
Ponad 100 lat temu nasz pisarz wizjoner, w roku 1922 napisał "Wiatr od morza". Mam tę satysfakcję, bo często bywałem w domku nad morzem w Orłowie, blisko molo i w pobliżu egzotycznego Liceum Plastycznego. Tam właśnie Żeromski pzedstawił morską ideę.
Żeromski napisał ten zbiór opowiadań tuż po odzyskaniu przez Polskę dostępu do morza (1918–1920). To była: literatura programowa, literatura państwotwórcza i wprost: manifest morski II RP. Mój ojciec i jego bliski przyjaciel – poeta, pisarz i marzyciel, Franciszek Fenikowski, już w dziecięcych moich latach zaszczepili mnie miłością do morza. "Wiatr od morza” miał: legitymizować polską obecność nad Bałtykiem. budować świadomość morską narodu, który przez wieki był od morza odcięty, oraz przypomnieć piastowskie i pomorskie korzenie.
Książka natychmiast odniosła duży sukces, Nieprzypadkowo ta książka była czytana w szkołach, była cytowana przez polityków, była traktowana niemal jak tekst ideowy państwa.
Od początku istnienia Państwa Polskiego, przywołajmy to celebrowane w ubiegłym roku 1000 lecie istnienia Polski, że znaczący dla państwa królowie zawsze walczyli o dostęp do morza. Czy to kontakt, a może nawet krew Wikingów zmieszana ze słowiańską (nawet jest na YT film, gdzie jest pytanie – "Czy Mieszko I był wikingiem?), spowodował, że uznaliśmy konieczność posiadania brzegu Bałtyku. Patrzeliśmy z ciekawością, jak imperium Habsburgów: - Hiszpania, Portugalia, Niderlandy rosły w siłę, wyłącznie przez ich floty i wędrówki po morzach i oceanach. A potem podobna flotylla uczyniła to samo z Królestwem Wielkiej Brytanii.
U siebie też widzieliśmy, jak wielokrotnie odzyskiwany Gdańsk, stał się najbogatszym miastem Rzeczpospolitej, dlatego, że był ważnym morskim przewoźnikiem, będąc poważnym portem międzynarodowej korporacji portów handlowuch i żeglugi morskiej Hanza.
A dzisiaj rola dostępu do morza, portów, torów wodnych, to jedno z najważniejszych źródeł bogacenia się państw. Tyle na Ziemi mamy wód morskich, tych wielkich oceanów i mniejszych mórz, i to najważniejszy element dochodowej i kwitnącej gospodarki. Około 80% wymiany handlowej jest realizowany statkami. Wiemy też, że Chiny, które oparły swoją gospodarkę na całym swym handlu i głównie na eksporcie morskim, gdyby im szlaki te zablokować, to w krótkim czasie ogłosiliby bankructwo.
Po pierwszej WŚ, gdzie przegranymi byli Niemcy i Austria, Konferencja Paryska, zakończona Traktatem Wersalskim, uznano, że po 123 latach "nieistnienia" Polski, Rzeczypospolita ma odzyskać niepodległość i ponownie powrócić do suwerenności. Plan dla Polski byłby całkiem dobry, gdyby nie premier Anglii, Lloyd George. On, reprezentujący "państwo zwycięskie" – członek Antanty, był poprzez pieniądze Rotschieldów i fobię germanofilską, tak ukształtowany, że starał się nas pozbawić newralgicznych obszarów: - dużej części Śląska, terenu poznańskiego, oraz pomorza z Gdańskiem. Ten brytyjski, proniemiecki drań, w końcu spowodował, że Polska uzyskała zaledwie około 70 km dostępu do morza: - od zachodnich granic Sopotu do Karwii. I co ważne – bez jednego handlowego portu. Co więcej: - nie zdecydowano, że Gdańsk i bliskie ziemie gdańskie zostały uznane za część Polski. Ano nie. To miasto wraz z portem i stoczniami, został uznany za tzw. Wolne Miasto. A to oznaczało tylko jedno, że nieoficjalnie oddano Gdańsk Niemcom. Ci zaczęli od wyrzucania z miasta polskich obywateli i zasiedlania Gdańska Niemcami, choć właściwie Prusakami.
Niemcy nie chcieli dopuścić, bo ciągle byli wprost chorobliwie wściekli, by odrodzona Polska miała taki dostęp do morza, by zdobyła drogi handlowe, stworzyła swój eksport i import, oraz uczestniczła w miedzynarodowej gospodarce.
Jeszcze raz szlag ich trafił, gdy – co uważali za niemożliwe – w błyskawicznym tempie zbudowaliśmy, dosłownie z niczego, nowoczesny Port Gdynia.
Po II WŚ, realnie ponownie utracilićmy prawdziwą suwerenność. Polska gospodarka pracowała więcej dla bolszewickiego ZSRR, niż dla swojego państwa.
Zazdroszczę myślenia i fantazji ówczesnych Polaków, którzy bez obiekcji chcieli zbudować po latach zaborów, czyli niemal nieistnienia robili wszystko by mieć swój wspaniały kraj.
Jest jednak w tworzeniu polskiego dostępu do morza ktoś najważniejszy - to Eugeniusz Kwiatkowski. Jego główna idea stworzeniu Gdyni - to nie tylko nadmorskie miasto, lecz port - Gdynia jako okno na świat.
Jeśli Żeromski był prorokiem morza, to Eugeniusz Kwiatkowski był jego wykonawcą. I to wykonawcą klasy światowej.
Idea Gdyni Eugeniusza Kwiatkowskiego była jedna, spójna i radykalna:
Polska ma być suwerenna gospodarczo, a suwerenność zaczyna się od własnego portu morskiego niezależnego od obcych państw.
To nie była „ładna wizja”, tylko twardy projekt geopolityczno-gospodarczy.
Czuję podziw i dumę zbudowaniem w ciągu 20 lat Gdyni. Duże nowoczesne miasto, nowoczesny port o międzynarodowych standardach, a do tego infrastruktura kolejowa, drogowa i energetyczna.
Do dzisiaj nie udało się nam pokonać tej inwestycji.
Przykre jest natomiast to, że od końca II WŚ do dzisiaj, przez całe 80 lat nie zbudowaliśmy kolejnego, pełno zakresowanego portu.
* * *
Oceńmy i porównajmy polskie pomorze przed i po II WŚ. Mieliśm przed II wojną światową (1918–1939) ok. 71 km linii brzegowej. To był tzw. „korytarz pomorski” – od okolic Karwi po Gdynię + Hel (półwysep był wtedy węższy i krótszy administracyjnie). A obecnie to ok. 528 km – „czysta” linia morska Bałtyku, lub ok. 770 km – linia brzegowa łącznie z zalewami (Szczeciński, Wiślany), mierząc każde załamanie brzegu. Najczęściej w publikacjach i szkołach podaje się:
? ok. 770 km.
Ile portów handlowych mamy dzisiaj na tych 770 kilometrach naszego brzegu? Tylko trzy: Gdańsk, Gdynię i Szczecin, Darujmy sobie Świnoujście, czy Elbląg i male porty rybackie. Powinniśmy mieć wiele więcej portów w Polsce, gdzie może zawijać większość statków bander całego świata.
Spójrzmy na naszego morskiego sąsiada na Danię. Długość wybrzeża wschodniego, patrząc od północno wschodniej strony – Cieśniny Skagerrak / Kattegat, potem na południu cieśnina Sund - wyjściem na Bałtyk, wybrzeża na dwóch wielkich duńskich wyspach – Zelandia i Amegar, gdzie jest stolica Kopenhaga i most do Szwecji. To plus minus ta sama długość wybrzeża jak nasze.
Tylko... Dania ma tam około 15–25 pełnoprawnych portów morskich! Kilka znanych portów patrząc od północy to m.in: - Fredrikshavn, Grenaa, Helsingor, Kopenhaga (Copenhagen–Malmö Port) – gigant logistyczny; i dalej na Bałtyku - Kalundborg – przemysł ciężki, Næstved, Vordingborg. Rønne (Bornholm) – strategiczny, Nykøbing Falster, Nakskov.
Do tego kilka portów wyspecjalizowanych (chemia, energia, wojsko), które w statystykach bywają liczone osobno.
Fakt, Duńczycy to przecież Wikingowie. Oni od tysiącleci żyli z morza. A my z ziemi i bogactw ukrytych pod powierzchnią.
Jeszcze raz: - zakodujmy to wszyscy sobie: posiadanie dostępu do morza i wykorzystanie tego przez własną flotę – handlową, wojskową i offshore; przez własnie porty imusi być takie w ilości, ile państwo potrzebuje, by zarabiać przez naród.
Czy Duńczycy się wzbogacili dzięki swych dokonań na lądzie? Wątpię. To wykorzystanie morza spowodowało ich obecne bogactwo. Mamy przykład do naśladowania?
* * *
Dawno temu już sobie sam rozmyślałem, że powinniśmy mieć więcej portów morskich. Marzyło mi się też, gdy widziałem statki na Renie, czy nawet na Sekwanie, że Wisła i Odra muszą też stać się naszymi rzekami przewoźnymi. A gdyby jeszcze (a takie państwowe projekty istniały), gdyby je połączyć kanałami z Dunajem, to wtedy zdobędziemy dostęp na wodzie z Morzem Czarnym i Śródziemnym.
Taki mój wydumany nowy nasz port bałtycki wymyśliłem sobie, powinien być stworzony w Ustce.
Byłem w USA w Norfolku. To największa baza floty marynarki wojennej Oceanu Atlantyckiego. Jaki był to potężny port niech zaświadczy to, co mi powiedziano, że mieszka tam około 40 tysięcy rodzin związanych z marynarką wojenną. Byłem również (tylko raz) w bazie marynarki wojennej USA na Pacyfiku, w San Diego.
Więc to, by zbudować port w Ustce, gdzie w okolicy mamy dużo sił militarnych ( za PRLu ruscy też wybrali ten obszar jako miejsce do przyszłego ataku na zachód Europy. Tam niedaleko było słynne Borne Sulinowo, gdzie Polacy nie mieli dostępu),
- [ "Borne Sulinowo to najsłynniejszy przykład utajnionej radzieckiej bazy wojskowej na Pomorzu (Zachodnim), funkcjonującej jako „miasto-widmo” do 1992 roku. Baza była enklawą wyłączoną spod polskiej jurysdykcji, z własnymi szlabanami i wartownikami, do której wstęp dla Polaków był surowo wzbroniony. (Wikipedia) ]. Dzisiaj też wiemy, że bo;szewicka armia ZSRR przetrzymywała tam w bunkrach magazyny głowic atomowych,
Dzisiaj my w pobliskich terenach mamy tylko polskie wojsko i wspaniałe poligony.
Co logicznie wykonali nasi dziadkowie, to jedyny port i stocznia marynarki wojennej zostały wybudowane w Gdyni na Oksywiu. Dzisiaj to stanowczo za mało. Na dodatek ruska dzisiaj Kłajpeda to tylko o rzut kamieniem dla wrogich myśliwców, raiet, czy dronów. Mało tego – to tam teraz mają głowice atomowe. Wprawdzie z pomocą Amerykanów zbudowaliśmy tarczę ochronną blisko Słupska. Lecz jak widzieliśmy w Izraelu, takie tarcze nie są w stanie zapewnić w stu procentach bezpieczeństwa.
Czy więc nie warto byłoby mieć w Ustce drugiego portu naszej marynarki wojenneJ? A przy okazji również portu klasycznego?
* * *
I oto dwa tygodnie temu na You Tube, z ust samego prezesa Jarosława Kaczyńskiego, którego można lubić, lub nie, ale on i tak przejdzie do najnowszej historii RP, jako "twórca królów", oczywiście w przenośni, usłyszałem taką oto informację: "Port Haller – nowy port morski Rzeczypospolitej" (youtu.be}.
Że to nie urodziło się to dopiero teraz w tym roku to pewne. Prawdopodobnie myślano już o tym, jak zdecydowano o budowie elektrowni atomowej na wybrzeżu w okolicach Choszczna. Jak spojrzeć na ten projekt, to jest on na poziomie projektu CPK – Centralny Port Komunikacyjny = lotnisko i krajowa sieć kolejowa. I w pewnym sensie, CPK i Port HALLER zbliżyło by nas do osiągnięć Eugeniusza Kwiatkowskiego w II RP.
To coś, o czym marzyłem od zawsze. Kolejny nasz port morski. I trzeba rozumieć, że blisko elektrowni i Portu Haller powstanie, podobnie jak Gdynia, nowe miasto. A do tego – oczywiście cała infrastruktura. Drogi szybkiego ruchu – tu S6 zaczynająca się od autostrady A1 ( Gdynia, Gdańsk aż do południowej granicy RP),
Nie wiem jak w końcu bedzie się nazywać ta polska perwsza elektrownia atomowa. Może to będzie Choszczno. Chyba nie Lubiatowo... I tak z tej lokalizacji gdzie Lubiatowo to "kurort" i plaża celebryckiej bańki Warszawy, którzy sobie wybudowali letnie domki, kierując się popularnością plaży nudystów, a którzy już się wściekają bliskością elektrowni. A teraz jeszcze port?!
Przyznam, że wysłuchałem prezesa Kaczynskiego oznajmiającego budowę Portu Haller z radością. Lecz również to, co mówił to jeszcze nie był projekt, tylko raczej idea. Wiem, że PJK to klasyczny, nieco nieżyciowy humanista. I uparciuch, a jego najbliźsi zaufani to też już nieco zacofani politycy również nie z kręgów nowoczesnej techniki i innowacji.
Muszę więc uzupełnić, że w swojej niewiedzy powiedział, że będzie to port Ro-Ro.
- [ "Port Ro-Ro (roll-on/roll-off) to terminal morski przystosowany do obsługi statków przewożących ładunki toczne, takie jak samochody, ciężarówki, naczepy i wagony kolejowe. Ładunki wjeżdżają (roll-on) i zjeżdżają (roll-off) z pokładu o własnym napędzie lub za pomocą specjalnych pojazdów, korzystając z ramp." (Wikipedia) ]
Codziennie przejeżdżam obok terminalu Ro-Ro. Od roku 2022, czyli napaści Rosji na Ukrainę, widziałem dziesiątki wielkich statków Ro-Ro, które wyładowywały setki pojazdów wojskowych, w tym czołgi, transportery, pojazdy techniczne, itd. Wszystkie typy broni lądowej. Nie tylko dla Ukrainy, ale także dla wzmocnienia baz wojsk amerykańskich stacjonujących w RP i dla nas.
Lecz także rozładowywano w tym samym miejscu, tylko trochę dalej, kontenery. Więc nie może być w Porcie Haller tylko terminale Ro-Ro, jak to PJK oznajmił, ale też cały uniwersalny port: - z dźwigami dla kontenerowców, z nabrzeżami dla drobnicy, również z obsługą tankowców. I co tam jeszce może być.
Elementy elektrowni atomowej dostarczane do nowego portu to będą zarówno wielkie i ciężkie gabaryty, jak również delikatna elektronika i automatyka, zabezpeczona w kontenerach. To będą elementy konstrukcji, których nie przywiozą samoloty cargo. Transport koleją, czy drogami, to również problematyczna i droga katorga. Transport morski jest zawsze najtańszy.
Nie ma na co czekać! Jak tylko Ferajna Tuska wyjedzie na Wyspy Hula-Gula, częśc także do Zakładu Karnego we Wronkach i do Szpitala w Tworkach, natychmiast bierzmy się do roboty. Uhonorujmy Stefana Żeromskiego i Eugeniusza Kwiatkowskiego. Oczywiście generał broni Wojska Polskiego, Naczelny Dowódca wszystkich Wojsk Polskich, komendant Legionów, Józef Haller, nasz wielki bohater narodowy, który dokonał Zaślubin z Morzem, wjeżdżając na koniu w wody Bałtyku i wrzucając w toń symboliczy, ślubny pierścień.
@ADMIN !!!
Proszę mi powiedzieć, dlaczego jak przedstawiam nowy felieton, to od startu ląduje on, na drugim, czy trzecim miejscu?! Ci przede mną opublokowali swoje prace nawet poprzedniego dnia. Czy to jakiś sens, czy pańska złoślpwość?
Trochę śmieszy ta pańska walka o miejsce. Kto chce i czytuje pana felietony doceniając trud i rzetelnośc blogerską to je bez trudu znajdzie nawet na dalekim miejscu. W tym wypadku nawet nie jest nawet dalekie.
@sake2020
Droga Sake
Nie wiem, czy byłaś na Naszych Blogach, gdy je zakładał, a potem je nadzorował śp. Targalski. Tam żadnych manipulacji nie stosowano, a na stronie gtłównej zawsze przestrzegano kolejności nowych tekstów. I co ważne - w regulaminie przedstawił, że natychmiast usuwani będą wszyscy hejterzy i trolle. Ja nie walczę, by być w czołówce, lecz denerwuję się, gdy na portalu nie przestrzega się porządku. Ty tylko czytasz i komentujesz, więc nie cenisz tak jak my blogerzy uczciwości wobec naszej pracy. Wiem, że Ty doceniasz, lecz nasz administrator chyba nie.A powinien być tylko obiektywny. Zgadzasz się?
"Jak tylko Ferajna Tuska wyjedzie na Wyspy Hula-Gula, częśc także do Zakładu Karnego we Wronkach i do Szpitala w Tworkach,"
Uważaj sam, żebyś ze swoim PiS nie wylądował na śmietniku historii.
Tu naprawdę nie chodzi już ani o Tuska, ani o Kaczyńskiego. PiS dostał szansę i pokazał jednak słabość, teraz jest dogrywka Nawrocki - Tusk. Świat jednak zmienił zasady gry. W Davos przekaz był brutalnie prosty i jednoznaczny: mamy nowego szefa i nowe reguły.
Nie dowozisz – wypadasz.
Nie masz wojska, energetyki, przemysłu, infrastruktury – wypadasz.
I nikogo nie interesuje czy jesteś Tuskiem czy Kaczyńskim, czy jesteś prawakiem, lewakiem, technokratą czy humanistą, czy masz ładne hasła, czy historyczne zasługi.
Liczy się jedno: sprawczość.
@Warmia
Jak najbardziek "Liczy się jedno: sprawczość." Dodałbym jeszcze - ... i inicjatywa.
Masz państwo, które potrafi zbudować port,
dowieźć energetykę (w tym atom),
zabezpieczyć logistykę i wojsko,
utrzymać przemysł i ciągłość decyzji?
To siadamy do stołu i rozmawiamy.
Nie potrafisz?
Wypad z ligi państw poważnych.
Dlatego dziś pytanie o Port Haller, CPK czy atom nie jest pytaniem partyjnym.
To jest pytanie egzystencjalne:
czy Polska chce być podmiotem – czy tylko terenem?
Czasy „kto kogo bardziej nie lubi” się skończyły.
Zaczęły się czasy „czy dowozisz, czy nie”.
I dokładnie na tym polega nowa gra.
że w wybudowanym okazałym gmachu wydawnictwa Gebethnera i Wolfa parter zbudował Sienkiewicz, pierwsze piętro Reymont a drugie Żeromski. To mówi o wymiernej popularności tych pisarzy. Tylko Żeromski nie dostał "Nobla". Niemcy zawzięcie protestowali za względu na "Wiatr od morza"
@"Czy więc nie warto byłoby mieć w Ustce drugiego portu naszej marynarki wojenneJ?"
mamy porty wojenne. w czolowce sa Oksywie, Swinoujscie, Kolobrzeg. port wojenny w Helu, byl nr 1 za czasow komuny, obecnie niemal zarasta chwastami. w porcie w Ustce jest nabrzeze robiace za port wojenny i sa konkretne plany rozbudowy. jezeli liczyc nabrzeza portowe zajmowane wylacznie przez jednostki MW i SG to mamy parenascie portow wojennych.
biednej III RP nie stac zeby modernizowac i utrzymywac MW na poziomie ktory mialby rzeczywiste znaczenie w doktrynie obronnej. od czasu komuny ten rodzaj sil zbrojnych RP sie zwija do namiaski, ktora fajnie wyglada na defiladach. dla decydentow potezny wydatek na MW jest bezcelowy bo przeciez mamy sojusznikow z ich nowoczesnymi marynarkami wojennymi.
@Kazimierz Koziorowski
Proszę wybaczyć, ale port wojenny jest tylko jeden - Gdynia Oksywie. Reszta wymieniona to zaledwie bazy bez zaplecza,