1. Wczoraj Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o tzw. „aktywnym rolniku”, stwierdzając, że pod przyjazną nazwą, kryją się rozwiązania uderzające w polskie rolnictwo, a szczególnie małe i średnie gospodarstwa. W uproszeniu koalicja 13 grudnia przegłosowała w Parlamencie ustawę, przygotowaną przez ministra rolnictwa z PSL-u, która w praktyce oznaczałaby wykluczanie z dopłat bezpośrednich od roku 2027, coraz liczniejszych gospodarstw, które nie byłyby w stanie wykazywać się fakturami sprzedaży wytworzonych płodów rolnych, czy fakturami zakupu środków i usług do produkcji rolnej. Szczegóły dotyczące gromadzenia tej dokumentacji sprzedaży i zakupów, minister rolnictwa miał określić w stosownym rozporządzeniu, które miało być wydane na podstawie przepisów tej ustawy, więc tak naprawdę całą władzę dotyczącą ustalenia, kto jest rolnikiem aktywnym, a kto nieaktywnym, uzyskałby minister Krajewski i 11 tys urzędników w powiatowych oddziałach ARMiR.
2. Nie jest tajemnicą, że rząd Tuska i minister Krajewski, ponieśli klęskę w Brukseli, ponieważ projekt unijnego budżetu na lata 2028-2034, przygotowany przez nomen omen komisarza z Polski, Piotra Serafina w kopercie środków na Wspólną Politykę Rolną, zawiera zaledwie 24,5 mld euro na 7 lat, a więc tylko 3,5 mld euro rocznie. W obecnej perspektywie finansowej, a dokładnie po wprowadzeniu reformy WPR i oparciu jej o Krajowe Plany Strategiczne na lata 2023-2027, Polska dysponuje kwotą 25 mld euro na 5 lat , a więc 5 mld euro rocznie i przesądziła o tym ówczesna determinacja polskiego komisarza ds. rolnictwa Janusza Wojciechowskiego i rządu premiera Morawieckiego. Pozwoliło to między innymi na wyrównanie dopłat bezpośrednich do średniej unijnej, dla naszego kraju w 2024 roku, a wyniosły one średnio ok. 259 euro na hektar, podczas gdy średnia unijna wyniosła 256 euro na hektar ,a także tzw. ekoschematów, za których rolnicy od kilku lat otrzymują dodatkowe całkiem pokaźne środki finansowe.
3. W tej sytuacji spodziewany brak środków na dopłaty bezpośrednie w wysokości około 1,5 mld euro rocznie, spowodował, że minister rolnictwa z PSL-u zdecydował się przygotować projekt ustawy, który w konsekwencji wg wstępnych szacunków wyeliminuje z tych dopłat przynajmniej 600 tys. gospodarstw na ok. 1,2 mln zarejestrowanych w ARMiR. Przypomnijmy, że właśnie reforma WPR, przeprowadzona przez komisarza Wojciechowskiego i wprowadzenie Krajowych Planów Strategicznych spowodowała między innymi, że gospodarstwa do 5 ha, zostały zwolnione z wielu biurokratycznych obowiązków i związanych z tym kontroli, a rolnik otrzymujący dopłaty do kwoty 1125 euro rocznie, czyli do około 5 tys zł, automatycznie był uznawany z aktywnego rolnika, a takich gospodarstw jest około 52% czyli blisko 700 tys. Co więcej rządy PiS rozszerzały możliwości sprzedaży bezpośredniej, aż do kwoty 100 tys zł i rocznie, bez żadnego opodatkowania ( powyżej tej kwoty 2% od wartości obrotu ponad tę kwotę),co w konsekwencji oznacza, że w tego rodzaju gospodarstwa, nie mają i nie będą miały żadnych dokumentów sprzedażowych. A przecież do one są także gwarantem bezpieczeństwa żywnościowego, dostarczając zdrowej, ekologicznej, ćzęsto w naturalny sposób przetworzonej żywności na własne potrzeby, na potrzeby rodziny, sąsiadów, czy społeczności lokalnej, realizując nie jako przy okazji, jedną ze sztandarowych unijnych reguł, możliwie jak najkrótszej drogi żywności z pola do stołu.
4. Wejście w życie ustawy o „aktywnym rolniku” , krok po kroku eliminowałoby takie gospodarstwa z dopłat bezpośrednich ,a to z kolei powodowało, że ich właściciele na masową skalę, zaczęliby pozbywać posiadanej ziemi. Nie ulega wątpliwości, że ukrytym celem wspomnianej ustawy, były wymuszanie sprzedaży ziemi przez mniejszych rolników , a w konsekwencji latyfundyzacja polskiej wsi, na czym zależy właścicielom już obecnie wielkich gospodarstw rolnych posiadających już setki, a nawet tysiące hektarów ziemi rolnej. Zadziwiające jest przy tym, że forsującym tę ustawę jest minister z PSL-u, która to partia, ciągle mieni się obrońcami polskiego rolnictwa i polskiej wsi i próbuje szukać poparcia politycznego u rolników. Dobrze się więc stało, że prezydent zawetował tę ustawę, ratując w ten sposób setki tysięcy małych gospodarstw rolnych, będących gwarantem zapewnienia bezpieczeństwa żywnościowego i jednocześnie zdecydowaniwe oddalił szkodliwą w polskich warunkach, latyfundację polskiej wsi.
Bardzo dobra i odpowiedzialna decyzja Prezydenta Karola Nawrockiego. Weto w tej sprawie to realna obrona interesów polskich rolników, a nie tylko gest polityczny. 600 tysięcy gospodarstw to nie liczby w tabelce, tylko konkretne rodziny, miejsca pracy i bezpieczeństwo żywnościowe kraju. Prezydent pokazał, że potrafi stanąć po stronie zwykłych ludzi, kiedy zagrożone są ich podstawowe źródła utrzymania. Dopłaty bezpośrednie to dziś fundament stabilności wielu gospodarstw – ich nagłe odebranie oznaczałoby dramat dla tysięcy polskich wsi. Tak właśnie powinna wyglądać odpowiedzialna prezydentura: analiza skutków, ochrona obywateli i odwaga w podejmowaniu decyzji. Brawo za konsekwencję i troskę o polską wieś.
@Bartosz Jasiński....Czy naprawdę sądzi pan,że społeczeństwo doceni trafność tego weta prezydenckiego i jego troskę o los 600000 gospodarstw wiejskich? Ja nie mam złudzeń.Rozwścieczony reżim ponaglany przez Merza i Brukselę wyleje kolejne kubły pomyj na rodzinę prezydenta i jego samego używając najbardziej ordynarnych funkcjonariuszy medialnych i opłaconych celebrytów.
Już wcześniej planowano ,,zamach'' na polską wieś. Geremek jeździł specjalnym autobusem z panią Bochniarz i Labudą propagować projekt Polski z 15-ma milionami Polaków i likwidacją polskich gospodarstw wiejskich.Nie był na wsi mile przyjęty ani nie potrafił odpowiedzieć na pytanie co stanie się wtedy z rolnikami których usunie się z pracy na roli i hodowli. Jak widać projekt odżywa i znowu nie ma odpowiedzi co mają zrobić rolnicy dziś którym Koalicja 13-go grudnia odbierze ziemię? Juz na nią ostrzą zęby Niemcy i Holendrzy. Czy przy dzisiejszym bezrobociu znajdą jakieś zatrudnienie?Wiadomo jaki będzie odzew po wecie prezydenta,pierwszy pewnie uderzy ,,chłopski przywódca' czy raczej likwidator wsi Kosiniak-Kamysz i jego PSL. Obawiam się,że społeczeństwo odpowie milczeniem jak zwykle.
"Nawrocki zawetował ustawę o tzw. „aktywnym rolniku”"
Rolnicy o małym areale musieliby wykazywać, że są rolnikami. Absurd biurokratyczny. Zapewne rolnik z Warszawy, niejaki Rafał A. Ziemkiewicz, znany mi pisarz S-F z PRL, musiałby przejść ze składek KRUS na składki ZUS :)