Polska klasa polityczna składa się z politycznych dinozaurów, które doświadczenie zdobywały na styropianie w 1980 i którym dzisiaj starcza skleroza uniemożliwia zrozumienie, że jest rok 2026, a nie 1982, na zachodzie nie ma już Reagana i Thatcher, w Watykanie nie ma Wojtyły, w Moskwie nie ma Breżniewa. Zachód jest opanowany przez neokomunę — i zmierza do rozpadu i wojen domowych. A Rosja? Nie jest już Związkiem Sowieckim, nie jest zainteresowana szerzeniem ideologii komunistycznej, do współczesnego lewactwa jest nastawiona wrogo — i w sumie nie bardzo wiadomo czym ta Rosja dzisiaj jest — ani ku czemu zmierza. Nie jest to już wielkie imperium, ale jeszcze nie jest kraj upadły.
Tym niemniej polska klasa polityczna wyniosła z lat komuny fanatyczną nienawiść do Rosji połączoną z kompletną ślepotą na realia. Włączycie byle merdia, byle gazetę i wcześniej czy później zobaczycie w niej jakieś polityczne truchło gdaczące, że "Naszym największym wrogiem jest Rosja".
Guzik prawda.
Wielki i Na Ogół Nieomylny Wódz Apaczów w kółko powtarza — i jest za to wyzywany przez polskich półgłówków od ruskich onuc, że:
- Rosja była problemem numer 1 przed 1989, ale już nie jest.
- Problemem numer 1 są dla Polski Niemcy
- Problemem numer 1.5 jest dla Polski niemiecka agentura w Polsce
- Problemu numer 2 Polska nie ma
- Rosja i Ukraina są problemami numer 3 i 4 - z tym że nie wiadomo w jakiej kolejności. Nie wiadomo czy Rosja jest 3 a Ukraina 4, czy na odwrót. W szczególności wcale nie jest jasne czy Polska powinna być w sojuszu z Ukrainą przeciwko Rosji — czy z Rosją przeciwko Ukrainie.
Wygląda na to, że ostatnie wyczyny prezia Ukrainy i nazywanie jednostki wojskowej imieniem "bohaterów UPA" wreszcie Polaków otrzeźwiło na temat tego co się na Ukrainie dzieje. Dawno, dawno temu, jeszcze przed obecną wojną, gdy publikowaliśmy na internecie zdjęcia mnożących się na Ukrainie pomników Bandery — byliśmy atakowani za to, że jesteśmy agentem Putina chcącym skłócić naród ukraiński z polskim. Że te pomniki Bandery to rosyjskie prowokacje. W nocy putinowcy przyjeżdżają i stawiają pomnik — a władze nie nadarzają z usuwaniem ich.
To już za nami. Nareszcie spora część polityków zaczyna dostrzegać problem. Teraz czas na krok drugi:
Żadne tłumaczenie banderowcom, że ich bohaterowie byli zbrodniarzami — nie przyniesie skutku. Żaden dialog historyków polskich i ukraińskich nie ma sensu. Po zakończeniu wojny z Rosją Niemcy podpuszczą Ukraińców "weźcie i odbierzecie sobie Lublin" - i Polska będzie miała wojnę na wschodzie. Tyle że nie z Rosją. Jak temu zapobiec?
Jest tylko jeden sposób — patrz tytuł.
Polska musi podjąć próbę normalizacji stosunków z Rosją. Na jakimś spotkaniu dyplomatycznym jakiś niższy rangą polski dyplomata powinien od niechcenia rzucić jakiemuś niższemu rangą dyplomacie rosyjskiemu sugestię: "Gdybyśmy przestali wspierać Ukrainę — to co nam dacie"?
I potem się zobaczy.
Państwo będziecie krzyczeć, że Rosja nigdy nie pójdzie na sojusz z Polską. Nie musi.
Wystarczy, że stosunki dyplomatyczne zostaną poprawione na tyle, że od czasu do czasu Polska i Rosja wymieniają wizyty przedstawicieli władz. Wystarczy, żeby jakiś wiceminister środowiska zaczął się regularnie spotykać z rosyjskim wiceministrem środowiska. To wywoła alarm w Berlinie i Kijowie: "Polacy rozmawiają z Rosją". O czym? Czy nie knują jakiegoś odwrócenia sojuszy? Wywiady i dyplomacja zaczną próbować ustalać o czym toczone są rozmowy. W odpowiedzi dostaną, że ministrowie środowiska dyskutowali nad sposobami ochrony bździęciołka prążkowanego w strefie nadgranicznej Polski i obwodu królewieckiego. Niemieccy dyplomaci dotrą do rosyjskich i wydębią od nich zapewnienie, że rozmowy rosyjsko-polskie nie są skierowane przeciwko Niemcom.
A wtedy w niemieckim MSZ pomyślą: Nie kto inny jak książę Gorczakow mówił, że nie wierzy w wiadomości, które nie zostały zdementowane. Teraz Rosjanie właśnie zdementowali wiadomości, że dogadują się z Polską. Więc...
I o to chodzi — aby Berlinie i Kijowie przestali zakładać, że Polska bez względu na cokolwiek pozostanie na zawsze antyrosyjska. Aby zaczęli podejrzewać, że Polska może odwrócić sojusze. Gdy tak zaczną myśleć — to zarówno Berlin jak i Kijów od razu staną się grzeczniejsi.
Jeżeli Polska będzie pozostawać w totalnej wrogości do Rosji — to Ukraina, po zakończeniu wojny z Rosją, wcześniej czy później rozpocznie wojnę z Polka o Lublin i Bieszczady. Ale jeżeli w Kijowie będą podejrzewać istnienie jakiegoś tajnego polsko-rosyjskiego układu — to się zawahają. Wojna z Polską będzie dla nich oznaczać natychmiastowe rozpoczęcie na nowo wojny z Rosją. A wojnę na dwa fronty — przegrają. Więc nie zaryzykują.
Ale to wszystko wymaga jednego: Temat: Czy Polska powinna odwrócić sojusze i sprzymierzyć się z Rosją przeciwko Ukrainie — musi przestać być tematem tabu. To jest pytanie, które musi być postawione publicznie — i które musi zacząć być dyskutowane. Dopóki w Kijowie mają pewność, że Polska nigdy nie dogada się z Rosją — dopóty będą w stosunku do Polski coraz bardziej bezczelni. Natomiast jeżeli opcja dogadania się Warszawy z Moskwą przestanie być niemożliwa — to ich utemperuje.
Dlatego My, Wielki Wódz, stawiamy kwestię publicznie: Dzisiaj wszyscy "eksperci" zapewniają nas, że trzeba Ukrainie wszystko wybaczać, bo "walczą ze wspólnym wrogiem".
Otóż twierdzimy: Wcale nie jest oczywiste czy Rosja jest wspólnym wrogiem Ukrainy i Polski czy też Ukraina jest wspólnym wrogiem Polski i Rosji. Niech zacznie się debata — i niech zobaczymy przerażenie, jakie ta debata wywołuje w Kijowie i Berlinie.
Widzisz wodzu...ja tu kiedyś napisałem...że w razie W przed wojskami rosyjskimi jako AWANGARDA pójdą
ściachy ukraińskie...
Moja sąsiadka na początku paniki z "uchodźcami" ukrainskimi jeździła do Przemyśla starą renówka 5
napchaną ubraniami,jedzeniem,środkami higienicznymi...POMAGAĆ!
Ja jej tłumaczyłem,ze to bez sensu,ale ona MUSZĘ!
Dopiero jak zobaczyla jakimi autami jadą te biedaki...jak sa ubrane...i czym pachną...to se dala spokój,
Dla tego uważam,że DUDĘ,MORAWIECKIEGO,KACZYŃSKIEGO powinno sie postawić pod sąd...nie TS
ŚLUDZY NARODU UKRAIŃSKIEGO...ktoś widział kiedyś "naród ukraiński"?
Ale mi tu nie wolno słowem napomknąć o Morawieckim...właśnie mi admin wywalil notkę...sługa Morawieckiego.
Ten komentarz pewnie też wywali...BO CO??? BO MOŻE!!!! I MU ZROBIĘ???
Właśnie jakaś pyzata dziennikarzyna ukraińska grozi Polsce podpaleniami. Pan się zapewne nie oburzy tylko będzie stawiał pod sąd Kaczyńskiego,Morawieckiego i Dudę. A nie chce pan stawiać pod ten sąd Kowala, Biejat szczekającą w ukraińskiej telewizji przeciw prezydentowi Nawrockiemu,czy autorów otwartego listu Frasyniuka , Seweryna i tłustej rzępoły Skiby?
Polityka jest jak La donna e mobile Verdiego.
Kiedyś towarzysze rosyjscy mawiali "nasz Trupuszka" a dziś? Inna narracja.