Europejscy liderzy są mocno zaniepokojeni, do pociągu unijnej wizji przyszłości wsiadł konduktor Trump i zaczyna sprawdzać bilety. Czyżby to był koniec jazdy na gapę? Powstało poruszenie, nawet oburzenie na taką niesprawiedliwość, do tej pory wszystko było względnie dobrze, a teraz konduktor mówi sprawdzam! Już za pierwszej kadencji Trump ostrzegał Europę, że jest na drodze do samozagłady, nie inwestując w obronę i bezmyślnie finansując zbrojenia Putina. Wyśmiali go mówiąc, że ich nie stać. Jednak kiedy nie chcesz łożyć na własną armię, będziesz finansował armię okupacyjną. Trzeba powiedzieć, że Trump jest wierny testamentowi ojca Ameryki, prezydenta Waszyngtona, który ostrzegał przed wchodzeniem w stałe sojusze w zmieniającej się sytuacji i zalecał prymat interesu Ameryki. Teraz Trump odświeża 100-letnią doktrynę Monroe zaczynając od Wenezueli, przez Grenlandię, Kubę, a nawet i Kanadę…
Wenezuela i Kanada
Po porwaniu dyktatora Maduro Trump pomny amerykańskich doświadczeń w Iranie nie chciał skorzystać z próby zdominowania i usunięcia elity rządzącej w Caracas. Putin zasłynął z poczucia humoru i potępił tę “agresję” na suwerenne państwo. Pewnie dlatego prezydent Nawrocki rozmontował PRL-owski Okrągły Stół, może z biegiem czasu wypożyczy go Trump do dokonania zmian w Wenezueli, bez większego rozlewu krwi. Trump zapowiedział kontrolę nad ropą z Caracas, która mimo nałożonych sankcji była eksportowana do Chin, na Kubę a nawet do Rosji gdzie mieszano ją z rosyjską w celach sprzedaży z pominięciem sankcji. W Teksasie istnieje rafineria przerabiająca niegdyś ciężką ropę z Wenezueli, ostatnie lata używała ona o podobnych właściwościach ropę z Kanady. Dlatego Amerykanie budowali rurociąg Keyston, co bojkotował Obama, a następnie Biden. Teraz Amerykanie nie potrzebują kanadyjskiej ropy, będą używać wenezuelską, którą w mniejszej ilości przez ostatnie lata dostarczał Chevron.
Kanada jest ogromnym rezerwuarem minerałów dotąd blisko współpracującym z USA. Sytuacja uległa zmianie kiedy z jednej strony w USA doszedł do władzy Trump, a w Kanadzie Mark Carney globalista, powiązany z City of London gdzie nawet był swoistym ministrem brytyjskiego skarbu. Ostatnio udał się do Chin aby im sprzedawać ropę i inne zasoby obiecując otwarcie Kanady na chińskie produkty jak samochody elektryczne. Kanada jest dziś lewicowym państwem współgrającym z globalistami z City of London i Światowym Forum Ekonomicznym w Davos, jednak jest zróżnicowanym krajem ze swoimi regionalnymi problemami. Dziś głośna jest sprawa bogatej w minerały prowincji Alberty i właśnie odbywającego się tam referendum, które nawet może doprowadzić do uzyskania niepodległości, czy przyłączenia jako 51 stanu do USA. Z podobną wizytą do Chin wybrał się francuski prezydent Macron, w otoczeniu szefów francuskich największych korporacji prosząc o większe otwarcie chińskiego rynku na swoje produkty. Przypomnijmy, że deficyt handlowy krajów UE z Chinami w 2024 r. wynosił 306 mld euro i był o 60% wyższy od tegoż z 2019 r.
Problemy Europy
W kiepskiej kondycji jest Europa, która importuje 60% potrzebnej energii. Wszystko może się zdarzyć, ale już chyba przestaje liczyć na złamanie Rosji przy pomocy wojny na Ukrainie, więc pewnie jednak dla taniej energii, która determinuje produkcję powróci do partnerstwa z Putinem. Niemcy próbują uwolnić się z klimatycznego kaftana bezpieczeństwa i bezmyślnej polityki imigracyjnej jednak po zburzeniu elektrowni atomowych i dewastacji przemysłu nie pomoże im nawet chyba plot z Mercosur/Narcosur.
Polska ma ciągle jeszcze szanse na ucieczki spod tego zbliżającego się walca szczególnie ze swoim sowieckim doświadczeniem. Ludzie nie rozumieją, że celem socjalizmu/komunizmu nie jest rozwój ekonomii, ale rozwój totalnej kontroli na wzór chińskiego reżimu. Polacy dobrze znają niebezpieczną i duszącą niszczycielską siłę ideologii, której ajatollahowie rezydowali kiedyś na Kremlu, a teraz urzędują w Brukseli. Inicjatywa Trumpa odnośnie Grenlandii wprowadziła teatralny zamęt w Europie przemieniając jej liderów w bezsilne kółko dyskusyjne i będzie miało to konsekwencje w dalszym wspieraniu wojny na Ukrainie. Co ciekawe, podobne do krajów UE potępiające zamiary Trumpa stanowisko zajął również … Putin. Trump, który wydaje się być narcyzem tworzy Radę Pokoju, której sam mianował się przewodniczącym i osobiście do niej zaprasza. Są pogłoski, że to ma być konkurencyjny ONZ. Rada Pokoju najpierw ma zajmować się odbudową Gazy, zaproszenie otrzymali Putin, Merz, Orban, a nawet prezydent Nawrocki.
Historia wokół Grenlandii
Grenlandię od 2,500 lat przed Chrystusem zamieszkują plemienia Eskimosów, kolonizacja wyspy zaczęła się od X wieku ze strony Norwegów i następnie Duńczyków. W 1775 r. została ich kolonią. W 1870 r Amerykanin Charles Francis Hall badał i odkrywał Grenlandię. W latach 1886-1909 Amerykanin Robert Peary badał północną część wyspy i proklamował jej przynależność do USA. Ameryka już wielokrotnie wyrażała zamiar kupienia od Danii Grenlandii. 4-go sierpnia 1916 r. sekretarz stanu Robert Lansing podpisał ze swoim duńskim odpowiednikiem traktat o zakupie od strony duńskiej Wysp Dziewiczych za $25 mln w złotych monetach, Duńczycy jednak wtedy nie zgodzili się na sprzedanie Grenlandii. W 1951 r. USA podpisały porozumienie z Danią o stacjonowaniu swoich wojsk na terenie Grenlandii. W 1953 r. po 200 latach Dania dokonała inkorporacji swojej kolonii. W 2009 r. Grenlandia otrzymała autonomię i otrzymuje rocznie $600 mln od Danii. Największa wyspa świata dodatkowo pokazywana na mapach w znacznie większych rozmiarach niż jest rzeczywiście w 80% pokryta jest lodem dochodzącym do 3 kilometrów grubości! Szacuje się, że jeśli doszłoby do roztopienia lodów Grenlandii to wody mórz na świecie podniosłyby się o 7 metrów! Dania jest członkiem paktu NATO, Grenlandia nie należy do NATO, ale na podstawie umów jest objęta ochroną NATO, nie należy też do UE.
Trump zaskakuje wszystkich, wysłał list do premiera Norwegii Jonas Gahr Store informujący, że mimo iż zatrzymał 8 wojen/konfliktów, to nie otrzymał pokojowej Nagrody Nobla, wobec tego nie będzie zajmował się pokojem, a będzie podejmował decyzję zgodne z interesami Ameryki… Dodał przy tym, że bezpieczeństwo świata zależy od tego czy USA będą posiadały Grenlandię.
Duńczycy z pogardą traktowali miejscowych Inuitów, rodzimych Grenlandczyków stosując nawet barbarzyńską sterylizację dziewcząt od 12 roku życia! W razie potrzeby miejscowa ludność była wysiedlana przez Duńczyków , pozbawiana swoich tradycji i stylu życia, przesiedlona do bloków, gdzie w rezultacie szerzyło się pijaństwo i nastąpiła epidemia samobójstw, wysoki procent mieszkańców jest na rządowych zapomogach.
W czasie II w.ś. Grenlandię na życzenie duńskiego ambasadora zajęli Amerykanie, aby nie wpadła w ręce Hitlera. W okresie wzrostu zagrożenia ze strony Sowietów Amerykanie ustanowili na Grenlandii ok. 30 baz wojskowych. Po upadku Sowietów Clinton w ramach dywidendy pokojowej prawie wszystkie zlikwidował zostawił tylko jedną (Pituffik Space Base). Grenlandia jest terenem trudnym dla rozwijania biznesu, poza tym Amerykanie pewnie pozostawili na terenie byłych baz toksyczne odpady. Dziś Duńczycy próbują rozbudzać patriotyzm i więź z Grenlandczykami. W Nuuk, stolicy 56 tysięcznej Grenlandii (ok. 10% Duńczyków) zorganizowano wiec z kilkoma tysiącami uczestników z premierem autonomii Jens-Frederik Nielsen, powiewały flagi wyspy i widoczne były napisy na czapkach nawiązujące ironicznie do MAGA: “ "Make America Go Away".
Doradca prezydenta Trumpa, Stephen Miller powtórzył reakcję Trumpa:
“Chcą, abyśmy wydawali setki miliardów dolarów na obronę terytorium 25% większego od Alaski w 100% z kieszeni amerykańskiego podatnika i mówią, że to terytorium w 100% należy do Danii”
Trump zapowiada przejęcie kontroli nad Grenlandią
Zachodni globaliści po stracie USA są w poważnych kłopotach. Teraz szukają guza i bezradnie, a nawet komicznie próbują antagonizować Trumpa w sprawie Grenlandii. Dla Trumpa sprawa jest oczywista, Grenlandia jest przeżytkiem z okresu kolonialnego i przecież nie leży w Europie, ale należy do amerykańskiego kontynentu będąc bardzo bliskim sąsiadem Kanady. Kiedy Hitler w 1940 r. uderzył na zachód, Dania poddała się w ciągu 6 godzin, no i ufundowała Hitlerowi dużą dywizję SS. Dziś Niemcy zdradziły to poczucie braterstwa wycofując wysłanych na Grenlandię swoich 15 żołnierzy. Najlepsi są Brytyjczycy tradycyjnie inspirujący tym razem Ukraińców do walki z Rosją, na front wysłali jednego żołnierza, który pozostał na Grenlandii, bo pewnie nie zdążył na polski samolot zabierający Niemców...
Trump nie kryje swoich planów odnośnie Grenlandii podkreślając, że leży ona na amerykańskim kontynencie i w obliczu aktywizacji w rejonie arktycznym Rosji i Chin potrzebuje jej dla zbudowania Złotej Kopuły, czyli systemu bezpieczeństwa. Nazywa to strategiczną koniecznością. Trzeba dodać, że wyspa po Chinach ma największe złoża metali ziem rzadkich. Komentując zaś reakcje państw NATO wymierzone w zablokowanie jego negocjacji w celu przejęcia wyspy, zapowiedział nałożenie na eksport do USA 10% cła od 1 lutego, a od czerwca 25%, jeśli te kraje nie zmienią swojego stanowiska, czyli aż do podpisania odpowiedniego porozumienia. Dodał przy tym, że spodziewał się raczej współpracy i kooperacji niż postawy blokującej żywotne interesy Ameryki przez jej NATO-wskich partnerów. Chodzi tu o Danię, Norwegię, Szwecję, Francję, Niemcy, Anglię, Holandię i Finlandię.
Faktem jest, że infrastrukturalnie zaniedbana i nie dofinansowana, w 85% pokryta lodem wyspa z 56,000 mieszkańców związana od czasów kolonialnych z 5 milionową Danią nie jest w stanie oprzeć się nowemu zainteresowaniu w jej rejonie Rosji i Chin, które dowcipnie ogłosiły się państwem arktycznym. Trump niepokoi się otwartą morską przestrzenią tzw. GIUK gap, między Grenlandią, Islandią i Anglią, która jest krytyczna w planach obrony Ameryki Północnej. Ameryka musi zamknąć ten przesmyk aby w razie wojny zablokować okręty wroga nadchodzące z Morza Norweskiego ku Ameryce Północnej.
Samobójstwo Europy
Czego dziś nie rozumieją myślący w kategoriach ideologicznych i globalnych europejscy liderzy? Wybrany po raz drugi (a może po raz trzeci) prezydent Trump nie jest zwolennikiem globalistycznego socjalizmu w który oni uwierzyli. Trumpa interesuje umacnianie własnego państwa, budowanie jego siły i sprzyjanie dobrobytowi jego obywateli. Natomiast takie idee są obce wyalienowanym z interesów własnych narodowych państw liderom obradującym w Brukseli. Liderzy ci polegają na sile organizacji międzynarodowych jak ONZ, czy Ekonomiczne Forum w Davos. Dziś wychodząc ze swoich narodowych fundamentów w klimatyczną socjalistyczną utopię kontynuują wojnę na Ukrainie, antagonizują Trumpa odnośnie Grenlandii, szukają ekspansji w Ameryce Południowej, a z drugiej strony tęsknie spoglądają w stronę Putina. Jeśli nie masz własnych wartości i w nie wiary, to uwierzysz we wszystko…
Oni przestali rozumieć i cenić tradycję, kulturę i interes własnych narodów, praktycznie gardzą swoją historią owładnięci ideą budowania nowego imperium szczęśliwości i równości coś na wzór sowiecki, bądź dzisiejszy chiński (bez ekonomicznej i nacjonalistycznej wkładki). Imperium, w którym nie ma miejsca dla historycznie ukształtowanych tożsamości narodów z ich kulturą, religią, prawami i wolnościami. Nie trzeba być historykiem aby wiedzieć do jakiej dewastacji to doprowadzi i jak to wszystko się skończy…
Jacek K. Matysiak Kalifornia, 2026/01/20
d-pa.ppstatic.pl
Fioletowe oznaczenia pokazują obszar z którego mogą lecieć pociski balistyczne w kierunku Ameryki Północnej
Jak zawsze extra wpis 🌼
Szereg błędnych, niepełnych tez i stwierdzeń. Auto popiera zamiar Stanów przejęcia Grenlandii? Tak? Nie?
Pytania jak na przesłuchaniu. Proszę jeszcze raz przeczytać tekst. To powinno pomóc. Pozdrawiam i przypominam, że często punkt widzenia zależy od punktu siedzenia...
Tekst przeczytałem. Pytanie pozostało bez odpowiedzi. Zatem woli Pan unikać normalnego wyrażenia opinii, zastępując to czymś "ponad" tak-tak, nie-nie. Ma pan do tego prawo.
"Polska ma ciągle jeszcze szanse na ucieczki spod tego zbliżającego się walca szczególnie ze swoim sowieckim doświadczeniem. Ludzie nie rozumieją, że celem socjalizmu/komunizmu nie jest rozwój ekonomii, ale rozwój totalnej kontroli na wzór chińskiego reżimu. Polacy dobrze znają niebezpieczną i duszącą niszczycielską siłę ideologii, której ajatollahowie rezydowali kiedyś na Kremlu, a teraz urzędują w Brukseli."
Polacy już nie znają, a przede wszystkim nie kojarzą komunizmu moskiewskiego z brukselskim. W pierwszej tkwiliśmy do samego upadku bo pilnowała nas Armia Czerwona. Teraz sami się pilnujemy, nawet gorliwiej.
Rozumiem potrzeby propagandy, ale nie wiedziałem, że u Pana jest taka potrzeba obowiązku, by nazywać komisarzy ajatollahami.
Raczej Donald Trump tu zalatuje turanizmem, gdy rozpoczął zbieranie ziem amerykańskich. Najlepiej zresztą atakując swoich sojuszników. Przy okazji określenie flanka wschodnia nabrało sensu, bo nadał je dopiero kontekst frontu północnego wojny z sojusznikiem o Grenlandię.
Korzyść z tego jest dla Polski, że bankructwo polityki unijnej i NATOwskiej stało się jasne. Potrzebne (od zawsze) są inne zasady i sojusznicy, niż ci co deklarują uwikłamy was, wykorzystamy a na koniec sprzedamy boście słabi wiarą w obietnice.
Jacku, jak zwykle merytorycznie.
Czy ktoś pytał kiedyś Indian (zarówno północno- jak o południowoamerykańskich) - czy zgadzają się na odebranie im ich terytorium przez Europejczyków? Ile mieli do powiedzenia Aborygeni w sprawie przejęcie Australii przez Wielką Brytanię? Że już nie wspomnę Azji i (zwłaszcza!) Afryki, która przeżyła hańbę niewolnictwa i do niedawna była totalnie skolonizowana (nawiasem mówiąc ludność Afryki i Azji bierze teraz srogi odwet, przejmując na potęgę Stary Kontynent).
Nikt nie pytał Eskimosów (zwanych przez samych siebie Inuitami) - czy godzą się na najazdy Wikingów albo na obecną dominację Danii... Grenlandia to najbardziej stresogenny kraj na świecie - absolutne pierwsze miejsce w rankingu ilości samobójstw (około 1 na tysiąc mieszkańców)!
Ludzie się nie zmieniają; doskonalą się jedynie (jak mawiał mój dowódca kompanii) "środki rażenia siły żywej przeciwnika"... Skoro tak jest od zawsze - skąd to zdziwienie Europy, że Amerykanie chcą przejąć to, co jest im niezbędne do rozwoju, dominacji i własnego bezpieczeństwa?
Niemcy wielokrotnie próbowali zdobyć swój wymarzony Lebensraum (m.in. kosztem Polski). Dziś robią to samo siłami V kolumny i ekonomicznego przejęcia naszego kraju. I są już bardzo blisko celu!
Jedną ze swych fraszek, poświęconą grabarzom I RP (Sasi, Stanisław August Poniatowski) zakończyłem puentą:
"(...) Gdyś słaby i wróg staje u twojego progu -
Nie dziw się! Silni wchodzą zawsze tam, gdzie mogą"...
Polecam:
"Historia we fraszkach: od Mieszka po Staszka"
facebook.com
"Duńczycy z pogardą traktowali miejscowych Inuitów, "
W temacie traktowania tzw. kolorowych każdy biały mieszkaniec USA, gębę powinien trzymać na kłódkę, bo tak się składa że i sterylizacja i eugenika w USA miała się całkiem dobrze pod rządami Republikanów.
Świetny artykuł! Precyzyjnie, dogłębnie, jasno i prawdziwie opowiada o tym, co w tytule. To kompendium wiedzy pozwalającej poprawnie ocenić sytuację geopolityczną na świecie. To dobre oświecenie dla ignorantów karmionych medialną propagandą. Dzięki!
Tekst dobrze „ustawia kamerę” na jeden kluczowy problem: Europa przez lata jechała na gapę w wagonie bezpieczeństwa, a teraz konduktor (USA) robi kontrolę biletów i nagle wszyscy udają, że portfela nie mają, bo „to kurtka brata”. Metafora z pociągiem trafiona.
Najciekawsze w wątku Grenlandii jest to, że tu nie chodzi o romantyczną mapę w atlasie, tylko o twardą geostrategię Arktyki: szlaki, surowce, infrastruktura i kontrolę przestrzeni (plus ta cała „arktyczna” gra Chin i Rosji). Europa oburza się deklaracjami Trumpa, ale oburzenie bez realnych narzędzi odstraszania działa jak parasol z dziurą – niby jest, ale i tak mokniesz.
Jednocześnie jedna rzecz prosi się o dopowiedzenie: jeśli Zachód ma wracać do realizmu i siły, to tym bardziej musi uważać na standardy, które odróżniają go od imperiów „klasycznych” – prawo, podmiotowość mieszkańców Grenlandii, samostanowienie Inuitów, transparentne umowy, a nie logika „kupię, bo mogę”. Bo inaczej Europa dostanie lekcję od USA, a potem od reszty świata usłyszy: „to już wasze zasady są elastyczne?”.
I puenta o UE: problemem nie jest to, że Europa ma ambicje, tylko że ma ambicje bez energii, bez przemysłu i bez twardej zdolności obrony – czyli jak rycerz w zbroi z kartonu. Jeśli ma się nie „zwijać”, to musi wrócić do fundamentów: bezpieczeństwo, konkurencyjność, granice, energia, demografia. Reszta to PR.
Dobry, prowokujący tekst – nawet jeśli ktoś nie kupuje wszystkich wniosków, to trudno uciec od pytania: czy Europa w końcu kupi bilet, czy dalej będzie dyskutować z konduktorem o „wrażliwości społecznej” kasownika?
Problem w tym, że ci lokalni Eskimosi nie mają kompletnie żadnego znaczenia militarnego, ekonomicznego czy cywilizacyjnego. Ani nie są żadnym zagrożeniem, bo nikomu nic złego nie są w stanie zrobić, ani nie da się ich nijak wykorzystać, czy wyzyskać. Więc można im dać całkowitą autonomię, pełną swobodę działania, pozwolić by robili, co chcą, zgodnie ze swoją kulturą i zwyczajami. Bazy wojskowe, radarowe, logistyczne czy kopalnie złota i metali ziem rzadkich można robić w dużej odległości od ich siedzib. Na Grenlandii jest tyle miejsca, że Amerykanie i Eskimosi w ogóle nie muszą sobie w drogę wchodzić.
Jedyne co im grozi, to lewicowi idioci z Danii i całej EU, którzy swoją presją spowodują, że Trump przekupi Eskimosów dożywotnim dochodem gwarantowanym na poziomie zarobków dwa razy większych niż ich dzisiejsza średnia pensja, co spowoduje, że w ciągu pokolenia wymrą, bo się zapiją czy zaćpają na śmierć, czy inaczej zdegenerują. Największe zagrożenie dla Eskimosów to wrażliwość społeczna. Tak Brytyjczycy zniszczyli wielowiekową tradycję i kulturę Polinezyjczyków, którzy budowali genialne łodzie i mieli genialne metody nawigacyjne, dziś całkowicie zapomniane z powodu zasiłków.
@Grzegorz GPS Świderski.
Najwyższy na świecie odsetek samobójstw na Grenlandii o czymś świadczy. Podobnie jak Aborygeni w Australii i Indianie w amerykańskich rezerwatach zostali odcięci od swego odwiecznego stylu życia - ciężkiej walki z bezlitosną przyrodą o przetrwanie. Tacy Aborygeni uważani byli długo za faunę Australii. Prawa obywatelskie otrzymali dopiero w II poł. XX wieku! Nie odnaleźli się w cywilizacji białego człowieka, a zostali przez niego pozbawieni umiejętności przetrwania w buszu. Rządowe zasiłki wydają dziś na alkohol i narkotyki, degenerując się w szybkim tempie...
No właśnie! Dlatego Eskimosów w Grenlandii należy zostawić w spokoju. Status taki, jaki mają mieszkańcy Wysp Dziewiczych (kupionych przez USA od Danii), dałby im więcej autonomii, niż mają teraz, a byliby lepiej chronieni militarnie. A dla Polski wielokroć lepiej będzie, gdy Grenlandię kupią USA, bo to osłabi Rosję, która będzie musiała się na potęgę zbroić, by dorównać Amerykanom.