Polacy — powiedzenie przypisywane Romanowi Dmowskiemu — nie tyle kochają Polskę — co nienawidzą Rosję. Dlatego wytłumaczenie Polakowi, że w pewnych sytuacjach Polska może — i we własnym dobrze rozumianym interesie powinna — współpracować z Rosją — to kompletna orka na ugorze i walenie głową w mur.
Ale jednak trzeba w ten mur walić, bo sprawa jest poważna — i jeżeli nie zostanie poprawiona — to skończy się katastrofą.
Za komuny prawie całość polskiego zaopatrzenia w ropę i gaz pochodziła z Sowietów, rurociągami. To dawało Moskwie narzędzie kontroli — jak Polaczki zaczynali podskakiwać — to się im zakręcało kurek. Nic dziwnego, że gdy komuna upadła — to w Polsce zaczęło się kombinowanie jak się od rosyjskiej zależności od źródeł energii uwolnić.
Efekt jest taki, że według stanu na dziś Polska nie importuje ropy ani gazu z Rosji — i przestawiła się na inne źródła. W przypadku gazu jest to gazociąg z Morza Północnego przez Danię oraz gazoport, którym sprowadzany jest gaz tankowcami.
I tu jest problem. Cała polska polityka po 1989 kręci się wobec założenia: Wrogiem jest Rosja, tylko Rosja i nikt inny niż Rosja. Z Rosją musimy zerwać wszelkie stosunki, nie handlować, nie przyjmować do wiadomości jej istnienia.
A to jest całkowicie błędne — i jeżeli nie zostanie zmienione — doprowadzi Polskę do katastrofy.
To, co powiemy powinno być dla każdego Polaka oczywiste i każdy Polak powinien mieć to wbite do łba tak jak "Kto ty jesteś — Polak mały ..." - ale niestety nie jest. Ta prosta prawda, którą teraz wyłożymy jest dla dzisiejszych Polaków niezrozumiała:
Polska ma wrogów na wschodzie i na zachodzie. Jeżeli zagrożenia jest na wschodzie — należy szukać sojuszników na zachodzie. I na odwrót! Jeżeli zagrożeniem są Niemcy - to należy szukać zbliżenia z Rosją. A jednocześnie kombinować ze wszystkich sił, aby nie dopuścić do tego, że wrogowie na wschodzie i zachodzie się dogadają.
W dzisiejszej Polsce trwa absolutna histeria na temat zagrożenia rosyjskiego — która jest podsycana na siłę — aby odwrócić uwagę od dużo bardziej realnego i narastającego z każdym rokiem zagrożenia niemieckiego. O zagrożeniu niemieckim mówić nie wolno — a kto o nim wspomni zostanie zwyzywany od ruskich onuc.
Tym niemniej dla każdego, kto się nie poddał antyrosyjskiej histerii oczywiste jest, że interesy Polski i Niemiec są sprzeczne w absolutnie każdej kwestii — i że to się musi skończyć jakimś konfliktem. Co wtedy?
Ano popatrzcie na mapę. Zdecydowana większość gazu płynącego do Polski dociera albo rurociągiem przez Danię albo tankowcami płynącymi przez cieśniny duńskie do Świnoujścia. W razie jakiegokolwiek konfliktu polsko niemieckiego — może to nawet nie być pełnoskalowa wojna, ale taki trochę większy konflikt hybrydowy — Niemcy w parę godzin załatwią rurociąg tak jak Ukraińcy załatwili Nord Stream. Po czym zablokują ruch tankowców do Świnoujścia.
Że co, że nie mogą, bo jakieś tam prawo międzynarodowe? Temu, kto powoła się na "prawo międzynarodowe" albo "normy europejskie" z góry odpowiadamy, że jest tępym bucem i zniżać się do dyskusji z nim nie będziemy, bo szkoda Nam na to czasu.
I co wtedy? Polska będzie rzucona na kolana w parę dni. Rozumienie zagrożenie?
Co robić? Odpowiedź jest w tytule.
Polska musi ponownie uruchomić rurociągi z czasów RWPG i podpisać kontrakty na dostawy paliw z Rosji. Infrastruktura już jest, wystarczy ją uruchomić. Oczywiście — nie wolno pozwolić, aby dostawy z jednego źródła - ani z Rosji, ani z rurociągu z Morza Północnego ani z gazoportu - przekroczyły połowę całości. Należy dbać, aby źródeł było wiele i żadne dominujące. Ale ważne, aby połączenie na wschód było. Gdy kiedyś będzie trzeba w sytuacji alarmowej zwiększyć dostawy z Rosji — to będzie to możliwe. Sama świadomość, że Polska ma alternatywę dla dostaw gazu przez rurociąg i gazoport — sprawi, że Niemcy będą mniej chętni do wycinania jakichś numerów.
Że co proszę, że teraz jest embargo na import paliw z Rosji? Teraz jest, ale jutro wojna się skończy i embarga nie będzie. Już teraz można i trzeba zacząć z Rosjanami negocjować kontrakty. A jeżeli nie będą chcieli sprzedawać gazu Polsce? Spoko — budżet im się nie bardzo spina, są wyczerpani wojną, będą dociśnięci finansowo do ściany. Każdy grosz się będzie dla nich liczył — i nie przepuszczą okazji, aby zarobić.
Byle tylko nie kupować od nich za dużo. Na tyle, aby utrzymywać przy życiu infrastrukturę rurociągów. Na wszelki wypadek.
@wodzu
Współpraca z Rosją?! Chyba oszalałeś...
Chcesz, żeby połowa naszoblogowców dostała wylewu? Albo zawału?
O widzę,że Eurazja już coraz bliżej. Wajcha się przekręciła i zakwitnie wielka miłość. Żółwiki,uściski ,całuski z Putinem,a jak to będzie z kontraktem i ceną gazu to się okaże jak wyślemy Pawlaka.Nasz człowiek w Warszawie dostał dyspozycje od paniusi Leyenowej i Merza i straszny Trump już nie przekroczy granic Europki ,za to przemiły Putin będzie mile widziany.
@sake2020
Ja cię @sake nawet trochę rozumiem... Z dnia na dzień świat zwalił się wam na głowę a Trump z Putinem spacerują po czerwonym dywanie.
No koszmar...
Aha! Jakby co to tylko Braun! :)) Jak PiS będzie grzeczny to może dostanie parę foteli w przyszłym rządzie?
@Viva Palestina...Ani trochę mnie pan nie rozumie. Nie widzę koszmaru,a świat nie będzie lepszy od spacerów Putina z Trumpem. Pana uciecha z powodu dokopania mi jakoś mnie nie wzrusza. PiS-owi niepotrzebne te wasze fotele bo może się okazać,że już nie będzie żadnego rządu w Polsce a tylko namiestnicy. No cóż ,taka logika dziejów.
@sake2020
"Nie widzę koszmaru,a świat nie będzie lepszy od spacerów Putina z Trumpem."
Skąd wiesz, że nie będzie lepszy? Gdyby Trump dotrzymywał słowa to świat już byłby lepszy. Ale nie dotrzymuje.
"Pana uciecha z powodu dokopania mi jakoś mnie nie wzrusza." Nie mam takiego zamiaru.
"PiS-owi niepotrzebne te wasze fotele" Zobaczymy :)))
"bo może się okazać,że już nie będzie żadnego rządu w Polsce a tylko namiestnicy"
To już jest.
@Viva Palestina....A który polityk dotrzymuje słowa? Chyba tylko nasza patoelita rządowo-koalicyjna. Już są na końcówce podporzadkowania nas jako zwierzątka (Bodnara) Niemcom a po przestawieniu wajchy dodatkowo Putinowi. Jakoś pan wyraźnie odżył. Czyżby denazyfikacja?Odnośnie foteli to przecież sami wrzeszczycie na NB,że PiS nie chce władzy. No to weźcie sobie te fotele.
@sake2020
A powiedz mi jedną rzecz - czy na tanim, kacapskim gazie gorzej gotuje się zupę niż na patriotycznym amerykańskim? (3x droższym, czyli zupa powinna być 3x lepsza...)
Zupa zależy od kucharki a nie od ceny gazu. A jak sobie przypominam to rosyjski gaz po ,,negocjacjach'' Pawlaka był dużo droższy niż patriotyczny amerykański. Każde państwo chce sobie zapewnić rózne źródła dostaw. Jak zrezygnujemy w swej głupocie i nienawiści do USA z ich gazu to Rosjanie natychmiast podniosą swoją cenę. To logiczne.
To jest trzeźwe postawienie sprawy.
Nie podoba mi się to ciągłe podkreślanie -"morderca Putin".
Wojna się skońcy, Ukraincy będą się kochać z Rosją i reszta podobnie a my zostaniemy sami ze swoją...
Mam jedną wątpliwość - wygrywać Rosję przeciw Niemcom i odwrotnie. To jest niemożliwe. Oni tylko myślą o tym jak tu się nami podzielić.
najbardziej mi się podoba -ten "tępy buc" - jakbym go widział
Należy jeszcze pamiętać o nieprzyjaznej Ukrainie, bo chyba nikt o zdrowych zmysłach nie uważa, zwłaszcza obecnego zarządu Ukrainy za przyjazny Polsce.
A wracając do tytułu, będzie ciężko odbudować relacje z Rosją właśnie ze względu na nadgorliwość w zamykaniu jakichkolwiek kontaktów z Rosją, podpierając się ciągłym wyzywaniem Putina od morderców.
Ile Polska straciła na eksporcie do Rosji, między innymi jabłek, chyba nigdy się nie dowiemy.
Polska ma trzy możliwości, albo klęczeć i robić "łaskę" jankesom, albo eurokołchozowi albo wybrać dobre stosunki z sąsiadami i na tym budować przyszłość. No, ale jeśli drugą osobą w państwie jest takie indywiduum jakie jest, PIS klęczy przed jankesami, KO przed eurokołchozem, to nie wygląda to dobrze.
Jak to w tym porzekadle, nie wkłada się wszystkich jajek do jednego koszyka, ale niestety, w Polsce nie ma polityka na miarę Orbana, który by zaczął to w życie wprowadzać i nie zanosi się na szybkie odkrycie takowego.
Większej głupoty dawno nie czytałem. Zakłada Pan, że bezpieczeństwo energetyczne to kwestia tego, z którego kierunku płynie gaz lub ropa. To było myślenie adekwatne do XX wieku.
Dziś kluczowe pytanie brzmi inaczej: czy państwo ma własny surowiec i technologię, by wytworzyć paliwa i chemię bez uzależnienia od jakichkolwiek rurociągów, portów i sąsiadów. Pisałem o tym kilkakrotnie.
Pan martwi się „kto zakręci kurek” a powinien zadać sobie pytanie, co zrobić, aby kluczowa produkcja odbywała się w kraju z własnego surowca.
Dlatego powrót do uzależnienia od rosyjskich rurociągów nie jest rozwiązaniem problemu bezpieczeństwa, tylko cofnięciem się do starej i totalnie skompromitowanej logiki zależności.
Mamy potężne pokłady węgla, który powinien być przetwarzany a nie spalany, ale który polityk w Polsce głośno to powie?
Polski węgiel nie będzie ani spalany ani przetwarzany. Niemcy i Rosja zakażą nam go wydobywać. Niemcy chcą go dla siebie,a Rosja potrzebująca pieniędzy na wojnę będzie nam sprzedawać swój.My zaś będziemy zaciagać pożyczki by finansować niemiecki przemysł i armię niemiecką do obrony przed Trumpem.
Niestety, obawiam się, że ma Pani rację co do węgla. Do zaciągania pożyczek, dodałbym jeszcze te na utrzymanie skorumpowanej banderlandii.
Teza, że „Niemcy i Rosja zakażą Polsce wydobywać węgiel”, pokazuje jak na dłoni Twoje PiS-owskie zaślepienie Droga Danusiu. O wydobyciu decyduje przede wszystkim polskie prawo i opłacalność ekonomiczna. Przez osiem lat rządów, PiS tak samo równo i dokładnie zamykał kopalnie, jak wcześniej PO a zaślepionej PiS-owskiej sekcie wciskał kit, że UE kazała. UE ogranicza spalanie węgla w energetyce, ale nie zakazuje używania go jako surowca przemysłowego!!! Dlaczego jednak Rosja, nie będąca w UE, miałaby nam zakazać jego przetwarzania, to już jest chyba tylko Twoja autorska interpretacja bieżącej polityki.
Jeśli węgiel staje się bazą dla chemii i paliw syntetycznych, to zmienia się cała logika rozmowy, z problemu klimatycznego w kierunku przemysłu i bezpieczeństwa surowcowego. Problem w tym, że nasza sitwa okrągłostołowa, której PiS jest lojalnym członkiem, nie jest takim myśleniem w ogóle zainteresowana.
Na to potrzeba czasu a wtym czasie też jakoś musimy żyć.
Prof. Meissner podł najlepszą drogę.
Jest znana technologia wykorzystania obecnych odpadów radioaktywnych z elektrowni nuklearnych. Już takie elektronie pracowały wwe Francji ale je zamknięto nie wiadomo czego. Prof. mówił, że potrzeba kilkadziesiąt mln zł.. aby dopracować tę technologię w Polsce.
Już Ci na to odpowiadałem Mada, ale powtórzę jeszcze raz.
We Francji działał reaktor prędki Superphenix, który miał „spalać” część odpadów i produkować więcej paliwa, niż zużywa. Został zamknięty nie dlatego, że „działał świetnie i komuś to przeszkadzało”, tylko z powodu bardzo wysokich kosztów, problemów technicznych i decyzji politycznych po latach sporów.
To jest technologia znana od dekad, ale bardzo skomplikowana, bardzo droga i wymagająca wielu lat badań i ogromnych nakładów. Na pewno nie jest to kwestia „kilkudziesięciu milionów złotych”, tylko raczej miliardów i długiego programu badawczego.
To ciekawy kierunek na przyszłość, ale nie jest to rozwiązanie, które mogłoby w rozsądnym czasie rozwiązać bieżące problemy energetyczne Polski.
@Mada...Tak odnośnie technologii-dlaczego takie trudności piętrzono w sprawie odwiertu złoża geotermalnego w Toruniu? Dlaczego eksperci musieli występować w RM by móc zaprezentować metody odwiertu,wykorzystania geotermii i przesyłu opracowanymi przez nich rurami szklanymi odpornymi na zasolenie? Dlaczego nikt nie chciał wykorzystać ich wiedzy i możliwości? Oczywiście nie jest to sprawa odpadów radioaktywnych ale przypomniałam tylko jak trudno było spożytkować wiedzę, myśl techniczną i wysiłek. To nie moje pisowskie zaślepienie.
Ja Ci to wytłumaczę Danusiu.
W Toruniu nie chodziło o „rury szklane”, tylko o rury z kompozytu poliestrowo-szklanego, to istotna różnica. To znana technologia materiałowa, nie żadna sensacja. Sama technologia geotermalna nie była żadnym przełomem światowym, tylko lokalnym projektem, który od początku miał problemy z parametrami złoża, kosztami i opłacalnością.
To, że o sprawie mówiono głównie w Radiu Maryja, a nie w mediach publicznych, pokazuje raczej coś innego: żaden duży obóz polityczny nie uznał tej technologii za strategiczną. Ani PO, ani PiS nie zbudowały wokół niej realnego programu energetycznego.
I to dobrze ilustruje szerszy problem w Polsce: mamy pojedyncze inicjatywy i entuzjastów, ale brakuje chłodnej oceny skali, ekonomii i tego, czy dana technologia może realnie zastąpić paliwa w skali kraju, a nie tylko lokalnie.
Lokalne projekty w sumie też przynoszą korzyści i nie trzeba ich lekceważyć.Zwłaszcza jak sie rozbijemy na zapowiadane tysiąc Liechteinsteinów.