Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Internet miał dać wolność…

Grzegorz GPS Świderski, 23.05.2026

Zamiast tego na Zachodzie oligopol BigTech, a w Chinach WeChat. Historia prasy, radia i TV powtarza się. AI + blockchain to pierwsza szansa w dziejach, by przymus stał się ekonomicznie nieopłacalny. Czy tym razem wolnościowe rozproszenie wygra?

  Internet wyrósł z państwowo finansowanego projektu rozproszonej sieci badawczej, zaprojektowanej bez jednego centrum i odpornej na awarie, co z czasem idealnie wpisało się w wyobraźnię wolnościową i anarchistyczną.

  Masowa adopcja, efekty sieciowe i modele biznesowe oparte na danych doprowadziły jednak do koncentracji władzy w rękach kilku wielkich platform, tworząc oligopol instytucjonalny na szczycie wciąż rozproszonej technicznie infrastruktury.

  W USA wczesny Internet masowy przyjął formę scentralizowanych zamkniętych światów (AOL, Prodigy, CompuServe), które z czasem ustąpiły miejsca bardziej modułowemu krajobrazowi wielu wyspecjalizowanych usług i aplikacji, a w końcu i tak skończyło się to koncentracją i oligopolem Big Tech.

  W Chinach rozwijało się to odwrotnie, ale efekt był ten sam. Początkowo bardziej rozproszony ekosystem lokalnych serwisów, w warunkach silnej kontroli państwa i blokady graczy globalnych, został stopniowo zintegrowany w kilka gigantycznych super‑aplikacji pokroju WeChata, kończąc również na oligopolu, tyle że ściślej sprzęgniętym z aparatem państwowym.

  Architektura techniczna i porządek społeczno‑ekonomiczny to dwa różne piętra rzeczywistości, które mogą ewoluować w przeciwnych kierunkach a i tak kończyć tak samo. To samo zjawisko obserwowaliśmy wcześniej z prasą drukarską, radiem i telewizją: technologia obiecywała emancypację, a kończyła w rękach kilku graczy. Wynika z tego, że decentralizacja techniczna jest warunkiem koniecznym, ale nie wystarczającym, dla decentralizacji władzy.

  Dwa systemy polityczne tak różne, jak to tylko możliwe – liberalna demokracja rynkowa i autorytarny kapitalizm partyjny – doszły do strukturalnie podobnego rezultatu: oligopolu kilku platform pośredniczących w niemal całym ruchu informacyjnym, handlowym i społecznym.

  To, co stało się z Internetem, nie jest wypaczeniem pierwotnej idei ani przypadkową degeneracją, lecz logiczną konsekwencją zderzenia konkretnej architektury z konkretnym porządkiem polityczno‑gospodarczym. Protokół TCP/IP w warunkach kapitalizmu platformowego sprzyjał powstaniu Big Tech, a w warunkach państwa nadzorczego – powstaniu super‑aplikacji typu WeChat i konglomeratów pokroju Tencenta.

  Wszystkie wielkie technologie informacyjne przechodziły przez fazę utopijną, w której ich pionierzy wierzyli, że tym razem będzie inaczej: że druk uwolni umysły mas, że radio zbliży narody, że telewizja oświeci lud, że Internet zniesie pośredników. Za każdym razem cykl kończył się tak samo: koncentracją i przechwyceniem przez istniejące struktury władzy.

  Dziś mamy dwie nowe przełomowe technologie: blockchain i AI. Obie niosą wolnościowy potencjał – teoretycznie dzięki nim możemy radykalnie ograniczyć potrzebę państw i scentralizowanych pośredników, aż staną się zbędni jako infrastruktura zaufania i koordynacji. Pytanie brzmi: czy z tego skorzystamy, czy znów pozwolimy, by posłużyły do koncentracji władzy zblatowanej z aparatem przemocy?

  To pytanie jest dokładnie tym samym pytaniem, jakie zadawano w 1450, 1920, 1950 i 1995 roku – i za każdym razem odpowiedź historii była taka sama.

  Niemniej może wcale nie jest tak, że wciąż wchodzimy do tej samej rzeki. Może tym razem nastąpi przełom i wolnościowe rozproszenie wygra?

  Ja taką nadzieję mam i upatruję jej w tym, że postęp technologii jest wykładniczy, co skutkuje też wykładniczym wzrostem wydajności pracy, a to w efekcie powoduje, że terror ekonomicznie przestaje się opłacać. Bo we wszystkich dotychczasowych przełomach informacyjnych aparat przemocy intensywnie używał swoich brudnych łap. Gdy ten aparat stanie się zbyt drogi w utrzymaniu względem potencjału dobrowolnej koordynacji, historia może wreszcie potoczyć się inaczej.

  Ten punkt przełomu przechodzimy pierwszy raz w historii. Wszystkie opisane wyżej rewolucje technologii informacyjnych odbywały się w warunkach opłacalności terroru państwowego. A terrorowi opłaca się koncentrować i tworzyć imperia. Odbija się to i na biznesie i na ludzkiej mentalności. Statolatria mota nasze umysły.

  Pierwszy raz w dziejach przekraczamy limit wydajności pracy powodujący, że więcej zysków jest z dobrowolnej współpracy, niż z przymusu. Blockchain i AI, choć są drogie w wytworzeniu i utrzymaniu, drastycznie zwiększają wydajność pracy. To tak jak z łopatą i koparką. Łopata nas zniewalała, a koparka zwiększyła wolność, nawet jeśli łopaty były prywatne, a koparka państwowa. Niemnij operator łopaty był dużo bardziej zastępowalny niż operator koparki. Obu można zniewolić, ale bunt drugiego jest droższy.

  Merytokracja w końcu wygra ze statolatrią. Wielki rekin rozproszy się na wiele małych rybek. Kultura pokona naturę.

Grzegorz GPS Świderski
Twitter.com/gps65
t.me/KanalBlogeraGPS

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 143
u2

u2

23.05.2026 21:55

0

spike

spike

23.05.2026 23:15

"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów.", a jednak, co widać i czuć.
SilentiumUniversi

Silentium Universi

24.05.2026 08:17

Wygląda na to, że systemem najbardziej odpornym na systemowe zakłócenia jest zupełnie nietechniczna plotka

Grzegorz GPS Świderski
Nazwa bloga:
Pupilla Libertatis
Zawód:
Informatyk
Miasto:
Warszawa

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 442
Liczba wyświetleń: 723,267
Liczba komentarzy: 6,112

Ostatnie wpisy blogera

  • Obsadzenie Murzynki w roli Heleny to idealny zabieg oddający sens fabuły "Odysei" Nolana!
  • Cywilizacyjne eposy
  • Xenia w „Odysei” — starożytny protokół nieagresji

Moje ostatnie komentarze

  • Wojny były opłacalne, ale już nie są. Ta opłacalność to nie jest stała wartość, tak jak nie jest stała wydajność pracy, która cały czas rośnie. Im większa wydajność pracy, tym bardziej wojny się nie…
  • Dlaczego? Próbował płynąć na żaglach pod wiatr i go cięgle dryfowało?
  • To nieporozumienie, bo to inna kultura — o wypróżnianiu są u nich plemienne eposy, więc oni robiąc do jeziora, naśladują swoich herosów. Obcą kulturę należy uszanować.

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Przekop nie dla żeglarzy!
  • Wojna dla opornych. W punktach
  • Komentarze na naszych blogach

Ostatnio komentowane

  • Grzegorz GPS Świderski, Wojny były opłacalne, ale już nie są. Ta opłacalność to nie jest stała wartość, tak jak nie jest stała wydajność pracy, która cały czas rośnie. Im większa wydajność pracy, tym bardziej wojny się nie…
  • AŁTORYDET, Niestety, ale wojny (wygrane), są opłacalne. Pisał o tym płk.Ignacy Matuszewski. Dowodem na to, są m.in. północne i zachodnie rejony Polski, a także Warmia I Mazury, których dawna świetność…
  • Grzegorz GPS Świderski, Dlaczego? Próbował płynąć na żaglach pod wiatr i go cięgle dryfowało?

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności