Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Zabójcze sztormy przychodzą nagle

jazgdyni, 18.09.2025

Byłem 40 lat na morzu, 10 lat pod polską banderą, a resztę lat na morzu spędzilem u zachodnich armatorów. Pod koniec mojego pływania pracowałem na statkach badawczych. Świetna praca w stosunku od typowych handlowców. 

Toczę walkę z ZUSem. Nie uznali zasady pracy w warunkach szkodliwych gdy pracowałem za granicą. Tylko te dziesięć lat w PLO. Dlaczego nie uznali? Bo w Polsce dostaje się papierek, że pracując na morzu jesteś w warunkach szkodliwych. A poza krajem, nikt takich papierków nie produkuje, bo to oczywiste, że praca na morzu jest szczególnie niebezpieczna. Odwołałem się od tak naliczonej emerytury. ZUS odwołanie odrzucił. Teraz sprawa jest w sądzie. Odnalazłem kilka precedensów, gdzie sądy, m.in. Sąd Najwyższy przyznały rację poszkodowanym marynarzom.

Co to jest praca w warunkach szkodliwych? Wiele zawodów ma dodatek do pensji za taką pracę. To między innymi górnicy, hutnicy, strażacy, służby mundurowe. No i marynarze. Czy tu trzeba coś tłumaczyć? Przecież to jasne i logiczne, że są zawody, gdzie może zaistnieć narażenie życia.

"Praca w warunkach szkodliwych to zatrudnienie, podczas którego pracownik jest narażony na czynniki fizyczne (hałas, pyły, wysoka/niska temperatura), chemiczne (toksyczne substancje) lub biologiczne (wirusy, bakterie), przekraczające dopuszczalne normy i mogące negatywnie wpłynąć na jego zdrowie. Do przywilejów należą prawo do dodatku do wynagrodzenia, skróconego czasu pracy oraz wcześniejszej emerytury, a pracodawca ma obowiązek zapewnić środki ochrony i odpowiednie przeszkolenie BHP." 

W sytuacjach krytycznych, bardzo blisko katastrofy byłem wielokrotnie. Nie ma żartów z morskim żywiołem. Ciągle zbiera ponure żniwo. Cóż... Zakład Ubezpieczeń Społecznych w demokratycznym państwie nie da ci dodatku do emerytury za narażanie życia, jak nie masz papierka.

Często niebezpieczeństwo na morzu przychodzi tak nagle i bez ostrzeżania, że nie można nawet się dobrze przygotować. Oto jedno zdarzenie, które warto przypomnieć. Byłem na statku badawczym. Konkretnie sejsmicznym. Ze specjalnym systemem wzbudzania drgań głęboko pod dnem morza, oraz siecią czujników. Cały czas komputery zbierały i analizowały dane. A potem po analizie, rezultaty badań potrafiły znaleźć i zlokalizować głęboko pod dnem złoża – głównie ropy naftowej i gazu ziemnego. Ciekawa praca, ale też żmudna. A pewnego dnia w trakcie poszukiwań na Morzu Północnym to się wydarzyło.

*********************************

Zasypani w kopalni górnicy to news. Marynarze, którzy zginęli, to żadna wiadomość.

Pracowałem na pokładzie w części rufowej. Praktycznie w otwartym na rufę hangarze, tak, że byłem dosyć dobrze izolowany od warunków atmosferycznych. Morze, jak na tą porę roku było dosyć spokojnie. 200 metrów za rufą sześć „armat” regularnie strzelało, powodując wstrząsy sejsmiczne, których echa zbierały setki czujników, tworzących matrycę na dnie Morza Północnego. Znajdowaliśmy się w linii prostej 150 km na zachód od duńskiego portu Esbjerg, na obszarze, gdzie roi się od platform i morskich konstrukcji.

W pewnym momencie zauważyłem, że coraz ciężej się chodzi. Oczywiście, patrząc na horyzont dało się zauważyć spory przechył na prawą burtę. Zszedłem do maszyny zapytać się inżynierów co pompują. Nie niczego, zresztą, gdy się zmienia tanki, to przchył jest 1 -2 stopnie, a tu już było grubo ponad to.

Główne uderzenie wiatru przyszło o 16:30. Uderzyło nagle w lewą burtę. Wiatr wzrósł w przeciągu dziesięciu minut ! Doszedł do 110 km/godzinę i tak trwał. Nie zdążyliśmy wyciągnąć sejsmicznych air gunów z wody, a to sprzęt wartości milionów dolarów. Próby wyciągnięcia przy takim wietrze zakończyłyby się całkowitym jego zniszczeniem.

Chodzenie stało się praktycznie wspinaczką. Na korytarzach obrazy i plakaty wisiały skośnie do ściany. Co chwila łomot oznajmiał, że jakiś sprzęt, czy meble nie wytrzymały i poleciały na prawą burtę.

Natychmiast zaczęła sie tworzyć fala wiatrowa, by w szczycie przekroczyć wysokość 5 i pół metra. Deszcz siekł poziomo, a jego strugi spływały po szybach horyzontalnie, jak w pędzącym samochodzie.

Sztorm zaczął się uspokajać po sześciu godzinach. To znaczy, on się nie uspokajał, tylko przemieszczał na południowy zachód. Około dziewiętnastej dotarł w okolice na północny zachód od Rotterdamu. Tu krzyżują się najważniejsze szlaki wodne Europy i zawsze jest tu kilkaset statków, zdążających w przeróżnych kierunkach. Mimo prawa ruchu, stref rozdziału, itp. jest tu zawsze bardzo niebezpiecznie. I tam właśnie uderzył huragan. Warunki pogorszyły się radykalnie. Widzialność spadła, wiatr spychał z toru. Było bardzo ciężko.

I stało się. W tak trudnych warunkach o błąd nie trudno. Kontenerowiec, całą swą masą i przy sporej szybkości uderzył w samochodowiec. Impakt najprawdopodobniej zerwał umocowane samochody, które jak klocki poleciały na jedną burtę. Gwałtowny przechył, z którego ten zazwyczaj wysoki statek się już nie podniósł.

Zatonął w ciągu 15 minut.

Wśród międzynarodowej załogi było 11 Polaków. Uratowało się sześciu. R.I.P.

Morze nie zna litości. Chwila słabości, zagapienia, czy mały błąd i morze zbiera swoje żniwo. Rokrocznie ginie tysiące marynarzy i pasażerów. Takie to powszednie i odległe, że w prasie tylko krótkie notatki. I wszech ogarniająca rozpacz w domach rodzin zatopionych. Najbliżsi żyją z ciągłym podświadomym niepokojem o tych co na morzu. I mają powody. Natura uderza nagle i zdradziecko.

Sztorm do pełnej mocy rozwinął się w ciągu dziesięciu minut...

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 1320
rolnik z mazur

rolnik z mazur Waldek Bargłowski

18.09.2025 07:47

@ jzg

Powodzenia w sądzie!

Ja mam sprawę w sądzie z KRUS.

Widzę, że mamy podobne doświadczenia 

Ty na morzu, ja na lądzie w poszukiwaniu gazu i ropy.

Praca na morzu oczywiście nieporównywalnie trudniejsza. 

Biały szkwał na jeziorze też nic fajnego.

jazgdyni

jazgdyni

18.09.2025 08:02

Dodane przez rolnik z mazur w odpowiedzi na @ jzgPowodzenia w sądzie!Ja…

Cześć Waldku

Niedawno oglądałem reportaż z tego pamiętnego białego szkwału. Co za lekkomyślność. Ale też system alarmowy był do d...

Ciekaw jestem ile lat będę czekał na wyrok sądu.

Romuald

Romuald

18.09.2025 08:25

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Cześć WaldkuNiedawno…

Biały szkwał na Mazurach z 2007 roku widziałem z perspektywy szczura lądowego, akurat wysiadłem z pociągu, w Mrągowie bodajże. Mała czarna chmurka unosiła się bardzo wysoko. Z dworca nad wodę wybrałem się pieszo i tak w ciągu może piętnastu minut padało tak, że na asfalcie woda stała po kostki a widoczność w nawalnym deszczu nie była większa niż pięć metrów. Na drodze na Warpuny obyło się bez zwalonych drzew, za to konary zalegały w znacznych ilościach. Co do ostrzeżeń, nie słyszałem żadnych, choć jak na szczura lądowego przystało nie byłem na takowe wyczulony.

P.S

Dla Pana informacji, skoro otrzymałem zachętę do pisania. Powoli acz sukcesywnie pracuję nad swoim pierwszym blogowym artykułem/wpisem.

jazgdyni

jazgdyni

18.09.2025 15:17

Dodane przez Romuald w odpowiedzi na Biały szkwał na Mazurach z…

Gratuluję słusznej decyzji.

Co dwie głowy, to nie jedna. A my potrzebujemy milion głów.

rolnik z mazur

rolnik z mazur Waldek Bargłowski

18.09.2025 08:57

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Cześć WaldkuNiedawno…

@ jzg

Jest trochę czasu, żeby uciec. Nagle wszystko cichnie. Robi się flauta na jeziorze. Masz z dwadzieścia minut, zeby uciec w trzciny albo do brzegu, zanim nie przyjdzie wiatr sztormowy.

Miałem taka sytuacje raz na  jeziorze Roś. Straciłem przedłużacz steru i na szczęście  zdryfowalismy w trzciny. Ros to wąskie i długie jezioro.

Na Śniardwach byłoby trudno. Bodajże w 2001 zginęło chyba 11 -stu żeglarzy. Byłem na pobliskim jeziorze Bialolawki i obserwowałem z brzegu. Na szczęście nikt nie żeglował.

Romuald

Romuald

18.09.2025 09:15

Dodane przez rolnik z mazur w odpowiedzi na @ jzgJest trochę czasu, żeby…

Jako podrostek na początku lat 90-tych przeżyłem sztorm na Jeziorze Nidzkim przy Zamordejach, tam ponoć często wieje. Kobiety (Mama i Ciocia) i dzieci (ja) zapięte w kapoki zostały wysłane pod pokład robić za balast, woda przelewała się nad jachtem. Tato z Wujkiem jakoś nas z tego wyprowadzili, właśnie w kierunku przybrzeżnych trzcin. Jak wpadliśmy w taką pogodę nie pamiętam. Dla mnie wrażenia były świetne, a brak świadomości czym mogła skończyć się taka przygoda dla dziecka był raczej zbawienny.

rolnik z mazur

rolnik z mazur Waldek Bargłowski

18.09.2025 09:54

Dodane przez Romuald w odpowiedzi na Jako podrostek na początku…

@ Romuald

Akurat Zamordeje są znane z silnych wiatrów. Dla sternika to sporo dawka adrenaliny się wydziela. 

Ale to nie sztuka żeglować w słońcu i lekkim  wietrze.

Anglicy maja powiedzenie - chcesz poznać charakter przyszłej zony to zabierz ja na tydzień na jacht.

To samo tyczy się  dzieci i facetow oczywiście, zeby nie bylo , że...

Mala przestrzeń, czasem ciężkie warunki pływania...

jazgdyni

jazgdyni

18.09.2025 15:23

Dodane przez rolnik z mazur w odpowiedzi na @ jzgJest trochę czasu, żeby…

Tak, to słynna cisza przed burzą.  Co ciekawe, teraz, od kilku lat widzimy zjawiska pogodowe, których nigdy, przez dziesięciolecia nie było. Jak choćby ulewa parę lat temu w Gdańsku. Opady były tak intensywne, że opady spływając z moreny do Wrzeszcza tak zalał ulice, że jeden pan utopił się w swoim aucie.

tricolour

tricolour

18.09.2025 09:18

Zastanawia mnie jedna rzecz - kolega chce uznać część swojej pracy za pracę w warunkach szkodliwych tłumacząc pracę nie szkodliwymi warunkami, ale faktem, że była niebezpieczna. To jest pozbawione logiki.

Niebezpieczne jest pływanie wśród rekinów, bo mogą użreć nogę, ale trudno nazywać takie pływanie, że odbywa się w warunkach szkodliwych. Gdyby się pływało w jakimś syfie, a nie w czystej wodzie, to co innego...

Napisane jest wyraźnie:

"Praca w warunkach szkodliwych to zatrudnienie, podczas którego pracownik jest narażony na czynniki fizyczne (hałas, pyły, wysoka/niska temperatura), chemiczne (toksyczne substancje) lub biologiczne (wirusy, bakterie), przekraczające dopuszczalne normy i mogące negatywnie wpłynąć na jego zdrowie..."

Trzeba przed Zusem udowodnić hałas (pewnie będą chcieli wyniki pomiarów), pyły, wysoką i niską temperaturę (jako ciągły element każdego dnia pracy przez trzy dekady), obecność substancji chemicznych i wirusów. Do tego normy, certyfikaty szkodliwości producentów i labów.

Ja nie mam nic przeciw dochodzeniu własnych praw, wręcz przeciwnie - trzeba dbać o siebie. Ale z głową, warunki szkodliwe zostały literalnie wymienione wraz z ich koniecznym negatywnym wpływem na zdrowie, a nie wygodę.

rolnik z mazur

rolnik z mazur Waldek Bargłowski

18.09.2025 09:57

Dodane przez tricolour w odpowiedzi na Zastanawia mnie jedna rzecz …

@ tri

Halas - dokładnie.

Ten ciągły hałas pracujących silników - dzień i noc.

tricolour

tricolour

18.09.2025 10:33

Dodane przez rolnik z mazur w odpowiedzi na @ triHalas - dokładnie.Ten…

@rolnik

Jaki jest poziom tego hałasu? Można dopuścić do eksploatacji sprzęt przekraczający normy hałasu i narażający obsługę na szkodliwy poziom? Nie ma norm pracy, w sensie przerw w pracy, bilansujący szkodliwość? Nie ma środków ochronnych w sensie BHP, czterech poziomów ochrony przed wpływem czynników?

rolnik z mazur

rolnik z mazur Waldek Bargłowski

18.09.2025 10:40

Dodane przez tricolour w odpowiedzi na @rolnikJaki jest poziom tego…

@ tri

Piszę z własnego doświadczenia. Odwiedziłem kolegę na statku i po prostu pierwsze co mnie uderzyło to permanentny odgłos silników.

Kolega stwierdził, ze on juz się przyzwyczaił i tyle w temacie. 

Z pewnością jest to dopuszczalny hałas.

spike

spike

18.09.2025 10:59

Dodane przez rolnik z mazur w odpowiedzi na @ triPiszę z własnego…

ochroną od hałasu są nauszniki, kto ich nie nosi, bierze odpowiedzialność za swój słuch.
Pracodawca ma prawo takiego pracownika ukarać, a nawet zwolnić z pracy.

Za pracę w szkodliwych warunkach, pracodawca ma obowiązek wypłacać specjalny dodatek.

jazgdyni

jazgdyni

18.09.2025 14:47

Dodane przez rolnik z mazur w odpowiedzi na @ triPiszę z własnego…

@Waldek

Powiem ci, że to nie hałas jest najbardziej destrukcyjny dla zdrowia. Konkretnie dla słuchu. Tak, oczywiście straciłem sporo słuchu. Teraz nieświadomie się drę, pogłaśniam muzykę, a żona na mnie wrzeszczy. Poświecił mi w tej sprawie trochę czasu najlepszy laryngolog, którego od lat znam. No i odkryliśmy przyczynę, dlaczego na statkach traci się słuch. Zresztą to była prawda już od dosyć dawna znana. To nie hałas, którego poziom  w różnych miejscach statku jest prawnie określony i wiadomo kiedy trzeba stosować, jak to nazywam, różne głuchosłuchy. Tylko to nieustanne wibracje, drgania całego statku od wszystkich pracujących maszyn powodują wprost mechaniczne ścieranie się coraz bardziej tych maleńkich kosteczek w uszach.

Dodam, że co dwa lata kiedy się odnawia Świadectwo Zdrowia (po 50-tce co rok), to również przechodzi się badanie słuchu. Koncentrują się najbardziej na częstotliwościach ważnych w komunikacji. A później dochodzi do takich śmiesznych sytuacji, jak mój kolega, pewien kapitan, kupił w końcu słynną duńską wieżę hi - fiza grubą kasę. a niedługo potem był na badaniach i okazało się, że praktycznie słyszy tylko do 12 kHz. Chyba dlatego nie lubił skrzypiec :))

Tomaszek

Tomaszek

18.09.2025 23:05

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na @WaldekPowiem ci, że to nie…

Najbardziej szkodliwe to wizyty w "Bodedze" były .

spike

spike

18.09.2025 10:22

Dodane przez tricolour w odpowiedzi na Zastanawia mnie jedna rzecz …

@tri - chciałem coś podobnego napisać.
Do rozstrzygnięcia zostaje sprawa szkodliwości pracy marynarza przez zachodniego armatora, kolejna sprawa to wspomniany wyrok polskiego sądu na korzyść polskich marynarzy, jego uzasadnienie.

Zasadnicze pytanie, czy Polska ma obowiązek płacić "szkodliwe" za pracę u zachodniego pracodawcy, gdzie były płacone składki ubezpieczone, chyba zachodni ubezpieczyciel jest zobowiązany do wypłaty odpowiednich świadczeń.
@janusz nie podał uzasadnienia odmowy.

tricolour

tricolour

18.09.2025 12:07

Dodane przez spike w odpowiedzi na @tri - chciałem coś…

Przede wszystkim sprawy urzędowe toczą się na podstawie dokumentów, a nie strachu, że się wywrócił kontener - to sprawa dla psychologa, nie urzędnika.

Poza tym nie wiem dlaczego polski ubezpieczyciel ma zapłacić drugi raz za to, za co zapłacił juzy zagraniczny pracodawca.

spike

spike

18.09.2025 14:18

Dodane przez tricolour w odpowiedzi na Przede wszystkim sprawy…

Z tego co wiem, pracownik pracujący (legalnie) poza Polską, dostaje wyliczoną emeryturę z tego kraju na podstawie jego przepisów, w Polsce wg polskich.
Można zgłosić połączenie tych emerytur w jedną.

@jazgot może się ubiegać o dodatek do emerytury, tylko z części pracy w Polsce, jeżeli spełnia kryteria "szkodliwości" warunków pracy, a praca serwisanta urządzeń elektronicznych jest szkodliwa ?
Ogólnie może być zaliczana do niebezpiecznej, a od tego można się specjalnie ubezpieczyć.

tricolour

tricolour

18.09.2025 15:30

Dodane przez spike w odpowiedzi na Z tego co wiem, pracownik…

@spike

Jest dokładnie tak, jak piszesz. Zresztą pracodawcy (także zagraniczni, jak w moim przypadku) rozwiązują to w najprostszy i najlepszy sposób - tzw "szkodliwe" doliczane jest do wynagrodzenia, które przekłada się na składki ZUS. I już, po kłopocie - wzrost wynagrodzenia o te "szkodliwe" podnosi przyszłe świadczenia. A dokumenty "szkodliwego" masz na bieżąco, co miesiąc: masz na nie wpływ na bieżąco.

Znajomy ma do wynagrodzenia doliczaną częściową wartość samochodu służbowego w wyniku czego uciążliwość jazdy przenosi się i na wynagrodzenie, i na przyszłą emeryturę.

Wracając do meritum: jeśli marynarz nie ma papierów nic nie wskóra bez względu na rzewność morskich opowieści.

spike

spike

18.09.2025 10:42

"Teraz sprawa jest w sądzie. Odnalazłem kilka precedensów, gdzie sądy, m.in. Sąd Najwyższy przyznały rację poszkodowanym marynarzom."

W Polsce nie ma precedensów, każdy wyrok sądu może się różnić w tej samej sprawie.
By się odwołać do wyroków SN, sprawa musi być on b.podobna do tej sprawy, a która pewnie dotyczyła polskich warunków, bo nic nie jest podane.

Jak się pisze taki tekst, to się podaje odpowiednie przepisy prawa, szczególnie w odniesieniu do pracy u zagranicznych pracodawców w powiązaniu z polskim prawem.

PS. a co z oszczędzonymi pieniędzmi na adwokata, miało ich być dziesiątki tysięcy, GPT się nie wykazała ?

spike

spike

18.09.2025 10:54

Dodane przez spike w odpowiedzi na "Teraz sprawa jest w sądzie…

Tobie nie należy się dodatek za pracę w warunkach szkodliwych 

(nie wykazałeś), a dlaczego, zapytaj się swojego kumpla GPT, który miał ci pomóc oszczędzić kasę na prawnika, chyba że jest tak cienki jak Bolek.

Jan1797

Jan1797

18.09.2025 11:15

"Toczę walkę z ZUS-em."

Może należało pracować dla polskiego armatora. Przyznam, że istnieje pewien rodzaj pretensji, które podnoszą mi ciśnienie ponad miarę.

Mrówka

Mrówka

18.09.2025 13:57

Dodane przez Jan1797 w odpowiedzi na  "Toczę walkę z ZUS-em."Może…

Często bieżące warunki płacowe u zagranicznego pracodawcy przysłaniają długofalowe straty związane z uprawnieniami do krajowej emerytury. Cóż, powinny to być kwestie świadomego wyboru.

jazgdyni

jazgdyni

18.09.2025 15:15

Dodane przez Mrówka w odpowiedzi na Często bieżące warunki…

Cześć

To nie jest tak prawnie oczywiste. W systemie pracy na morzu kontrakt na wybrany statek, u konkretnego armatura, kontrakt, czyli umowę pracy podpisuje się u agenta - polskiego pośrednika. Więc w sensie prawnym ja sobie sam nie szukałem pracy zagranicą, tylko formalnie zatrudniałem się w Polsce. I tu jest coś, o czym ZUS milczy. Pierwsze moje kontrakty na zachodzie dostawałem w MAG - Morskiej Agencji Gdynia. Był jeszcze warszawski POLSERVICE, który również marynarzy obsługiwał, ale w większości wiele innych lądowych zawodów. I tu ciekawostka, o której ZUS wie, ale udaje, że nie wie. W latach 1987 - 1990 właśnie gdy MAG mnie skierował na obcy statek, to dodatek za warunki szkodliwe istniał i go dostawałem! A potem przestał istnieć, choć nie powstał jakiś akt prawny by nam to obciąć. Więc nie gadajcie bzdur. A może wiecie jakie przywileje i dodatki mają Polacy - nie europosłowie, tylko ich asystenci, sekretarza, itd w Unii Europejskiej w Brukseli, czy w Strasburgu.? A wszyscy dyplomaci w ambasadach i konsulatach? Jak nie wiecie to się dowiedzcie, a potem dyskutujcie.

Niestety, nadal jesteśmy bardzo prowincjonalni nie światowi.

tricolour

tricolour

18.09.2025 15:35

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na CześćTo nie jest tak prawnie…

@jzg

I gdy ci w 1990 obcięli wynagrodzenie, to się tym nie zainteresowałeś? Puściłeś płazem obniżkę? Nie żądałeś wyjaśnienia?

Jan1797

Jan1797

18.09.2025 20:00

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na CześćTo nie jest tak prawnie…

To nie jest prawnie takie oczywiste.

Opinia dotyczy czasów, w których różnica płac na korzyść tamtych światowych i tych tutaj była niemal stukrotna. Fakt, nasi pewnie nie mieli siły przebicia w umowach o pracę z agentem czy polskim pośrednikiem, bez różnicy. Pozostaje jednak do rozliczenia praca w naszych kopalniach i innych podobnych zawodach, nie tylko w wojsku, ale i niepokornych. Dlatego nie jestem przeciwny, każdy może walczyć. Z drugiej strony, miło jest nie być światowcem, gdy czyta się dzisiejsze serwisy informacyjne, a różnica płac jest co najwyżej dwukrotna. Wystarczy spojrzeć na dzisiejszy wpis Jarosława Banasia z 18.09.2025 lub informacje z Paryża. Nie miej za złe. j

jazgdyni

jazgdyni

18.09.2025 14:57

Dodane przez Jan1797 w odpowiedzi na  "Toczę walkę z ZUS-em."Może…

Pracować dla polskiego armatora??

Gdy pracowałem w PLO w 1986 roku, byliśmy morską potęgą. Mieliśmy 174 bardzo nowoczesne statki, nawet wtedy kiedy  było mało takich nowości jak ro - ro, czy con - ro my mieliśmy na liniach do Ameryki, czy Australii.

Wróciłem z USA po Okrągłym Stole. A już w 1990 PLO miało tyko, jak pamiętam 7 - 8 własnych statków. Gdy liczba floty malała, Gdynia obrastała wypasionymi posiadłościami.

I uczciwa prawda jest taka, że wtedy każdy wolał pracować za dolary a nie za złotówki. Czemu się dziwić?

rolnik z mazur

rolnik z mazur Waldek Bargłowski

18.09.2025 15:10

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Pracować dla polskiego…

@ Janusz

To prawda. Moj przyjaciel po WSM w Gdyni też.na początku swojej kariery morskiej pracował w PLO zanim nie zaczęli likwidować flotę. 

Potem od Greków, Angoli i Norwegów .

Też mu niestety ZUS nie uwzględnił tych lat pod obcą banderą.

Musi dorabiać.

Mrówka

Mrówka

18.09.2025 13:51

@jazgdyni - Rozumiem Twoją frustrację.  Miałbyś szansę na uznanie pracy w warunkach szczególnych lub szkodliwych, gdybyś był oddelegowany z macierzystego zakładu PLO do zagranicznego armatora. Jeśli tak nie było, to o dodatkowe świadczenia emerytalne powinieneś zwrócić się do zagranicznego podmiotu, właściwego dla zarejestrowania armatora. Dla ZUS-u formalnie być może miałeś ten okres jako pozostającego bez pracy, nawet bez okresu bezskładkowego, czarna dziura w systemie ubezpieczeń społecznych. Jak już ktoś wspomniał - nie przedstawiłeś uzasadnienia ZUS-u, zatem trudno jednoznacznie odnieść się do Twego przypadku.

spike

spike

18.09.2025 14:24

Dodane przez Mrówka w odpowiedzi na @jazgdyni - Rozumiem Twoją…

dziwne i "niezrozumiałe" jest, że @jazgot chwalił się darmową pomocą GPT, która mu pomoże wyrwać grubą kasę.
Jakby tak było, to GPT powinien od razu poinformować o warunkach jakie trzeba spełnić w kwestii pracy dla zagranicznych firm i jak to się ma i rozlicza w Polsce.

To co teraz komentujemy, to bullshit.

jazgdyni

jazgdyni

18.09.2025 15:33

Dodane przez Mrówka w odpowiedzi na @jazgdyni - Rozumiem Twoją…

Gdy uzyskałem prawo pracy pod obcymi bandeerami (tak, tak - takie prawo można było uzyskać po 10 latach pracy w Polsce) to automatycznie przestawałem dla PLO pracować. Więc normalne zatrudnienie przestawało istnieć. A ktoś się pytał, gdzie ja pracując za granicą byłem ubezpieczony? Oczywiście - cały czas w ZUSie.

krzysztofjaw

krzysztofjaw

18.09.2025 14:53

Witam serdecznie...

ZUS-u nie odpuszczaj, po prostu sądownie walcz do końca, nawet w zewnętrznych trybunałach sprawiedliwości i żądaj pokrycia kosztów sądowych. Niestety w Polsce co do istoty nie mamy prawa precedensowego, ale nie zaszkodzi przedstawienie sędziemu pozytywnych dla powoda rozstrzygnięć w analogicznych procesach w Polsce. Życzę powodzenia!

Pozdrawiam

jazgdyni

jazgdyni

18.09.2025 15:38

Dodane przez krzysztofjaw w odpowiedzi na Witam serdecznie...ZUS-u nie…

Cześć Krzysztofie (długo Cię nie było?)

Coś mi się widzi, że sądy pracy są coraz bardziej cięte na ZUS. Tu takie mądrale mówią, jak to oni popisując się, że u nas nie ma prawa precedensowego. Prawda - nie ma. Lecz sądy zerkają też jak inne sądy decydują. A jeszce, gdy to jest Sąd Najwyższy? Ale dzisiaj różnie to może być.

Mrówka

Mrówka

18.09.2025 15:56

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Cześć Krzysztofie (długo Cię…

To się zwie "linia orzecznictwa", jest pomocna, lecz nie wiąże Sądu w konkretnej sprawie.

Mrówka

Mrówka

18.09.2025 17:12

Czy z WP czytają NB? : specjalna-emerytura-dla-rocznikow-1949-1969

jazgdyni

jazgdyni

18.09.2025 17:41

Moi drodzy

Czy zauważyliście, że zawsze gdy otwieram jakiś "egzotyczny" temat, to hurtownie pojawiają się "moi starzy bywalcy", których uważałem za pospolitych hejterów, czyli biedaków z kompleksami, a może nawet z życiową traumą, to teraz jestem niemal pewien, że to trolle. Możliwe nawet na etacie.

Gdy ja poruszam temat niebezpieczeństw pracy na morzu, co chyba jest dla wielu czymś "egzotycznym", ale ciekawym, to "bywalcy" skręcają dyskusję na uboczny, raczej duperelowaty temat, bo każdy dorosły Polak wie dobrze jaki jest ZUS i jakie są prawa pracy każdego pracownika. To wyszkolone trolle, więc wiedzą, że zamiast poczuć solny podmuch sztormu, wszyscy będą narzekać na te nasze przeklęte urzędy. A to już takie nudne, trywialne i beznadziejne, bo można sobie narzekać, a i tak wybudują sobie kolejny pałać, a pani prezes wreszcie przekroczy poziom 100 tyś. miesięcznie pensji. To już jest takie zgrane, takie zagmatwane, a my, obywatele jesteśmy bezsilni i sfrustrowani. Cóż... mi nie o to chodziło.

Mrówka

Mrówka

19.09.2025 07:36

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Moi drodzyCzy zauważyliście,…

Twój wpis porusza dwie kwestie. Większość blogerów nt pracy wilka morskiego ma blade pojęcie, natomiast sprawy płacowe i świadczenia emerytalne są wszystkim bliskie. Nie dziw się przeto, że wypowiadają się. Jestem przekonany, że wszyscy życzą Ci powodzenia, mimo faktów, które każą im wątpić.

tricolour

tricolour

19.09.2025 09:01

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Moi drodzyCzy zauważyliście,…

Nie wiem, co inni zauważyliście, ale ja z pewnością zauważyliście, że każdy temat, który schrzanisz, ma winnych w twoich czytelnikach.

Tak dokładnie było i tym razem gdy początek o walce z niedobrym Zusem chciałeś uprawdopodobnić opowieścią o niebezpieczeństwie pracy na morzu, cytując przy tym formalne wymogi ubezpieczyciela, by uznać pracę za pracę w szkodliwych warunkach.

Jeżeli tak argumentujesz swoje racje w urzędach i sądach to przegraną masz pewną na własne życzenie. Oczywiście winni będą trolle i hejterzy, może nawet na etacie.

😛😛😛

spike

spike

19.09.2025 10:31

Dodane przez jazgdyni w odpowiedzi na Moi drodzyCzy zauważyliście,…

-"Dramatem naszych czasów jest to, że głupota zabrała się do myślenia."
Jean Cocteau.

Praca w warunkach szkodliwych jest związana z oddziaływaniem czynników negatywnie wpływających na zdrowie pracownika, np. substancje chemiczne, hałas, co może skutkować chorobami zawodowymi.

Praca w warunkach niebezpiecznych, możliwość zaistnienia sytuacji, w której pracownik jest narażony na wysokie ryzyko wypadku, który może skutkować uszczerbek na zdrowiu, a nawet śmierć.

a co robi @jazgot?
snuje nam kocopały jak "szkodliwa" jest praca marynarza, policjanta itd. nie argumentując jej przykładami szkodliwości.

Nie mając pojęcia potrzebnego do rozróżnienia rodzaju i warunków wykonywanej pracy, każdy rozsądny człowiek idzie do prawnika od Prawa Pracy zasięgnąć porady, a nie wymądrza się w internecie, do tego wyzywając krytyków od durniów, bo tylko on ma rację, bez zastanowienia się, czy może ci wyzywani mają rację, tym bardziej, że opis jego problemu nie jest spójny i pełen niedomówień w kwestii wykonywanej pracy, zatrudnienia etc. 

W internecie można spotkać wielu ludzi, którzy poszukują pomocy w podobnych sprawach, różnica polega na tym, że dokładnie opisują swój przypadek, a nawet wklejają fotki odpowiednich dokumentów (dane osobowe zakryte). 
 Wielu odpowiada jak sami postępowali w podobnych przypadkach, radzą gdzie iść, a nawet komentują specjaliści w danych sprawach co robić.

Jeszcze spotkałem się z przypadkiem, by taki bloger kogokolwiek z komentujących obrażał.

Lech Makowiecki

Lech Makowiecki

19.09.2025 14:26

JazGdyni. Januszu!

Przeżyłem biały szkwał na obozie żeglarskim w Funce, na jeziorach charzykowskich, w połowie lat 70.. Ze zgrozą patrzyłem, jak znienacka wzdłuż jeziora poszły białe grzywacze fal. Na wodzie pływało wtedy ok. piętnastu "Omeg", na których szkolili się przyszli żeglarze i sternicy jachtowi. Wszystkie żaglówki kładły się na wodzie jak po sznurku. Pobiegłem do bosmana, wsiedliśmy do motorówki i jeździliśmy od łódki do łódki, sprawdzając, czy wszyscy żyją i czy pod top masztu podwiązany jest kapok (zapobiegało to zrobieniu "grzyba", czyli wywrotki do góry dnem). Na szczęście nikomu nic się nie stało, a stawianie masztu po wywrotce realizowane było w warunkach "bojowych"...

jazgdyni
Nazwa bloga:
Żadnej bieżączki i propagandy
Zawód:
inżynier elektronik, oficer ETO (statki offshore), obecnie zasłużenie odpoczywa
Miasto:
Gdynia

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 1, 158
Liczba wyświetleń: 8,966,264
Liczba komentarzy: 32,618

Ostatnie wpisy blogera

  • Jeszcze nie pękłem Na razie mam dosyć
  • Czyżby wreszcie? Budowa IV RP start!
  • Boski nekar – eliksir życia

Moje ostatnie komentarze

  • Swój typowy łykend rozpoczynasz? Uważaj na słońce. Mocniej działa niż łyk.
  • Też uważam, że nasze świadome mózgi są tylko terminalami. A jedynym głównym serwerem jest cały kwantowy Kosmos.PS. Dopiero zaczęliśmy ledwie czaić czym jest świat kwantów.
  • @madaTo szczytne, że bronisz reputację PiSu. Ja też ich nie atakuję. Ale niestety już powstał standard, że zarówno te partie i ci politycy, to już zardzewiały eksponat. Wszyscy - PO, PSL, PiS,…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • PROWOKATOR
  • Czego my nie wiemy, choć powinniśmy wiedzieć.
  • Mafia powstała w Trójmieście. Tak, jak obecny rząd.

Ostatnio komentowane

  • spike, Z tym AInsteinem ci się udało, na blogach łatwiej pleść kwantowo, bujając w obłokach, a czy się splatają, to nawet ci co tak twierdzą, głowy za to nie nadstawią. Nie wiem skąd wiesz, że lubię takie…
  • NASZ_HENRY, @spike... Umarł Einstein, niech żyje AInstein 😉 AI jest lepsza od Einsteina bo ma więcej cytatów do swoich plagiatów ;-) Pleść na blogach łatwiej niż splatać kwanty Kwanty splata się budując…
  • spike, Einstein powiedział coś takiego - "Jeżeli nie potrafisz czegoś prosto wyjaśnić - to znaczy, że niewystarczająco to rozumiesz.", dlatego większość, a może wszystkie teorie kwantowe są mało znane i…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności