
Parę dni temu Donald Tusk pojawił się ze swoją ekipą przed wejściem do znienawidzonej przez opozycję TVP, by, jak zapowiedziano, zrealizować konferencję prasową.
Tusk, który ma przekonanie, że wszystko mu wolno, dokonywał wyraźnej prowokacji. Ten ewidentny tchórz i histeryk, wiedząc, że nic mu tu nie grozi, chciał pokazać: - patrzcie jaki ja jestem odważny. Do jaskini lwa wejdę i nawet dam mu w pysk.
Na swoje nieszczęście do konferencji dołączył dziennikarz Michał Rachoń, m.in. także pracownik TVP. Miał do tego pełne prawo. Rachoń to kawał chłopa. Taki wysportowany i twardy dwumetrowiec. Do jego "poskromienia' potrzeba chyba z dziesięciu takich konusów, jak wrzaskliwy i szczekający pinczerek Kołodziejczak.
Tusk się wyraźnie zdenerwował, stracił rezon i jak to zazwyczaj u niego, zaczął być wulgarny i rzucać obelgami w Rachonia, na którego reaguje alergiczną wysypką, szczękościskiem, a nawet, jak mi po cichu szepnął jeden z obserwatorów, również czasami nietrzymaniem moczu (jak pan Sikorski, co nawet zostało uchwycone kamerami).
Na pomoc swojemu liderowi wyszedł pan poseł Andrzej Rozenek – dla mnie wybitnie nieciekawa postać. Patrząc na niego widzę klasycznego "wora w zakonie". Kto nie wie o czym mówię to takie określenia z Wikipedii: "...używane w dawnym ZSRR, obecnej Rosji i republikach postradzieckich określenie profesjonalnego przestępcy, ... Niegdyś worem mógł być tylko Rosjanin, obecnie są to także przedstawiciele innych narodów, należący do różnych gangów rosyjskiej mafii."
To jest moja osobista wizja, a nie informacja, więc niech Rozenek nie kombinuje, że do sądu powoła blogera. A lubi to robić, bo sam jest bezkarny, a innych kocha krzywdzić.
Jeśli państwo nie kojarzycie tego gościa, to przypomnę, że był to "przyboczny" Goebellsa stanu wojenne go Jerzego Urbana. A formalnie zastępcą rynsztokowego brukowca bolszewików "NIE".
To także człowiek pełen uczuć – zakochany w Rosji i Putinie.
Udawał się nawet do tego cara sładać hołd [ W 2010 był obok Adama Michnika i Leszka Millera członkiem polskiej delegacji uczestniczącej w spotkaniu Klubu Wałdajskiego – Wikipedia]
Przed chwilą skończyłem oglądać relację z procesu w trybie wyborczym, gdzie poseł Rozenek wytoczył sprawę sądową redaktorowi Tomaszowi Sakiewiczowi.
Opozycja, którą ja traktuję jako antypolską neo-bolszewię, w kraju czuje się bezkarna, bo wie, że zdeprawowani cwaniacy w togach, zerwali ze sprawiedliwością, walczą z demokratyczną władzą w swoim dążeniu do osiągnięcia europejskiej sędziokracji. Czyli sędziowie są wyrocznią, która ostatecznie decyduje o wszystkim. Na przykład to oni decydują kiedy odłączyć człowieka od maszyny, by wreszcie skonał, zgodnie z paragrafem o eutanazji.
Rozprawa dotyczy tego, że redaktor Sakiewicz opublikował swoje wytłumaczenie i przybliżanie czytelnikom znaczenia słów, które w gangsterskim kodzie mają złowieszcze znaczenie.
Rozenek, poseł i dziennikarz, dla mnie paskudny i śliski (i niestety bezkarny) bolszewik, wysyczał prosto w twarz Rachoniowi: - Wiemy gdzie mieszkasz... Znamy twój adres.
Prosty, uczciwy człowiek pomyśli: - Eee tam. Co to takiego. Listonosz też zna mój adres... I mnóstwo ludzi.
Otóż nie. Wypowiedzenie prosto w twarz takich słów, to w przestępczym slangu bardzo poważna groźba. Oznacza to, ze możemy ciebie dopaść w każdej chwili – na przykład nasłać w nocy paru zbirów, którzy wejdą do ciebie i mogą tobie, twojej żonie, a nawet dzieciom, zrobić co zechcą.
Ukarzą, bo pana Tuska, bossa, się nie obraża.
To również oznacza, że Michał Rachoń i jego bliscy byli inwigilowani, może śledzeni i zbierano o nich poufne informacje. A to mi pachnie jak nic innego, bolszewicką bezpieką. Jeżeli ktoś ma wątpliwości, to niech wie, że przestępcy, gangi i mafie to także komunistyczna bezpieka. Gdyby nie symbioza esbeków, a nawet starych ubeków, a potem uopiaków i wsioków z całym gnojem świata przestępczego, to nie mielibyśmy tych nieustannych kłopotów z krajem. Całej korupcji, nepotyzmu, złodziejstwa majątku narodowego. I osobników pokroju posła Rozenka, bezczelnego chama dla mnie, w sferze publicznej.
Redaktor Tomasz Sakiewicz przegrał. A jakże by mogło być inaczej w jakimkolwiek warszawskim sądzie?
Rozenki na naszej polskiej, kiedyś pięknej, pełnej maków, chabrów i poetyckiego hyzopu, czymś paskudnym, jak osty i pokrzywy, będą zachwaszczały naszą rzeczywistość.
Dom, który się przejmuje, zawsze natychmiast trzeba dokładnie wysprzątać.
Inaczej zawsze będzie w nim śmierdziało.
Wyrok nieprawomocny, ma być apelacja. W jaki sposób R. wszedł w posiadanie adresów mieszkań red. Rachonia ? Dlaczego R. groził publicznie dla red. Rachonia ? :
wprost.pl
– Ile masz mieszkań kupionych na wynajem, chłopczyku? Ile masz mieszkań – sześć czy siedem? A wiesz, że mamy adresy tych mieszkań? – mówił polityk nagrywając Rachonia.
Ten incydent skomentował na antenie Telewizji Polskiej redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz.
– Myślę że pan Rozenek zostanie zatrzymany wkrótce, bo jest to niebezpieczny bandyta polityczny, który grozi dziennikarzom, mówiąc ten tekst „wiemy gdzie mieszkasz”, parafrazując wiemy gdzie jest twoja rodzina, gdzie twoje dzieci, twoja żona. To jest zawołanie mafii – ocenił Sakiewicz.
Rozenek pozwał za to Sakiewicza w trybie wyborczym. W środę, 27 września, sąd po trwającej blisko 4 godziny rozprawie wydał rozstrzygnięcie na korzyść posła KO. Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” otrzymał zakaz wypowiadania się na temat wspomnianego incydentu w dotychczasowym wydźwięku.
Ma także sprostować swoje słowa w ciągu 48 godzin na antenie TVP Info. Rozstrzygnięcie nie jest prawomocne. Sakiewicz zapowiedział, że złoży w tej sprawie apelację. Warto dodać, że w trakcie środowej rozprawy sąd nie przychylił się do wniosku Sakiewicza o przesłuchanie w charakterze świadka m.in. Rachonia.
– Jeśli mamy do czynienia z groźbami, istotne są odczucia. I istotne jest oddanie głosu tym, którzy mogli się poczuć zagrożeni – argumentował mec. Sławomir Sawicki, pełnomocnik pozwanego.
To jest realna groźba. Niestety nie w sensie prawnym. U nas to nie zwykłe bandziory stosują, tylko typy współpracujące z różnymi służbami. To jest metoda wyuczona.
Sam miałem z tym do czynienia kilkanaście lat temu, kiedy właściwie zaczynałem blogowanie. Musiałem coś nieostrożnie chlapnąć o Trójmieście i rozpoczęto hejterską gównoburzę.
Rozpoczął niejaki @obiboknawłasnykoszt. Jak mnie później poinformowano z WZZW, to znany kapuś, który w czasie sierpnia 1980, notował, a stał na bramie, wszystkich wchodzących do stoczni od strony Stoczni Remontowej, czy Północnej. Wyposażono go z byłego WSI w materiały o mnie i rodzinie. Między innymi do hejtu aktywnie przyłączył się człowiek, który tu woli występować pod kocim pseudonimem (chyba to już kilkunasty kolejny jego nick). Straszono mnie łomotem. Sugerowano też kłopoty dla rodziny. A, żeby sie uwiarygodnić, dwukrotnie przebito mi opony przed domem. Ucichło dopiero, jak zawodowi spece w mundurach głośno obiecali rozprawić się z bolszewicką mętownią.
Ale smród długo się ciągnął i nawet teraz trolle popisują się wyrywkową wiedzą nawet o moich rodzicach. Oczywiście nie o faktach prawdziwych tylko klasycznym zmanipulowanym kłamstwem. tak, jak to dzisiaj robi Tusk.
Tak, że Rozenek to nie głupi baranek, czy tylko szczekający piesek. Ciekawe, czy obecne służby go dokładnie prześwietliły. Chyba, że nadal prowadzą operację, to wtedy nic się nie dowiemy.
W sensie prawnym to również przestępstwo. Ujawnienie publicznie cudzych danych to przestępstwo. W dodatku kolejna groźba to sugestia R. że może spotkać redaktora Rachonia coś gorszego niż ujawnienie tych danych. R. to wyszkolony gangus nie tylko przez U. gebelsika stanu wojennego, ale również przez P. capo di tutti cappi w kacapii.
PS. Groźba karalna (art. 190 kk) polega na grożeniu popełnienia przestępstwa na szkodę innej osoby lub osób jej bliskich.
//Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” otrzymał zakaz wypowiadania się na temat wspomnianego incydentu w dotychczasowym wydźwięku.//
Jaka szkoda...
Uwielbiam wypowiadania redaktora naczelnego Gazety "Polskiej".
Anarchia i bezprawie...widać to na każdym kroku,na szosie,na ulicy,na chodniku,w sklepach,urzędach,przychodniach,szpitalach....mogę jeszcze wymieniać,ale po co?
Uwalona ustawa ta o sądach...ukłony dla Dudy...i 8 lat "JAKOS TO BĘDZIE"...zupełny brak CZYNU w ratowaniu tego gnijącego "państwa",gdzie każdy robi co chce!
Ale na ogół...NIC NIE ROBI!
JANUSZ! Leć teraz na skargę do Admina...
... nie prowokować... Czyli Rachoń powinien zamknąć gębę. Bo nawet jak grzecznie zapyta (nie tak, jak wydzierają się funkcjonariuszki TVN do premiera Morawieckiego i innych z PiS-u) a w odpowiedzi usłyszy od Tuska, że pluje jak mówi, śmierdzi mu z ust i generalnie jest nieestetyczny ( w domyśle Tusk jest arbiter elegantiarum).
Gdzie się kolega chował? Zagranicą, czy u mamy?
"Ja zapytałem, w jakim charakterze tam się pojawił. Czyli rozsądny człowiek, dziennikarz mediów publicznych ma się zachowywać, jak funkcjonariuszki TVN?"
To co piszesz, to się nazywa "odwracanie kota ogonem", tym samym oczerniasz red.Rachonia, że wtargnął na jakieś spotkanie siłą, zaczął rozrabiać, wyzywać etc. a z tego co wiadomo, tak nie było, przyszedł do polityków zadać pytania.
To ci politycy mają szczególny obowiązek zachować kulturę, jak pytania nie odpowiadają, to się nie odpowiada.
Nie widziałem ani jednego incydentu ataku na dziennikarzy TVNu czy innych ze strony Morawieckiego, czy Kaczyńskiego, nie słyszałem by ich ktokolwiek wyrzucał ze spotkania, czego nie można powiedzieć o opozycji względem dziennikarzy TVP.
Tuskowi nikt gęby nie zamyka, nie zastrasza, a każdy ma prawo zadać mu pytania jakie uważa za ważne, to jego wataha zastrasza dziennikarzy.
Polityka to nie podwórko, Tusk też się wychował na nim, czym się chwalił, a nie ma czym, to nie chluba, a ujma.
To by było fajne, gdyby jeszcze to nagrano i puszczono w świat. Lecz zapewne wynaleźli by paragraf na nałożenie 100 mln zł kary na redaktora
Trochę naciągasz słowa Rozenka. Tak sprawę opisuje TVP info: "Po konferencji prasowej do Rachonia podszedł Andrzej Rozenek. – Ile masz tych mieszkań na wynajem? Sześć czy siedem? A wiesz, że mamy adresy tych mieszkań – wygrażał były dziennikarz „Nie”.
Link:
tvp.info
A teraz spojrzyj uczciwe: całe życie spędziłeś na morzu z dala od rodziny, by kupić dom. A wystarczy kilka lat być partyjną trąbą i miałbyś z siedem.
O kole od roweru nie wspomnę.
nie widzisz tu swojej śmieszności?
palant pyta o ilość mieszkań, czyli nawet nie wie czy je ma, a jednocześnie twierdzi że zna ich adresy.
Jakby wiedział, to by powiedział, że wie ile ma mieszkań i zna ich adresy, a czemu ma służyć taka informacja, jak nie groźbie, że coś się może im stać, bo z pewnością nie chce wynająć.
Podobne są groźby w których podaje się info, że zna się czyjś adres i ile ma dzieci, to typowa gangsterska zagrywka. czyż to też nie podlega pod paragraf jako groźba?
Nie, nie widzę swojej śmieszności, ale wyraźnie widzę twoją śmieszność za każdym razem gdy nie jesteś w stanie uwolnić się od złośliwości. To się chyba leczy, a gdy za późno na leczenie, to radzę ochłonąć zanim zaczniesz męczyć klawiaturę, Bogu ducha winną zresztą.
Jeśli groźby Rozenka podlegają pod paragraf, to trzeba z tym iść do sądu, a nie chlipać po forach na swój niewydarzony los. No chyba, że rzeczywiście jest ileś tam mieszkań, sześć czy siedem, to wtedy tak - pozostaje tylko płacz.
Nie. Moje miejsce jest w przestrzeni między narcyzmem, poczuciem własnej wartości oraz stronieniem od fałszywej skromności.
Swoiste szukanie balansu między hedonizmem, a ascezą.
się :))))))))))))))))))
ty niczego nie szukasz, ty wiesz, twoje komentarze tego dowodzą, a to narcyzm w czystej postaci. :)
Podobnie jak @ania z wiadomego wzgórza, @smieciu
PS.a chciałem z tobą pogadać o trakerach, ech.
No właśnie nie wiem o jakich trackerach...
😁
Btw: naleśniki smażę rodzinie, a że mąkę zmieniłem z orkiszowej na pszenną, to pierwszy gówniany wyszedł. Cały czas czegoś nie wiem... Ale ja inżynier jestem więc wiem, czego nie wiem.
E tam, narcyz.
Wy, wychowani w komunie, macie zaszczepioną jakąś taką formę czy też rodzaj deprecjonującej siebie pseudoskromności. Kto tu na forum pisze cokolwiek z pozycji szczęścia, zadowolenia, sukcesu, radości ogólnie? No, kto?
Ciągłe jakieś cierpienie, porażki, czy też teraz ten kompleks albo narcyz. Bardzo dobrze, że narcyz jeśli jego przeciwwagą ma być smutas, nieudacznik, nieszczęśnik.
Wiesz co? Czasami ktoś ze starych znajomych spotyka mnie i pyta zwyczajowo "jak leci" . Gdy odpowiadam zgodnie z prawdą, że bardzo dobrze, to zawsze spotyka się to z powagą graniczącą z niedowierzaniem i jakimś rodzajem smutku. Nikt nie docieka tylko wycofuje się i kurczy.
:)))))))))))))
"Wy, wychowani w komunie, macie zaszczepioną jakąś taką formę czy też rodzaj deprecjonującej siebie pseudoskromności."
jak na inżyniera by przystało, powinieneś, skoro nie bardzo wiesz, poczytać w sieci kto to narcyz, a pitolić o wychowaniu w komunie, która nie ma z tym nic wspólnego.
Przy okazji, ludzie wychowani w komunie, ale w niej nie maczali palców, są lepiej przygotowani do życia, wtedy wszystko trzeba było zdobyć, najczęściej samemu wiele rzeczy robić, kto przejął to wychowanie, lepiej sobie radzi w życiu i w pracy, np. nie rozkłada ręce na "baba" gdy trzeba koło wymienić etc. na zachodzie dzięki tej umiejętności, Polacy są cenieni, wielu znajomych co tam pracowali opowiadali o tym, jak ich "fachowcy" nawet wiertła nie potrafi naostrzyć, tępe wyrzuca bierze nowe, koła nie wymieni, wzywa serwis itd.
PS. Co do trakera chodzi o PV, śledzenie Słońca, szukam pomysłu na coś prostego, rodem z ciemnogrodu.
Chcesz obracać panele, by były prostopadłe do słońca? Duże one?
Zastanawiam się na czymś innym, np. paraboliczny piec solarny, a tu bez trakera będzie kłopot z jego wydajnością, można takie kupić, ale to droga sprawa, na farmie PV się opłaca.
Szukam rozwiązań starożytnych, albo jakieś inne pomysły.
Zresztą zamiast systemu nadążnego, w przypadku słońca, które wiadomo gdzie jest, możne posłużyć zwykła Tuya, która potrafi zwrócić czas astronomiczny i wykorzystać go do obliczeń i sterowania choćby siłownikami od otwierania skrzydeł bramy.
:)
PS. No i żona miała swoje zdanie o obracanych lustrach na tarasie...
doświetlenie pokoju lustrem jest pomysłem, ale zabrakło kajecika i ołówka, powiem tylko że taras to najgorsze miejsce na lustro, to tak jakbyś chciał laserem oświetlić pokój, a jest to możliwe.
Jak chcesz doświetlić salon, to np. nad tarasem zainstaluj daszek z siecią luster, będziesz miał oświetlenie z góry, nie będzie razić po oczach.
Powiem tak, kombinuję czy taki piec solarny może podgrzewać wodę w basenie, widziałem co potrafi zrobić paraboliczne lustro wielkości anteny sat. ze stalową rurą, chodzi tylko o to, by lustro podążało za słońcem, albo coś prostszego, automatycznego, natura radzi sobie z tym problemem, ale nie tak dokładnie.
Poza tym ja mam salon nie na powierzchni ziemi tylko 160cm nad. Daszek musiałby mieć ze cztery metry wysokości od ziemi plus to, żeby świeciło z góry - odpada.
A co do podgrzewania wody lustrem wklęsłym, to bym zaczął od lustra albo wklęsłej sklejki wyłożonej sześciokątami lustrzanymi - można kupić. Żeby zobaczyć ile metrów kwadratowych musi mieć, jaka ogniskowa, pospawać konstrukcję, sterowanie to już czysta przyjemność...
Kiedyś widziałem taką pleksiglasową kulę, w środku okrągłe lustro ( fi może 60cm), napęd i sterowanie. Stawiało się na słońcu, pokazywało gdzie ma świecić od rana do wieczora i tyle - resztę robiło samo. Kula zapewniała ochronę przed deszczem.
Wynalazki z lustrem parabolicznym można kupić u Alibaby do gotowania wody, ale to nie to, trzeba przerabiać do swoich potrzeb, więc koszt byłby znaczny, a i może się okazać że to lipa. Temat trakera jest tu kluczem, reszta to czysta "mechanika".
Kiedyś zbudowałem grzejnik wody basenu, opalany drewnem, wężownica była z suszarki łazienkowej, do tego pompa C.O., ale krewniak miał wrednego sąsiada, była obawa, że ten zacznie donosić i zmyślać o paleniu śmieci, więc piecyk poszedł na złom, potem załatwiłem oryginalny podgrzewacz 3-fazowy, był do remontu, został uruchomiony, ale jak poszły ceny prądu, leży na strychu.
Krewniak kupił solarny podgrzewacz, taka gumowa mata, ja mu odradzałem i miałem rację, za małą wydajność to ma, może do dziecinnego baseniku by dał radę, ale nie na duży basen, chyba z 5 m śr.
By miało sens ogrzewanie tyle wody, to by trzeba wydać kilka tys. na profesjonalny solar, a to już "przerost formy nad treścią".
Inny krewniak ma na dachu takie solary, nadmiarem ciepła w domu ogrzewa sobie basen, tylko że ta instalacja łącznie z system ogrzewania (automatyka) domu, to koszt mieszkania.
A ja mam salon oszklony od wschodu do zachodu (100 mtr.kw.). Z nasłonecznieniem sobie radzą dobrymi żaluzjami na oknach. A widok na zieloną dolinę, jak mówią, wart jest milion.
Jedna uwaga - żaluzje muszą być porządne. Nie zgłupiałem i nie instalowałem takich na pilota. Zimą też się przydają, bo spuszczone w nocy, zatrzymują dodatkowo ciepło. Niestety nie mam okien pasywnych. Gdybym sam budował, to bym je zainstalował. Teraz wymiana, to gruby wydatek. A do tych wielkich potrzebny byłby wielki dźwig, by przenieść je ponad dachem na stronę ogrodową.
Ale nie narzekam. Drewno już kupione rok temu; brykiety teraz, więc wszystko gotowe.
To masz bardzo fajny salon.
U mnie też dwie palety bukowych brykietów stoją od lipca... Może dziś sprawdzę czy palne w ogóle są.
A tym brykietem to ty w pompie ciepła napalisz zamiast gazem ? A może w piecu gazowym co go taż masz "starego typu " ? W bloku masz przecież co i cwu . Ale kto bogatemu zabroni . Może pal rublami , tyle ich zarabiasz . albo Cyklonem B , tyle kasy wydałeś i leży .
No i widzisz, cioto, jak latasz za prawdziwym facetem? Już ci się język plącze, smacznego.
😁😁😁
przemyśl czy nie warto okleić okien folią "lustra weneckiego", jak tak zrobiłem lata temu, wtedy mamy "termos".
Oglądałem dok. o słynnym wieżowcu Empire State Building, był poruszany problem wymiany okien na "oszczędne", okazało się, że to astronomiczne koszty, więc wpadli na pomysł je okleić folią lustrzaną, każde okno było demontowane, sprawdzane i oklejane, koszt coś koło 10% wymiany okien.
To się opłaca.
Żeby tylko nie przesadzić i nie zmarnować życia na oszczędnościach domowych.
Przez całe lata za gaz (czyli całe jego roczne zużycie jako suma dwunastu faktur) płaciłem mniej niż 4500, czasem nawet mniej niż 4000. Jedyne, co zrobiłem, to termostaty wifi przy wszystkich kaloryferach i optymalizacja rozkładu temperatur - przykładowo - ogrzewam garaż od 5 rano do 6 by mieli ciepły samochód na mrozie (ma zresztą cztery grzałki w układzie chłodzenia więc do 90 stopni rozgrzewa się w trzy kilometry).
Ile z tych 4kPln jeszcze urwę rocznie? Pięć stów? To bardzo trudne jeśli od rocznego zużycia odejmę opłaty stałe i koszty cwu, które muszą być. Mamy się nie kąpać?
😁
Nie wiesz co piszesz "dżindżinierze" to wylazło , cwu to mają blokersi . He He He blokersie . A twoja trzystuprocentowa pompa ciepła to na balkonie i pewnie na gaz ? Dzindżinier że by cię ch...j wysoki sądzie . Zapytaj mentora jaki samochód ma cztery grzałki i jakie i gdzie , pewnie w bagażniku jeszcze nierozpakowane , tysiące widziałem ale tego nawet w Bentleyach czy Rollsach . Mój ma jedno Webasto . Licytujesz jak żony ruskich dyplomatów .
Pierwsza mówi że jej mąż z delegacji przywiózł jej pra .
Druga mówi że jej przywiózł dwa pra .
Trzecia na to że jej małżonek to z każdej delegacji przywozi jej try pra .
Napisz jeszcze że ty bez delegacji i trzy razy dziennie .
P.S.
Nie bieduj z tymi rachunkami . Pisałeś kiedyś ile tysięcy zarabiasz . Ja to chciałem jajca se zrobić i napisałem że w rublach . Tak oto jajca się w życie obracają . Dupa ci zmarznie to do głowy po rozum pójdziesz Kubusiu . I będzie jak u Kubusia z książki "im bardziej go szukał tym bardziej go tam nie było " . Ale to Kubuś Puchatek szukał miodu . U ciebie z rozumem jest to samo . Kubuś miał mały ale miał .
Znów ślinotoku dostałeś ze wścieklizny, co jest bardzo zabawne. Ale że nawet durniowi, co zdania w języku ojczystym nie potrafi sklecić, miska karmy przed wieczorem się należy, doceń dobre serce Pana Tricoloura, psie:
1. Nie mam pompy ciepła. Trzeci raz ci to piszę, debilu.
2. Cztery grzałki po 250W każda w obiegu chłodzenia, uruchamiane przy niskich temperaturach ma diesel w Renault.
Co do reszty twego słowotoku to raczej zdania nie zabiorę, bo ty gówno dla mnie jesteś, o czym wiesz od dawna.
W tym odcinku pana samochodzika okazało się, że ciepłą wodę użytkową mają mieszkańcy polskich bloków i nigdzie indziej na świecie oraz że miszcz samochodowy nigdy nie widział na oczy grzałki nurnikowej i nawet nie wyobraża sobie takiego urządzenia.
😛😛
Stara 28 zwanego gruźlikiem i inne z tej epoki to podgrzewali ogniskiem pod misą olejową . Ty też tak robisz pod blokiem ? Rachunki za gaz 4 tysie to pewnie za cyklon B , Niemcy i wy Volksdeutsche macie taką słabość do gazu a ruski macie bana .
Aha
Grzałki nurnikowej to ty używasz w cieciówce u Niemca do grzania wody na herbatę , bo bydlak szef Niemiec żałuje stówy na czajnik .
Nie współczuję bo "Volenti non fit iniuria" jak powiedział Niemiec sadzając ciebie w cieciówce .
No i co, miękki fiucie? Kolejny raz zrobiłem z ciebie wała i tak będzie za każdym razem. Jeepa też nie mam londyńska parówo. Ani stara, ani mastera.
A to, ile lat ma auto to zupełnie wtórna rzecz, bo w pierwszej kolejności, zapewniłem rodzinie bezpieczny dom, spokój i rozwój. Nie szukam ucieczki w czerwone złomy dla gnojów.
Za każdym razem, gdy mnie tylko tutaj zobaczysz, będziesz się trząsł z wściekłości. Bo za każdym razem uświadamiam ci jakim jesteś gównem.
😁😁😁
Aha
Napisz jeszcze że trypra to listonosz przyniósł .
tak pomyśleć, jeżeli dla ciebie 500 zł, nie jest warte by się po nie schylić, co mogę powiedzieć, lepiej nic nie mówić.
Ludzie instalują PV, czy inne pompy ciepła, inwestycja zwraca się po iluś latach, a są tacy co dowodzą, że to się bilansuje na "0", jeżeli nie ma dotacji, za którą też ja dopłacam.
Dałem przykład wieżowca, właściciele stwierdzili, że inwestycja w oklejenie okien zwróci się w kilka lat, potem czysty zysk i to nie mały, ogrzać taki budynek musi słono kosztować.
Kiedyś wiele lat temu też miałem (i gdzieś je mam) programowane termostaty, wtedy to była nowość, ale modyfikacje jak wymiana okien, lustra weneckie, dają oszczędności, że termostaty nie są potrzebne, ja nie lubię wysokich temperatur, mam średnią 20 st. w pokojach gdzie często bywam, w innych jest 18, efektem tego są coroczne zwroty opłat za ogrzewanie. Oszczędzam też na ile się da na oświetleniu, całe mieszkanie ma ledowe kilku watowe żarówki z czujkami ruchu, bym coś widział, jak potrzeba włączam silniejsze.
Na samochodzie też oszczędzam, choćby tym, że jeżdżę spokojnie, zwalniam przed manewrami, hamując silnikiem itd. dzięki temu mam niskie spalanie, mój van pali 4,5-5 L/100 km., po mieście 5,5,-6 L. do tego oszczędzam na oponach, hamulcach, łożyskach etc. więc na serwisie, nic wielkiego, technika jazdy.
Nie oszczędzam z chciwości, nie muszę tego robić, ale wolę te pieniądze wydać na jakiś cel, a wydaję na cele charytatywne, nie będę się tu wychwalał, ale rocznie jest to kilka tys.
Kiedyś tu już pisałem, sponsorowałem Owsika, dostawał z mojej strony te słynne "serduszka", pewnie nie tylko ja je sponsorowałem, ale przestałem, jak wyszło kim jest ten osobnik. Sponsorowałem także okoliczne szkoły, przedszkola, Dom Dziecka, mam podziękowania, nawet od Prezydenta Miasta.
Tak więc oszczędzam, by komuś dać, dawanie jest o wiele przyjemniejsze, niż branie.
Jeżeli to możliwe, doradzam innym co można zrobić taniej czy lepiej, czasami się udaje, czasem nic z tego nie wychodzi, ale to czysta przyjemność.
Kiedyś jakiś menel wyciągnął rękę po kasę, nie miałem drobnych, tylko 5 gr, mówię mu że mam tylko tyle, ale idę do sklepu, jak będę miał to coś mu dam, ale ten się "obraził", te 5 gr. rzucił na ziemię, podniosłem je i powiedziałem, że już więcej nie dostanie.
Tak mi się przypomniało w związku z tym, że tobie nie opłaca się oszczędzić 500 stów/rok.
Mnie uczono, że chleba się nie wyrzuca, a schylić się należy nawet po 1 gr. i zbieram te groszówki, mam ich już kilka kg.
:))
Chyba się nie zrozumieliśmy - schylę się nie tylko po 500zl, ale nawet po pięć złotych. Ale nie poniosę inwestycji, która będzie się zwracała np 10 lat. Zatem nie wyrzucę działającego, ale starego pieca gazowego tylko poczekam do końca jego eksploatacji, bo mieszkam tu już czternaście lat i ten stary piec grzeje jak należy. Sto złotych do niego wsadziłem na pompę obiegową i to wszystko przez te lata. Gdybym go wyrzucił przy kupnie domu, to nie jestem pewien, że wtedy nowozakupiony jeszcze by dziś był.
Żona po samochodzie benzynowym, a potem kolejnym już dieslu, benzyny na oczy widzieć nie chce. Bo benzyniak palił 11 w mieście, a ten 8, a po obwodnicy schodzi poniżej siedmiu (ale dwa razy dalej więc zysk ujemny).
Na większości "strategicznych" gniazdek mam interfejs tuya więc znam przepływ przez nie. Lodówka, alarm, kamery i router to 40% zużytej energii. 60% z rachunku 170pln to stówka. I ta stówka "dochodzi do głosu" przy remontach czy wymianach sprzętu, bo dopiero wtedy patrzę na klasy energetyczne. Zresztą gdyby nie te pomiary to by mi do głowy nie przyszło, że subwoofer z dekoderem (po kiego grzyba dysk się kręci non stop) pobiera 20W w standbayu. To 170kWh rocznie...
Te pięć stówek to w rublach , kto bogatemu zabroni ?
Dobra rada. Tylko powiedz, gdzie u nas w kraju taką dobrą folię zdobyć? To raz, a po drugie takie precyzyjne naklejanie, bez zmarszczek i bąbelków, to wcale nie jest takie łatwe.
Poza tym, to w mniejszym stopniu sama szyba jest izolatorem, oddzielającym "dwie temperatury", tylko nieprecyzyjna konstrukcja okna, tam są te słynne mostki termiczne.
Folie na oknach to autentycznie świetna rzecz. Na mostkach statków, w których budowaniu brałem udział, naklejaliśmy złote folie. Mostek nowoczesny to szyby dookoła. To specjalne, dwóch rodzajów wycieraczki, to spryskiwacze, no i właśnie zabezpieczenie przeciw oślepianiu. Proszę pamiętać, że na morzu całe spektrum światła słonecznego dodatkowo odbija sie od powierzchni morza, więc do człowiek dociera więcej promieniowania niż na lądzie. Ja to przypłaciłem zaćmą. Mam nowe soczewki i widzę inny świat.
A z temperaturą na mostku radzi sobie klimatyzacja i grzejniki.
Można poszukać w branży moto , to popularny temat i przeważnie atestowany . Pytaniem może byc szerokość rolki . W naklejaniu to automotive są mistrzami . oklejają całe fury bez jednego Zonka i za pierwszym razem . Sekretem jest czystość i kolejność postępowania . O odporność fermiczną i szokową byłbym spokojny . Budowlańcy to dziady często . Można zacząć od jednego okna na próbę .
Wrzucić wam parę fotek z Dolnego Śląska, gdzie od osiemdziesięciu lat zaklejacie poniemieckie napisy w stylu "Friseur" czy "Metzgerei" i dalej wychodzi na wierzch? Żadnemu leniowi nie chce się wziąć młotka i majzla do ręki, skuć stary napis i zrobić porządnie od nowa...
Proponuję taśmę klejącą, taniej wyjdzie niż nowe okna. Najlepiej z polskiej fabryki 3M.
Co stoi na przeszkodzie, by kupić za dwie stówy prostą kamerę termowizyjną (24*32) i zobaczyć, którędy ciepło znika? Bo może powierzchnia szyb nie jest główną stratą?
Słuchaj, pitolisz tutaj. Wszystko co napisałeś, to trywialna wiedza przedszkolna. Kamerę termowizyjną za 4 tyś. dolarów miałem w pracy. Służyła głównie do sprawdzania połączeń w sieci elektrycznej. Ale też inne źródła ciepła sprawdzałem. A także chłodnie. Kamera robiła również jednocześnie zdjęcie normalne, a potem apka w komputerze obrabiała cała operację. Przegląd zazwyczaj robiłem 2 razy w roku. I zawsze coś się znajdowało, zanim połączenie się sfajczyło, albo izolacja pozwalała na zwarcie.
Taśmy klejące to prowizorka dla eskimosów. Pierwsza rzecz, to profesjonalne wyregulowanie okna i sprawdzenie oryginalnych uszczelek. A to bez fachowej wiedzy nie takie proste.
Albo chcesz coś zrobić dobrze, albo załatać dziurę gumą do żucia. Trzeba dbać o jakość. Np. używam tylko farby Benjamin Moore. I wcale nie przepłacam, bo są wydajniejsze i bardziej długotrwałe, oraz łatwiejsze do czyszczenia niż inne.
Jak widać nie wszyscy chodzili do przedszkola. Zresztą skoro masz problem z oknami i jest to trywialna wiedza przedszkolna, to radzę skorzystać z tej wiedzy i nie udawać, że jest problem.
😛
Wiedza to jedno, a zdolności wykonawcze to drugie. Będziesz też stary to zrozumiesz.
Masz rację. Przepraszam.
A'propos narcyza: "krytykuje inne osoby, może je poniżać po to, by pokazać siebie w jak najlepszym świetle, wielokrotnie przedstawia siebie jako osobę lepszą od innych, na krytykę narcyz może reagować atakiem słownym, wycofaniem się, bywają przesadnie pewni siebie, mogą sprawiać wrażenie aroganckich"
Nawet się zgadza (bym doprecyzował szczegóły), mnie to nie przeszkadza.
Nobody's Perfect jak ładnie grali i śpiewali Mike & The Mechanics
Nie. Do mnie pasuje to, że za każdym razem skopię ci dupę, gdy za blisko podejdziesz, bo się brzydzę ciotą.
Napisz że ta motorówka to " twój" RIB , dupy dałeś i masz . Dowód w filmie . W to uwierzę .
To nie tylko gangsterska zagrywka. To zagrywka ułopków i wsioków, przejęte z dobrych kagiebowskich szkoleń via esbecja. Wiem, bo osobiście też coś takiego miałem.
... to trzeba z tym iść do sądu ... Jasne tylko na to czekają, by pompować kolejny balon. Trzeba się jednak nauczyć grać w szachy. To w życiu pomaga.
No to pomyśl - bo umiejscowienie siebie w centrum układu odniesienia daje możliwość poznania jak się widzimy - czy płacili ci 20 tysięcy dolarów miesięcznie za wsadzenie twarzy na pół godziny dziennie do bulaja? Jaką miałeś odpowiedzialność? Jaką wiedzę i doświadczenie?
Celowo piszę o Durczoku, bo Durczok dla ciebie jest tym, czym Rachoń dla mnie.
"Durczok dla ciebie jest tym, czym Rachoń dla mnie"
jeżeli porównujesz Rachonia do Durczoka, to dowodzi jak jak niskie jest twoje poczucie przyzwoitości, jeżeli rozumiesz znaczenie tego słowa, bo wątpię.
Tak z ciekawości, (Durczok chyba każdy wie, kim był) napisz coś sensownego co masz przeciw Rachoniowi, że go tak nienawidzisz.
(z powodu że pracuje w TVP, jest po stronie PiSu?)
Durczok, przy księżach dymających męską prostytutkę do jej nieprzytomności, jest szczytem przyzwoitości, bo po swoich ekscesach nie udzielał sakramentów i nie oczekiwał modlitwy i postu od telewidzów, sam będąc obolałym po wiagrze. Jak widzisz przyzwoitość jest pojęciem nie tyle względnym, ale rozciągliwym od konfesjonału do burdelu. I w tym rozumieniu rzeczywiście nie jestem przyzwoity, to przyznaję. Nawet nie chcę być.
Co do Rachonia, to mowy nie ma o nienawiści. Jest on tyle dla mnie warty ile Marek Tumanowicz czy Grzegorz Woźniak, którzy dali twarz partii.
Porównujesz inteligentnego i samodzielnego dziennikarza Rachonia do czasów PRL, których nie możesz pamietać, bo za młody byłeś, jeśli w ogóle wtedy byłeś. Znowu lecisz na swoim partyjnym pełomafijnym przekazie tryk ? :-)
Lecę na rozumie, jeśli już na czymś latam - nie odmawiam mu inteligencji i samodzielności, tak jak nie odmawiam ich Sołowiewowi. Różnica między nimi jest taka jak stosunek powierzchni Polski do Rosji.
Poza tym bardzo ci dziękuję za zwrócenie uwagi na młodość i świeżość mojego spojrzenia. Zawsze mi mówią, że zyskuję przy bliższym poznaniu, co jest miłe.
😛
Pełna zgoda, przede mną jeszcze długoletnie uzupełnianie braków w wychowaniu i edukacji. Gdy już dotrę na twój level, to zostanie tylko marsz żałobny.
Ten dwunastolatek to się mu tego lata "urodził" na zdjęciu RIBa od Chorwata . Wytłumacz mu że dzieci nie biorą się ze zdjęć . Najlepiej napisz lepiej że się znajdują w kapuście , przynajmniej debili nie narobi na obraz i podobieństwo swoje .
Te 60 tysi to było za dupę sprzedaną , nie za twarz . Choć w tym przypadku nie widzę różnicy . A odpowiedzialność to weksel na trzy bańki czy jazda M szóstką narąbany jak stodoła ?
W szachy?
W szachy to jest dopiero wtedy gdy się gra o taką stawkę jak w "Siódmej pieczęci" Bergmana.
Warto znać grę w szachy oraz być muzykiem, czasami ratuje to życie :
szachypolskie.pl
Tadeusz Gniot
ur. 20 stycznia 1913 we wsi Wielkie
zm. 18 maja 1978 w Szczecinie
Pochodził z rodziny o tradycjach muzycznych. Po stracie majątku przez rodzinę, w czasie I wojny światowej, wychowywał się u krewnych we wsi Sitaniec, niedaleko Zamościa. Uczęszczał do gimnazjum, a następnie liceum zamojskiego, a po jego ukończeniu rozpoczął naukę na Politechnice Warszawskiej. Studia przerwane zostały z powodu wybuchu II wojny światowej. W czasie kampanii wrześniowej, w stopniu podporucznika pełnił funkcję dowódcy pododdziału w armii generała Tadeusza Piskora. Dostał się do niewoli, z której zbiegł. Ukrywał się w Biłgoraju, a następnie przedostał się do Warszawy, gdzie pod pseudonimem „Blicharz” służył w Armii Krajowej. Z powodu organizowania tajnego nauczania poszukiwany był przez gestapo. Walczył w powstaniu warszawskim, a po jego upadku ponownie dostał się do niewoli i został przewieziony do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen. Dzięki wyniesionym z domu talentom muzycznym stworzył orkiestrę obozową, co pomogło mu w przetrwaniu niewoli. Pod koniec wojny został uratowany przez żołnierzy armii amerykańskiej. W latach 1945—47 mieszkał w Jägerslust, gdzie stworzył polską szkołę średnią.
Po powrocie do kraju osiadł w Szczecinie, gdzie był nauczycielem w Szkole Inżynieryjnej, a następnie w technikum przy ul. Racibora. Z powodu cech charakteru (nonkonformizm, cięty i ironiczny język oraz uczciwość), pochodzenia i przeszłości żołnierza AK był szykanowany przez władze szkoły, a następnie aresztowany przez UB. Z tej sytuacji, która dla wielu niewinnych ludzi skończyła się śmiercią, uratował go spryt i przytomność umysłu. Podczas przesłuchania, zapytany o wysokiego funkcjonariusza radzieckiego (prywatnie miłośnika szachów), odpowiedział, iż jest jego „przyjacielem od szachownicy”, co oczywiście mijało się z prawdą, ale wystarczyło do szybkiego uwolnienia.
1. Marsa
2. Jowisza
3. Saturna
4. Urana
5. Neptuna
6. Plutonu
7. Sopotu
8. ...
?
Żeby odpowiedzieć na pytanie ósme trza by globus Wrocławia sprawdzić .
Bez przesadyzmu. Redaktor Rachoń zadawał pytania dla waszego firerka Tuska, a nie dla R. uczniaka gebelsika stanu wojennego, który usiłował mu w tym przeszkodzić, stosując bezprawne groźby karalne.
Niestety, w tym zawodzie bezczelność jest zdolnością pożądaną. Pycha? Bzdura. To pantoflarz i Caryca ma go na smyczy. Partyjna służalczość to nie on, tylko szefowie z TVP. MR nieustannie się na to żali, że robią z niego propagandystę i później będzie ciężko pozbyć się tego znamienia.
A omnipotencja i brak moralnego balansu (co to właściwie znaczy?) to już satyryczne wymysły.
Dla mnie brak tego balansu oznacza, że w kontakcie z drugim nie biorę swojej historii i oczekiwań. Praktycznie oznacza, że atakujący godzi się zarobić po łbie, a jeśli np. wyzwie kogoś - bierze na klatę epitet pod swoim adresem.
Taka podstawowa równość.
Dlatego napisalem o niesprzyjajacych okolicznosciach.
Jednak strona anty poko- z lewackich przystawkami- przyjąłbym na klatę ewentualny wrzask w odpowiedzi na parę słów w którymś programie o powiedzmy.. niewielkim problemie znalezienia adresu zamieszkania każdego polityka, czy dziennikarza. Jeśli posługują się gangsterskimi metodami, to muszą wiedzieć, że nikt drugiego policzka nadstawiać im nie ma zamiaru.
Cześć!
To nawet nie ubek, tylko karykatura ubeka. taka pokraka, już u Urbana do brudnej roboty. My dawniej mówiliśmy - wirażka, pól ch... , pół ptaszka.
Ale fakt - takie prymitywy są najgorsze.
Dawniej nie do pomyślenia była publiczna obraza drugiego człowieka i grożba skierowana wobec jego rodziny.Ja na miejscu szanownego redaktora Rachonia wyzwał bym te bydle do pojedynku,może nie na broń białą czy też rewolwery,ale walka na gołe pięści była by bardzo satysfakcjonująca.Moim zdaniem trzeba raz na jakiś czas dać ujście złym emocją,póki jeszcze mamy na to siłę.
Do pojedynku można wezwać czlowieka, który posiada zdolnosci honorowe a ten komuch ich przecież nie posiada.