1. Wczoraj odbyła się kolejna debata ekspercka z udziałem kandydata na premiera prof. Przemysława Czarnka, dotycząca negatywnych konsekwencji dla gospodarki i gospodarstw domowych w Polsce, unijnego systemu handlu emisjami EU ETS. Była ona kolejnym krokiem na drodze tworzenia projektu ustawy o wyjściu Polski z systemu EU ETS, nad którym od jakiegoś czasu intensywnie pracuje grupa ekspertów z dziedziny energetyki, współpracujących z prof. Czarnkiem. Ustawa pozwoli na wyjście z EU ETS i jej jedyną konsekwencją, będzie znaczące obniżenie cen energii elektrycznej w Polsce, zarówno dla przedsiębiorstw jak i gospodarstw domowych, a nie jak straszą obecnie rządzący, wyjście Polski z Unii Europejskiej.
2. Projekt ustawy jest bowiem oparty na rozstrzygnięciu Trybunału Konstytucyjnego z 10 czerwca 2025 (sygn. akt K10/24), który jednoznacznie rozstrzygnął, że unijne przepisy dotyczące handlu uprawnieniami do emisji EU ETS, oznaczały ominięcie konstytucyjnej procedury przekazywania kompetencji do UE, co oznacza naruszenie art. 90 Konstytucji RP. Co więcej były przyjmowane większością głosów na Radzie Unii Europejskiej, a powinny być przyjmowane jednomyślnie na Radzie Europejskiej, bo ustalanie struktury miksu energetycznego każdego kraju członkowskiego jest jego wyłączną kompetencją. Rząd Tuska wprawdzie nie publikuje wyroków TK, ale obowiązują one od momentu ich podjęcia i projekt ustawy przygotowywany przez ekspertów prof. Czarnka jest realizacją tego rozstrzygnięcia, ponieważ zobowiązuje rząd do wyjścia z systemu ETS, bowiem taki sposób jego wprowadzenia, jaki przeforsowała Komisja Europejska, oznacza złamanie zarówno Konstytucji RP, jak i unijnych Traktatów.
3. W trakcie wczorajszej dyskusji eksperckiej padły mocne merytoryczne argumenty pokazujące negatywne skutki funkcjonowania systemu EU ETS dla unijnej w tym polskiej gospodarki, a także gospodarstw domowych we wszystkich 27 krajach członkowskich. Konsekwencją funkcjonowania tego systemu są ceny energii elektrycznej w UE,które są nawet 6-krotnie wyższe niż w Chinach i 3-krotnie wyższe niż w USA , co oznacza wręcz masową wyprowadzkę poza UE, firm zużywających duże ilości energii. Spowodowało to między innymi, że w ciągu ostatnich 20 lat, udział Europy w światowej produkcji stali spadł z 16% tylko do 7%, podczas gdy udział Chin w tej produkcji wzrósł z 30% do 50%, z kolei udział europejskiej produkcji przemysłu chemicznego w produkcji światowej, spadł z 28% do 14%, a w tym czasie udział produkcji przemysłu chemicznego Chin wzrósł z 9% aż do 45%. Choćby te dane pokazują wręcz absurdalne konsekwencje unijnej polityki klimatycznej, a jej dalsze kontynuowanie, które niestety niedawno ogłosiła Komisja Europejska, oznacza docelowo kompletną deindustrializację gospodarek krajów członkowskich UE.
4. W przypadku Polski konsekwencje tej unijnej polityki, są jeszcze poważniejsze w związku ze strukturą naszego miksu energetycznego, odziedziczonego po poprzednim ustroju, który wprawdzie krok po kroku go zmieniamy, ale ze względu na punkt startu jest to niezwykle kosztowne i wymaga jeszcze wielu lat. Obecnie system ETS średniorocznie kosztuje polskich przedsiębiorców i gospodarstwa domowe około 33 mld zł ,z tego około 16 mld zł jest dochodem polskiego budżetu, a ok 17 mld zł wypływa poza granice naszego kraju. Wspomniane 16 mld zł pochodzi ze sprzedaży przez państwo darmowych pozwoleń, które otrzymujemy corocznie z Komisji Europejskiej (choć w każdym roku jest to coraz mniejsza ilość), a wspomniane 17 mld zł, to sumaryczna kwota jaką płacą polskie przedsiębiorstwa, nabywając uprawnienia do emisji CO2 na giełdach w Lipsku, bądź Londynie. Łatwo policzyć, że 6-letnie wydatki na zakup uprawnień do emisji CO2 , pokryłyby w pełni koszty wybudowania składającej się z 3 bloków energetycznych o mocy 1250 MW każdy, pierwszej polskiej elektrowni atomowej Lubiatowo-Kopalino w gminie Choczewo, które obecnie są szacowane na ok 190 mld zł.
5. Wspomniane 33 mld zł rocznie płacone za uprawnienia do emisji jest przenoszone do rachunków za energię elektryczną, jakie płacą przedsiębiorcy i gospodarstwa domowe w Polsce i uchwalenie projektu ustawy przygotowywanej przez grupę ekspertów prof. Czarnka, oznaczałoby ich wyeliminowanie i spowodowałoby wyraźne obniżenie cen na tych rachunkach. Jak podkreślali w debacie eksperci koszty zakupu uprawnień do emisji CO2 w polskiej energetyce są oczywiście zróżnicowane, najwyższe w przypadku produkcji energii z węgla brunatnego i w tym przypadku stanowią, aż 50% całości tych kosztów. Likwidacja tego obciążenia, znacząco obniżyłaby koszty wytwarzania energii elektrycznej w Polsce i w związku z tym poprawiłaby konkurencyjność polskiej gospodarki, która pogarsza się z roku na rok, a konsekwencją jest wyprowadzka z naszego kraju wielu firm zagranicznych, które funkcjonowały tu od 20-30 lat. To właśnie one w komunikatach uzasadniających wyjście z Polski piszą, ze podstawową przyczyną tych decyzji jest postępujący wzrost cen energii elektrycznej, a także przewidywane jej braki w perspektywie nawet kilku lat. Ten proces trzeba zatrzymać, podobnie jak postępujące ubóstwo energetyczne wielu polskich rodzin, których nie stać już na porywanie kosztów coraz wyższych rachunków za energię i projekt ustawy o wyjściu z systemu ETS, ma właśnie służyć realizacji tych celów.
dziennikzarazy.pl
Czyżby mądry Polak po szkodzie?
Czas rozliczyć winnych i beneficjentów wszystkich unijnych nienormalności. Niech siedzą i płacą.
@Marek Michalski
Nie da rady rozliczyć. Bo ci , ktorych złapali za rękę twierdzą ,że to nie ich ręka.
Nawet twierdzą, że to oni złapali za tę cudzą rękę. Całe to rąk pomieszanie bierze się ze wspólnego rąk mycia i umywania.
Po odsunięciu tuskiej bandy od bandyckiego administrowania Polską i Polakami interesuje mnie tylko zemsta, rozliczenie do spodu, dożywocie i konfiskata majątków tych kłamców, oszustów, złodziei, jurgieltników, motłochu i chamów.
Czyli spotkali sie po to żeby ponownie pogadać o statystykach i ustalić ze jeszcze sie spotkają? Bo" mocne argumenty" o szkodliwości ets dla gospodarki I ludzi to od poczatku jego istnienia zna kazdy kto płaci rachunki i chodzi na zakupy.