grzmi "premier" Tusk domagając się od Prezydenta szybkiego podpisania ustawy o SAFE.
Rzadko się z Tuskiem zgadzamy — ale tu musimy mu przyznać rację. Sprawa jest pilna, każdy dzień opóźnienia się liczy. Ale po kolei.
W całej debacie na temat SAFE — niemieckiego vs SAFE — polskiego mało kto zwraca uwagę na jeden szczegół. Tusk i jego banda folksdojczów chcą Polskę wpakować w lichwiarską pożyczkę SAFE wciskaną przez Niemcy. O tym, że jest to pożyczka na złodziejskich warunkach, w którą żaden myślący człowiek nie pakowałby się gdyby miał to robić na własny rachunek — napisano już wiele. Nie będziemy tego powtarzać. Zwrócimy uwagę na coś innego.
SAFE ma dać Polsce kredyt 180 miliardów złotych. Dużo to czy mało?
Przypominamy, że od dojścia do władzy Tusk konsekwentnie zadłuża Polskę. Za PiS polski budżet się mniej więcej spinał, z wyjątkiem okresu "pandemii". Po przejęciu władzy przez stronnictwo pruskie zrównoważony budżet diabli wzięli. Tusk non stop emituje obligacje skarbowe zadłużając Polskę w tempie (prawie) miliard złotych dziennie codziennie — od momentu przejęcia władzy.
Co oznacza: W dwa ostatnie lata Tusk zaciągnął (kilkanaście razy) większy dług niż Edward Gierek przez dziesięć lat. Z tym że za Gierka przynajmniej część tych pieniędzy poszła na inwestycje — nawet jeżeli okazały się nietrafione.
W dwa lata po dojściu Gierka do władzy — na przykład — budowa Rafinerii Gdańskiej była już bardzo zaawansowana.
W dwa lata po dojściu Tuska do władzy — nie widać żadnych inwestycji rozwojowych.
Gdzie więc przepadają te kolosalne pieniądze, które pożycza Tusk?
Nie wiadomo. Prawdopodobnie mamy tu do czynienia z niesłychanym szwindlem, w którym okaże się kiedyś, że sumy te lądowały na jakiś podejrzanych kontach szwajcarskich - lub na Ukrainie. Temat: Co się dzieje z pieniędzmi pozyczanymi przez Polskę? - powinien być tłuczony przez opozycję 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu — a nie jest.
Teraz policzmy: Jeżeli Tusk utrzyma się do władzy do następnych wyborów — to znaczy, że czeka nas jeszcze jakieś 500 dni "rządów" tego niemieckiego nieudacznika — a to znaczy, że dług Polski zwiększy się o kolejne 500 miliardów złotych.
Przypominamy: pożyczka SAFE to 185 miliardów. Koszt utrzymania obecnego premiara — pasożyta do końca kadencji — to 500 miliardów. Wniosek?
Gdyby tak udało się Tuska odsunąć od władzy już dzisiaj — to z samych tylko pieniędzy zaoszczędzonych dzięki pogonieniu tego jurgieltnika Polska mogłaby sobie sama sfinansować kilka programów SAFE. Bez oglądania się na UE.
Wracamy do tego co napisaliśmy na wstępie: Tak, każdy dzień się liczy. Każdy dzień utrzymywania Tuska przy władzy to miliard złotych spuszczone w klozecie. Im szybciej zostanie obalony, tym lepiej. Nie można czekać na koniec kadencji licząc, że potem będą wybory i się go jakoś odsunie — bo wtedy może już być za późno. Tusk musi zostać obalony jak najprędzej. Każdy dzień, ba — każda godzina! - utrzymywania tej kreatury w roli premiera — to konkretne, kolosalne straty dla Polski.
Nie pitol blogerze. Chodzi o to by przewalić pieniądze na świątyniach egzorcyzmowania salcesonem. UE to uniemożliwia i chwała jej za to.
Od początku mnie to zastanawiało. Jakoś żaden ekspert się w tej podstawowej sprawie nie wypowiada 😡
Rzeczywiście straszna kompromitacja Heniek - matematyk, który nie odróżnia kredytu od pożyczki. Zwłaszcza że w finansach publicznych i prawie finansowym te pojęcia bardzo często są używane zamiennie jako forma finansowania dłużnego.
Problem polega na czymś zupełnie innym - ile to kosztuje, kto za to płaci i kto nad tym ma kontrolę. Ale o to Heniek nie zapyta, bo nie za bardzo rozumie.
Spojrzawszy na ponurą minę kanclerzyka Niemiec wiadomo,ze nie każda godzina a każda minuta ma tu znaczenie. Już uruchomiono posiłki mające przekonywać społeczeństwo o pozytywach ,,deszczu SAFEpieniędzy'' spadającego na Polskę. Pan na Chobielinie -Dwór w swoim tępym jak i on sam dowcipie proponuje by na polskiej broni i sprzęcie wojskowym pochodzącym z SAFE po obejściu prezydenckiego weta umieszczać plakietki, ,,drogi żołnierzu WP tego ci nie chciał dać prezydent Karol Nawrocki''. Starym zwyczajem zaczęła się intensywna krytyka Pierwszej Damy przez ,,środowiska modowe'' w osobie jakiegoś projektanta Czerwika którego idiotycznych ,,kreacji'' żaden mężczyzna nawet by nie włozył na siebie.Nie zapomniano o głosie w środowisku ,,eksperckim'' prezentowanym przez nieznanego nikomu ,,analityka'' pana Bielskiego z Santander Banku w roli nieubłaganego krytyka projektu SAFE 0% rzekomo trudnego do realizacji. A to dopiero początek akcji antySAFE0%..