MIKOŁAJ KOPERNIK: Przyczynę („Zły pieniądz wypiera dobry”) uznają nieliczni i to najmądrzejsi, gdyż doprowadza ona do upadku państwa nie od razu, od jednego ciosu, ale stopniowo i skrycie...”
Wszyscy na świecie słyszeli o rewolucyjnej teorii heliocentrycznej Mikołaja Kopernika. Mało kto wie o tym, że nasz wielki uczony bywał astronomem jedynie w nielicznych wolnych chwilach. Jako kanonik warmiński i człowiek wszechstronnie wykształcony dźwigał na swych barkach mnóstwo innych obowiązków.
Na Warmii ludzie znali go przede wszystkim jako kanonika, doktora prawa i sekretarza biskupa. To w jego imieniu zarządzał 119 wioskami, organizował osadnictwo, dbał o zaopatrzenie młynów, piekarni, browarów, nadzorował wodociągi we Fromborku...
Gdy robiło się niespokojnie i Zakon Krzyżacki zagrażał Koronie – Kopernik organizował zakupy ołowiu, pocisków, hakownic, siarki, saletry i czego tam jeszcze trzeba do obrony polskich zamków. Osobiście i skutecznie kierował obroną twierdzy w Olsztynie, zaopatrywał też zamek w Pieniężnie (Melzak). Jako medyk kształcony w Padwie leczył wszystkich – od biskupa, po okoliczną biedotę... Pełnił też obowiązki dyplomaty i kartografa. Dla króla tworzył traktat o naprawie finansów państwa, dla Papieża – reformował kalendarz juliański...
Pracując nad scenariuszem telewizyjnego widowiska muzycznego pt. „KOPERNIK” dotarłem do bardzo ciekawej rozprawy (stricte naukowej), której sedno zawierało się we wstępie (cytuję za Piotrem Łopuszańskim):
„Chociaż niezliczone są przyczyny upadku królestw, księstw i rzeczypospolitych, to moim zdaniem najgorsze są cztery: niezgoda, śmiertelność, jałowość ziemi i zły pieniądz... Trzy pierwsze są oczywiste i wszyscy to wiedzą, ale przyczynę czwartą, dotyczącą pieniądza, uznają nieliczni i to najmądrzejsi, gdyż doprowadza ona do upadku państwa nie od razu, od jednego ciosu, ale stopniowo i skrycie...”
Czy coś wam to przypomina? Tak – to wypisz wymaluj współczesne zagrożenia określane przez specjalistów wojną hybrydową!
Skłócanie społeczeństwa przez wrogów zewnętrznych (psucie obyczajów, korupcja, prywata ponad dobro kraju) – znane już było w tamtych czasach. Nie było ono tak powszechne, jak dziś – ale już zauważalne i groźne dla suwerenności Rzeczypospolitej...
Jako lekarz Mikołaj Kopernik przestrzegał przed złymi medykami – gorszymi od choroby! Pisał:
„Prawdziwe jest owo powiedzenie Awicenny, że ignorant doprowadza do śmierci... Ta myśl powinna być w pamięci każdego ostrożnego lekarza...”
A już sprzeniewierzenie się dla zysku przysiędze Hipokratesa kanonik z Fromborka postrzegał jako największą z możliwych zbrodni!
Ale nawet jemu nie mieściłoby się w głowie oficjalne „uzłośliwianie” i tak niebezpiecznego dla naszego zdrowia wirusa w jakimś laboratorium w Wuhan... A potem, po wycieku pandemii - zmuszenie całych społeczeństw do przyjmowania niesprawdzonego „preparatu”!
Trzecim zagrożeniem dla istnienia państwa był (wg Kopernika) głód... Ale w czas nieurodzaju zawsze wyrastały fortuny spekulantów! Nasz Mikołaj poradził sobie z tym w banalny sposób: wydał na całej Warmii zarządzenie, które związało cenę mąki z ceną chleba! I tym prostym sposobem uchroniłem wielu ludzi przed nędzą… Marzeniem dzisiejszego rolnika czy hodowcy byłoby racjonalne połączenie ceny skupu z cenami sprzedaży w sklepach/marketach/sieciach… Niemożliwe?
Czy likwidacja europejskiego rolnictwa i hodowli i zastąpienie ich dostawami żywności z krajów Mercosuru nie jest dla nas zabójcze? Dla naszego zdrowia (pestycydy!) i groźby przerwania dostaw… Wielki głód na Ukrainie (1932/3) zabił 8-10 mln ludzi...
Wojna, choroby i głód - to zagrożenia widoczne, oczywiste, nawet przewidywalne. Powtórzę za MK: „Ale przyczynę czwartą, dotyczącą pieniądza, uznają nieliczni i to najmądrzejsi, gdyż doprowadza ona do upadku państwa nie od razu, od jednego ciosu, ale stopniowo i skrycie...”
Już w XV wieku Rzeczpospolita borykała się z fałszowaniem przez naszych wrogów monet i okradaniu polskiego królestwa na ogromną skalę.
Prawo Kopernika-Greshama przestrzega:
„Zły pieniądz wypiera pieniądz dobry”.
Prawdziwą wartość mają tylko monety bite w złocie i w srebrze! Albo banknoty mające 100% pokrycie w szlachetnym kruszcu lub innym wartościowym depozycie… Bardzo łatwo odeszliśmy od tej reguły, dopuszczając do światowych spekulacji na ogromną skalę! Nasze dylematy: wejść czy nie wejść do strefy Euro? Albo ochocze zadłużanie kolejnych pokoleń – przyprawiłyby Kopernika-ekonomistę o zawał serca!
Reasumując:
Nasi przodkowie stawiali na etos pracy i zdrowy rozsądek. Dlatego pomnażali swój majątek i przekazywali go potomnym. My zadłużamy na potęgę kolejne generacje Polaków, mając przy tym zdecydowanie ujemną demografię… Czyżbyśmy – kasując własny naród – chcieli uciec globalnym wierzycielom? :)
PS Mam dwie wiadomości: dobrą i jeszcze lepszą.
Pierwszy nakład mojej „Historii we fraszkach – od Mieszka po Staszka” rozszedł się w ciągu dwóch tygodni!
I wiadomość jeszcze lepsza: jest już dodruk!
Kupujcie, bo znów może zabraknąć!
I – na deser – fragment spektaklu:
„List do Kopernika”:
Fryderyk Wielki zastosował twierdzenie Kopernika i psuł monety na koszt Polski, ale w porównaniu do psucia monety przez KPO i SAFE był tylko drobnym złodziejem pruskim.
Podobnie Wspólna Polityka Rolna EWG i potem UE niszczy rolnictwo europejskie dopłatami i regulacjami, a następnie wprowadza gorszy towar by wyprzeć towar lepszy (a precyzyjniej to towar o sztucznie wykreowanych cechach, które już pokonały dobry lub lepszy i jednocześnie konkurencyjny towar)
@MarekMichalski.
Co jakiś czas Niemcy wywołują światowy konflikt zbrojny, wiążący się z masową zagładą i zniszczeniami. Po ośmiu dekadach spokoju ruszają z nową, tym razem ekonomiczno-ideologiczną ofensywą.
Efekt już jest przerażający: kurczymy się jako naród (w 2.100 roku ma nas być 14 mln., ale wg mnie jest to prognoza bardzo optymistyczna). A życie na kredyt (KPO, SAFE) jest tak samo niezdrowe dla zwykłej rodziny jak i dużego państwa... Na krótkiej, kredytowej smyczy będziemy posłuszni i pokorni... Resztę dewastacji Polski załatwi Zielony Ład i polityka multi-kulti...
W 2015r wydałem tomik "Ja tu zostaję", a w nim:
CHCIAŁBYŚ ŻYĆ W TAKIM KRAJU?
Chciałbyś żyć w takim kraju, w którym wyuzdanie
Do szkół jest wprowadzane mniejszości staraniem?
Chciałbyś zaszczepiać dzieciom gender-wariacje;
Zamiast życia w rodzinie – seksu eskalację?
Chciałbyś widzieć cierpiących – bez szans na klinikę?
I starców, szukających resztek po śmietnikach?
Chciałbyś żegnać na dworcach, pod płaczącym niebem
Młodzież, opuszczającą Ojczyznę „dla chleba”?
Chciałbyś mieć w kraju rządy meganepotyzmu?
Władzę, co wszystko psuje? Pełną egoizmu?
Chciałbyś, by na twych oczach sprawnie rozkradano
Majątek narodowy – nasze wspólne wiano?
Chciałbyś żyć w kraju, w którym Honor ma się za nic,
Gdzie (dla prywaty własnej) trwa wyprzedaż granic?
Chciałbyś, by powiększano nasze zadłużenie,
Które zdusi niewolą przyszłe pokolenia?
Chciałbyś, by Patriotyzm był w kraju nietaktem?
By fałszować Historię? Zakłamywać fakty?
I mieszkać w państwie słabym, bez Wiary i Armii,
Na łaskę swych sąsiadów rzuconym bezkarnie?
Chciałbyś żyć w takim kraju, w którym mainstream kłamie?
Gdzie burzy się wartości, nic nie dając w zamian?
Chciałbyś patrzeć, jak zdrajca wciska się na cokół?
Chciałbyś? Może już masz to? Rozejrzyj się wokół...
Wszystkie te wyżej opisane sytuacje były łatwe do przewidzenia. Od zawsze np. zastanawiałem się, dlaczego wszystkie państwa europejskie (z wyjątkiem bodajże Norwegii i Szwajcarii) muszą się co roku zadłużać, żeby dopiąć swój budżet na przyszły rok. Zadawałem sobie pytanie: kiedy wreszcie zaczną spłacać swoje długi? A może czekają na jakiś wojenny Wielki Reset, który "unieważni" wszystkie zobowiązania?
I wtedy powstał ten wierszyk:
BUDŻET
Każdy z nas jest ekspertem mikroekonomii.
Jedni żyją bogato. Inni – nieco skromniej.
Każdy ma jakiś budżet. I jakieś wydatki.
Każdemu starczyć musi na chleb i podatki...
***
Rolnik orze i sieje – z mozołem, wydajnie;
Zamiast o wczasach w Grecji – marzy o kombajnie.
Hodowca dba o trzodę (jeśli chce mieć dochód!);
Prędzej zakupi karmę niż nowy samochód...
Biznesmen nie ma lekko: stres, zawał, ból w głowie.
Najpierw ratuje firmę! Na końcu zaś – zdrowie...
Emerytka jak ognia unika kasyna.
Ma „płynność finansową”. Jeszcze wspiera syna...
Małżeństwo młode (zwłaszcza!) – trudne ma zadanie;
Haruje, ciuła, skąpi – aż kupi mieszkanie!
***
Oni wszyscy – co miesiąc (to nie puste słowa!) –
Potrafią cudem jakimś budżet skonstruować,
Policzyć swe dochody, oszacować koszty,
I określić finanse – klarownie i prosto:
Nikt nie pożycza więcej, niźli oddać może;
Bo przyjdzie pan komornik. I nic nie pomoże!
Nikt, kto ma koniunkturę, nie roztrwania kasy,
Lecz zapasy gromadzi na trudniejsze czasy...
Nikt – dla własnej korzyści – dzieci nie zadłuży
(Raczej spadek zostawi, by im się przysłużyć)...
I nikt przy zdrowych zmysłach złodziei nie sprasza;
Zamki w drzwiach – to podstawa. Dom – to twierdza nasza...
Czemu zatem rządzący – szkoleni, przytomni –
Nie stosują tych zasad w makroekonomii?
Nasuwa się pytanie, które trzeba zadać:
Czy to niefrasobliwość? Czy już może... zdrada?
(z tomiku "Ja tu zostaję" - 2015r)