Tusk kąśliwie życzy Nawrockiemu, żeby nie dał się wciągnąć do klatki, ale sam marzy o wciągnięciu do Białego Domu
1. Po publicznej zapowiedzi jakiekolwiek kontaktu prezydenta Karola Nawrockiego z prezydentem Donaldem Trumpem, premier Tusk nie może wręcz wytrzymać, żeby w jakiś z reguły kąśliwy sposób, się do tego nie odnieść. ym razem po tym jak ogłoszono, że prezydent Nawrocki udaje się z kilkudniową wizytą do Stanów Zjednoczonych, przy czym zasadniczym punktem tego pobytu będzie udział w uroczystościach z okazji 80. urodzin prezydenta Donalda Trumpa w tym organizowanej w Białym Domu gali UFC Fredom 250. W zapowiedzi tej wizyty, minister w Kancelarii Prezydenta Marcin Przydacz, podkreślił także, że w związku z tym ,że USA świętują 250. rocznicę podpisania Deklaracji Niepodległości, będzie ona także okazją do rozmów w zakresie bezpieczeństwa i relacji dwustronnych. Mimo tego, premier Tusk na konferencji prasowej w Łomży, gdzie jak to już ma w zwyczaju, chwalił się inwestycją przygotowaną i realizowaną od roku 2022 , a więc jeszcze za rządów Prawa i Sprawiedliwości, życząc z przekąsem powodzenia prezydentowi sukcesu w wyprawie amerykańskiej, dodał także „zwracam się do z gorącym apelem do pana prezydenta, żeby nie dał się wciągnąć do klatki”.
2. Premier Tusk, odkąd objął ponownie to stanowisko, marzy, żeby ktoś wciągnął go do Białego Domu, ale nic nie wskazuje na to, żeby to się stało do końca jego kadencji, ze względu „na zasługi”, jakie ma wobec prezydenta Trumpa. Od momentu objęcia obowiązków przez prezydenta Trumpa, a więc już od blisko 1,5 roku jest jasne, że Donald Tusk nie ma wstępu do Białego Domu, co więcej, nie chcą się z nim spotykać także inni wysocy przedstawiciele obecnej administracji amerykańskiej. Tak naprawdę miał on przez blisko 1,5 roku zaledwie dwa spotkania z przedstawicielami administracji prezydenta Trumpa i obydwa miały raczej charakter kurtuazyjny. Sekretarz obrony Pete Hegseth przeleciał do Polski jesienią poprzedniego roku, aby spotkać się z prezydentem Karolem Nawrockim i wicepremierem i ministrem obrony Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i właśnie kurtuazyjnie spotkał się także z premierem. Podobnie amerykański ambasador Tom Rose , który po tym jak oficjalnie objął swoje obowiązki w Polsce, spotykał się z wieloma polskimi politykami,wiec oczywistością było, że spotkał się także z premierem Tuskiem.
3. Ponieważ także politycy krajów europejskich mają świadomość, że premier Tusk ma słabe relacje z obecną amerykańską administracją, a z prezydentem Trumpem wręcz żadne, omijają szefa polskiego rządu szerokim łukiem, jeżeli mają wspólnie spotykać się z amerykańskim prezydentem bezpośrednio, albo nawet wtedy, gdy rozmawiają z nim zdalnie. Stąd nieobecność Tuska podczas wizyty szefów rządów tzw. koalicji chętnych w Waszyngtonie, stąd także jego nieobecność podczas rozmów na temat umowy pokojowej Ukraina-Rosja, zarówno w Genewie jak i Londynie, gdzie obecni byli kanclerz Merz, prezydent Macron, czy premier Stramer. Wszyscy oni, zdają sobie bowiem sprawę, że obecność Tuska w tych rozmowach, byłaby przeszkodą do jakichkolwiek pozytywnych ustaleń, byłaby wręcz przysłowiową „czerwoną płachtą na byka” dla amerykańskiej administracji.
4. Przyczyną tak negatywnego postrzegania premiera Tuska przez administrację Donalda Trumpa są przede wszystkim jego wielokrotne wypowiedzi podczas kampanii wyborczej w Polsce w 2023 roku o tym ,że Trump został zwerbowany przez rosyjskie służby już 30 lat temu i to są ustalenia amerykańskich służb. Tusk nigdy tych wypowiedzi nie odwołał, za nie, nie przeprosił, ba pytany o te wypowiedzi przez dziennikarzy, stwierdził, że ich nie żałuje i w związku z tym nie ma sobie nic do zarzucenia. Drugą taką przyczyną jest słynne zdjęcie, na którym Tusk przystawia do pleców prezydenta Trumpa palce ułożone w kształcie pistoletu, co zostało przypomniane prze światowe media, tuż po zamachu na amerykańskiego prezydenta.
5. Przypomnijmy, że to „słynne” zdjęcie zostało zrobione na szczycie G-7 w Kanadzie w czerwcu 2018, gdzie Tusk jako ówczesny przewodniczący Rady Europejskiej, był jednym z gości przywódców państw, największych gospodarek świata. Tusk wprawdzie nie od razu „pochwalił się” tym zdjęciem, opublikował je na Twitterze, ponad rok później w grudniu 2019 roku, już tylko jako przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej, jednak z wiele mówiącym tekstem, sugerującym jednokadencyjność prezydentury Trumpa, który brzmiał „ pomimo sezonowych zawirowań nasza transatlantycka przyjaźń, musi trwać”. Ba, mniej więcej w tym samym czasie, pochwalił się także wpisem na Twitterze z powołaniem się na swoją żonę, która miała powiedzieć „że dwóch Donaldów w polityce to za dużo” z sugestią, że chodzi o tego Donalda z USA.
6. Okazało się także, że o zgrozo, Tusk umieścił to zdjęcie w swojej książce „Szczerze”, wydanej na przełomie 2019 i 2020 roku z następującym podpisem „Nasz fotograf namówił mnie, żebym zaaranżował jakąś nietypową scenę z drugim Donaldem. Więc zaaranżowałem”. A więc w obecności szefów rządów Japonii, Kanady, Włoch, Niemiec, W. Brytanii, a także prezydentów USA i Francji, po namowach fotografa, przewodniczący Rady Europejskiej, aranżuje „strzelanie w plecy”, przywódcy największego mocarstwa świata. W tym przypadku szczerość Tuska, była wręcz powalająca z nóg, wszak na taki gest zdecydował się wieloletni premier dużego europejskiego kraju i wówczas urzędujący przewodniczący jednej z najważniejszych instytucji europejskich. Zresztą to zaaranżowane przez Tuska w „strzelanie w plecy” prezydenta USA, spowodowało przerażenie ówczesnej kanclerz Angeli Merkel, której fragment twarzy widać na tym samym zdjęciu i wyraz jej oczu jest zupełnie jednoznaczny.
7. Tych powodów,że Tusk jest persona non grata w Białym Domu jest oczywiście znacznie więcej , wszak nawet teraz jako premier naszego kraju jest on wykorzystywany przez przywódców krajów Europy Zachodniej do ataków na amerykańską administrację i samego prezydenta Trumpa, czego wyrazem był choćby „wyskok ze sprawą Grenlandii”. Ale dwa wcześniej opisane powody, oskarżenie prezydenta Trumpa o agenturalność na rzecz Moskwy i słynny „pistolecik”, uniemożliwiają Tuskowi jakiekolwiek kontakty z prezydentem Trumpem , co w oczywisty sposób bardzo szkodzi polskim interesom. Zdając sobie sprawę ze swojego położenia w sprawie kontaktów z administracją prezydenta Trumpa, Tusk nie jest w stanie ukryć swojej irytacji, że prezydent Nawrocki ma wręcz przyjacielskie relacje z prezydentem USA i stąd jego kąśliwe uwagi, natomiast sam marzy o tym, żeby ktoś wciągnął go, choć na jedno spotkanie w Białym Domu.
dakowski.pl
Szanujący się polityk,mąż stanu,przywódca nie powinien sobie pozwolić na brzydką zazdrość i głupkowate wypowiedzi. Niestety w Polsce brak klasy takich małych ludzi jak Tusk,Kosiniak-Kamysz czy Sikorski jest uznawany za wzór do naśladowania.Tyle,że każdy z tych osobników zaproszony przez Trumpa byłby gotów wpław pokonać ocean by wepchać się do klatki.