Berlin ma długoterminową strategię, jak Chiny i Izrael/Żydzi. A dlaczego? Bo Niemcy chronią swoją elitę. Von Paulus był w większym niebezpieczeństwie niż polscy oficerowie w Starobielsku i potrafił przeżyć i uratować życie swoich żołnierzy/jeńców niemieckich. Bo rozmawiał ze Stalinem a gdy ktoś z polskich jeńców chciał(był) rozmawiać z NKWD mógł spodziewać się zatłuczenia przez niezłomnych. Tych kilkunastu co poszli na współpracę przeżyło, jeden nawet do lat 70 był przewodniczącym związku filatelistów. Bo z martwego lwa nie ma żadnego pożytku. Nie ma głupszej maksymy niż ta co wisiała w IV LO we Wrocławiu: "Kto zwycięży wolnym będzie, kto umiera wolnym jest." Ta głupota się dalej wlecze w postaci kultu żołnierzy wyklętych. Na szczęście młodzież ma to wszystko w nosie i ogląda rolki na tiktoku... a w razie wojny deklaruje, że jakby coś to sp...ada
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
- Odsłony: 154
W tej narracji widać przede wszystkim próbę odwracania znaczeń i usprawiedliwiania postaw, które w praktyce często oznaczały podporządkowanie się przemocy. Historia nie jest czarno-biała, ale też nie można jej sprowadzać do prostego hasła „przeżyli, więc mieli rację”.
Docenianie instynktu przetrwania jest czymś naturalnym i tu akurat młode pokolenie wydaje się bardziej racjonalne niż romantyczne. Dzisiejsza młodzież nie chce ginąć za slogany ani powtarzać dawnych błędów. Rozumie, że życie ma wartość samą w sobie i że tylko żywi mogą coś zmienić, budować, naprawiać świat. W tym sensie ich sceptycyzm wobec wojennego heroizmu jest raczej oznaką dojrzałości niż „upadku”.
Natomiast bezkrytyczny kult tzw. „wyklętych” często pomija fakty niewygodne i sprowadza historię do mitu, który ma bardziej funkcję ideologiczną niż poznawczą. Heroizacja śmierci i cierpienia jako wartości samej w sobie prowadzi donikąd - martwi nic już nie mogą, a świat zostaje taki, jaki był.
Dlatego warto wracać do głosów rozsądku, jak ten Juliana Tuwima:
Gdy znów do murów klajstrem świeżym
Przylepiać zaczną obwieszczenia,
Gdy „do ludności”, „do żołnierzy”
Na alarm czarny druk uderzy
I byle drab, i byle szczeniak
W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
Że trzeba iść i z armat walić,
Mordować, grabić, truć i palić;
Gdy zaczną na tysięczną modłę
Ojczyznę szarpać deklinacją
I łudzić kolorowym godłem,
I judzić „historyczną racją”,
O piędzi, chwale i rubieży,
O ojcach, dziadach i sztandarach,
O bohaterach i ofiarach;
Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
Pobłogosławić twój karabin,
Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
Że za ojczyznę – bić się trzeba;
Kiedy rozścierwi się, rozchami
Wrzask liter pierwszych stron dzienników,
A stado dzikich bab – kwiatami
Obrzucać zacznie „żołnierzyków”.
– O, przyjacielu nieuczony,
Mój bliźni z tej czy innej ziemi!
Wiedz, że na trwogę biją w dzwony
Króle z panami brzuchatemi;
Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
Gdy ci wołają: „Broń na ramię!”,
Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
I obrodziła dolarami;
Że coś im w bankach nie sztymuje,
Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
Lub upatrzyły tłuste szuje
Cło jakieś grubsze na bawełnę.
Rżnij karabinem w bruk ulicy!
Twoja jest krew, a ich jest nafta!
I od stolicy do stolicy
Zawołaj broniąc swej krwawicy:
„Bujać – to my, panowie szlachta!”
Napisał to będąc pieszczochem oficerów sanacyjnych, pomiędzy jednym rautem w Małej Ziemiańskiej, a drugim.
Sprowadzasz treść do plotki o „rautach”, bo łatwiej zaatakować autora niż zmierzyć się z tym, co napisał? To klasyczne unikanie tematu Zdzisek. Julian Tuwim nie był żadnym „pieszczochem władzy”, tylko jednym z najbardziej przenikliwych krytyków propagandy i zbiorowego ogłupienia. A Do prostego człowieka do dziś kłuje w oczy właśnie dlatego, że obnaża mechanizm wysyłania innych na śmierć w imię cudzych interesów!!!
To, gdzie ktoś bywał towarzysko, nie unieważnia jego słów, liczy się to, czy miał rację. A zamiast odnosić się do argumentów, próbujesz zdyskredytować człowieka anegdotą. Słabiutkie to Zdzisek.
Jeśli masz kontrargument do samego przekazu wiersza - dawaj. Jeśli nie, to zostaje tylko narzekanie na „Ziemiańską”, które z dyskusją ma tyle wspólnego co kino Łuna z lotem na Księżyc..
"Jeśli nie, to zostaje tylko narzekanie na „Ziemiańską”"
Ja nie narzekam tylko opisuję fakty.
Tuwim jednego dnia pisze do Robotnika, a drugiego przepija do Wieniawy.
„Opisujesz fakty”? Nie - wybierasz anegdoty, żeby nie dotknąć sedna. To nie jest argument, tylko zasłona dymna Zdzisek.
To, że Julian Tuwim bywał tu czy tam albo znał się z Bolesławem Wieniawą-Długoszowskim, nijak nie unieważnia treści Do prostego człowieka. Serio uważasz, że towarzystwo przy stoliku decyduje o prawdziwości tekstu? Bo jeśli tak, to rozumiem, że każdy, kto kiedykolwiek napił się z niewłaściwą osobą, automatycznie traci prawo do mówienia czegokolwiek sensownego. Absurd. Wiersz jest o jednym: o tym, jak łatwo wysłać innych na śmierć, samemu stojąc z boku. I zamiast się do tego odnieść, kręcisz się wokół plotek sprzed 100 lat.
Masz coś do powiedzenia o treści - czy dalej będziemy analizować, kto z kim pił?