Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Przeterminowani

Filovera, 20.03.2026

- Data ważności? 

- Przecież wiecie, że jeszcze dwa lata, to po co się pytacie?

- Sprawdzam, czy pan wie. Bo ostatnio wykazywał pan niezdrowe zachowania. - Kobietoid o numerze indentyfikacyjnym ZSB1234, mrużąc oczy, spojrzał na ekran komputera i z niezadowoleniem pokiwał głową. - To nierozsądne przy tak krótkim terminie ważności. Proszę szanować swój czas, tym bardziej że może on ulec skróceniu. 

Adam nie wiedział, czy w tych słowach był mimo wszystko jakiś ludzki przebłysk troski, czy raczej groźba, a może po prostu sucha informacja? Nie potrafił jeszcze wyczuć tych cholernych "idów", mimo że już od kilku lat wszelkie urzędowe sprawy załatwia się tylko z nimi. 

- Niech pan zaczeka przy portalu numer 0X23. Wychodzi mi, że rada do spraw długości życia obniżyła pana rodzinie limit lat. Musi pan złożyć dodatkowe zabezpieczenie. - Kobietoid podniósł wreszcie wzrok znad komputera, ale tylko po to, by ruchem głowy wskazać kierunek. Adam nic się nie odezwał, wiedział, że wszelkie dyskusje z tą ludzko-sztuczną hybrydą są pozbawione sensu. Ruszył w stronę portalu. 

Przed wejściem tłoczyli inni wezwani tego dnia. Tacy jak on. Jeszcze ludzie, którzy kilka lat temu podjęli decyzję, by za cenę utraty wolności zachować duszę. Jego żona, Ewa, i dwoje dzieci zrobili to samo. Zostali przy nim. Wyznaczono im wówczas liczbę osobolat życia na rodzinę. Dali wykaz zachowań, które ten limit mogą obniżyć. Co prawda Adam, jak i jego żona, jako że są jeszcze w wieku przydatnym do pracy, mogą się starać o przedłużenie własnego terminu ważności, ale musieliby wskazać któreś ze swoich dzieci jako przeterminowane. A to, zgodnie z polityką antydzietności nowego systemu, oznacza utylizację. 

Adam stanął w kolejce pomiędzy dwiema białymi liniami, utrzymując wyznaczoną czerwonymi kropkami odległość od jakiegoś przygarbionego faceta w szarym płaszczu. Mężczyzna wyglądał jak usypana z popiołu hałda, którą najlżejszy nawet wiatr rozdmucha i zamieni w gryzący pył. Gdy jednak na chwilę odwrócił głowę, Adam dostrzegł ciemne oczodoły, a na ich dnie błyszczące, niczym dwa  żarzące się węgle, oczy. - Mój ojciec też był taki – pomyślał Adam – spalał się od środka, popielał, gdy tylko przyszła wielka zmiana. Zupełnie inaczej niż matka. 

Kolejka posuwała się wolno, Adam był dwudziesty czwarty. Jak policzył, wejdzie do portalu za około cztery i pół godziny. Miał więc czas. Ale jedyne, co mógł podczas tego czekania robić, to stać i myśleć. Zero rozmów z kimkolwiek, zero czytania. Nawet rozglądać się trzeba było uważnie. Bo już gdzieś tam, w chmurze, mogło zapisać się, że osobopetent o numerze AS202 wykazuje niezdrowe zainteresowanie otoczeniem. 

Adam skupił więc wzrok na plecach „popielatego” mężczyzny i znowu przypomniał mu się ojciec. – Synu – powiedział tuż przed „tamtym” dniem ojciec – zapamiętaj, kim jesteś. A potem objął matkę, milczącą jak grób, którego nigdy już mieć nie będzie, i wszedł z nią przez bramę unicestwienia. Tak, w „tamtym dniu” rodzice Adama poszli do utylizacji. Choć potrzebowali niewiele stanowili obciążenie dla systemu. 

W zamian mieli piękne pożegnanie i dostali od miejscowej rady utylizacyjnej wirtualny nagrobek. Nie każdy miał ten przywilej, tylko ci, na których wypróbowano nową metodę niszczenia zwłok, całkowicie nieszkodliwą dla planety - przerobiono ich na pożywkę dla robaków. A teraz, w ramach polityki „zero waste”, jest to racja pokarmowa Adama i jego żony, dzięki temu mają dodatkowe trzy miesiące życia. I znowu rodzice dali mi życie – pomyślał Adam. 

Tylko po co mi takie życie? - Adam zastanawiał się nad tym coraz częściej. Jeszcze jakiś czas temu miał nadzieję na zmiany, ale opór grupy ludzi, do której on też należał, został skutecznie stłumiony. Jego przyjaciele z ruchu oporu od razu poszli do maszyny utylizującej, on został przy życiu tylko dlatego, że jest jeszcze potrzebny systemowi ze względu na unikatową wiedzę. 

Ale jak długo? I po co mi takie życie? - zadał sobie znowu pytanie Adam. Życie pod całkowitą kontrolą Zdrowotnej Służby Bezpieczeństwa, gdzie każde niewłaściwe, według niej, zachowanie było karane. A lista zakazanych zachowań liczyła 49 punktów i ciągle się zmieniała. Tak naprawdę nikt dokładnie nie wiedział, czy to, co dziś jest "zdrowe", jutro nie okaże się niebezpieczne, a tym samym zakazane. 

Przed Adamem, do wejścia do portalu, czekały jeszcze dwie osoby – mężczyzna w szarym płaszczu i stojąca przed nim kobieta w zielonym szalu. Te w nowym systemie miały najgorzej. Na przykład raz na tydzień do rodzin przychodziło podsumowanie liczby punktów ujemnych i propozycja rozwiązania problemu - np. przekazanie córek, by stały się synami. Albo ich utylizacja. Odkąd bowiem wprowadzono sztuczne macice, dziewczynki już nie były potrzebne. Już nie miały szans stać się matkami. Zresztą polityka antynatalna zmierzała do całkowitej likwidacji naturalnego rodzicielstwa. 

Nic po nas nie zostanie. Ani dzieci, ani pamięć – pomyślał Adam, przyglądając się, jak za filarem portalu znika postać kobiety w zielonym szalu. Nigdy już jej nie zobaczy – tego był pewien, ale, mimo że nawet jej nie poznał, to chciałby ją zapamiętać. Choćby ten zielony szal. I zmartwił się, bo coraz trudniej przychodziło mu zapamiętywanie nowych rzeczy. 

Ale od pewnego czasu Adam martwił się jeszcze czymś - tak bardzo, że każdej nocy wybudzał się z krzykiem, który tłumił w poduszce. Bo krzyczeć też nie było wolno. Adam coraz bardziej nie pamiętał przeszłości. Gdyby nie notatki, które czynił potajemnie przez ostatnie dwa lata, byłby przekonany, że świat zawsze wyglądał tak, jak teraz. No cóż, eliksir zapomnienia, jaki wszyscy ludzie w ramach profilaktyki zdrowotnej muszą przyjmować raz na kwartał, robi swoje. 

- Nie chcę zapomnieć. Mam na imię Adam. Urodziłem się 25 maja 1988 roku i jestem człowiekiem - powtarza to sobie każdego dnia wiele razy. W myślach. Bo słowo człowiek też jest zakazane. 

cdn. 

--------

Drodzy Czytelnicy, to moje pierwsze opowiadanie o takiej tematyce w stylu - trochę fantastyki, trochę dystopii. Zaprezentowany fragment to część pierwsza. Mimo że jest bardzo niedoskonała, to zdecydowałam się wystawić ją na widok publiczny i powszechny osąd. Prace nad dalszymi częściami trwają. Na teraz jestem ciekawa, jakie są Wasze przypuszczenia, co do kierunku, w jakim rozwinie się opowieść. Jesteście pesymistami, czy optymistami? Macie nadzieję? Dajcie znać w komentarzach. 

------

I jeszcze zupełnie coś innego w klimacie, ale z czym jestem bardzo związana - mój blog OPOWIEŚCI WĘDROWNE, na który Was zapraszam. Może zainteresują Was średniowieczne pigmenty-trucizny? A może moja nowa piosenka "Jeszcze wczoraj takie dumne". A może coś jeszcze innego? Serdecznie zapraszam! 

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 45
NASZ_HENRY

NASZ_HENRY

20.03.2026 21:46

Na translacje w czasie i przestrzeni najlepiej działa spacer po lesie

imagizer.imageshack.com 🌼

Filovera
Nazwa bloga:
PIÓRO I STETOSKOP
Zawód:
Kilka, dożywotnio lekarz
Miasto:
Odpłynęłam z Łodzi do domku pod lasem

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 62
Liczba wyświetleń: 348,841
Liczba komentarzy: 776

Ostatnie wpisy blogera

  • Tyniecki klasztor w marcowej odsłonie
  • Kolejka do kolejki, czyli pacjent w ruchu
  • Sztuka rodzenia po chińsku

Moje ostatnie komentarze

  • Tak, ja też jestem za rozdzieleniem sektora publicznego od prywatnego. Nie dochodzi z powodu braku woli po stronie środowiska. 
  • Kiedyś mówili - sport to zdrowie ;-) 
  • Pytanie nie było retoryczne, było konkretne, a ja odpowiedziałam zgodnie z prawdą. 

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • My tu maju-maju, a biała polska jesień tuż-tuż
  • Koronawirus atakuje mózg?
  • Gdy kobieta bije "Rudą"

Ostatnio komentowane

  • NASZ_HENRY, Na translacje w czasie i przestrzeni najlepiej działa spacer po lesie imagizer.imageshack.com 🌼
  • u2, "jak Bóg da i NFZ – specjalista"OMD, Orchestra Manouvres in the Dark tłumaczone na język polski. OMijaj z Daleka. Lepiej być zdrowym niż chorym leczonym przez specjalistów różnej maści. Dobrze to się…
  • spike, Problem jest, ale mało kto ma odwagę o tym mówić, czasami ktoś coś bąknie, że jest pilna potrzeba do wszystkich placówek "służby zdrowia" od szpitali zaczynając, wysłać kontrolę NIK czy podobną, to…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności