Jesteśmy tym pokoleniem, które już nie powróci.
Tym, które wracało ze szkoły pieszo, z tornistrem na plecach i sercem pełnym niecierpliwości… nie po to, by zanurzyć się w ekranie, lecz by jak najszybciej odrobić lekcje i pobiec spotkać się z przyjaciółmi na dworze.
Tym, które bawiło się w chowanego aż do zmroku, potrafiło zamienić zwykłą kartkę w samolot, kawałek sznurka w latawiec, a błyszczącą kulkę w prawdziwy skarb.
Ulice były naszymi królestwami, a chodniki – placami zabaw.
Wspomnienia przechowywaliśmy w albumach fotograficznych, a nie w cyfrowych folderach.
Rodziców nazywaliśmy „mama” i „tata”, a nie „starzy”.
Wieczorami szeptaliśmy pod kołdrą, mając nadzieję, że nasze sekrety dzielone z rodzeństwem nie zostaną podsłuchane przez rodzicielskie ucho.
To pokolenie odchodzi, powoli, ale nieubłaganie… zostawiając za sobą łagodny blask, wspomnienia na zawsze zapisane w sercu i zapach czasów prostych, czułych i niezapomnianych.
Poznaliśmy prawdziwe dzieciństwo. I przede wszystkim – przeżyliśmy je w pełni.
"pobiec spotkać się z przyjaciółmi"
ty i przyjaciele? Chyba jednego miałeś, takiego jak miał Jaś Fasola.
@wielkopolski rus
Ty za młodu naćpany, nawalony w komuszej organizacji z sierpem i młotem jak u młotów nawalonych bywało. Waliłeś TRI , faje, piłeś J23 i wąchałeś klej .. Tradycje zobowiązują ..I to pozostało do dzisiaj.
Nic dwa razy się nie zdarza, dzieciństwo i młodość też. Dlatego nie warto się kłócić. przecież chyba macie obaj panowie jakieś wspomnienia do których chcielibyście komentarzem powrócić.