Kobieta na pasach, słupki i Żurek w TVN
Minister Żurek jest codziennie w moim telewizorze! Wpierw do południa przedstawiał zmiany w kodeksie drogowym i zmianie kar dla kierowców, którzy jeżdżą pomimo zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych. A po południu widzę jak ten sam minister jedzie swoim wozem (ponoć nie swoim, lecz maluchem "filmowym") ma obok dziennikarza TVN-u, który z fotela pasażera prowadzi z nim wywiad, trzymając kamerę przy prawym przednim słupku samochodu. Nagle dziennikarz ostrzega ministra, że nie ustąpił pierwszeństwa kobiecie, która weszła na pasy z lewej strony pojazdu. Kamera wyraźnie to pokazuje, a w późniejszych przekazach piesza jest specjalnie zaznaczona.
I co mówią telewizory? Ano że minister popełnił wykroczenie i powinien zapłacić mandat i posiąść punkty karne, bo przepis jest wyraźny – pieszy ma pierwszeństwo na pasach! Wieczorem poseł z PiS pochwalił się, że to PiS wprowadził ten przepis, żeby skończyć z ruskim prawem, które dawało pierwszeństwo pojazdom (wojskowym) i powrócić do prawa europejskiego…
Wszystko to wygląda logicznie. Ale nie byłabym sobą, gdybym nie obnażyła bezsensu tego przepisu w obecnej formie.
Chciałam sprawdzić statystyki, czy ten przepis obniżył, czy podwyższył liczbę pieszych zabitych lub ranionych na pasach, ale niestety nie można uzyskać wiarygodnych danych, bo przepis był wprowadzony w 2020 roku, kiedy była pandemia i kiedy ludzie dali się zamknąć w aresztach domowych (ja wówczas zwiedziłam Roztocze, bez ruchu na drogach, piękny czas). W tym czasie zostały oddane do użytku duże trasy szybkiego ruchu np. S7, S19, i wiele innych, które odciążyły znaczne odcinki dróg wojewódzkich, przebiegających przez obszary zabudowane i centra miast – cały ruch tranzytowy, szczególnie ciężki zniknął, więc i wypadków na przejściach było mniej.
Do napisania tego wpisu skłoniło mnie jednak własne duuuże doświadczenie jako kierowcy. Kiedy kupowałam mój ostatni samochód, pierwszym kryterium wyboru (w moim zakresie cen) było pole widzenia z fotela kierowcy. I tak np. piękny czerwony fiat, duży i czerwony, miał tak pochylone słupki i tak umieszczone, że moje pole widzenia było znacznie ograniczone. Więc nie mam pięknego czerwonego fiata. Znalazłam inny duży samochód, z którego jestem bardzo zadowolona, bo był tani i okazuje się niezawodny. Pole widzenia kierowcy jest największe z samochodów, które oglądałam. Mimo to zdarzyło mi się już 3x prawie rozjechać pieszego na przejściu dla pieszych. Dlaczego? Bo każdy z tych pieszych poruszał się w martwym polu widzenia kierowcy i pojawiał się tuż przed maską! Na szczęście refleks mi dopisuje i jeszcze nie zrobiłam krzywdy pieszemu. Często widzę, jak pieszy włazi na pasy nie patrząc czy coś jedzie, czy nie, „bo ma pierwszeństwo”, często patrzy w smartfon, a na uszach ma słuchawki!
Czy ja chcę bronić Żurka? Nie mam zamiaru! Jego przypadek pokazywany co pół godziny w różnych mediach pokazuje problem, o którym piszę! Żurek nie widział pieszej, bo ona bez zatrzymywania się weszła na pasy, i była w martwym polu widzenia, czyli zasłonięta przez lewy słupek. W dodatku kierowca musiał patrzeć jak skręcać i jednocześnie gadał z dziennikarzem z TVN-u o jakichś pi…dołach. Gdyby nie gadał, sytuacja byłaby taka sama! To co widzimy, to nagranie dziennikarza z kamery z prawej strony, więc z zupełnie innego punktu widzenia niż miał kierowca (nieważne, że minister Żurek).
Dlaczego uważam przepis za bezsensowny? Bo zwalnia pieszego z odpowiedzialności, a całą winę za szkodę na przejściu przypisuje kierowcy.
Jak powinno być?
Owszem pieszy powinien mieć pierwszeństwo na przejściu dla pieszych pod jednym warunkiem, że upewni się, że kierowca go widzi, że da znak kierowcy, że chce przejść! I że przed przejściem zatrzyma się na chwilę, a nie wejdzie wprost pod pojazd, który nie ma szansy się zatrzymać! To szczególnie ważne w przypadku dzieci i młodzieży, którym idiotyzmy o „pierwszeństwie” na przejściu dla pieszych grożą po prostu śmiercią, bo wchodzą nie patrząc czy coś jedzie!
Cała opisana sytuacja dotyczy dnia i przejść dobrze oświetlonych w nocy.
Idiotycznie sformułowany przepis jest szczególnie groźny dla pieszych w nocy. Piesi, jeśli nie są kierowcami (my też zanim zaczęliśmy jeździć) nie mają pojęcia, że kierowca ich nie widzi, że snop światła oświetla najpierw stopy i jeśli buty i łydki nie mają żadnych elementów odblaskowych, to szybko jadący kierowca ich nie widzi i może na nich najechać i zabić! I niech taki pieszy egzekwuje swoje pierwszeństwo przed TIR-em w nocy!
Więc ja się cieszę, że media wałkują „wykroczenie” ministra Żurka, bo może znajdzie się ktoś z faberge, kto zmieni idiotyczne brzmienie tego przepisu dla dobra pieszych w sposób jaki proponuję!
"minister jedzie swoim wozem, ma obok dziennikarza TVN-u"
Nie wiem czy z TVN, ale prowadzi kanał na YT pt. Duży w Maluchu i to zwykle on prowadzi malucha. Polecam jego zabójcze wywiady z prezesem Obajtkiem, gdzie trup ścielił się gęsto.
Pochodzi z Krakowa i zwykle sam prowadzi malucha. Tutaj jednak podpuścił Żurka. Piszę Żurka, bo p. Święczkowski słusznie twierdzi, że na miano `pana` trzeba jednak zasłużyć, a wysługiwanie się antypolskim siłom nie zasługuje na szacunek :)
Akurat w tym przypadku to nie ma żadnego znaczenia. Dziennikarze zastanawiają się dlaczego ci z TVN-u nie chronią środowiska, tylko smrodzą w czasie wywiadów, które mogliby prowadzić ekologicznie w studiu.
Niestety nie skoryguję tekstu, bo strona wciąż nie działa jak powinna i nie mam możliwości edytowania wpisu. Może po feriach Admin coś poprawi? Na razie wciąż kaszana. Co do wywiadu, to nie jestem w stanie słuchać takich durnot - mózg sam się przełącza na inne sprawy.
@Alina, na admina bym nie liczył, jedno jest pewne, NB to jedyny skaszaniony portal, którego ustawiał ktoś bez kompetemcji.
Jeżeli masz przeglądarkę FireFox, to ratunkiem jest wejść do zakładki Widok i w opcji Styl strony, jest wybór -Styl podstawowy i Ignoruj style - który trzeba włączyć, nie jest dobrze, ale da się czytać i pisać.
Dla programisty nagroda Darwina.
Dzięki! Przestawienie zadziałało. Niestety opcja edytuj wpis nie pojawia się, chociaż jest miejsce, tyle, że puste. Poza tym za każdym razem muszę ponawiać ustawienie. Nic to i tak jest dużo lepiej, bo działają inne funkcje.
Działa edycja wpisu, tylko w innym miejscu niż było wcześniej! Ale niestety wprowadzone poprawki nie pojawiły się na wizji. Czyli niby działa, ale nie za bardzo.
W "Operze" nie ma tak dobrze :(
Czytam i oczom nie wierzę! Mieszkałem 10 lat w Italii ,a tam wariaci za kierownicą i nie słyszałem,żeby kogoś
ktoś na przejściu dla pieszych potrącil czy zabił!!!
Zjeździlem całą Europę...łącznie z Bałkanami i nie widziałem TAKIEGO CHAMSTWA NA ULICACH JAK U NAS!
Jestem w Norwegii,jadziemy z tubylcem,miasto średniej wielkości,jadą wszyscy poniżej 50 bo więcej to KOSZT!
Równolegle do nas w kierunku naszym idzie kobieta z wózkiem i jeszcze dziecko za rękę....15 metrów od
niej jest "zebra"...kobieta idzie prosto!!
Wszystkie auta stają przed zebrą!! Po obu stronach!!
Ja pytam tubylca: WHY!! Skąd wiecie,że ona będzie przechodzić???
Nie wiem...ale MYŚLĘ,że ona może zechce przejść?
ONI PO PROSTU MYŚLĄ!!! PRZEWIDUJĄ!!! TEGO ICH UCZĄ NA KURSACH PRAWA JAZDY!
Spróbuj nawet w Czechach pojechać o 5 km szybciej,niż znaki...i jeszcze jak pepik zobaczy polskie blachy....
@ijon - a ja czytam co piszesz i oczom nie wierzę !
Co mnie obchodzi, jak jeżdżą gdziekolwiek, przepis ma być jasny i logiczny.
Kierowca owszem, ma przestrzegać zasad ruchu drogowego, ale ten obowiązek ma dotyczyć także pieszych.
Kierowca ma mieć oczy dookoła głowy, ma być jasnowidzem, a pieszy to "święta krowa" czy inna kura, łazi jak chce i gdzie chce, jeszcze nie tak dawno, obowiązywała pieszego podstawowa zasada: nim wejdzie na jezdnię:
powinien stanąć przed przejściem, (przed jezdnią) rozejrzeć się w lewo, prawo znowu w lewo, jak droga wolna, przechodzi, nie wolno było przebiegać przez przejście, nie wolno było przejeżdżać rowerem, kierowca widząc przed przejściem pieszego, miał obowiązek się zatrzymać i mu umożliwić przejście, bezpieczeństwa pilnowały dwie strony.
Pieszy nie powinien (nie ma prawa) przechodzić tuż przed samochodem.
Przepis mówi wyraźnie, "pieszy ma pierwszeństwo NA PASACH, od chwili jak stanie na nie stopą, nie ma podanej zasady, kiedy ją może postawić, tu jest problem, podobnie jak jest problem z rowerzystami.
Co do samych zasad ruchu, Cejrowski pokazał jak to wygląda w Meksyku, tam nie ma zasad, a nikt nikogo nie potrąca, BO WSZYSCY muszą uważać!
A napisz nam wszystkim Spike, co byłoby złego w tym, żeby każdy kierowca jeździł a przede wszystkim myślał, tak jak norwescy kierowcy a jednocześnie pieszy uważał dokładnie tak jak piszesz. Co byłoby w tym złego Spike?
Dziękuje mjk za komentarz!
Dam ci przypadek z wczoraj : godzine 21 środek Krakowa,który jest oświetlony jak wioska Hotehocka podczas
alarmu lotniczego---światła świecą na 1/3 mocy---miasto oszczędza.
Jadę 50 miejsce obok mnie zajęte,-10 więc trochę betów,czapka itd,.
Miejsce znam,więc uwaga,czujnośc i myślenie włączone...widzę zebrę...i wtem nagle [cytat ] widzę osobę
płci nijakiej...czarna czapka,czarna kurtka,czarne buty i pysk zasłonięty czarnym szalikiem!!
Już wszedł dwa kroki na przejście...hamulec! Osoba nawet nie drgnęła...lezie sobie powolutku...słyszę za mną
pisk hamulców.światła długie i ktoś opierdala tego łaziora...dobrze,że mi w kufer nie wjechał.
PS.Przecież ja tobie napisałem,że w Nowegii sam ZAMIAR jest pod nadzorem....
NIE WESZŁA,ALE MOGŁA WEJŚĆ!!! NALEŻY PRZEWIDYWAĆ.
Wiesz ile kosztuje takie "nieustąpienie" pierwszeństwa w Norwegii? Można zostać bezdomnym zebrakiem!
Jeszcze jako dziecko przeszedłem dwa kursy, żeglarski i na kartę rowerową. Na obydwu, prawie każdego dnia, wpajano nam najważniejszą zasadę OGRANICZONEGO ZAUFANIA!!! Szczególnie wtedy gdy mamy PIERWSZEŃSTWO!!! (prawy hals, czy pojazd z lewej strony). Prawo jazdy robiłem już za Gierka. O ograniczonym zaufaniu nawet nie wspominano. Wszystko było poświęcone nauce prawidłowego rozwiazywania testów, które wtedy wprowadzono. A kolega Spike, jest klasycznym przykładem polskiego kierowcy. Po otrzymaniu mandatu z fotoradaru nie będzie jeździł przepisowo, tylko spali fotoradar.
Problem z łamaniem prawa przez Żurka jest innego, powszechnie znanego, rodzaju.
Przykład z Żurkiem za kierownicą nie świadczy źle o Żurku, tylko o przepisach uchwalonych pod lewicową doktrynę, która z pieszych zrobiła proletariat zastępczy, czyli pedestrian.
Trzeba wyjątkowo złej woli, by nie dostrzegać, że droga hamowania samochodu jest dłuższa niż pieszego, że drogi są dla samochodów a chodniki dla pieszych i pogodzenie na kursach kolizyjnych zostało rozwiązane już dawno, jeszcze zanim pojawił się inny marksistowski bożek ekologia.
Mamy rozwiązanie, które sprawia, że albo samochody zatrzymują się na widok pieszego, bo istnieje domniemanie, że wejdzie na pasy, albo kierowcy stają się przestępcami. Rozwiązanie, w którym setki ton samochodów i ich ładunków hamują, nierzadko powodując zagrożenie w ruchu drogowym, bo jeden nastolatek ma ochotę porozmawiać na środku jezdni, albo przewlec się leniwym krokiem.
Pozostaje jeszcze drobiazg, że w związku z rozkładem wieku w populacji nadal znaczna jej część nie ma poglądów komunistycznych, nie ma nawyków nienormalnych i nie czuje się pedestrianami.