Miał 18 lat. Studiował. Rzadko media o tym wspominają, ale miał podwójne obywatelstwo: brytyjskie i polskie. Gdyby nie nazwisko, trudno by to było zauważyć. Szedł nocą, wdał się w interakcję z cia*** tutaj włącza się przemożna, wszechobecna cenzura, tak że słowa i myśli są dziś zdrowo, jak za Stalina?, kształtowane, by nie wyrządziły krzywdy, komu?, nie ważne komu. Wdał się w interakcję z osobą odmiennego pochodzenia. Podobno tę osobę filmował i powiedział o niej: 'Jesteś złym człowiekiem', a filmowany - identyfikuje się jako mężczyzna (co za poje...ny świat, w którym używa się takich 'indentyfikuje się jako...') powtórzył: 'Tak, jestem złym człowiekiem'. Następnie filmowany adresat negatywnej wypowiedzi, wyjął nóż (media podają długość ostrza jako 21 cm) i dźgnął pięciokrotnie Nowaka.
Ponieważ dźgająca osoba odmiennego pochodzenia była na miejscu z bratem, ów brat natychmiast zadzwonił na policję i poinformował, że zostali napadnięci przez białego człowieka na tle razowym, przepraszam, rasowym. Oczywiście, że rasowym. jedna litera, a tyle ambarasu. Policja sprawnie przyjechała na miejsce i zaczęła od odbioru informacji od napadniętych rasowo osób odmiennego pochodzenia. Następnie skierowała się ku półleżącemu Nowakowi, na którego uporczywe komunikaty, że nie może oddychać, że został dźgnięty (stabbed) oraz prosi o pomoc, zareagowała wykręceniem umierającemu rąk do tyłu i zakuciem go w kajdanki.
Tyle samo zdarzenie. Nowak umarł. Sprawca dostał 21 lat odsiadki w ramach brytyjskiego dożywocia. Politycy i media mają zajęcie. Obwiniani są funkcjonariusze policji, na szczęście w sukurs nadciągnęli eksperci - cóż byśmy bez nich poczęli - i wyjaśniają, że Nowak by i tak umarł, więc to, że policja zamiast mu pomóc i natychmiast wołać karetkę, skupiła się na zakuwaniu wygiętych do tyłu rąk umierającemu, nie przyczyniło się w żaden sposób do jego śmierci. Podnoszona jest też przez polityków, w tym walecznego Nigeala Farage kwestia rasowa. Oto białych traktuje się gorzej niż kolorowych - powiada ów. Może i ma rację. Trzeba by zapytać Brytyjczyków. U nas też czasem można odnieść wrażenie, że najezdni, o przepraszam - przyjezdni, oczywiście, że przyjezdni, a nie żadni najezdni, bo przecież nas nie najeżdżają, tylko zaszczycają swoją obecnością, łaskawie korzystając z należnych im benficjów i apanaży na koszt ludności tubylczej, polskiej, która jest od tego, aby najeżdżający utrzymać i dobre życie im zapewnić. Więc wrażenie można odnieść, że im "wszystko wolno", a nam to nie za bardzo. Że jakby trochę różne standardy traktowania, ma państwo i służby. Ale może to nieprawda, tylko jakieś medialne kalki.
A jednak wobec tej rodzącej się żądzy tłumu by ukarać policjantów, co poranionego nożem, umierającego Nowaka w kajdanki zakuwała, wypada stanąć w obronie brytyjskiej policji. Ona działała tylko zgodnie z procedurami.
- Było zgłoszenie o napaści rasowej.
- Przyjechali na miejsce i aresztowali podejrzanego sprawcę.
- Było ciemno i brak mobilności sprawcy mógł wynikać ze spożycia narkotyków lub alkoholu.
- Gdy zorientowali się, że podejrzany jest ranny, rozpoczęli procedury udzielenia mu pomocy.
- Działali zgodnie z procedurami.
Za co ich winić? Chyba tylko za to, że 'Działali zgodnie z procedurami'. Czy zwróciliśmy uwagę na zmianę formy egzaminu dojrzałości? 100 lat temu wymagana była samodzielność, zdolności twórcze, zdolność do rozwiązania kompleksowych problemów. Zadań było mało. Wypracowania były ogromne. Oceniania nie dało się sensownie sformalizować. Teraz jest o wiele lepiej, żądamy po prostu odtworzenia tego, co maturzysta ma za zadanie ODTWORZYĆ. Żądamy przestrzegania procedur.
Czy zauważyliśmy mini epidemię sądów lekarskich, który gnoiły i starają się to robić dalej, tych lekarzy, co nie daj Boże, wypowiadają się niezgodnie z aktualną wiedzą lekarską, którą posiada wyłącznie Antonii Fauci? No może jeszcze jakieś grono wysokich urzędników tam gdzieś oraz usłużne hordy ekspertów i tzw. naukowców. Nie ważne. Ważne, że świętym obowiązkiem lekarza jest co? PRZESTRZEGANIE PROCEDUR! Nie ważne, na prawdę nie ważne, czy pacjent umrze. Czy zaserwowany mu remdesivir, to mu pomógł wyzdrowieć, czy przeciwnie pomógł mu się przenieść na tamten świat. Lekarz ma przestrzegać procedur. Jak policjant. Koniec.
Pamiętam jak jedna z kontroli, takich kontroli, które decydują o być albo nie być kontrolowanego, stwierdziła, że nie jest ważne, czy działanie dysponenta środków publicznych przyniosło oszczędności czy straty. Ważne jest czy PRZESTRZEGAŁ PROCEDUR. Więc jak uzyskał oszczędności, ale nie przestrzegał procedur, to koniec. A jak poniósł straty, ale przestrzegał procedur, a to bardzo dobrze, po prostu cymes. Taka jest obecna cywilizacja.
Przestrzeganie procedur stało się modus operandi, stało się "głosem pana", najwyższym imperatywem w życiu ludzi. Po prostu - nie wolno już być człowiekiem. Policjant w czasie interwencji nie może być człowiekiem, kierować się własnym rozeznaniem i rozsądkiem. To może przynieść więcej szkód niż korzyści. Policjant ma przestrzegać procedur. Dokładnie podobnie jest z lekarzem. Tego uczona jest młodzież w procesie edukacji. Wszyscy jesteśmy w ten sposób przerabiani na ROBOTY.
Robot nie ma autonomii, woli, wolności, prawa do decydowania samemu. Robot wypełnia procedury aka program. To jest recepta jaką ma świat dla ludzkości. Gdzieś tam w górze, są światli i mądrzy, którzy owe procedury ustalają, którzy potrafią ważyć ich potencjalne skutki. Ty człowieku, za nic nie odpowiadasz, nic nie możesz ani nie musisz, za wyjątkiem PRZESTRZEGANIA PROCEDUR.
Nie jest to żaden szatański plan, złego człowieka. Procedury faktycznie wnoszą porządek, przewidywalność i ich stosowanie podnosi poziom i życia i współpracy między ludźmi. Problem zaczyna się wtedy, gdy to, co dobre ulega przerysowaniu, przegięciu, takiej przesadzie, że staje się narzędziem przynoszącym szkody i to ogromne.
Architekci współczesności - tacy jak Paul R. Ehrlich, profesor Standford, zapraszany czasem do mediów w sprawach najważniejszych - uznają dwie podstawowe tezy:
- Wszystko da się wyjaśnić i określić racjonalnie.
- Oni sami, w odróżnieniu od pospólstwa, potrafią to właśnie racjonalnie określić.
Z ludzkiej rzeczywistości wygnana więc została poza i ponad-racjonalność. Został zbiór bezlitosnych stwierdzeń i wnioskowań, do których wszyscy ludzie muszą się dostosować, bo te stwierdzenia i wnioskowania (patrz Globalne Ocipienie) są prawdą, zaś ich podważanie jest działaniem na szkodę ludzkości, opatrzonym przez panią Fon der Lajen mianem deinformacji i misinformacji, a które to pojęcia doczekały się implementacji w naszym Kodeksie Karnym art. 130.
Nie wolno więc samemu mówić, robić, myśleć niczego, co władza może uznać za niewłaściwe, szkodliwe, "wprowadzające w błąd". Drogą do bezpieczeństwa nas wszystkich jest ograniczenie naszej autonomii i przerobienie nas na roboty, pod kierownictwem popaprańców od polityki, Globalnego Ocipienia i od facetów zdobywających laury w sportowych rywalizacjach z kobietami oraz odwiedzających damskie przebieralnie i toalety, bo czują się kobietami.
Naszym zadaniem jest całkowite posłuszeństwo władzy. To ideał lekarza, policjanta, człowieka. Jakże nierozważna była radość z upadku najpierw stalinizmu a potem Związku Sowieckiego. Jak brzemienny w konsekwencje jest brak zrozumienia, że totalitaryzm i demokracja - jaka demokracja, przecież państwa to republiki - mogą doskonale się uzupełniać i wzmacniać, nie stanowią żadnego przeciwieństwa. Człowiek się rodzi. Poznaje. Tworzy swój świat, ze słów, z wrażeń. Tworzy i odkrywa wartości. Buduje świat. STOP. Tak było dawniej. Teraz... staje się zadbanym przez władzę robotem, dla własnego dobra, dla dobra wszystkich - zaszczep się.
Jak zasłużysz do dostaniesz od swojego nieznanego sprawcy w piątek. :-)