tej roli nie podjął. Można powiedzieć, że zabrakło odwagi. Można powiedzieć, że nie chciał ryzykować. Efekt pozostaje ten sam. Szansa przepadła.
I wtedy pojawił się Morawiecki.
Kiedy wydawało się, że żadnej zmiany już nie będzie, pojawiła się inicjatywa Mateusza Morawieckiego. Nie twierdziłem nigdy, że jest politykiem bez błędów. Wręcz przeciwnie. Wielokrotnie krytykowałem jego ustępstwa wobec Unii Europejskiej, politykę covidową czy wiele decyzji podejmowanych w czasie jego premierostwa. Jednocześnie jednak widziałem coś, czego nie dostrzegałem u większości kierownictwa PiS. Próbę wyjścia poza własną bańkę. Próbę rozmowy z młodszymi wyborcami. Próbę przedstawienia pozytywnej wizji rozwoju państwa. To był kierunek, którego od dawna brakowało całej prawicy. Czy decyzja Kaczyńskiego była błędem? Jeszcze kilka dni temu odpowiedziałbym bez wahania: Tak. Dzisiaj nie jestem już tego taki pewien. Paradoksalnie właśnie ta decyzja może uruchomić proces, którego wcześniej nie dało się przeprowadzić.
Największy problem Morawieckiego właśnie zniknął.
Przez lata przeciwnicy Mateusza Morawieckiego powtarzali jeden argument. "To tylko wykonawca poleceń Jarosława Kaczyńskiego." "Nawet jeśli zostanie liderem, i tak wszystkim będzie sterował prezes." To był argument niezwykle skuteczny. Dzisiaj przestał istnieć. Jeżeli Morawiecki rzeczywiście buduje własne środowisko polityczne poza PiS, nikt rozsądny nie będzie już mógł twierdzić, że nadal wykonuje polecenia Jarosława Kaczyńskiego. Najsilniejszy zarzut wobec niego właśnie stracił rację bytu.
Drugi paradoks.
Przez lata wszystkie kontrowersyjne decyzje rządu były automatycznie przypisywane Morawieckiemu. Dzisiaj coraz więcej osób zaczyna dostrzegać, że wiele najważniejszych decyzji zapadało kolegialnie, w kierownictwie całej partii. To całkowicie zmienia sposób patrzenia na jego premierostwo. Nie oznacza automatycznego uniewinnienia, ale pozwala spojrzeć na tamten okres znacznie bardziej obiektywnie.
W PiS zrobi się ciasno.
Po odejściu grupy Morawieckiego sytuacja w samym PiS również ulegnie zmianie. Jedynki na listach wyborczych nie są z gumy. Stanowiska kierownicze również nie. Im mniejsza partia, tym większa konkurencja o miejsca. Nie wszyscy, którzy dzisiaj pozostaną lojalni wobec obecnego kierownictwa, znajdą dla siebie miejsce. Polityka zaś nie znosi próżni. Część z nich wcześniej czy później zacznie szukać nowego środowiska. I właśnie wtedy projekt Morawieckiego może zacząć naturalnie rosnąć. Nie dzięki spektakularnym transferom z pierwszych stron gazet. Dzięki ludziom średniego szczebla, którzy mają doświadczenie, ale nie są obciążeni negatywnym wizerunkiem partyjnej wierchuszki.
Szansa na nowych wyborców.
Jeszcze ważniejsze jest coś innego. Morawiecki nie musi walczyć wyłącznie o dawny elektorat PiS. Może próbować odzyskać ludzi, którzy odpłynęli do Konfederacji. Może rozmawiać z umiarkowanymi wyborcami Trzeciej Drogi. Może docierać do ludzi młodych. Warunek jest jeden. Musi przestać uprawiać politykę opartą wyłącznie na krytykowaniu przeciwników. Jeżeli zamiast kolejnych awantur pokaże konkretną wizję rozwoju państwa, gospodarki, nowych technologii, inwestycji i przedsiębiorczości, może zbudować coś, czego od dawna na polskiej prawicy brakuje. Nadzieję.
Problem będą miały również media.
Przez lata krytyka PiS była stosunkowo prosta. Wszystko sprowadzało się do jednego nazwiska. Jarosław Kaczyński. Jeżeli jednak Morawiecki zacznie prowadzić własny projekt polityczny, ten prosty schemat przestanie działać. Trudniej będzie wrzucić wszystkich do jednego worka. Podobny problem może mieć również Donald Tusk. Dotychczas najłatwiej było atakować cały PiS jako jedną całość. Po zmianach ta narracja stanie się znacznie mniej oczywista.
Czy to się uda?
Nie wiem. Nikt tego dzisiaj nie wie, ale pierwszy raz od bardzo dawna widzę coś więcej niż kolejną odsłonę wojny PO z PiS. Widzę możliwość powstania nowej jakości po prawej stronie. Nie gwarancję. Możliwość. I właśnie dlatego patrzę na ostatnie wydarzenia z większym spokojem niż jeszcze kilka dni temu, bo być może historia znowu pokaże, że największe polityczne zmiany rodzą się nie wtedy, gdy wszystko idzie zgodnie z planem. Lecz wtedy, gdy ktoś nieoczekiwanie burzy dotychczasowy porządek.
Jeszcze tydzień temu uważałem, że usunięcie Mateusza Morawieckiego z PiS byłoby katastrofą dla polskiej prawicy. Dzisiaj zaczynam dostrzegać, że może stać się początkiem czegoś zupełnie nowego. Jeżeli z tej lekcji zostaną wyciągnięte właściwe wnioski, prawica może przestać żyć wyłącznie wspomnieniami dawnych zwycięstw i wreszcie zacząć budować przyszłość. A właśnie przyszłości, bardziej niż kolejnej wojny wszystkich ze wszystkimi, potrzebuje dziś Polska.
Obecnie nie ma większego znaczenia kto sternikiem byle kierunek był słuszny. Morawiecki to gwarantuje, że nie zboczy z a jeszcze przyspieszy by nas unicestwić jako państwowość.
Mam dokładnie odwrotne zdanie Juur. Jeżeli twierdzisz, że Morawiecki „zagwarantuje unicestwienie państwowości”, to warto wskazać konkretne decyzje, które mają to potwierdzać. Ja patrzę przede wszystkim na fakty. Za jego rządów Polska należała do najszybciej rozwijających się gospodarek Europy, bezrobocie było rekordowo niskie, realizowano duże inwestycje, a gdyby nie pandemia i wojna, budżet miał szansę zostać zrównoważony. Czy popełniał błędy? Oczywiście. Sam wielokrotnie je krytykowałem, zwłaszcza w relacjach z Unią Europejską, ale mój tekst nie był o tym, czy Morawiecki jest politykiem bez wad. Był o zupełnie czymś innym. O tym, że PiS od lat nie potrafił poszerzać swojego elektoratu, a zamiast szukać nowej formuły, wybrał wewnętrzną wojnę. Właśnie dlatego uważam decyzję Jarosława Kaczyńskiego za paradoksalną - może ona bardziej pomóc Morawieckiemu niż zaszkodzić. Jeżeli się z tym nie zgadzasz, chętnie podyskutuję. Tylko rozmawiajmy o argumentach, a nie o hasłach typu „unicestwi państwowość”, bo z takich stwierdzeń niewiele wynika.
Odnowa prawicy, jeżeli mamy nadzieję, że nastąpi to tylko prezydent Nawrocki może tego dokonać. Nie PIS a tym bardziej Morawiecki nie są do tego zdolni i zainteresowani odbudowa prawicy.
A tak na marginesie nie słyszałem o inicjatywie powszechnego dostępu do broni a może nawet obowiązku posiadania. Wydaje się to dziwne w obecnej sytuacji i zagrożeń, które niewątpliwie nas dotkną. Cały czas obowiązuje cicha doktryna, że broń mogą mieć tylko bandyci a obywatele nie zasługują. Udawanie ślepego czy głupiego wobec ilości broni jak już jest na czarnym rynku a będzie jej jeszcze więcej nie buduje bezpieczeństwa w żadnym wymiarze. Gdzie są ci co wolność odmieniają we wszystkich przypadkach przy każdej okazji i z prawa i z lewa. Fabrykę kredek będą budowali?
Znowu rozmawiamy o dwóch różnych sprawach Juur. Mój tekst nie dotyczył ani prawa do posiadania broni, ani polityki obronnej. Dotyczył przyszłości prawicy po rozłamie w PiS i pytania, czy decyzja Jarosława Kaczyńskiego nie okaże się paradoksalnie początkiem jej odbudowy. Co do Karola Nawrockiego - zgadzam się, że jako prezydent może odegrać ważną rolę w jednoczeniu środowisk prawicowych. Tyle że prezydent nie buduje partii, nie układa list wyborczych i nie kieruje codzienną polityką. Do tego potrzebne jest zaplecze polityczne. Dlatego uważam, że Mateusz Morawiecki ma dziś szansę zbudować nowe środowisko zdolne przyciągnąć wyborców, których PiS w ostatnich latach utracił. Czy mu się uda? Tego nie wiem. Ale po raz pierwszy od dawna pojawiła się realna możliwość stworzenia nowego otwarcia.
Jeżeli chodzi o wątek powszechnego dostępu do broni to zupełnie inna dyskusja. Można o niej rozmawiać, ale nie ma ona większego związku z tezą mojego wpisu.
Jestem optymistą. Jeżeli "kurz opadnie" i każdy zajmie się swoimi sprawami to w partii Jarosława Kaczyńskiego konflikt zaniknie. Jedna strona sporu wysiadła i pojedzie mikrobusem swoją drogą, a druga strona autokarem dojedzie do celu.
Mocnym filarem kampanii Prawa i Sprawiedliwości jest Przemysław Czarnek. Człowiek energiczny zdeterminowany w dążeniu do wytyczonego celu. Młodzi mogą też inaczej traktować profesora Czarnka i byś może zainteresują się programem Prawa i Sprawiedliwości i zechcą sprawdzić czy PiS i PO to jedno zło?
Nie mam tego tematu rozwijać bo nie mam czasu ale jedną scenkę z niemocy Donalda Tuska przytoczę. Polska była już w Unii Europejskiej. Donald Tusk stoi na żwirowej drodze rozkłada ręce i mówi, że tunelu pod Świną nie będzie bo to droga inwestycja i na razie nie ma możliwości realizowania tej inwestycji. Za kilka lat prezes Jarosław Kaczyński pojechał do tej społeczności i zapytał - chcecie tunel pod Świną - "tak" - to będziecie mieli. Dał zielone światło do budowy, a odpowiednie organy wykonały projekt unijny z 80 procentową dotacją Unijną. W kontekście tej sprawy czy PiS i PO to jedno zło?
@Wiesław Jan W przypadku polityki na tym poziomie - w Polsce - potrzeba nie optymizmu, lecz REALIZMU. Ten zaś można posiąść, w skróconym trybie jeśli się poszuka wypowiedzi Jacka Kurskiego w niedzielnym programie TV Republika ok. godz. 11-12.00. Kurski obnażył bez żadnych hamulców kulisy polityki PiS-u, szczególnie J. Kaczyńskiego w stosunku do UE i Morawieckiego. Ujawnił że Kaczyński pozwolił na to, że Morawiecki za obietnice tych 70 mld euro dał się oszukać Ursuli vd Leyen, UE i Tuskowi, bo obiecanych pieniędzy rząd Morawieckiego i PiS-u nie dostał. To ta zgoda doprowadziła do straty 1,5 mld zł na budowie elektrociepłowni Ostrołęka, w związku z decyzją o zmianie paliwa - polski węgiel miał być zastąpiony gazem! A to było w ramach dostosowania się do unijnej polityki ekologicznej, tych ETS-ów, czy innych durnot. Koncepcja budowy tego bloku węglowego powstała w celu zapewnienia NIEZALEŻNOŚCI ENERGETYCZNEJ Polski w razie braku dostaw gazu z zagranicy.
Po tych słowach, po tym programie Jacek Kurski dostał zakaz występowania w mediach. (Od pana prezesa oczywiście :))
Sprawa jest wyjątkowo ciekawa, ale żadna telewizyjna, ani polityczna konkurencja nie wałkuje tematu. A to bomba większa od tej dzisiejszej w powiecie biłgorajskim na Lubelszczyźnie! Co ciekawe - nikt też nie analizuje gdzie są te obiecane unijne pieniądze teraz, kiedy od 3 lat rządzi Tusk. Może dlatego, że jak sugerował Kurski, Kaczyński dał się ograć Morawieckiemu, który prawdopodobnie działał z Tuskiem.
Niestety przy dotychczas rządzących partiach trudno zachować optymizm. Mam nadzieję, że większość wyborców to zrozumie przed głosowaniem w następnych wyborach...
Część spraw, o których piszesz droga Alino, to na razie relacje z wypowiedzi Jacka Kurskiego i różnego rodzaju hipotezy. Nie mamy dziś możliwości zweryfikowania, co rzeczywiście było ustalone za zamkniętymi drzwiami i kto kogo miał rzekomo ogrywać. Ja wolę opierać się na faktach.
Faktem jest, że rząd Mateusza Morawieckiego prowadził bardzo intensywną politykę inwestycyjną, a Polska rozwijała się w tym czasie bardzo szybko. Faktem jest również, że po utracie władzy PiS nie przeprowadził poważnej analizy własnych błędów, lecz przez wiele miesięcy koncentrował się głównie na krytyce rządu i bezgranicznym wychwalaniu rządu ... Mateusza Morawieckiego. Jeżeli kiedyś pojawią się dokumenty lub wiarygodne dowody potwierdzające to, o czym mówił Jacek Kurski, wtedy będzie można je spokojnie ocenić. Dzisiaj jednak nie chciałbym zastępować faktów domysłami. Mój tekst dotyczy czegoś innego. Uważam, że największym problemem PiS nie były pojedyncze decyzje ani nawet konkretne osoby, lecz brak zmiany pokoleniowej i brak nowego sposobu komunikacji z wyborcami spoza własnego elektoratu. I dopóki to się nie zmieni, żadne wzajemne oskarżenia niewiele pomogą.
@mjk1 Te 70 mld euro to "domysły"?! Szkoda czytać Twoje wpisy ....
Znowu czytasz coś, czego nie napisałem Droga Alino. Nie napisałem, że „70 mld euro to domysły”. Napisałem, że domysłami są tezy o tajnych układach, wspólnym działaniu Morawieckiego z Tuskiem czy zakulisowych ustaleniach, jeśli nie są poparte wiarygodnymi dowodami. To są dwie różne rzeczy.
Jeśli chodzi o obowiązek czytania moich wpisów, to naprawdę nie ma takiego przymusu. Internet ma tę zaletę, że każdy może ominąć tekst, który go nie interesuje, zamiast najpierw go przeczytać, a potem narzekać, że szkoda było czasu. Ja mimo wszystko wolę dyskutować o faktach niż o słowach, których ktoś dopisuje autorowi.
No ale dzisiaj Donald Tusk powie ,że tak potrzebny tunel pod Świną to jego sukces. A Kaczyńskiego jątrzący blogerek nazwie osobą nienormalną i sklerotykiem.Cóż,życie...
Po raz kolejny przypisujesz mi słowa, których nigdy nie napisałem Droga Sake. Nigdy nie nazwałem Jarosława Kaczyńskiego „osobą nienormalną”. Nigdy nie nazwałem go też „sklerotykiem”. Proszę nie wkładać mi w usta własnych wyobrażeń tylko po to, żeby łatwiej było z nimi polemizować. Od miesięcy krytykuję konkretne decyzje polityczne, a nie stan zdrowia czy cechy osobiste kogokolwiek. I podtrzymuję tę krytykę. Moim zdaniem od ostatnich wyborów Jarosław Kaczyński podjął serię decyzji, które doprowadziły do głębokiego zaorania PiS. Zamiast poszerzać elektorat, partia coraz bardziej zamknęła się we własnym gronie. Zamiast przygotować spokojną zmianę pokoleniową, rozpoczęto kolejne wewnętrzne konflikty. Zamiast wykorzystać kryzys rządu Tuska, PiS zajmuje się głównie walką z własnymi ludźmi co doprowadziło do spadku poparcia o połowę.
O POŁOWĘ!!!
To są fakty a nie inwektywy. Jeżeli się z tym nie zgadzasz, to pokaż, które z decyzji Jarosława Kaczyńskiego zwiększyły poparcie PiS i o ile?
Zamiast wiec przypisywać mi słowa, których nigdy nie użyłem, proszę odpowiedzieć na proste pytanie: jak nazwiesz polityka, którego kolejne decyzje doprowadziły do utraty tak znaczącego poparcia własnej partii? Ja nazywam to po prostu błędami strategicznymi. I właśnie te błędy od dawna krytykuję.
Ja patrzę na tę sytuację trochę inaczej Panie Wiesławie. Moim zdaniem to właśnie autokar został dziś podzielony. Pytanie tylko, który z nich z czasem okaże się pełniejszy. Nie zgadzam się też z oceną, że ostatnie decyzje wzmocnią PiS. Przeciwnie - od wyborów parlamentarnych poparcie tej formacji systematycznie spada. Jeszcze niedawno sondaże dawały jej ponad 30%, dziś, po rozłamie, oscyluje wokół 16 procent. To trudno uznać za potwierdzenie słuszności strategii Jarosława Kaczyńskiego.
Co do profesora Czarnka - uważam, że jest sprawnym politykiem i bardzo dobrym mówcą wiecowym. Natomiast premier państwa to zupełnie inna rola. W zarządzaniu gospodarką, finansami państwa i budowaniu relacji międzynarodowych Mateusz Morawiecki ma po prostu znacznie większe doświadczenie. To są dwie różne kompetencje.
Pisze Pan również o programie PiS. I właśnie tu widzę rzecz ciekawą. Przez wiele miesięcy dominowała przede wszystkim krytyka rządu Tuska. Dopiero dziś zaczęły pojawiać się szerzej prezentowane propozycje programowe. W mojej ocenie nie jest to przypadek, lecz efekt presji wywołanej dyskusją o kierunku, który proponował Morawiecki. Jeśli tak jest, to paradoksalnie już samo jego odejście wymusiło na PiS zmianę sposobu prowadzenia polityki.
Przykład tunelu w Świnoujściu niewiele zmienia w odniesieniu do mojego tekstu. Nie twierdziłem przecież, że PiS niczego nie zbudował ani nie zrobił. Wręcz przeciwnie - wielokrotnie pisałem, że za jego rządów powstało wiele ważnych inwestycji. Mój wpis dotyczy czegoś innego. Pytania, jak odzyskać nowych wyborców i wygrać kolejne wybory, bo można bez końca przypominać błędy Tuska, a jednocześnie nie poszerzać własnego elektoratu. I właśnie to, moim zdaniem, było największym problemem PiS przez ostatnie lata. Samo wytykanie błędów przeciwnikowi nie wystarcza. Ludzie chcą jeszcze usłyszeć przekonującą wizję przyszłości.
Dziękuję za komentarz do mojego wpisu. Jestem tu "nowym". Chciałem trochę sprowokować dyskusję.
Zgadzam się z tym, że samo odejście z PiS grupy posłów wymusi na Kaczyńskim i jego zaplecza sposobu prowadzenia polityki. To jest ta moja nadzieja.
Już zaczyna się robić ciekawie; Olga Semeniuk-Patkowska ze stowarzyszenia Rozwój Plus poszła do programu Moniki Jaruzelskiej promować nowe Stowarzyszenie. Czarzasty bardzo przychylnie traktuje Stowarzyszenie Morawieckiego.
Poczekajmy jeszcze chwilę , a zobaczymy "drogę" , którą będzie podążać Stowarzyszenie.
Co do tunelu, chciałem pokazać na tym przykładzie kontrast w działaniach rozwojowych PO i PiS.
Ten temat w szerszym aspekcie ukaże się w najbliższym czasie na mojej stronie: www/. historiaiwspolczesnosc.pl
Pozdrawiam
@Wiesław Jan.....Zarówno Jarosław Kaczyński jak i Morawiecki budują na nowo swoje bloki polityczne.W tej chwili wiadomości o nich są dość fragmentaryczne i skąpe.Blok Kaczyńskiego miałby polegać na pakcie patriotycznym polegającym na stworzeniu szerokiego frontu przeciw D.Tuskowi w przyszłości chyba w nawiązaniu do hasła prezydenta ,,po pierwsze Polska po pierwsze Polacy''.Żeby taki projekt miał szanse powodzenia musiałby się oprzeć na patriotyzmie gospodarczym, oraz przekonaniu mało aktywnych i dosć nielicznych środowisk patriotycznych ,że warto. Sama podbudowa ideologiczna,odniesienia do historii i przeszłości w naszej rzeczywistości gospodarczej nie wystarczy. Z kolei Morawiecki chce iśc inną drogą-zbliżenia swoim ,,drugim płucem'' z obozem liberalnym osłabiając jednocześnie to pierwsze płuco . Dużą rolę tu pełni propaganda i aktywność w mediach. Zapraszanie na grilla, wizyta posłanki ugrupowania w domu towarzyszki Jaruzelskiej jako znak,że każdemu znaczącemu w polityce należy tam bywać,przekonywanie,że jedynie doświadczenie Morawieckiego jest w stanie uratować polską gopodarkę, tym bardziej że całe jego ugrupowanie lubi występować w charakterze mędrców i autorów sukcesów z rządu PiS-u. Rzecz polega na odebraniu PiS-owi elektorat i związaniu się z resztkami Trzech Dróg i obrotowym PSL-em.
Znowu opisujesz nie rzeczywistość, tylko własne przypuszczenia Droga Sake.
Piszesz, że Kaczyński buduje blok wokół prezydenta. Tylko proszę wskazać fakty. Przecież jeszcze niedawno sam Jarosław Kaczyński wielokrotnie podkreślał, że z prezydentem rozmawia rzadko, a próby marginalizowania takich osób jak Bogucki trudno uznać za wzmacnianie środowiska prezydenckiego. To raczej wyglądało na coś odwrotnego.
Druga sprawa jest jeszcze ciekawsza. Jeszcze kilka dni temu, według Ciebie, najważniejsze było nieustanne punktowanie Tuska. Gospodarka, rozwój, inwestycje czy nowoczesny program były gdzieś na dalszym planie. Dzisiaj nagle patriotyzm gospodarczy staje się fundamentem nowego projektu PiS. Nie zastanawia Cię, dlaczego właśnie teraz, bo mnie wygląda to raczej na reakcję niż na wcześniej przygotowaną strategię. Dokładnie o tym pisałem od miesięcy, że sama krytyka rządu nie wystarczy i że potrzebny jest pozytywny program rozwoju. Kiedy mówił o tym Morawiecki, słyszał, że jest marzycielem albo zdrajcą. Dzisiaj podobne hasła zaczynają pojawiać się także po stronie PiS. Niesamowita metamorfoza.
Najbardziej jednak dziwi mnie ostatnia część twojego komentarza. Morawiecki od pierwszej konferencji konsekwentnie mówi o jedności prawicy, deklaruje, że nie chce współpracy z Tuskiem, nie ogłasza nowej partii i nie atakuje PiS. Natomiast Ty mimo tego wciąż przypisujesz mu sojusz z Czarzastym, Trzecią Drogą, PSL czy nawet Jaruzelską. Tylko na jakiej podstawie? Na razie jedynym faktem jest to, że przedstawiciele Stowarzyszenia chodzą do różnych mediów i rozmawiają z różnymi dziennikarzami. Gdyby przyjąć Twoja logikę, to każdy polityk udzielający wywiadu w nieprzychylnym medium automatycznie zawiera z nim polityczny sojusz. To naprawdę nie jest argument.
Ja mi o wszystko wolę oceniać polityków po tym, co robią i deklarują, a nie po intencjach, które przypisują im ich przeciwnicy.
@mjk1...Pouczenia,pouczenia ,pouczenia....Trzeba coś czytać,coś obserwować ,wyciagać wnioski proszę pana .Patriotyzm,w tym gospodarczy to nie jest mój wymysł,po prostu przeczytałam ,że taką linię chce prezentować Kaczyński w ,,pakcie patriotycznym''. Na razie to projekt a raczej założenia programowe i nie podano żadnych więcej szczegółów. Z oglądu sytuacji w Polsce nie sądzę,by ten program się przyjął,bo słowo patriotyzm nie jest mile widziane a wieloletnie ujadanie na Kaczyńskiego stało się w Polsce dyscypliną sportu. To że Kaczyński jest rzadkim gościem w Pałacu Prezydenckim nie jest niczym dziwnym. i nie świadczy o wzajemnej niechęci. Zarzuca pan PiS-owi krytykę rządu.To należy postawić grubą kreskę na wzór Mazowieckiego i nie mówić o aferach,naduzyciach,łamaniu prawa tak licznych i bezczelnych działaniach,o arogancji władzy? To o czym wg pana wolno mówić i po co cokolwiek zmieniać skoro jest tak dobrze i słodko w dyktaturze? Tusk i jego ekipa nie nie robią a stale coś deklarują i obiecują a takim jak pan to bardzo widać imponuje bo ważniejsza misja walenia w Kaczyńskiego.
Ten komentarz Droga Sake jest najlepszym potwierdzeniem tego, o czym piszę od wielu miesięcy. Najpierw zarzucałaś mi, że środowisko Morawieckiego nie ma programu, a dziś sama piszesz, że projekt PiS to na razie jedynie „założenia programowe” i „nie podano żadnych szczegółów”. Czyli jednak można przedstawiać kierunek i dopiero nad nim pracować, bo dokładnie to robił Morawiecki.
Druga sprawa. Piszesz o patriotyzmie gospodarczym, jakby nagle stał się osią nowego przekazu. Tylko proszę zauważyć, że właśnie o tym od dawna rozmawiamy. Ja od miesięcy pisałem, że sama krytyka Tuska nie wystarczy, że potrzebna jest pozytywna wizja rozwoju państwa i gospodarki. Wtedy słyszałem, że najważniejsze jest punktowanie rządu. Dzisiaj sama przyznajesz, że potrzebny jest program. To przecież dokładnie ten sam kierunek.
Po raz kolejny przypisujesz mi też poglądy, których nigdy nie wyraziłem. Nigdzie nie napisałem, że nie wolno mówić o aferach, nadużyciach czy łamaniu prawa.
Nigdy!!!
Napisałem jedynie, że sama krytyka przeciwnika nie wystarcza do wygrywania wyborów. To są dwie zupełnie różne rzeczy. Można jednocześnie rozliczać władzę i przedstawiać atrakcyjny program dla przyszłości. Jedno nie wyklucza drugiego. I właśnie tego, moim zdaniem, przez ostatnie lata brakowało.
Najbardziej jednak zastanawia mnie coś innego. Jeszcze niedawno twierdziłaś z całkowitą pewnością, że Morawiecki chce iść z Tuskiem, Czarzastym, PSL i Trzecią Drogą. Teraz z kolei piszesz o projekcie PiS, który, jak sama przyznajesz, dopiero powstaje i którego szczegółów jeszcze nie zna. Czyli w przypadku PiS wystarczy sam kierunek i kredyt zaufania, natomiast w przypadku Morawieckiego od razu zakładasz najgorsze możliwe intencje, mimo że wielokrotnie deklarował chęć utrzymania jedności prawicy.
To właśnie nazywam ocenianiem ludzi według różnych standardów.
"sama krytyka przeciwnika nie wystarcza do wygrywania wyborów"
Morawiecki proponuje coś odmiennego dla wyborców, niż proponuje Kaczyński. Proponuje ambitne projekty gospodarcze, a nie wojenkę z odwiecznym niemieckim wrogiem typu Tusk, Mentzen, czy Braun. Kaczyński z Tuskiem wiodą swoją prywatną wojenkę od dekad. Z wielką szkodą dla całej Polski. O ile to na rękę Tuskowi, to nie powinno być na rękę Polakom. No chyba, że znowu chcą zbierać szparagi u Bauera :)
@mjk1....To że ja nie znam założeń programowych PiS-u nie jest niczym dziwnym,bo nie sledzę dokładnie wszystkich wystąpień a przytoczyłam tylko wzmiankę w internecie.Odniosłam się zresztą tylko do pańskiego zdania,że grupa skupiona wokół Kaczyńskiego jedynie potrafi krytykować Tuska. Po pierwsze nie krytykuje tylko się broni przed krytyką,wyzwiskami,chamstwem reżimu,Koalicji i was blogerów. Czy zresztą reżim Tuska nie zasługuje na krytykę? Pan w swoim tchórzostwie tego nie zrobi i myśli,że dyskusjami przykryje niewygodne fakty,złe i głupie decyzje,a atakami na PiS odwróci uwagę od prawdziwych problemów. No cóż można i tak. Tylko czy krytyka złego też jest czymś złym? Ile problemów w Polsce przechodzi bez echa,bo wydają nam się błahe?Nie można tylko rozprawiać o ambitnych planach,bo nawet te małe mogą zablokować realizację tych ambitnych. Skąd pan wie,że PiS nie ma planów skoro skupia się pan tylko na krytyce i jątrzeniu?
Od kilku dni prowadzisz dyskusję przede wszystkim z własnym wyobrażeniem moich poglądów. Nigdzie nie napisałem, że nie wolno krytykować rządu. Nigdzie nie napisałem, że Tusk nie popełnia błędów. Nigdzie też nie napisałem, że PiS nie ma prawa się bronić. Napisałem coś znacznie prostszego.
Sama krytyka przeciwnika nie wystarcza do wygrywania wyborów!!!
To naprawdę nie jest to samo. Sama przed chwilą napisałaś, że nie znasz jeszcze założeń nowego programu PiS. Czyli przyznajesz, że dopiero się tworzy. Przecież od miesięcy właśnie o to apelowałem - żeby obok krytyki pojawiła się pozytywna wizja państwa, gospodarki i rozwoju. Nie wiem więc, z czym właściwie polemizujesz, bo z moim tekstem na pewno nie.
Mam też wrażenie, że coraz częściej zamiast odpowiadać na moje argumenty, przypisujesz mi poglądy, których nigdy nie wyraziłem. Z takimi poglądami rzeczywiście łatwo wygrać dyskusję. Problem w tym, że nie są one moje.
Historia najnowsza jest pełna postaci, a nawet cale narodów, które " tylko wykonywały rozkazy". Zawsze w takich przypadkach przypomina mi się historia dwoch braci ,z których jeden przyłapany na drzewie w cudzym sadzie tłumaczył się: to nie ja to on- bo ten drugi go namówił i stał tylko" na czatach" . Aby nie dokonywać zbyt daleko idacych analogii nie chcę też dosłownie przywoływać starego serialu telewizyjnego i pewnej fikcyjnej w narracji tej filmowej historii postaci, majacej ukrywać odpowiedzialność za niewlaściwe decyzje, postaci w tej historii realnych. Takie propagandowe wybiegi zna rowniez dzięk temu serialowi jednak każdy.
Jesli emocje do jesieni opadną to z punktu widzenia całego srodowiska, które do tej pory tworzyło i wspieralo PiS , ostatnie wydarzenia mogą oczywiscie wygenerować również korzystne zmiany i tę " nowa jakość" po tej politycznej stronie. Ale nie muszą.
Jednakże ja przestrzegalbym przed powolywaniem sie w tym procesie na " osiagniecia" z poprzedniego okresu, bo to broń obosieczna. A i ostrożniej z ewaluacją skali tych osiągnięć, aby uniknąć propagandowych pułapek.
To przypomina mi sytuacje z zaprzyjaźnionego blogowiska. Jeszcze nie zastanowili się kto o czym napisał, a działania odstreczajace już ruszyły; "tu miał być link mojego poprzedniego komentarza, ale zmiany to uniemozliwiły"
"Widzę możliwość powstania nowej jakości po prawej stronie"
A ja widzę, że @Autor zrozumiał, że rozłam w PiS jest ... dobry. Premier Morawiecki ma duży bagaż doświadczeń i ogromny negatywny trolling, zwłaszcza w internecie. Zrobił tor wolny dla prof. Czarnka w walce o urząd premiera. Wziął na klatę wszystko co się działo przez 6 lat jego rządów. W mojej ocenie wywiązał się ze swoich obowiązków znakomicie. Ale oczywiście trolle tutaj na NB będą twierdzić coś zupełnie przeciwnego :)
Oczywiście :))
Widzę możliwość współpracy "maślarzy" z "harcerzami". Harcerze są nastawieni mocno na rozwój gospodarczy i cywilizacyjny Polski. Maślarze na zachowanie polskich tradycji i polskiego prawa, co nie wyklucza przecież rozwoju technologicznego :)
AI Overview
Określenie „maślarze” wymyślił europoseł PiS Waldemar Buda (należący do obozu rywali), a obie nazwy oznaczają wewnętrzne grupy w Prawie i Sprawiedliwości walczące o wpływy i stosunek do Mateusza Morawieckiego. [1, 2, 3]
Kim są „Harcerze”?
Kim są „Maślarze”?
@u2.....Właśnie negatywna propaganda spowodowała,że oba skrzydła z PiS już nie będą nigdy ze sobą wpółpracować. Nie zgadzam się z pojęciem,że harcerze są nastawieni na rozwój gospodarczy a maslarze na tradycję i poszanowanie prawa.To sztuczny podział i znalazł swoje miejsce na NB. Jeden z blogerów ciągle sugeruje,że między grupą Morawieckiego a Kaczyńskiego istnieje przepaść intelektualna oczywiście na korzyść ,,harcerzy'' którzy są autorami wszystkich dotychczasowych sukcesów PiS w przeciwieństwie do geriatry Kaczyńskiego i jego drużyny a kiedy przytoczyłam nazwiska trzech z brzegu ,,maślarzy''-Obajtka, Ayadhura i Gróbarczyka tak zaangażowanych w rozwój okazało się,że bloger o żadnym z nich nawet nie słyszał. Dopóki byli jednością,dopóki ambicje pana Morawieckiego nie ryzykowały szkodliwego dla prawicy wizerunku a blogerzy nie szczędzili krytyki obozu Kaczyńskiego można było mówić o perspektywach wygranej w wyborach. Morawiecki już wczesniej poszukiwał sojuszników w resztkach Trzeciej Drogi oraz w PSL.Jakoś go nie raziły ani obrotowość PSL-u ani miernota Trzeciej Drogi.Teraz czas poświęca na agresywne ataki na swoich niedawnych kolegów ku wielkiemu zadowoleniu Czarzastego i Tuska nieszczędzących mu pochwał.
Nigdy nie mów nigdy. Pożyjemy, zobaczymy. Ja mam po dziurki w nosie wojenkę Tuska z Kaczyńskim. Kaczyński zagalopował się w byciu prokuratorem i sędzią Polaków, podobnie jak gauleiter Tusk. I Polacy, z niemieckiego i rosyjskiego nadania, zrobili mu manewr okrążający. I ze ścigającego Kaczyński stał sie ściganym. Można tak w kółko, dopóki ktoś z wrogów w końcu nie umrze z nudów.
Powstaje alternatywa w postaci ugrupowania Morawieckiego i nie sądzę, aby Morawiecki wrócił do PiS. Nie zamierzam głosować na PiS w przyszłych wyborach. Oczywiście życzę PiS jak najlepiej, bo to jednak propolskie ugrupowanie, a nie np. proniemieckie, czy prorosyjskie. Ale wolę patrzeć w przyszłość, a nie ciągle rozdrapywać stare rany:)
@u2.....Kwasniewski też nakazywał patrzeć w przyszłość. Kaczyński też w nią patrzy,inaczej by nie tkwił w polityce pomimo nieustannych ataków. Tyle ,że to marzenie o przyszłości nie wynika u niego z wybujałych ambicji,władzy, pieniędzy jak u innych co widzimy w Sejmie,gdzie posłowie mają po kilkanaście mieszkań,pękające konta,jachty a myśli o Polsce nawet na lekarstwo nie uświarczysz. Ale takich właśnie Polacy poważają z wybujałym ego,rynsztokiem w gębie i ośmioma gwiazdkami na głupich czółkach.I na takich będą głosować .Zaś takiego który jest ich przeciwieństwem nazwą geriatrą.
sake2020 31.07.2026 15:34
@u2.....Kwasniewski też nakazywał patrzeć w przyszłość
Z tego co pamiętam, to Ole Ole Ole Olek ciągle coś bełkotał nieprzytomny z przepicia. Jak tak ma wyglądać "przyszłość" jak chce pijany Ole Ole Ole Ole to ja dziękuję i nie wsiadam razem z Ole Ole Ole Ole do żadnego pojazdu jadącego w przyszłość :)
Premier Morawiecki jest zupełnie inny. Ma wizję i będzie ją skutecznie realizować. Z całym szacumnkiem do PiS, ale nie mieści sie w ramach tego ugrupowania i na pewno stać go na więcej niż na wojenkę z Tuskiem i jego kałolicją 13 grudnia :)
Matematyka U2,
Jest tu wielu lepszych niż ja w tej dziedzinie. Dlaczego nie zauważyli tego, że inicjatywa jest od zarania niepoważna.
7% prognozowane z sufitu to w porywach 28 mandatów. Myślisz, że ktokolwiek trzeźwy nie stanie po naszej stronie.
Pan Prezes tego nie nie podnosi, bo ma gołębie serce, my elektorat nie.
Jan1797 31.07.2026 16:03
Matematyka U2
Dokładnie. Tusk wygrywa dzięki prostej arytmetyce "Panowie, policzmy glosy". Tuskowi nie chodzi o żadne skuteczne rządzenie, tylko o dorwanie się do władzy nad Polacken. Dlatego potrzeba na polskiej scenie politycznej nowych propolskich ugrupowań, bo np. Polska 2050 okazała sie przystawką TVN-owską dla proniemieckiej KO Tuska i prorosyjskiej Lewizny Czarzastego. Lewizna Czarzastego powstała z SLD, która została założona za kasę z Moskwy, Czarzasty może sie zarzekać, że nie jest prorosyjski, ale jego kontakty z Rosja Putina temu przeczą.
Czy aby naprawdę potrzeba wielu ugrupowań? Jak tu nas troje, to gdybym wyliczył te po 1992 roku, to brakłoby nam palców u rąk. Wszystko to skończyło się dramatem bezrobocia w 2004. Współczesny trend oznacza finisz podobny starożytnej Grecji. Obserwuję kilka globalnych mediów opiniotwórczych i widzę makaron jaki nawija się o nas. Ostatnie zdarzenia nie są przypadkiem, choć nikt nie twierdzi, że to już scenariusz. Do rana kpić mogę z wiedzy elektoratów i naiwności ziomali, ale wiem, że większość jest rozumna i wspaniała. Wystarczyło, gdy część z nich ruszyła do urn w ubiegłym roku i wynik zdumiał. Piszesz mi dalej o tych od innowacji u nich, to żart? Nie znam innowacyjnych, bo ich tam nie ma.
Jan1797 31.07.2026 20:08
Czy aby naprawdę potrzeba wielu ugrupowań?
Z całym szacunkiem do PJK, którego szanuję za to co zrobił dobrego dla Polski, to PJK już stary jest, choć sprawny intelektualnie na pewno jest, ale nie za bardzo sprawny fizycznie. No i nie utrzymał władzy i nie ma zdolności koalicyjnych. Dlatego uważam rozłam w PiS-ie za dobry. Prof. Czarnek jest dobry jako atakujący frontmen, ale w pojedynkę nie zdobędzie władzy. Różnice między harcerzami i maślarzami są spore, ale nie przekreślają możliwego sojuszu. Nie wierzę, że Polska jest skazana na kolejne lata wojenki między starszymi osobami typu Tusk i Kaczyński. Pora na zmianę pokoleniową.
Różnica pokoleń nie jest tu akurat przyczyną. To tylko narzucone pojęcie dla wytłumaczenia by pozbyć się znienawidzonego ale uczciwego i zdolnego polityka Kaczyńskiego. W obecnej polskiej rzeczywistości w obliczu terroru ,chamstwa afer nie ma miejsca dla dla ludzi myslących o Polsce,a więc i nie ma dla ludzi pokroju Kaczyńskiego. Jest za to miejsce dla karierowiczów czy ludzi o wybujałej ambicji.Dlatego nie uważam rozłamu na prawicy jako efektu wymiany pokoleniowej tylko jako cyniczne i chamskie zachowanie bo Morawiecki z wielkim ego dorównującym ego Sikorskiego nie jest żadnym mężem opatrznościowym . Jakie pan widzi ,,spore różnice'' między tymi harcerzami a maślarzami? To też tylko narzucone pojęcie o wyższym potencjale intelektualnym tych pierwszych na użytek społeczeństwa. Nawet gdyby Kaczyński miał tylko 40 lat to i tak byłby zwalczany bo przyzwyczajono społeczeństwo do nienawiści i na tym bazuje Morawiecki.Być może kolega Czarzasty albo kolega Tusk zrobią go po wyborach premierem,albo ministrem finansów żeby było na kogo zwalić trudności przy łataniu dziury budżetowej i oskarżyć.No cóż,płakać nie będę.
Moim zdaniem to właśnie ta skuteczność jest powodem, dla którego media tak długo miały problem z rzetelnym ocenianiem działań Prezesa
1. Weryfikacja przez fakty: Skuteczność można zmierzyć (wskaźnikami gospodarczymi, umowami międzynarodowymi, brakami konfliktów). Emocje są subiektywne, wyniki – obiektywne.
2. Siła zamiast teorii: W relacjach międzynarodowych partnerzy nie pytają, czy dany lider jest lubiany w mediach, ale czy dotrzymuje słowa i czy potrafi wywrzeć presję.
3. Lista „pobożnych życzeń”: Przeciwnicy polityczni często mylą to, co chcieliby widzieć (np. porażkę Prezesa), z tym, co się dzieje naprawdę. Skuteczność to brutalne przebudzenie z tej iluzji. Czy następca jest gotowy do tej misji?
Ponadtomusi mieć ochronę tych, którzy "wyjątkowo "sięgają do urn wyborczych.
Jeżeli użyłem sformułowania bez cytatu, przepraszam - usunę.
sake2020 31.07.2026 21:13
"Różnica pokoleń nie jest tu akurat przyczyną"
Starsza osoba nie przekona młodego elektoratu i odwrotnie młoda osoba nie przekona starszego elektoratu. Każdy głosuje na kogoś ze swojego pokolenia. Nie znam przypadku aby premier Morawiecki uczestniczył w hejtowaniu Kaczyńskiego i odwrotnie. I to może skutkować w przyszłym sojuszu. Ale czytałem nienawistne wpisy Mentzena wobec prezesa Kaczyńskiego. W polityce to jeszcze nie przekreśla możliwych sojuszy, bo polityka to nie sentymenty, a gra interesów, ale wspólnych interesów Kaczyńskiego i Mentzena, a tym bardziej Kaczyńskiego i Brauna po prostu nie widzę. Braun i Mentzen robią wszystko, aby wspomóc Tuska :)
@u2.....Naszą polską bolączką jest to,że patrzymy albo w przeszłość albo w przyszłość,a nie w teraźniejszość. Nie dostrzegamy problemów wokół siebie,a więc i nie możemy wyciagać właściwych wniosków. Jedność na prawicy która jest obecnie podstawowym problemem odeszła,odrzucono też jednym ruchem przeszłość PiS-u jako partii wcale nie takiej złej dla gospodarki i Polski. Widząc euforię na dzisiejszym grillu i Morawieckiego całego w skowronkach po odsunięciu Kaczyńskiego w niebyt myślę,że patrząc w przyszłość zapomniał własnie o teraźniejszości i jej problemach.Zachowuje sie tak jakby PiS i Kaczyński blokowali przez lata inwestycje,projekty,zamierzenia i wszelki rozwój a on to zmieni sądząc że w porównaniu do przyszłych planów obecne realia są nieistotne.No cóż polityka podobnie jak praca ma to do siebie,że się przychodzi i odchodzi nie zawsze jest się docenianym a często obiektem intryg.
Widziałem nowe sondaże, rozumiem potrzebę współpracy, oczywiście nie bezwarunkowej, ale spokojnej. Wspierałem Kukiza, teraz mnie zraża. Przyglądam się z życzliwością zwłaszcza dla pracowitych w każdej ze stron, ale prędzej uwierzę U2 niż krytykom Jakiego, tym wewnątrz.
Mam wrażenie, że przeczytałeś zupełnie inny tekst niż ten, który napisałem Spike. Nigdzie nie twierdzę, że rządy PiS były złe. Wręcz przeciwnie - wielokrotnie pisałem, że to właśnie za rządów Morawieckiego Polska rozwijała się bardzo szybko, a gdyby nie pandemia i wojna, prawdopodobnie mielibyśmy pierwszy od wielu lat zrównoważony budżet. Nie krytykuję okresu rządów PiS. Piszę o tym, co wydarzyło się po przegranych wyborach. To są dwie różne rzeczy. Od tamtego momentu PiS zamiast rozmawiać z wyborcami o gospodarce, inwestycjach, przedsiębiorczości, nowych technologiach czy wizji rozwoju państwa, niemal cały przekaz oparł na krytykowaniu Tuska. Efekt? Sondaże zamiast rosnąć, zaczęły spadać. To nie jest moja opinia, tylko fakt, dlatego napisałem, że jeśli Morawiecki wróci do języka rozwoju, a nie nieustannej wojny politycznej, może odzyskać część umiarkowanych wyborców. To naprawdę nie jest krytyka osiągnięć rządów PiS. To jest krytyka strategii politycznej po utracie władzy.
Co do CPK - przecież właśnie ten przykład potwierdza moją tezę. CPK był projektem rozwojowym. I właśnie o takich projektach - CPK, atomie, nowych technologiach, inwestycjach, gospodarce - chciałbym słyszeć znacznie częściej niż o kolejnych personalnych wojnach i codziennym liczeniu afer przeciwników. Wyborów nie wygrywa się wyłącznie udowadnianiem, że rywal jest zły. Wygrywa się również przekonaniem ludzi, że ma się lepszą wizję przyszłości.
I dokładnie o tym jest ten wpois.
Z tobą kolego zawsze ten sam problem, masz kłopoty z rozumieniem sensu swoich tekstów, skoro oczekujesz od Morawieckiego różnych cudów, to sens jest taki, że będąc w rządzie PiSu nic nie dokonano. Jak myślisz, ile tych nowych technologii jest, by ciągle je wdrażać?
Ja mam tylko jedną nadzieję, by mimo wszystko PiS przejął władzę, jak będzie w koalicji Morawiecki, też dobrze, sądzę, że już nie da się kiwać Niemcom, co do reszty koalicjantów, Konfie już nie wierzę, szczególnie Mentzenowi, to cwaniaczek, stojący na czele partyjki o charakterze samouwielbienia, Polska to tylko tło, partyjka która ma celu zyski, bez względu na innych, nie zasługuje na głos Polaków.
PS. ostatnie głosowanie nad łapówkarzem pokazało kim są.