Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Szwajcaria nie jest krajem „widocznego bogactwa” i nigdy nim nie była.

mjk1, 31.12.2025

 Pierwszy raz byłem w Szwajcarii przejazdem w drodze na narty do Livigno, w czasach kiedy ten włoski kurort narciarski nie był jeszcze druga zimową stolicą Polski. W czasach kiedy litr gorzały kosztował tam trzy marki niemieckie a markowe perfumy były tańsze od krajowej "Przemysławki". W Szwajcarii jeździłem wtedy w St. Moritz, bo w opcji wycieczki z gliwickiego biura podróży, była możliwość szusowania jednego dnia w tym szwajcarskim kurorcie. Zaskoczyło mnie jednak coś innego, nie przepych St. Moritz, ale skromność szwajcarskiej prowincji, żeby nie napisać bieda. To wtedy zainteresowałem się "fenomenem" tego alpejskiego kraju i stwierdziłem, że wcale nie chciałbym tam mieszkać.

 Wolnorynkowa propaganda lubi pokazywać, Zurych, Genewę, St. Moritz czy Davos. To są witryny sklepu, nie magazyn. Tymczasem 80–90% terytorium Szwajcarii to prowincja. Małe miasteczka, górskie wioski, skromna zabudowa, ciasne doliny i przede wszystkim brak rozpasanej konsumpcji. I to nie jest przypadek ani efekt biedy. To efekt świadomego modelu cywilizacyjnego, który nie ma nic wspólnego z libertariańskim snem o powszechnym bogactwie.

Bogactwo w Szwajcarii jest ukryte, a nie konsumowane.

 W Szwajcarii bogactwo nie manifestuje się przestrzennie Nie buduje się pałaców, nie rozlewa miast i nie epatuje się przepychem. Dlaczego? Bo kapitał ma pracować, a nie być widoczny. Ostentacja jest kulturowo źle widziana. Status buduje się przez stabilność, reputację, bezpieczeństwo i długoterminowość. To jest protestancki minimalizm plus alpejska geografia i lokalna kontrola społeczna.

Libertarianie tego nie znoszą, bo nie ma efektu "wow”. Nie ma wizualnego dowodu sukcesu i nie da się zrobić folderu reklamowego pt. „każdy może tak żyć”.

Górskie wioski są skromne, bo… zawsze były.

 Tu dochodzimy do kluczowego punktu. Szwajcaria nie zbudowała bogactwa na transformacji prowincji w luksus. Wioski pozostały wioskami. Domy są małe. Działki są ciasne a rozbudowa jest brutalnie regulowana. Dlaczego? Bo ziemia jest ograniczona, lokalne wspólnoty blokują rozrost a prawo planistyczne jest jednym z najbardziej restrykcyjnych w Europie. To nie jest wolny rynek przestrzenny. To jest żelazna kontrola lokalna.

Dlaczego nikt tego nie opisuje? Bo to niszczy bajkę.

 Wolnorynkowa narracja potrzebuje prostego obrazu - niskie podatki to bogactwo, luksus i szczęście. Tymczasem Szwajcaria mówi: niskie podatki to silne instytucje, restrykcje a skromność to stabilność. To nie jest sexy. To nie sprzedaje ideologii.
To nie nadaje się na memy. Dlatego pokazuje się St. Moritz a nie Emmental. Davos a nie Appenzell. Banki a nie zwykłe domy z lat sześćdziesiątych.

To nie jest „raj dla wszystkich”, to kraj selektywny.

 I teraz rzecz najważniejsza, o której piewcy wolnego rynku nigdy nie mówią wprost. Szwajcaria nie obiecuje awansu masowego. Nie karmi marzeń o powszechnym bogactwie i nie jest krajem konsumpcyjnej euforii. To kraj wysokich kosztów życia, ekstremalnie drogiego mieszkalnictwa, brutalnej selekcji migracyjnej i bardzo wąskiego marginesu błędu. Jeśli jesteś produktywny - jest dobrze. Jeżeli jednak jesteś przeciętny - żyjesz skromnie a jak jesteś słaby - wypadasz z systemu. To nie jest libertariańska utopia, tylko konserwatywna maszyna stabilności.

Dlaczego to przeczy narracji libertariańskiej?

 Bo wciskają nam kit, że małe, wolne państwo to powszechne bogactwo i lekcja dla Polski. Tymczasem Szwajcaria w praktyce mówi: małe, zdyscyplinowane państwo to elitarna stabilność, brak ostentacji i brak obietnic. To są dwie różne bajki. Jedna jest ideologiczna. Druga jest empiryczna.

Skąd to się bierze i dlaczego nikt tego nie opisuje?

 Bierze się stąd, że Szwajcaria nie sprzedaje snu, tylko bezpieczeństwo. A bezpieczeństwo wygląda jak skromność. Nikt tego nie opisuje, bo to nie pasuje ani do libertarian, ani do socjalistów, ani do politycznej propagandy.

Bo prawda jest taka:

Bogactwo Szwajcarii nie polega na tym, że wszyscy żyją bogato.
Polega na tym, że nikt nie musi żyć chaotycznie.

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 341
Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

31.12.2025 13:32

Krytyka libertarianizmu bardzo często opiera się na tym samym zabiegu: najpierw tworzy się jego karykaturę, a potem z satysfakcją ją obala. W tej wersji rzekoma narracja libertariańska obiecuje masowy luksus, ferrari dla każdego i wille nad jeziorem jako standard życia. Następnie ktoś jedzie do Szwajcarii, widzi skromne domy, brak ostentacji i restrykcyjne lokalne planowanie przestrzenne, po czym ogłasza: to nie raj, więc libertarianie kłamali.

Problem w tym, że to nie obala libertarianizmu. To obala wyłącznie publicystyczne chochoły, które mjk1 sobie namiętnie tworzy. Dyskutuje nie z dobrze opisaną w bogatej literaturze ideologią, ale z własnym, płytkim, fałszywym wyobrażeniem tej idei. Gdy ma do czynienia z wykształconym libertarianinem, to nie pyta, by się dowiedzieć, ale insynuuje i zmyśla własne chochoły, z którymi polemizuje.

Libertarianizm – rozumiany poważnie – nigdy nie obiecywał powszechnego przepychu. Nie mówił, że po obniżeniu podatków wszyscy będą rentierami ani że wolny rynek gwarantuje luksusowy styl życia. Mówi coś znacznie bardziej przyziemnego: że własność prywatna ma być regułą, a nie wyjątkiem, że fiskalizm powinien być minimalny, przejrzysty i dobrowolny, że prawo ma być stabilne i możliwie lokalne, zgodnie z zasadą subsydiarności, a w katolicyzmie zwaną pomocniczości, oraz że ludzie mają prawo żyć tak skromnie albo tak ostentacyjnie, jak chcą – byle na własny rachunek, bez zbędnych pośredników. W istocie w każdym systemie wszelkie wartości biorą się z ludzkiej pracy, tylko w praktyce po drodze część tych wartości pobiera mafia zwana państwem.

Szwajcaria w niczym nie przeczy libertariańskiej wizji. Przeciwnie: pokazuje, że w warunkach stabilnych instytucji, silnej ochrony własności i długiego horyzontu decyzyjnego wielu ludzi wybiera spokój, przewidywalność i minimalizm zamiast demonstracyjnej konsumpcji. To nie jest porażka wolności gospodarczej, tylko jej kulturowa konsekwencja. Problem mają raczej ci, którzy wymyślili sobie libka jako sprzedawcę marzeń all inclusive.

W tekście trafnie pada obserwacja, że w Szwajcarii bogactwo jest raczej ukryte niż manifestowane. Kapitał ma pracować, a status buduje się reputacją, bezpieczeństwem i długoterminową stabilnością. To nie jest kontrargument wobec wolności gospodarczej, tylko dokładnie to, czego należałoby się po niej spodziewać. Jeżeli nie trzeba imponować państwu ani sąsiadom, bo jutro nikt nie zmieni reguł gry i nie sięgnie po cudzą własność, ostentacja traci sens. Protestancki minimalizm i oszczędność nie są zaprzeczeniem wolności, lecz jej kulturowym efektem.

Podobnie jest z lokalnymi restrykcjami przestrzennymi. Często słyszy się zarzut: to nie jest wolny rynek, tylko brutalna regulacja. Owszem – ale regulacja lokalna, wynikająca z decyzji wspólnot, które ponoszą jej konsekwencje. Decyzji podjętych w wyniku referendum. Libertarianizm nie polega na tym, że każdy może postawić wieżowiec na środku pastwiska. Polega na tym, że reguły ustala się jak najbliżej ludzi, których one dotyczą, a nie przez centralny dekret władzy oddalonej tysiące kilometrów obowiązujący wszystkich jednakowo. Szwajcarskie planowanie przestrzenne wyrasta z lokalnej demokracji i konsensu, nie z wizji jednego optymalnego modelu narzuconego z góry. To jest bliższe zasadzie subsydiarności niż jakikolwiek scentralizowany plan.

Pojawia się też zarzut selektywności: wysokie koszty życia, brak obietnic masowego awansu, twarde warunki wejścia. I znów – to nie obala żadnej libertariańskiej tezy. Wolność gospodarcza nie znosi różnic w talencie, pracowitości ani szczęściu. Brak obietnic gwarantowanego sukcesu dla wszystkich nie jest wadą systemu, tylko jego uczciwością. Libertarianizm nie sprzedaje mitu "wszyscy wygrają", pokazuje sens równości reguł: te same zasady dla polityka, bankiera i rzemieślnika. Szwajcaria z jej skromną większością i zamożną mniejszością nie podważa tej logiki. Podważa raczej etatystyczne marzenie o równości wyników.

Empiryczna rzeczywistość Szwajcarii nie niszczy libertarianizmu. Niszczy wyłącznie propagandowe memy o wolnym rynku jako Vegas dla wszystkich. To, co faktycznie widzimy, to małe i zdyscyplinowane państwo, silne lokalne wspólnoty, wysoką wartość pracy, brak ostentacji i niewielką liczbę obietnic składanych przez władzę.

Rzeczywista linia podziału nie przebiega między Szwajcarią a libertarianami, lecz między dwoma opowieściami: jedną, według której wolność oznacza powszechny luksus, i drugą, według której oznacza przewidywalne reguły, brak chaosu i prawo do własnej skromności. Empiria konsekwentnie potwierdza tę drugą.

mjk1

mjk1

31.12.2025 14:15

Dodane przez Grzegorz GPS Ś… w odpowiedzi na Krytyka libertarianizmu…

"...rzekoma narracja libertariańska obiecuje masowy luksus, ferrari dla każdego i wille nad jeziorem jako standard życia". Jeżeli narracja libertariańska tego nie zapewnia, to ja po prostu tego nie chcę Panie Świderski i tyle. Daleki jestem od chwalenia idei socjalistycznych, ale bliższa mi jest idea równych szans. Żeby ta mityczna "leninowska kucharka" miała możliwość nauki a nie perspektywę wiecznej nędzy. Ta willa z basenem dla każdego w dzisiejszym świecie, jest jak najbardziej możliwa. Trzeba tylko wybrać właściwą drogę i z niej skorzystać. Libertarianizm, jak sam Pan napisał, tego nie zapewnia. Po co więc budować kolejny syf zapewniający tylko społeczne nierówności?

Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

31.12.2025 14:53

Dodane przez mjk1 w odpowiedzi na "...rzekoma narracja…

Bo tego ci nikt nie zapewni, musisz to sam wypracować. Ewentualnie może ci to ktoś dać albo możesz odziedziczyć — ale wcześniej i tak ktoś na to zapracował. Jeśli wyobrażasz sobie, że jest możliwy dobry pan, który na skutek sterroryzowania i ograbienia ludności zamieszkującej większy teren ci to zapewni, to jedyny efekt twojej głupoty będzie to, że staniesz się niewolnikiem tego twojego "dobrego" pana i to on za twoje pieniądze będzie miał ferrari i wille nad jeziorem.

Kazimierz Koziorowski

Kazimierz Koziorowski

31.12.2025 15:52

wypadaloby dodac ze panstwo Helwetow o swoja suwerennosc zawsze wolalo dbac bez wchodzenia w "przyjacielskie sojusze" a finansow nie oddalo w rece starszyh i madrzejszych lichwiarzy. przyczyna sukcesu tego nieurodzajnego, malego kraiku, o zlym geopolitycznie polozeniu jest na tyle banalna ze musi byc sprzedawana w propagandzie panstw-porażek jako cos mitycznego dla innych ludow nie do pomyslenia

Grzegorz GPS Świderski

Grzegorz GPS Świderski

31.12.2025 16:18

Dodane przez Kazimierz Kozi… w odpowiedzi na wypadaloby dodac ze panstwo…

Ideałów nie ma. Szwajcarzy niestety złamali się pod presją starszych i mądrzejszych...

mjk1
Zawód:
mjk1

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 169
Liczba wyświetleń: 252,455
Liczba komentarzy: 2,818

Ostatnie wpisy blogera

  • Piąty rozbiór Polski? O co tu właściwie chodzi?
  • Dlaczego TV Republika manipuluje i nie mówi prawdy, jak cała reszta mediów?
  • Potrzebujemy drugiego Nawrockiego. Czy będzie nim Ewa Zajączkowska-Hernik?

Moje ostatnie komentarze

  • Wytłumaczę Ci to kolejny raz Danusiu. Reżimowa "elyta", pod jasnym przewodem Tuska, reprezentuje unijne, czyli niemieckie interesy. Niemcy zaś robią wszystko, aby pozbyć się USA z Europy. Nasze elity…
  • Są tylko dwie możliwości Droga Danusiu, albo prezydent podpisze nominacje resortowych dzieci, albo nie podpisze. Jeżeli podpisze, to udowodni jasno i wyraźnie, że nic nie może zrobić i nie ma nic do…
  • Nie chodzi o „czarne widzenie”, tylko o kompetencje. Prezydent nie może zawetować ustawy budżetowej - Konstytucja wyraźnie to wyłącza. Może ją jedynie podpisać albo skierować do Trybunału…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Wotum zaufania
  • Jakiego Państwa tak naprawdę chcemy?
  • Czy za rządzenie odpowiedzialny jest rząd?

Ostatnio komentowane

  • mjk1, Są tylko dwie możliwości Droga Danusiu, albo prezydent podpisze nominacje resortowych dzieci, albo nie podpisze. Jeżeli podpisze, to udowodni jasno i wyraźnie, że nic nie może zrobić i nie ma nic do…
  • sake2020, Cóż może się wyjaśnić na spotkaniu z Siemioniakiem i  Kosiniakiem -Kamyszem? To bardzo słabe punkty w tym i tak słabym rządzie.Kosimiak boi się własnego cienia,a Siemioniak nigdy nie miał nic do…
  • mjk1, Nie chodzi o „czarne widzenie”, tylko o kompetencje. Prezydent nie może zawetować ustawy budżetowej - Konstytucja wyraźnie to wyłącza. Może ją jedynie podpisać albo skierować do Trybunału…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności