Nagonka na G. Brauna jest widoczna nawet dla ślepego i głuchego. Wczoraj rano w TVP Info znaczący działacz PiS był maglowany przez redaktora dyżurnego na okoliczność koalicji PiS z G. Braunem wobec jego poglądów na holokaust. To był ponoć jedyny poseł, który dopuszczał taką okoliczność, ale już w programie na żywo kajał się i jak piskorz wykręcał, po czym stwierdził, że się mylił.
Każdy widz mógł się zastanawiać, dlaczego obaj panowie dyskutują o poglądach Brauna bez samego Brauna, ale nie musiał, bo przecież obaj panowie doskonale się zgadzali co do tych braunowch poglądów.
Oto jeden z powodów, dlaczego Braun nie został zaproszony do TVP:
Ogłaszam koniec dialogu - Każdy może sobie sam ocenić słowa G. Brauna.
Chwilę po programie nasunął mi się drugi powód, dlaczego dziennikarz dyżurny w TVP Info nie zaprasza G. Brauna do dyskusji na żywo. To jest dość proste.
Otóż gdyby G. Braun był w tym programie, to obaj panowie zostaliby sprowadzeni do postaci dwóch mokrych szmat na podłodze po pojedynku intelektualnym z Braunem. Tacy manipulatorzy i kłamcy nie mają szans w zderzeniu z wiedzą i inteligencją G. Brauna.
Jak na razie obowiązuje w mediach doktryna nieistnienia mniejszości żydowskiej w Polsce jako większości w naszych mediach i polityce. Braun pracowicie ujawnia tę doktrynę. Trzeba mu codziennie pomagać...
PS. Po dzisiejszych zakupach i sondzie wśród bliźnich śmiem twierdzić, że po najbliższych wyborach, to Braun, albo Mentzen będą decydować o koalicji, a nie pan Kaczyński...
Czy aby na pewno są mniejszością, z wrocławskiej perspektywy - i znajomej prowadzącej kilka lat temu ostatni sklep w Rynku było to całkiem liczne grono ze zmienionymi nazwiskami. A inne ukryte mniejszości realizujące swoje interesy pod przykryciem państwowości. Niekoniecznie musi być to opolszczyzna.