28 kwietnia 1943 roku we Lwowie ogłoszono utworzenie ochotniczej Dywizji SS „Galizien”, 14 Dywizja Grenadierów Waffen SS, znanej także jako SS „Hałyczyna” - dywizji składającej się z ukraińskich ochotników chcących założyć nazistowski mundur SS.
Decyzja ta była wynikiem inicjatywy gubernatora dystryktu Galicja, SS-Gruppenführera Otto Wächtera, wspieranej przez działaczy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów z frakcji Andrija Melnyka oraz Ukraiński Komitet Centralny.
Znaczna część Ukraińców mieszkających w Małopolsce Wschodniej była nastawiona proniemiecko. W III Rzeszy widzieli siłę, która mogła im pomóc w powstaniu niepodległego państwa ukraińskiego. Już w pierwszych tygodniach do punktów werbunkowych zgłosiło się około 80 tysięcy ochotników, spośród których kilkanaście tysięcy objęto szkoleniem wojskowym. Powołanie dywizji uzyskało także poparcie arcybiskupa Andrzeja Szeptyckiego, który skierował do niej kapelanów greckokatolickich.
Choć w ukraińskim społeczeństwie inicjatywa cieszyła się dużym zainteresowaniem, Niemcy zdecydowanie nie dopuścili do nadania formacji czysto ukraińskiego charakteru – dowództwo sprawowali niemieccy oficerowie, a symbole narodowe zastąpiono herbem Galicji.
Hans Frank, generalny gubernator okupowanych ziem polskich, jeszcze w 1940 w ten sposób wyjaśniał swój stosunek do Ukraińców: „Wszystkich nas zajmuje sprawa ukraińska. Doszliśmy do przekonania, że według wielu Ukraińców Generalne Gubernatorstwo jest tylko jednym z wielu czynników, które los wybrał, aby przywrócić narodowi ukraińskiemu wielką Ukrainę. Na to pójść nie możemy. Ukraińcy są obywatelami Wielkiej Rzeszy Niemieckiej, skoro zamieszkują obszar niemiecki”.
Oficjalny rozkaz o powołaniu jednostki został podpisany dopiero 30 lipca 1943 roku, lecz nabór rozpoczęto już po ogłoszeniu z 28 kwietnia. Z tego powodu ochotników z pierwszego naboru skierowano początkowo do pułków policyjnych SS, które potem wzięły udział w brutalnych akcjach antypartyzanckich i pacyfikacjach polskich wsi na Lubelszczyźnie i w Galicji Wschodniej. Oddziały te odpowiadają za zbrodnie m.in. w Hucie Pieniackiej, Poturzynie czy Chodaczkowie Wielkim.
W sumie w latach 1943–1945 policyjne pułki galicyjskie brały udział w wielu akcjach pacyfikacyjnych na zapleczu frontu. Wymienić tu można między innymi pacyfikacje polskich wsi na terenie województw: tarnobrzeskiego, rzeszowskiego, tarnowskiego, zamojskiego i w rejonie Kresów Wschodnich II Rzeczpospolitej. Były one często przeprowadzane przy aktywnym współudziale OUN-UPA.
Ciekawostka. 23 września 2020 roku Najwyższy Sąd Ukrainy orzekł, że SS-mańska dywizja Galizien nie jest ... nazistowska! Otworzyło to drogę do jawnej gloryfikacji na Ukrainie tej nazistowskiej dywizji.
"w latach 1943–1945 policyjne pułki galicyjskie brały udział w wielu akcjach pacyfikacyjnych"
Co wskazuje na kierowniczą rolę Niemców w tych akcjach. Bo dowodzili nie Ukry, tylko Niemcy.
PS. Jak już kilka razy pisałem na NB za nierozliczone zbrodnie popełnione na okupowanym terenie odpowiada okupant. Czy Niemcy zostali rozliczeni po 2 wojnie? Oprócz Norymbergi zapierali się nogami i rękami, aby nie doszło do skazania ich zbrodniarzy, którzy po wojnie dożyli spokojnej starości i uniknęli jakiejkolwiek kary, czy nawet symbolicznego napiętnowania.
Stąd rewanżyzm premiera Tuska, który chce urządzić Norymbergę dla Polaków. Podchwycił to europoseł Braun, który chce urządzić Polakom Norymbergę 2.0. Norymbergę Niemcy i ich potomkowie pamiętają doskonale i pałają żądzą zemsty :)
"Co wskazuje na kierowniczą rolę Niemców w tych akcjach. Bo dowodzili nie Ukry, tylko Niemcy". Już pisałem że Niemcy tam byli , ale UPAdlińcy poszli na ochotnika i wiedzieli jaka to robota . A czy w procesie bandziorów tylko herszta skazują ? Na początku lat 2000nych w Białymstoku odbył się proces Henryka N znanego jako Dziad . Dziad dostał 7 lat jako boss a jego białostocki pomagier Mirosław R dostał 11 , wyroki podobne do Dziada dostało jeszcze kilka osób . To że się ktoś wywinął nie zwalnia jego "żołnierzy". No i w Niemczech niema pomników Hitlera , Himlera czy Gebelsa i nikt przy zdrowych zmysłach nie próbuje nawet dobrze o nich mówić , przynajmniej publicznie jak Ty to czynisz od paru lat na tym forum .
Fuj , wstydź się Ciruk .
Ja takie jak Twoje argumenty nazywam "ad murzynum" i Ty podobnie to czynisz wzorem sowieckiego komputera z kawału sprzed lat . Tyfusowcy też tak walą .
"Fuj , wstydź się Ciruk ."
Nie znam twego nazwiska, pewnie jakieś szlacheckie. Od wieków Ukry nie chcieli być kolonią Polski i jej nadzwyczajnej kasty szlacheckiej. Może straciłeś jakiś wielki majątek na kresach, czyli na obecnej Ukrainie. To tłumaczy twoją wściekłość, że Ukry się bronią przed twoimi odwiecznymi przyjaciółmi Rosjanami, którzy zmówili się z twoimi odwiecznymi przyjaciółmi Niemcami w sprawie np. Nord Stream, czy poligonu w Mulino. Jesteś silny wobec słabych, ale słaby wobec silnych. Typowy niewierny Tomaszek :)
A co Ty wiesz o nazwiskach i co to ma dorzeczy . mnie może nawet nie być w "Księdze chamów ", podobnie jak ciebie i to nic nie zmienia . A twoje kompleksy znam ze szkoły i późniejszego życia . I te argumenty "ad murzynum" i tyfusową szkłę obrzucania ludzi gównem bo może sie coś przylepi .
A propos Ukrów to oni dopiero ostatnio się podnieśli bo ich Putin chciał od ich boskiej szwabskiej dupy odsunąc . To w imię nadrzędnego interesu narodowego ( racja stanu ) stanęli do walki o najwyższe swoje dobro czyli prawo do lizania szwabskiej dupy . I czynią to z desperacją ćpuna w syndromie odstawienia . W razie potrzeby to TSUE im to prawo potwierdzi .
"prawo do lizania szwabskiej dupy"
Z tego co pamietam, to obecnie w Bolanda rządzi niemiecki namiestnik o nazwisku Tusk, który robi to ostentacyjnie i na każdym kroku. Zełeński ma dobry wywiad i zapewne wiedział, że Kaczyński nie utrzyma się u władzy. Niemcy uruchomili wszelkie siły, postawili nawet darmową pizzę w Jagodnem i przekonali Polacken, aby postawili na schparagen w Rajchu. Chcącemu nie dzieje się krzywda. Chcieliście Tuska, to go macie, skumbrie w tomacie, w pysk :)
A czy nie było tak, że Stalin poprosił o wydanie członków SS-Galizien, żeby im zrobić to, co chciał im zrobić, ale... niezwyciężony bohater spod Monte Cassino - generał Anders "poprosił" Aliantów, by owych SSmanów z ukraińskim rodowodem ocalić i puścić wolno? Prawdopodobnie miał ważny powód.
AI Overview
Tak, sytuacja, do której nawiązujesz, jest historycznym faktem i stanowi jeden z bardziej kontrowersyjnych wątków dotyczących działalności gen. Władysława Andersa po zakończeniu II wojny światowej.
Oto kluczowe punkty tej historii:
Sprawa ta jest do dziś oceniana dychotomicznie: z jednej strony jako akt humanitarny (lub polityczny) gen. Andersa, z drugiej – jako uratowanie formacji odpowiedzialnej za zbrodnie wojenne (np. w Hucie Pieniackiej). [1, 2, 3]