Nawet większość tych dziwnych ludzi wyznających wiarę ateizmu (wiara, że Boga nie ma) także wierzy wraz ludźmi rozsądnymi, że duchy istnieją. I już nawet małe dzieci
wiedzą, że duch charakteryzuje się tym, że go ani nie widać, ani nie słychać. Proszę nie mylić ze zjawami, bo jak nazwa wskazuje, potrafią się zjawić, a nawet narozrabiać, jak się wściekną.
I oto proszę państwa, ci, których trzeba słuchać, bo oni wydają rozkazy i wszyscy mogą powiedzieć tylko Zum Befehl, i nigdy jakieś ale, postanowili sami stworzyć konkretnego ducha. Jest już sztuczna inteligencja, to co, nie może być taki zrobiony duch?
Tym duchem w Polsce, choć może nawet zmajstrowany za granicą, jest pan dr Artur Bartoszewicz – kandydat na stanowisko prezydenta Rzeczpospolitej. Pan Artur został, że tak powiem, uduchowiony, jak już będąc nieostrożnym, sprytnym trikiem zebrał około 300 tysięcy głosów poparcia, choć wystarczyłoby zebranie tylko 100 tysięcy. Wtedy to właśnie całonocna narada władców i doradców stwierdziła, że ten kandydat musi zniknąć. Właśnie tak jak duch stać się niewidzialnym i niesłyszalnym.
Żarty żartami; lecz to widać, że mamy do czynienia za zorganizowaną i realizowaną w szerokim zakresie usuwania z przestrzeni publicznej jednego kandydata w wyborach, który jako jeden z siedmiu kandydatów już spełnił warunki potrzebne do stanięcia w szranki ubiegania się o najwyższe stanowisko w kraju. Dr Bartoszewicz nie jest niszczony tradycyjnie, czyli opluwaniem i obrzucaniem błotem z którejś z tych stajni hejterskich, tylko poprzez wymazanie go z obszaru informacji i komunikacji z obywatelami. Jest to działanie szeroko zsynchronizowane, głównie poprzez zamilczanie o Bartoszewiczu niemalże we wszystkich mediach (ma tylko swój kwadrans raz na tydzień w TV Republika). Przykładowo: – kandydat "uduchowiony" usiłował zorganizować konferencję prasową. Rezultat: - nie pojawił się żaden dziennikarz z jakichkolwiek tytułów. Przyszło tylko dwóch fotoreporterów, najprawdopodobniej, by zrobić zdjęcia, a potem w odpowiednim momencie wyśmiewać się, jak wyglądają konferencje kandydata.
Natomiast czymś wprost niebywałym jest, że do dzisiaj, wszystkie ośrodki badania opinii publicznej, pokazujące te różne statystyki i prognozy, od państwowych GUS, czy CBOS, po te czysto biznesowe, gdzie za kasę zamawia się badania, w odniesieniu do doktora AB, milczą jak grób. A na przykład badają i oceniają komunistyczną kandydatkę, która nie zdobyła jeszcze potrzebnych głosów poparcia i prezentują ją w towarzystwie (w kolejności od wysokości poparcia) panów Trzaskowskiego, Nawrockiego, Mentzena, Hołowni – i jeszcze paru, których mi się nie chce pamiętać (O! Jest jeszcze Braun).
Media publiczne – wszystkie – papierowe i elektroniczne są po to i jest to ich obowiązek, by informować i przedstawiać uczciwie i prawdziwie fakty i zdarzenia. Istnieje nawet coś takiego jak prawo prasowe, te aktualne mające dzisiaj 40 lat (1984), które precyzyjnie określa jakie zadania mają dziennikarze, wydawcy informacji, edytorzy informacji. Gdy ich nie przestrzegają, i jak dzisiaj jest ewidentne i widać to gołym okiem, manipulują informacją, kłamią, piszą na zamówienie tego, który dobrze zapłaci; to przestają być dziennikarzami i stają się funkcjonariuszami propagandy i robienia ludziom wody z mózgu. W normalnych państwach powinno się im natychmiast odebrać legitymację i wysłać do robienia porządku w chlewie.
To już chyba więcej niż 10 lat, gdy kupiłem ostatnią gazetę, czy magazyn. Od 4 lat nie oglądam żadnej stacji telewizyjnej, za wyjątkiem wydarzeń sportowych. To już dla mnie jest nie tylko nudne, ale przede wszystkim głupie. Jakby to tworzono dla kompletnych idiotów, spolegliwych owieczek i baranów, którym bez przerwy trzeba mącić w głowach, tak długo, aż kompletnie zdurnieją.
Symbolem, który precyzyjnie demonstrował, czym mają być media według komunizmu i pozostałych -izmów, był niejaki Anatolij Kaszpirowski, radziecki "psychoterapeuta", rzekomo leczący ludzi przez ekran. [!]. Młodzi pewnie nie mają pojęcia, jak można zdurnieć i jakie tłumy waliły by dać się omotać ruskiemu hochsztaplerowi. A te spotkanie było zaledwie 10 lat temu... (może właśnie dlatego Warszafka jest taka czaskowska?)
No dobrze... Wymazano z przestrzeni publicznej autentycznego i pełnoprawnego kandydata na prezydenta RP, pana dr Artura Bartoszewicza, Ale... Tak było do wczoraj. Piszę na raty, więc nagle coś się ruszyło. Choć chwilę byłem podejrzliwy, bo to przecież 1 kwietnia – Prima Aprilis. Ale nie: PAP – Polska Agencja Prasowa, która też została przejęta siłowo i teraz należy do tuskowych, zrobiła długi (i niegłupi) wywiad z dr AB. [!!]Co się dzieje? Przecież ambasadora USA jeszcze w Polsce nie ma. Tak więc nie wiem, kto wydał rozkaz, by jednak tego Bartoszewicza wyciągnąć (przepraszam Panie Arturze) z kapelusza. I oto – Voila! -tratadam! - oto jest.
Ja nie będę tutaj prowadził habilitacyjnego rozbioru i analizy, co dr AB zamierza robić, gdy zostanie prezydentem. To jest olbrzymie i makabryczne. Oczywiście: - makabryczne dla tych wszystkich, którym dupy przyrosły do stołków przy stole z tymi legendarnymi ośmiorniczkami.
I ciotka pewnie straci swoją "ciężką pracę" w zarządzie spółki skarbu państwa, a Jasio pewnie ponownie zmieni płeć. Na szczęście nie zdążył sobie jeszcze wszystkiego obciąć.
Bartoszewicz nadciąga, a to znaczy, że już nie będzie kolejnego, pokracznego klocka muzealnego w samym centrum stolicy, za, bagatela, 700 milionów.
I już wiem, dlaczego Artura Bartoszewicza chcieli głęboko zakopać. Bo dopiero dwa miesiące mijają, gdzie jeszcze potworniejszy wariat, Trump z USA, zaczął przemeblowywać świat. Mając jeszcze ze sobą straszniejszą postać, na nieszczęście makabrycznie bogatą i wprost genialną, Elona Muska. No i jeszcze ten Javier Milei w Argentynie... Ludzie! To się coraz bardziej rozlewa po świecie. Więc jeszcze u nas prezydent dr Artur Bartoszewicz???
Koniec świata... A wszystko przez ten common sense. Powrót do zdrowego rozsądku. Komu to potrzebne.
PS. A jeśli chcesz wiedzieć, co na prawdę dzieje się na świecie i w Polsce, to proszę posłuchać jednej z najtęższej głów, prof. Witolda Modzelewskiego (nota bene, mentora Artura Bartoszewicza). Posłuchajcie dlaczego u nas ludzie przestają kupować to co zwykle. Albo dlaczego Grenlandia już wkrótce będzie pod amerykańską kuratelą, a Unia Europejska, mimo ostatnich podrygów i tańcu na rurze Ursuli van der Leyen, zacznie powoli zdychać [!!!]
[ ] youtu.be
[!] youtu.be
[!!] youtu.be
[!!!] youtu.be
Pan A.B miał wywiad 2 godziny i 35 minut w Kanale Zero...ja wytrzymałem 15 minut.
Drugie primo.
W.Modzelewski...kiedyś nazywał sie [za Gomułki] Modzel...imienia nie pamięam...to ten z grupy RWE jego nos świadczy o pochodzeniu....twój Bartoszewski to też "eskimos".
Trzecie primo.
Mało ci Dudy z namaszczenia krakowskiego sanhedrynu?
Na wieść,że Bartoszewski jest "niezależnym kandydatem" rozległ sie śmiech...od ul. Szerokiej,przez Miodową,do Krakowskiej. :-))
Ty rozumisz ten śmich?
Mówisz, że wytrzymałeś 15 min? No tak... Gdybyś studiował, to nawet dłuższe wykłady byś wytrzymywał. To tylko kwestia wykształcenia, więc się nie martw.
No i ci Szydzi. Wstydzicie się pochodzenia?
Przecież my znamy twoją miłość. Więc za bardzo nie liczę na twoje poparcie. Szukaj dalej argumentów, by pozostać przy PiS.
Ja położyłem lagę na tzw.Narodzie Polskim. Czegoś takiego nie ma. Więc mogą sobie wybrać człowieka bez właściwości.
Nie no zrównać ducha czy zjawę z uduchowieniem i to w dobie "dzipiti" czy "dżepeta", jakoś nie przystoi.
Swoją drogą ducha czy inną zjawę nie widać ani nie słychać, mogą tylko wybrane osoby, obraz ducha pojawia się w "głowie", nawet jak się zamknie oczy, coś na podobieństwo telepatii.
Sprawa ważniejsza, tyle tekstu, a praktycznie nic nie wiadomo o kandydacie na prezydenta dr Bartoszewiczu, w różnych miejscach o nim czytałem, ale nic konkretnego, a ta informacja powinna być najważniejsza, a nie jakieś tam jojczenie o mediach jakie są wredne z Republiką włącznie, a jeszcze ten agresywny styl, pretensje etc. że nikt się nie interesuje tym wyjątkowym kandydatem.
Zalatuje tu znana zasada "kto nie z Mieciem, tego zmieciem".
Czy to nie popiski?
youtu.be
Pozwól, że dołączę do naszych.
Powiedz mi szanowny, po cóż kombinować skoro można mieć kandydata logicznie naszego. Krytykę naszego w każdym mainstreamowym przekazieziaku, czy przy jarzyniaku usłyszysz. Jest wtedy dużo lżej, boś pewny w 100% trafności wyboru. Wczoraj na Franciszkańskiej powinieneś być, a reakcji? Możesz pozazdrościć.
"Jak informuje polsatnews.pl, Antoni Macierewicz jeszcze trochę poczeka, zanim znów legalnie zasiądzie za kierownicą. Polityk ostatnio przystąpił do egzaminu teoretycznego w placówce WORD w Piotrkowie Trybunalskim. Wraz z innymi osobami starającymi się o uprawnienia do jazdy samochodem zdawał część teoretyczną. Macierewicz jednak nie zdołał zdać egzaminu i tym samym nie został dopuszczony do części praktycznej. Był to już drugi termin wyznaczony byłemu szefowi MON. Za pierwszym razem oblał test, ponieważ w ogóle do niego nie przystąpił".
😁
przypuszczenie graniczące z pewnością, że ty byś też miał kłopoty ze zdaniem egzaminu za pierwszym razem, więc naśmiewanie się z Macierewicza nie przystoi człowiekowi poważnemu, tylko chłystkowi, który tylko czyha na czyjeś potknięcie, by potem urządzać sobie publicznie szydercze orgie z człowieka.
Z tego co wiem, większość nie zdaje egzaminu za pierwszym razem, lepiej wypada tu "płeć piękna", która jednak ma problemy z częścią praktyczną co też da się poznać na drogach :)))
By nie było głupich niedomówień, ja zdałem egzaminy za pierwszym razem, mam prawko kat. AB.
Jest dla mnie zupełnie oczywiste, że bym takiego egzaminu nie zdał za pierwszym razem, a może nawet bym psim swędem zdał.
Nie to mnie bawi lecz to, że taka wyszczekana gęba, która zjadła wszystkie rozumy, okazuje się, że nie dorasta do rozwiązania problemów szesnastolatków. To mnie właśnie cieszy - przestrzeń między kreacją, a realem.
nie wiem co ma wspólnego Macierewicz z problemami szesnastolatków, wyjaśnij.
Nie słyszałem by Macierewicz uważał siebie za "wyszczekanego" czy za mądrale, gość dużo wie, a jeszcze więcej przeszedł, nie wiem czy ty byś dał radę. Poczytaj sobie o nim, jego rodzinie itd. może coś zrozumiesz, a do tego to człowiek już starszy.
Staraj się, by twój syn jak będzie wiekowy z ciebie nie drwił, tym bardziej, że Polska dużo mu zawdzięcza.
PS. W porównaniu z twoim Tyfusem (polska ziemia mu lekką nie będzie), Macierewicz to mądry i święty człowiek.
Jeszcze szczegół, podczas wyborów, z tego co wiem, Macierewicz dostaje b.dużo głosów.
"Wyjaśnij" jest w trybie rozkazującym, ale nie będę detalistą - otóż szesnastolatkowie zdają egzaminy na prawo jazdy, a nasz szef podkomisji - nawet pierwszy raz spylił, a drugi oblał.
Mnie to bawi, cóż, mamy różne poczucia humoru, choć jestem pewien, że byś lał po nogach ze śmiechu gdyby Tusk stracił prawo jazdy, a potem nie mógł zdać.
"Hans nie rozśmieszaj mnie"
16 latek nie wie kiedy była Bitwa pod Grunwaldem, a egzaminy na prawko zdaje "na śpiąco" :)))))
nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz, bo jak zwykle zmyślasz, (może po sobie?), że M zwiał, jeżeli wiesz jakie znaczenie ma to słowo, nie stawienie się na egzaminie nie jest tożsame z ucieczką, bo może miał coś innego do roboty, jest posłem.
Ech wy POlszewicy, jak wam łatwo szkalować ludzi uczciwych, jak to mówią, każdy sądzi po sobie.
Weź ty spoważniej, masz żonę, syna, a zachowujesz się jakbyś miał tyle samo lat co on, w takim "duchu" będziesz go wychowywał ??
:))))))
Dokładnie tak jest - młody nie wie kiedy była bitwa pod Grunwaldem, ale zdaje egzamin na prawo jazdy, bo wiedza bitewna nie jest potrzebna do kierowania pojazdem. Mniejsza z tym.
Mam pytanie - dlaczego wiekszosc wypowiedzi do mnie kończysz jakimś osobistą oceną mnie? Nie oceniasz mojego zachowania, mojego pisania tylko osobę. Nie widzisz, że przez to nie tylko stajesz się prymitywny, ale i zwyczajnie niedojrzały?
Dlaczego się poniżasz? Przecież ja mam o sobie inne zdanie i gdybyś nawet się powiesił podczas takiej "argumentacji ' to ja zdania o sobie nie zmienię, a trup niech wisi i śmierdzi.
No to - dlaczego?
Można się tylko dziwić, że ktoś dopuścił do takiej sytuacji. Podejrzewam, że ośrodki egzaminacyjna miały też w tym swój interes, skoro za każdy egzamin kursant musi słono płacić.
Mój śp. Ojciec pojechał w latch 80-tych do USA. Tam kuzyn namówił go do zdawania na prawo jazdy. Ojciec bał się, że nie da sobie rady z językiem (angielski na poziomie polskiego liceum). Ale pojechali, chyba nawet bez "zapisywania się", Okazało się, że mógł skorzystać ze słownika, kiedy nie rozumiał jakiegoś słowa z tekstu! Zdawali też Amerykanie, biali i kolorowi. Okazało się, że śp. Ojciec zaliczył test najlepiej z nich. Jako stary kierowca nie miał żadnego problemu z jazdą, więc zdał za pierwszym razem i miał amerykańskie prawo jazdy - wydali mu je od razu na miejscu!
Tam kierowcy traktowani są poważnie i uczciwie. U nas - jakby ktoś traktował nas jak podludzi, których trzeba upodlić kretyńskimi pytaniami, na które mało kto wybierze jednoznaczną - właściwą odpowiedź. Nie wiem jak jest teraz, słyszałam tylko, że to coraz droższa impreza...
Więc może rację mają ci wszyscy, którzy uzyskują uprawnienia do kierowania za granicą i za granicą rejestrują swoje samochody, skoro u nas grozi za to bankructwo? Może trzeba podpowiedzieć Macierewiczowi, żeby zdawał na Słowacji, w Czechach, czy innej Słowenii, Austrii, czy Mołdawii, i olał tutejszych oszustów?
Lubię Ziemkiewicza. Czytam go i słucham. A jak coś mu się popieprzy to nawet go rugam. Ma jednak ten mały brzydki zwyczaj, że lubi pewne idee, czy opinie podkradać i przedstawiać jako swoje. Tak też jest ze stwierdzeniem, że to, co się dzieje, to raczej feudalizm, a nie demokracja, stwierdziłem w felietonie już chyba rok temu. Nie mam tego za złe, bo ja również przyswajam mądre słowa innych. Na przykład ocena AI oczyma Penrose'a, a ocena umysłu człowieka, opisami, już historycznego Carla Junga (zacząłem studiować wszystko co stworzył, jak sie dowiedziałem, że to Szwajcar a nie Niemiec).
Tu wyraziłem moje poparcie dla dr Bartoszewicza. Jeżeli pan już się z nim spotkał, coś już poznał o nim, byłbym wdzięczny, gdyby właśnie pan, powiedział mi, co o nim sądzi.
Z chęcią. Służę uprzejmie, ale mam jedno pytanie: mówić do ciebie jak do bezczelnego wypierdka, czy też - w nowszej wersji z przedwczoraj - wstrętnego bezczelnego babsztyla?
Przeczytałem, nie podpiszę.
W zalinkowanym tekście nie ma najważniejszego - tekstu ustawy, której dotyczyć ma mój protest. Mam sobie sam znaleźć? A jeśli znajdę nie to, przeciw czemu protestuję?
To jest niechlujstwo pierwszej klasy. Skąd mam mieć pewność, że interpretacja niezacytowanej ustawy jest rzetelna?
Dziekuję, że przeczytałeś i wyraziłeś swoje zdanie. Jeśli pozwolisz, przekażę Twoją opinię, co by posłużyła konstruktywnie i korygująco.
Więc protestuję w ciemno? To nie tak powinno wyglądać, tym bardziej że kopiuj - wklej nie wymaga ciężkiej pracy.
Bardzo proszę przekazać - przeczytam jeszcze raz.
google.com
Jeśli link spika, to ten właściwy tekst, to proszę powiedzieć, przeciwko czemu protestujemy?
Czyli jednak skusiłeś się i podpisałeś, skoro wypowiadasz się już jako zrzeszony w gronie protestujących? :)
PS Pozwolisz, ze odpowiem jutro?
Nie, jeszcze nie podpisałem. Na razie moje wewnętrzne jury uznało protest awansem.
Tak, jutro będzie ok tylko poproszę w odniesieniu do zapisów ustawy.
Przybywam... zgodnie z umową, dzierżąc naręcze linków :)
Polecam Twojej uwadze szczególnie opinię biura ekspertyz, którą znaleźć można w linku drugim oraz ostatni link, gdzie zawarty jest artykuł, na który ekspert się powołuje.
gov.pl
sejm.gov.pl
sejm.gov.pl
repozytorium.uni.wroc.pl
Mam nadzieję, że znajdziesz te informacje w jakiejś mierze satysfakcjonujące.
Celowo adres repozytorium podajesz w niemieckiej wersji językowej?
Co do istoty rzeczy, zacyytuję fragment z końca: "W tym kontekście można wysnuć kilka wniosków. Po pierwsze, widać pew-
ną ewolucję, polegającą na zwiększaniu płaszczyzn dyskryminacji. Do początko-
wych przesłanek mowy nienawiści, takich jak rasa, narodowość, przynależność
etniczna i wyznanie lub bezwyznaniowość, dochodzą dziś kolejne w postaci płci,
orientacji seksualnej, tożsamości płciowej, niepełnosprawności, wieku, stanu
zdrowia, a nawet przekonań politycznych. Pojawiają się także definicje zawiera-
jące katalogi otwarte, w których nie wskazuje się, jakie grupy mogą być przed-
miotem ataku. Taka tendencja musi budzić zaniepokojenie z punktu widzenia
wolności słowa i jej granic. Bezsprzecznie godność człowieka jest wartością, któ-
rą prawo powinno chronić, nie może to jednak następować kosztem istoty innych fundamentalnych praw i wolności demokratycznych, jak np. prawo do swobody
wypowiedzi. Tendencje w dyskursie społeczno-politycznych mogą temu zagro-
zić. Trzeba bowiem pamiętać, że demokracja nie daje nam prawa do bycia nie-
obrażanym. Z drugiej strony nie można zapominać o tzw. piramidzie nienawiści
Gordona Allporta, czyli pięciostopniowej skali uprzedzeń, będącej modelem za-
chowań ksenofobicznych, w której pierwszym stopniem jest rozpowszechnianie
negatywnych wypowiedzi zawierających stereotypy i uprzedzenia, a ostatnim —
ludobójstwo"
Dla mnie godność i swoboda wypowiedzi nie leżą na tej samej płaszczyźnie więc ich zestawienie obok siebie uznaję za formę manipulacji. Zatem - nie podpiszę tej petycji.
Dziękuję ci za włożoną pracę.
Nie, nie celowo. Po prostu, na kilku urządzeniach pracowałam, przygotowując odpowiedź i linki nie zawsze wszędzie mi się otwierały. Dziękuję za Twoją odpowiedź i uwagi.
pl.wikipedia.org
Czy Pan ma naprawdę zaufanie do kandydata, o którym wiadomo, że urodził się w Suwałkach poczym następuje informacja, że po urodzeniu się ukończył studia etc.
A pomiędzy : pustka
Kim byli jego dziadkowie, rodzice?
Gdzie uczęszczał do liceum?
Kim jest jego żona, ile ma dzieci?
Mam ten przywilej, że wiem o nim dużo więcej. Dzisiaj powiem, że obraz jest pozytywny. Gdy zaczną się publiczne wywiady i konferencje, to pewnie jeszcze będą sie pytać o babcię i dziadka i o kupę innych niemądrych rzeczy/
tak, tak, nikogo nie powinno obchodzić, czy jego dziadek służył w Wehrmachcie, czy Armii Czerwonej, albo w szeregach Bandery etc. to kandydata prywatna sprawa, nikomu nic do tego, ciekawe czy "dzipiti" też tak sądzi?
Widać w USA to palanciarstwo jest, że takie rzeczy są wywlekane do któregoś pokolenia, a jeszcze dochodzą sprawy rodzinne, czy żonaty, wierzący etc. dzicz, nie inaczej.
Widzisz - tak działamy. Posłuchaj jak dr AB sam ci wytłumaczy, że nie ma dziadka z SS i babci z Jerozolimy. Pytasz, to posłuchaj. To na samym początku, specjalnie dla ciebie.
youtu.be
Byłoby mi przykrą gdyby skończył jak odrażające typy jak np. Kowal czy Migalski.
Życzyłbym sobie by wygrał Pan Karol Nawrocki z którym wiąże nadzieję na odnowę prawicy i przeniesienie w stan spoczynku PIS-owską geriatrię.
"gadać każdy może, jeden lepiej drugi gorzej"
wskaż to złamane prawo, jeżeli potrafisz, a wiem że nie potrafisz.
Ciekawe określenie - folklor. Ja bardzo lubię folklor. Nasz i wielu krajów. nawet chciałem się nauczyć jodlować, bo ci z Tyrolu są fajni. Jednakże tu z przykrością widzę, że szanowny kolega raczej użył znaczenie w sensie pejoratywnym - folklor czyli coś, minionego, ludowego, z czego można się cieszyć, albo podziwiać z okien autobusu w czasie wycieczki po świecie.
Mamy bardzo duży problem z przełamaniem swoich wieloletnich wzorców światopoglądu, gdy pojawia się sytuacja przełomowa i coś co może, a właściwie musi, zmienić schemat, czy architekturę otoczenia w którym żyjemy. Zmienić system rządzenia i organizacji państwa, bo raczej nieznany gość kopie wszystkich w d. , żeby się wreszcie ruszyli i nie godzil się na państwo patologiczne, partyjniackie, gdzie obywatele są motłochem potrzebnym raz na cztery, czy pięć lat. A potem niech spieprzają i siedzą cicho.
Lubię i cenię Karola Nawrockiego. Jednak my dzisiaj potrzebujemy rewolucji, a nie kontynuacji. Nie wydaje mi się, że kandydat Nawrocki jest gotowy by rozpocząć sanację RP.
Jestem już stary z świadomością, że pokonuję ostatnie wzniesienie i wiem, że byłem/jestem naiwny i emocjonalny w swoich wyborach. Dałem się nabrać Bolkowi, Dudzie nawet Morawieckiemu, któremu przyglądałem się z życzliwością. Patrząc wstecz wiem, że nie powinienem nikomu udzielać rad w tych kwestiach bo sam się zbyt często myliłem.
Łatwowierność i swoista naiwność to nasza cecha narodowa co jest wykorzystywane przez różnych łajdaków bez najmniejszych skrupułów.
Nie lubię intelektualnych zombie i szkoda mi na to czasu i dla tego wchodzę na NB bo trafiają się notki (np.Twoje), komentarze osób, które wydają się być samodzielne w swoich opiniach. Nie znoszę tego, że gdy patrzymy na to samo to ktoś mi tłumaczy co widzimy a stało się to nagminne.
Trudno sie nie pomylić majac wybór jak w ruskiej stołówce. Trudno też taki wybór traktować w kategoriach pomyłki.
Czy to nie brzmi az za dobrze? Oczywiscie brak szerszej przynaleznosci do panujacego systemu politycznego podzialu sprzyja mozliwosciom smmialego formulowania haseł nie tylko wyborczych, ale czy to nie jest tak , ze kandydat nie mowi tego co potencjalny wyborca chcialby usłyszeć. Jest to pułapka, w którą wpadają wyborcy. Chociaż należy przyznać, że zastawiana przez każdego kandydata. Zalezy ktore hasło dla kogo jest chwytliwe. A jak dla mnie porównanie oferty gruntownej przebudowy państwa w niemal każdym jego aspekcie, z oferta: my damy trzynastkę, albo nawet czternastkę i : a my damy 1500 plus i na każde dziecko i do tego małżeństwa dla gejów no i aborcję na życzenie jeszcze( bo do tego sprowadzą się w zasadzie cala wyborcza batalia w wykonaniu glownych jej aktorow) chwytliwa i atrakcyjna jest.
No ale jesli byla mowa o rozsądku, to tak trzeba spojrzec rowniez na Bartoszewicza. Jakie wobec braku politycznego zaplecza są szanse realizacji tego co się w kampanii przedstawia? Co stanowi jego matecznik? I kim ewentualnie otoczy się w kancelarii i co tak naprawdę siedzi mu pod skorą. Czy rzeczywiście jest tak niezależny jak twierdzi? W sprawie kowidu jego niezależność okazała się taka sama jak niezależność Nawrockiego przy decyzji czy jako prezes ipn ma się pojawić na uroczystości odsłonięcia pomnika ofiar Wołynia. .
Dodatkowo na każde wspomnienie jego mentora zapala mi sie od razu czerwona lampka. Chociaż jak słusznie mówisz glowa to tęga, to mam wątpliwości na czyich ona jest usługach. Przez dwadzieścia lat przechodziliśmy katorgi związane z przepisami watoskimi stworzonymi przez tego goscia, aż profesor rozkręcił dobry biznes tłumaczenia tego co miał na myśli. I nikomu przez lata niw przychodziło do głowy ujednolicenie interpretacji przepisów.
Za samym Bartoszewiczem jest wiele plusow, ale watpliwosci będą chyba wymagaly kolejnych paru lat wyjasnien . Wiec moze nie tym razem.
I bardzo dobrze, że są wątpliwości. Tylko... nie można czekać. Jak się zamknie pewne Okienko - o którym napiszę jutro - to już po sprawie.
A czy wiecie, że doktor JB był doradcą Wałęsy? Opowiada, że od niego też coś się nauczył: - jak być hardym.. Natomiast jego głównym "opiekunem" był śp. profesor Religa, I to wtedy, gdy nasz doktor zamierzał kandydować na prezydenta. Ma gość doświadczenie.
To nie hard, a mściwość, bo dla Polaków nic nie zrobił, tylko dla siebie i agentury, dlatego z Tyfusem tak się dogadują, a z Olkiem obściskują.