Od lat powtarzamy w kółko: Cała dotychczasowa polska polityka wobec Białorusi — jest błędna, bo opiera się na założeniu: Obalmy na Białorusi dyktaturę, wprowadźmy demokrację i jak już będzie demokracja — to wszystkie problemy znikną, a Moskwa się z demokracją na Białorusi pogodzi bez gadania. To podejście to droga donikąd, Polska nie ma żadnego planu na to jak ta białoruska demokracja ma wyglądać. Nie ma żadnych gwarancji na to czy owi białoruscy "demokraci" okażą się ludźmi na tyle kompetentnymi, aby rządzić krajem — i nie ma żadnych gwarancji na to, że owi "demokraci" okażą się demokratami.
Co należy robić w zamian?
Należy zaprzestać prób obalania Aleksandra Łukaszenki. Zamiast tego podjąć próbę kupienia go. Tym bardziej, że on wielokrotnie dawał do zrozumienia, iż jest do kupienia.
Od lat sugerujemy jak to można zrobić: zaoferować mu niewielką dotację na współpracę w dziedzinie ekologii. Potem trochę większą na wymianę młodzieżową. Potem jeszcze większą. Aż dojdziemy do momenty gdy budżet w Mińsku nie będzie się spinał bez polskich dotacji. W ten sposób Łukaszenka — po cichu, powoli i adiabatycznie, bez zwracania uwagi Moskwy — może stać się polskim wasalem.
Można by to osiągnąć za ułamek kosztów, jakie do tej pory wpompowano bez sensu w Ukrainę.
Nikt Nas nie słucha a polskie merdia nadal pieprzą o "ostatnim dyktatorze Europy", udając, że nie dostrzegają oligarchicznej autokracji, w jaką przekształca się Unia Europejska. A gdy mówimy, że wielu przywódców "demokratycznego zachodu" ma na sumieniu wojny i zbrodnie tysiąckroć gorsze od tego co robi nieszkodliwy stary dziadek Łukaszenka — to Nas wyzywają od ruskich onuc, mimo iż mówimy o faktach. W Niewielkiej Brytanii wielokrotnie więcej ludzi jest aresztowanych za wypowiedzi na internecie niż na Białorusi.
Teraz dobra wiadomość: Prezydent Trump czyta Wielkiego Wodza Apaczów — a co ważniejsze — rozumie go. I zaczął po cichu realizować sugerowaną przez Nas politykę: Kupić Łukaszenkę i przeciągnąć go na naszą stronę. Merdia donoszą, że wysłannicy Prezydenta Trumpa sa w Mińsku prowadząc rozmowy na temat normalizacji stosunków - i być może — wizyty Łukaszenki w Waszyngtonie.
Czyli Trump robi to co polska dyplomacja powinna robić — ale nie robi, bo nie potrafi, nie chce i nie rozumie, dlaczego jest to konieczne.
Popieram w zupełności.
Tak samo zawsze radziłem Trampowi.
"Polska nie ma żadnego planu na to jak ta białoruska demokracja ma wyglądać"
Nie ma, bo nie prowadzi własnej polityki, tylko realizuje cudzą. Konkretnie Ciechanowska czy Nawalny analogicznie jak Ukraińcy byliby w pierwszym szeregów unijnych ataków na Polskę jak tylko weszliby do UE.
Międzynarodówka komunistyczna jest wroga Łukaszence, bo nie jest jej podporządkowany. To konflikt trockizmu ze stalinizmem. O tej polityce pisałem tu:
naszeblogi.pl
Trumpowi jest na rękę rozmawiać na głowami Polaków, którzy z Białorusią nie chcą własnych stosunków. Nie zdziwiłbym się, gdyby Łukaszenka nie rozmawiał w Korei w porozumieniu z USA.
Pięć lat temu pisałem na NB że nadchodzi Zmierzch tego pokolenia,co to po II wojnie światowej uczyło się życia.Ilu teraz rządzących siedemdziesięciolatków + jest w głównym nurcie polityki,mnogo ich jest.Baćka kogo obchodzi ten gangster i gołębim sercu?No obchodzi tych co widzą że ani Rosja ani UE nie mają nic co człekowi potrzebne do ..... miłości.Ludzie którzy miłują siebie,zawsze znajdą sień by zapomnieć o świecie,tam nie ma miejsca na walkę,tam z radością każdy chce się dzielić chlebem życia.
Niestety gdy człowiek się boi,gdy karmiony jest strachem,trudno mu zaufać komukolwiek.
A ja tak po ludzku chciałbym z moim białoruskim przyjacielem pojechać do Grodna i poczuć się jak w domu.