JAN WEDEL KRÓL CZEKOLADY BOHATER I KONSPIRATOR ROCZNICA ŚMIERCI zm. 31 marca 1960 w Warszawie. Opowiem wam o historii człowieka, który osłodził życie milionom Polaków.
Któż nie jadł czekolady z napisem E. Wedel? Któż nie kupował pięknych bombonierek? Któż nie pogryzał mieszanki wedlowskiej?
Jan Wedel postać, która nieodłącznie kojarzy się z historią polskiego przemysłu czekoladowego ale to przede wszystkim bohater.
Podczas okupacji Wedel aktywnie wspierał działalność konspiracyjną. We wrześniu 1939 r. zadecydował o otwarciu magazynów zakładowych i rozdaniu produktów spożywczych wśród mieszkańców oblężonej Warszawy.
W czasie całej wojny z fabryki Wedla wysyłano paczki do obozów jenieckich. W fabryce funkcjonowała komórka aprowizacyjna, która za minimalną opłatą udostępniała wypiekany w fabryce chleb, mąkę, marmoladę, olej, papierosy, a z okazji świąt wyroby czekoladowe
Żeby walczyć z głodem w czasie wojny, udostępnił Warszawiakom stołówkę pracowniczą i prowadził hodowlę świń.
Powstańcom warszawskim służył swoim wsparciem, majątkiem i zapasami zgromadzonymi w sklepie.
Po kapitulacji Warszawy znalazł się w obozie przejściowym w Pruszkowie. Po wojnie już nigdy nie przekroczył bram fabryki, którą zbudował. Jan Wedel do końca życia miał zakaz wstępu do swojej fabryki.
*****
JAN WEDEL urodził 4 lipca 1874 w Warszawie, należał do 3 pokolenia znanych warszawskich cukierników. potomek Karola i Emila Wedlów, właściciel fabryki czekolady E.Wedel na warszawskim Kamionku przy ul. Zamoyskiego 28/30.
Od najmłodszych lat był przygotowywany przez ojca do tego, by któregoś dnia zająć jego miejsce i przejąć zarządzanie rodzinnym biznesem. Dlatego też Emil dbał o edukację swojego pierworodnego syna.
Od 1894 r, kiedy skończył 20 lat, zdobywał wykształcenie w różnych krajach Europy, kończąc studia w Berlinie i Charlottenburgu. Dzięki temu nie tylko uzyskał tytuł doktora chemii spożywczej, ale i nauczył się biegle mówić po angielsku, francusku i niemiecku, co w przyszłości okazało się niezwykle cenne w prowadzeniu biznesu.
W 1912 r dopuszczono go do kierowania firmą w roli prokurenta. Podobno pierwszą wypłatę, którą otrzymał za pracę w zakładzie, miał przeznaczyć w całości na cele społeczne, co wydaje się nie tak dziwne gdy spojrzy się na przyszłą działalność Wedla.
Kierownictwo rodzinnej firmy przejął w 1923 r. Na zakupionej jeszcze przez ojca ziemi na prawnym brzegu Wisły w latach 1927-1931 zbudował nową fabrykę, zmieniając na zawsze krajobraz Kamionka. Pozwoliło mu to zwielokrotnić produkcję i rozszerzyć działalność.
Nowy gmach, wzniesiony według projektu arch. Józefa Napoleona Czerwińskiego, został jak wówczas pisano „urządzony według najnowszych wymogów techniki i higieny”.
Jan stworzył supernowoczesne przedsiębiorstwo, miejsce, w którym nie tylko produkowano najwyższej jakości wyroby cukiernicze, ale także gromadzące ludzi z pasją, oddanych zakładowi.
W 1937 r zatrudniał już około 1300 pracowników w tym wiele kobiet. Dla nich przy fabryce powstały domy mieszkalne, funkcjonowały m.in: stołówka, świetlica z biblioteką, sala gimnastyczno-widowiskowa, ambulatorium, łaźnie, przedszkole, teatr, czy klub sportowy „Rywal”.
Dbał także o rozwój pracowników i pracownic, udostępniając liczne udogodnienia przyzakładowe tj. stołówkę, żłobek, przedszkole, gabinet lekarski i dentystyczny, zakład szewski czy fryzjerski.
W swojej posiadłości w Świdrze zorganizował ośrodek wypoczynkowy dla pracowników, wykupił też tereny w pobliżu Parku Skaryszewskiego i przeznaczył na pracownicze ogródki działkowe. Był jednym z fundatorów pomnika Ignacego Paderewskiego, wspierał budowę kościoła MB Zwycięskiej na Kamionku i warszawski Komitet Opieki Społecznej.
Jan Wedel był bezdzietny. Do przejęcia spółki przygotował siostrzeńców: Franciszka i Karola Whiteheadów. Franciszek w marcu 1939 r został powołany do Wojska Polskiego, a po kampanii wrześniowej został na Zachodzie, walcząc w dywizji gen. Maczka.
Zmarł w 1977 roku w Anglii. Karol Whitehead, przed wojną zapoznany z funkcjonowaniem fabryki, w czasie okupacji niemieckiej został mianowany zastępcą Wedla, jako dyrektor ds. administracyjnych. Funkcję pełnił do wybuchu powstania warszawskiego.
.
II WOJNA ŚWIATOWA
Podzielając nastroje społeczeństwa, że wojna wybuchnie, na apel rządu o dozbrojeniu armii, zarząd fabryki decyzją Jana Wedla zakupił 3 kompletnie wyposażone ciężkie karabiny maszynowe, które zostały przekazane pułkowi piechoty Legii Akademickiej w Warszawie.
Przewidując wybuch wojny, poczynił pewne zabezpieczenia fabryki w surowce pochodzenia zagranicznego tj. duże ilości ziarna kakaowego, cukru i innych surowców, które po klęsce wrześniowej trafiły wprawdzie pod kontrolę Niemców, ale pozwoliły pracować fabryce niemal przez całą okupację.
Okupant wprowadzał jednak ciągle nowe ograniczenia i w pewnym momencie fabryka została objęta zakazem wypuszczania swoich wyrobów na rynek. Zostały zamknięte niektóre sklepy na terenie Polski.
Podczas obrony Warszawy działał natomiast sklep przy ul. Szpitalnej, jednak w czasie okupacji słodycze mogli kupować w nim tylko Niemcy. Sam Wedel, mimo nacisków, nie podpisał reichslisty. Utracił za to willę w Konstancinie, którą wybudował dla partnerki, potem żony.
.
POWSTANIE WARSZAWSKIE
1 sierpnia 1944 r, w momencie wybuchu powstania, Jan Wedel przebywał w Śródmieściu, w swoim domu przy ul. Foksal 13, gdzie musiał pozostać, odcięty od fabryki na Pradze.
Sama fabryka została zniszczona w niewielkim stopniu straty ograniczały się do wybitych szyb i dziur w dachach. Zniszczeniu uległy natomiast niektóre wedlowskie sklepy, w tym magazyn przy ul. Wierzbowej oraz narożny sklep przy ul. Pięknej i Marszałkowskiej.
Odcięty od swojej ukochanej fabryki, służył pomocą powstańcom swoim majątkiem i zapasami zgromadzonymi w sklepie.
Po kapitulacji Warszawy Jan Wedel z siostrą Eleonorą (siostra Zofia z córką zginęły podczas jednego z nalotów) znalazł się w obozie przejściowym w Pruszkowie.
Po przejściu przez obóz w Pruszkowie, natychmiast wrócił do Warszawy na ul. Zamoyskiego.
Fabryka była zrujnowana, częściowo zburzona i rozszabrowana. Opuszczając Warszawę, Niemcy wywieźli z niej część wyposażenia, większość silników i maszyn oraz 100 tys. kg wyrobów. Mimo to podjął decyzję o rozruchu i odbudowie zakładów.
Z wielkim trudem z załogą uruchamiał kolejne urządzenia i podejmował produkcję. Zdecydował się także zalegalizować swój długoletni związek z Michaliną Czernecką, dla której wybudował w 1928 r. w Konstancinie willę, zwaną „Dworkiem w lesie”. Ślub odbył się 27 stycznia 1945 r w rzymskokatolickim kościele na Kamionku.
Państwo młodzi (71 i 60 lat) zamieszkali w domu należącym do fabryki, przy ul. Zamoyskiego 26.
.
PO WOJNIE
Radość z zakończenia wojny, uruchomienia produkcji i rozpoczęcia nowego etapu życia nie trwała jednak długo.
Wprawdzie na początku 1945 r Jan Wedel został zatrudniony we własnej fabryce na stanowisku doradcy fachowego, jednak już pod koniec tego roku usunięto go z pracy i na zawsze zakazano wstępu do fabryki. Pozbawiony został także „służbowego” mieszkania w wybudowanej przez jego ojca kamienicy.
Pod koniec 1945 r został usunięty ze stanowiska oraz przymusowo odsunięty od fabryki. W kronice zakładowej napisano, że zrezygnował z pracy ze względu na zły stan zdrowia. Dawny właściciel nigdy już nie przekroczył bram fabryki, którą zbudował. Oficjalnie fabryka przeszła we własność państwa 30 kwietnia 1949 r.
.
ŚMIERĆ KRÓLA CZEKOLADY
Jan Wedel zmarł 31 marca 1960 r. Prof Tadeusz Koszarowski opisywał pogrzeb jako manifestację poparcia i sympatii pracowników dla swojego byłego szefa. Wynikało to z poczucia wdzięczności i uznania za jego zalety i podejście.
Po śmierci Jana jego żona Michalina z Czarnieckich, z którą się ożenił 27 stycznia 1945 r, wypełniła jego testament, fundując witraże do ewangelickiego kościoła Św Trójcy przy pl. Małachowskiego. Wykonał je Adam Stalony-Dobrzański.
Witraże, pierwotnie ufundowane przez Jana Wedla, zostały zniszczone w 1939 r. Michalina Wedel ofiarowała też inne elementy wyposażenia świątyni.
Groby rodziny Wedlów znajdują się na cmentarzu ewangelicko-augsburskim w Warszawie na Woli przy ul. Młynarskiej.
Jan Wedel spoczywa w alei A, kw. 31, nr 31 z żoną. Spoczywają tu również Małgorzata z Whiteheadów Jasińska (1919–2011), Jan Oliwer Whitehead (1918–2001), Karol Whitehead (1913–1993), George Whitehead (1908–1986), Julia z Hessów Vitali (1853–1923), Eleonora z Wedlów Whitehead (1884–1956) oraz rodzice Jana Wedla: Emil (1841–1919) oraz Eugenia (1853–1923).
Co roku w rocznicę śmierci Jana Wedla odbywa się nabożeństwo.
******
Któż nie jadł czekolady z napisem E. Wedel? Któż nie kupował pięknych bombonierek? Któż nie pogryzał mieszanki wedlowskiej?
Gdy będziemy następnym razem jeść czekoladę Wedla pomyślmy chwilę o Janie który ją stworzył o bohaterze który niejednokrotnie czekoladą ratował ludzkie życie.
Dzięki za historię ,
takich ludzi nam brakuje. Jak okrutny jest komunizm i ile trzeba mieć silnej woli by przetrwać i być poniżany przez komunistycznych debili. Dziś pokłosie rządzi Polską , jak długo ?