
Wołodymyr Ołeksandrowycz Zełenski ur. 25 stycznia 1978 w Krzywym Rogu – ukraiński polityk, satyryk aktor, scenarzysta, prezenter telewizyjny, producent filmowy i przedsiębiorca, z wykształcenia prawnik. Od 2019 prezydent Ukrainy.
No weźcie. Kto to taki?
Tak właśnie na tę biograficzną notkę powiedzielibyśmy w Sylwestra 2021 roku. Ktoś coś tam słyszał; słabo kojarzył. A jeżeli już, to otwierała się w mózgu szufladka z definicją – ukraiński telewizyjny celebryta, który został politykiem; marionetka oligarchy. Taka polska Hołownia, ha, ha.
Dzisiaj zna go cały świat. I zdumiewające! Szanują go. Tylko te ruskie natychmiast po naprawdę okrutnych torturach by go zlikwidowali.
24 lutego 2022 Rosja rozpoczęła napaść na Ukrainę od operacji opanowania Kijowa, stolicy państwa; likwidacji urzędującej władzy; prawdopodobnie likwidacji prezydenta i narzuceniu nowych, "przywiezionych w teczkach" swoich władz Ukrainy.
Niech ktokolwiek, który w kilku pierwszych dni po napaści myślał, że ten komik będzie się dzielnie bronił, podniesie rękę. Co ... nikogo nie widzę.
Tak, wówczas wszyscy myśleliśmy o tym, w jaki sposób amerykańskie siły specjalne wyciągną Zełeńskiego z rodziną z Kijowa i wywiozą gdzieś daleko, gdzie "długie ręce Kremla" go nie dosięgną.
Lecz teraz nie mamy tchórza, który podwinął ogon i spieprzał gdzie pieprz rośnie, tylko mamy bohatera – dziś już postać historyczną. Postać pozytywną, bo od ponad stu lat, w historii zapisywały się same potwory.
Jego czyny, mężne zachowanie, wysiłek, wyczerpująca praca, praktycznie na całym świecie, to tylko fragment tego, co buduje nam w pamięci na długo postać prezydenta Ukrainy. Bo często świadomie nie zdajemy sobie z tego sprawy, lecz dużą rolę odgrywa również wizerunek: - wszystko co widzimy i słyszymy od niego.
Nie wątpię, że pomagali mu bardzo zdolni i zapewne młodzi ludzie od tzw pijaru. Przecież Zełeński wywodzi się z telewizji i kina, a tam są najlepsi specjaliści od wizerunku. Więc popatrzmy co widzimy i to, co widzimy utrwala nam się w pamięci – taki Zełeński w tych naszych pamięciach pozostanie na zawsze. I taki przejdzie do historii.
Na całym świecie od prawie dwóch lat spotyka się z najważniejszymi ludźmi; prosto i bez uniżenia mówi do tych, co rządzą światem.
Oni wszyscy, zgodnie z konwenansami, w ciemnych garniturach, pod krawatem, w białych koszulach i wypucowanych butach. A on? Zełeński zazwyczaj z paru dniowym zarostem, autentycznie wyglądający na zmęczonego, w adidasach, albo wojskowych trepach na stopach i w paramilitarnych bluzach – zawsze z jakimś ukraińskim symbolem lub napisem. Ot – ciężko pracujący gość w ciuchach roboczych. Nie ma czasu i pewnie siły, by się wykąpać, wypudrować i przebrać się w obowiązkowy garniak od Armaniego. On to cznia – jego kraj został napadnięty, jego kraj walczy. Giną żołnierze i niewinni ludzie.
To właśnie jest wizerunek prawdziwego bohatera. Bohatera pozytywnego. Bo jak dotychczas o takie wizerunki dbali jedynie zbrodniarze i szaleńcy. Tacy jak Hitler, Stalin, Fidel Castro z cygarem, czy morderczy psychopata, guru młodego lewactwa, Che Guevara.
Dla tych dobrych przywódców, czy bohaterów, dbanie o wizerunek godny przejścia do historycznej pamięci ludzkości, było to działanie poniżej godności. To była próżność i wstyd. Niestety, z punktu widzenia psychologii i miłości do symboli ludzkiej pamięci, nic bardziej głupszego.
Jak staram się wyszukać ważną i pozytywną postać, której charakterystyczny wizerunek zapisałby się na trwałe, to na myśl przychodzi tylko marszałek Józef Piłsudski. Czy ktoś pamięta, jak wyglądał równy marszałkowi polityk Roman Dmowski? Ja nie pamiętam i nawet chyba bym nie rozpoznał jego fotografii.. Natomiast prawie wszyscy natychmiast potrafią zidentyfikować "Ziuta" – Józefa Piłsudskiego.
Czy on świadomie dbał o swój specyficzny wizerunek – ten strój, te wąsy i ten wzrok? Trudno powiedzieć. Nieważne – cel swój osiągnął.
Patriotyczna prawica ma duuuży problem z wizerunkiem. Gdy o niej jest mowa, to zawsze punktem centralnym będzie Kaczyński – czy to zamordowany pod Smoleńskiem Lech Kaczyński, czy jego brat bliźniak, od dziesięcioleci przywódca i "szara eminencja" całej konserwatywnej formacji polskich patriotów. Niestety, tu też pokutuje reguła, że dbanie o wizerunek jest niegodne prawego człowieka. Więc tę pustkę natychmiast zagospodarowali jego wrogowie, tworząc obraz rozmemłanego starego kawalera, w pogniecionym i lichym garniturze, butach od sasa do lasa i mlaskającego co chwila. No i te jego koty...
Uważam, że brak wyrazistego wizerunku, to w obecnych czasach, szybkich symboli, paru sekundowych migawek w mediach, to dla naszej prawicy duży problem i poważny błąd.
I od lat nic się nie dzieje, by to jakoś naprawić. Nawet 10 lat temu pisałem o tym.
___________
Ten problem nurtuje mnie już od dłuższego czasu. Dlaczego, mimo, ze po stronie polskiej prawicy jest prawie wszystko dobre – prawość, uczciwość, tradycja, troska o człowieka, to siła przyciągania do nas jest bardzo słaba. Może błędy są w nas? W oczach postronnych wychodzimy na zgredów i durniów? Źle się ubieramy? Głupio mówimy?
Pewnie wszystkiego po trochu... Fakt jest taki, że prawica nie jest za bardzo atrakcyjna, a przywódcy zaślepieni, bo za nimi przecież stoi racja, więc nie za bardzo starają się, żeby jakoś te oczywistości przekuć we wzrost liczby sympatyków i popierających.
A i pewne patologie są u nas... O tym dalej.
O czwartej rano budzi mnie śpiew kosów. Jest jeszcze ciemnawo, ale ich precyzyjne zegary są właśnie nastawione na okolice godziny czwartej i rozpoczynają swoje cudowne trele. Dla człowieka morza, spędzającego życie w blaszanej puszce z nieustającym hałasem maszyn ( kto spał w pociągu, wie o czym mówię) jest to niebiańska muzyka.
Kosy mi się w ten sposób odwdzięczają, bo całą zimę rozsypuję im połówki jabłek, które uwielbiają dziobać, aż do samej skórki. No... chyba, że przyleci kwiczoł rozbójnik, który przegania wszystkie ptaki od rozsypanego pokarmu. Tylko sikorki się go nie boją, ale one nie poszukują pokarmu na ziemi.
Zaparzam mocną kawę, duży kubek, ponad pół litra i zapalam papierosa. Odpalam laptopa. Sprawdzam pocztę, a potem wędruję na "swoje" strony portali. Nie ma tego dużo. Nie zamierzam zapoznawać się z propagandą lansowaną przez GieWu, czy Newsweeka. Przeglądam niezależną.pl, naszeblogi.pl, niepoprawnych.pl i jeszcze, niestety niewiele tych obiektywnych, które nie są propagandą.
Gdy już sobie poczytam ulubionych autorów, teksty przyjaciół i co ciekawsze tytuły, odchodzę od komputera na drugiego papierosa, bo moja sroga, szanowna małżonka nie pozwala mi palić w pokoju komputerowym.
I wtedy codziennie się niezmiernie dziwię sączonymi opiniami:
- Dlaczego mądrzy ludzie z taką niechęcią odnoszą się do wydarzeń na Ukrainie? Dlaczego codziennie widzę artykuł o Banderowcach? Nikt nie chce przyjąć do wiadomości, że najprawdopodobniej jest to pierwsza prawdziwie obywatelska rewolucja w Europie. Czy zawsze muszą za wszystkim stać Żydzi, Ruskie i Niemcy? Że jest to niby robota NWO?
- Dlaczego Telewizja Republika jest be? Dlaczego jest to tylko próba dochodowego biznesu grupy cwaniackich dziennikarzy, którzy na pozornej "niepokorności" chcą zbić swój kapitał? Naprawdę tylko siermiężna Telewizja Trwam jest jedyna i bez skazy?
- Kontynuując poprzedni wątek dlaczego Bronisław Wildstein, Rafał Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, czy Tomasz Sakiewicz to zgrana ferajna kumpli, kręcących swoje małe lody? Podobnie jak Karnowscy, czy Lisicki?
- I jadąc jeszcze dalej, gdzie jest ta granica, za którą możemy danego dziennikarza, czy autorytet zaliczyć do "naszych". Zaręba, Skwieciński to nasi? A taki Korwin Mikke? Albo Wipler?
- A przejęcie Frondy przez młodego Dawida Wildsteina to też żydowski atak na wspaniały, tradycyjny, polski portal katolicki?
- I najważniejsze – czemu wiele naszych kochanych prawicowców, lub przynajmniej się za takich uważających nie widzą i nie chcą przyjąć do wiadomości, że JEDYNĄ możliwością odsunięcia od władzy powszechnie znienawidzonej na prawicy Platformy Obywatelskiej i skorumpowanej ferajny Tuska, jest poparcie PiSu. NIE MA TRZECIEJ DROGI ! No... chyba, że kryterium uliczne i powtórzenie w Polsce Majdanu, ale jak to zrobić, gdy ci, co mogliby stanowić siłę protestu ciężko pracują za granicą.
Kto więc ma nie dopuścić PO od żłoba? Janusz Korwin Mikke? Wspomniany Wipler? Czy może Ziobro z Kurskim? A może, generał Wilecki z panem Oparą, jak im się to marzy na Neonie24 ze wsparciem Stana Tymińskiego i pana Wrzodaka? To dopiero mielibyśmy Kongo w kraju.
Nie ma wyjścia – zdrowy rozsądek i logika, oraz arytmetyczne wyliczenia dobitnie pokazują, że nie ma innego wyjścia – tylko poparcie PiSu może nie dopuścić PO od władzy. Chyba tego chcemy wszyscy, a robimy dużo, by tak się nie stało.
Ja, prosty marynarz, często daleko od kraju, po prostu tego wszystkiego nie rozumiem. Nie wyczuwam niuansów. Słyszę – tu jest żydownia, a tam są wsioki. Co to właściwie oznacza? Kompletnie nie ma na prawicy uczciwych sił patriotycznych?
Jak bym tylko słuchał znajomych i innych tzw. prawicowców, to byłbym kompletnie zagubiony.
Na szczęście, mam swój rozum i skuteczny system filtrów, które potrafią odcedzić bzdurę, zdarte kalki i zużyte hasła od faktycznej rzeczywistości.
Zgodzicie się ze mną, że właśnie takie poglądy przewijają się na prawej stronie społeczeństwa?
Godzinami rozmawiam z moim synem, starając się go przekonać do polskiej prawicy. On bez dwóch zdań jest konserwatystą. W wysokiej estymie ma te wszystkie wartości, które są naszymi, polskich prawicowców, sztandarowymi hasłami. Jednakże na sformułowanie "polska prawica", PiS, czy polski kościół reaguje alergicznie i nie chce mieć z tym nic wspólnego. Już bardziej woli stać na uboczu. Pytam się go, dlaczego? Bo im nie ufa, mówi (choć akurat mi ufa), twierdzi, że za polską prawicą stoi fałsz, bo sam często właśnie, od wg. niego, tak zwanych prawicowców słyszy, że PiS jest do dupy, z drugiej strony, że młodzież wszechpolska, to faszyści, że wszyscy się tylko kłócą i tak na prawdę nikt nie ma programu, tylko chce się dorwać do władzy, by robić to samo, co Tusk.
Taki jest obraz i taki jest odbiór polskiej prawicy wśród tych, co stoją z boku i których łatwo można by zdobyć.
Gdyby tylko skończyły się swary i wzajemne podsrywania. Gdyby zaproponować atrakcyjną ofertę.
Pamiętajmy, że ludzie garną się do silnych i zjednoczonych.
Nie do słabych i podzielonych na tysiąc wzajemnie się zwalczających kanap.
A durny marynarz musi sam to wszystko rozgryzać, za co znajomi nazywają go małpą latającą z brzytwą. Tak się biedak miota...
rzecz najważniejsza. Kobiety to mają w genach a mężczyźni muszą ćwiczyć przed lustrem 😉
WIZERUNEK m.in buduje REPUTACJĘ
Prawie całuje go po rękach i pewnie wyznał by mu miłość...ale pewnie prywatnie...tu nie ma odwagi.
Każdy krok tego facecika,jest dopracowany przez speców od PR,każde słowo obliczone dokładnie do kogo to słowo ma dotrzeć,ubranie, te dresy to też chwyt pod ciemnego luda:
patrzcie ludziska! jaki ja jestem zarobiony! Nawet do Króla GB poszedłem ubrany "za dziada".
Tak panie Januszu...ten facet to emenacja filmu,telewizji,fotografii ...PR i jeszcze prymitywna socjotechnika obliczona na ciemny lud ...potomków wojów Dżingis--Chana.
Chcesz przykład bliższy?
Tusk zatrudniał ok.100 fachowców od PR...garnitury,buty,krawaty,koszule nawet reflektory w telewizji musiały mieć niebieskie filtry,aby rude włosy wychodziły "na szatyna"
Kaczyński po wygnaniu Adama Hofmana...wygląda jak...wygląda...czarny garnitur,czarny krawat i biała koszula...facet w dożywotniej żałobie!
PS.Mowa ciała WSZYSTKICH polityków PiS,to klęska.wizerunkowa popatrz na Morawieckiego :rączki rozkłada i składa i tak przez godzinę...
Masz pełne prawo by kogoś lubić, albo nie lubić. To, co mnie w tobie niepokoi, to eksponowany przez ciebie krajobraz, w którym jest morze tych nielubianych i rzadkie kropelki lubianych, albo obojętnych. Czy łatwo ci żyć w takim cierpkim świecie? Sam go stworzyłeś więc sam sobie odpowiedz.
Wiem, że sporo szukasz po internecie. Lecz, czy gdy coś oglądasz, lub słuchasz na You Tube, lub innych mediach społecznych, zwracasz u wagę na zainteresowanie treścią? Tą oglądalność, czy klikalność. I "łapki w górę i łapki w dół'? Na YT wielu autorów o to prosi internautów, bo tamtejszy algorytm pozwala nawet dobrze zarabiać, jeśli podcast jest interesujący i atrakcyjny. To jest po prostu popularność. Trudniej jest jednocześnie zdobywanie szacunku i prestiżu.
Tak więc okrutnie kpiąc z Zełeńskiego, podobnie jak ci, co kpią ze zniszczonych butów Kaczyńskiego, kierujesz się swoim osobistym wyobrażeniem ukształtowanym przez twoje poczucie kategorii negatywów i pozytywów, będących ważnym elementen twojego światopoglądu. Tak go lubisz, że żadna zewnętrzna dyskusja nie jest w stanie wpłynąć na pewne korekty, tak byś widział bardziej obiektywnie, empatycznie, z minimalizacją złych emocji.
Ale cóż... Mówią, że ten, co nie szanuje ludzi, po prostu nie szanuje siebie.
Przysłowiowa , znana chyba w całym internecie onuca, anty-polak i kacapska tuba, a prywatnie degenerat spod płota, nazywa Zełeńskiego clownem. Kogo on już tak nie nazwał. Mnie chyba z tysiąc razy. Taka już jest agencka czekistowska metoda. Przecież ty Ijonie jesteś daleki od tych ruskich schematów. A tu dla ciebie ten człowiek to także clown.
Tacy ludzie jak Ronald Reagan, czy Arnold Schwarzenegger to, przypomnę, też byli "clowni". Lecz historia za 100 lat nie odnotuje tego tak.
Pozdrawiam
Tak jak ciebie.
=================
"Dlaczego, mimo, ze po stronie polskiej prawicy jest prawie wszystko dobre" - Proszę sobie przypomnieć "drogę" lewicy do dzisiejszej pozycji. Tak zwany marsz przez instytucje. Trwał wiele lat, kosztował ogromne pieniądze i był konsekwentnie realizowany. Lewica stworzyła sieć organizacji, atrakcyjnych grantów którymi przede wszystkim przyciągała młodych. No i jeszcze jedna sprawa, założenia lewicy są "lekkie i przyjemne", typu Róbta, co chceta, nie ma zasad, itp. Proszę spojrzeć na działania ZP. Okopali się w swoim grajdołku, stworzyli złudzenie okopanej twierdzy. Gdzie w tych działaniach przekaz dla młodych ludzi ? Ludzie szybko zapominają o tych wszystkich zbudowanych drogach, małym bezrobociu, itp. Polityka, to niekończąca się wojna, w której należy wygrywać kolejne bitwy. Do tego trzeba mieć zaplecze. Czy ZP ma swój think tank, w którym szkoliła by swoje kadry? Czy w ZP prężnie działa młodzieżówka, która swoimi działaniami przyciąga młodych? Czy ZP jest atrakcyjna w internetach? Czy ZP wspiera młodych posłów w swoich szeregach? Tak samo leży wizerunkowo. Nie stać ich, aby zatrudnić porządna agencję PR, która pomoże im zbudować i utrzymać wizerunek ? Czy widzi Pan próby budowania swoich, niezależnych mediów ? Co będzie, jak TVP przejmie opozycja? Z czym zostaną ? I tak można by wymieniać. Obrośli w tłuszcz, takie tłuste koty. Bo przecież jedynki dostaną swoi i jakoś się przetrwa w opozycji.
Z Kremla?
Najprościej jest założyć, że to mydlenie oczu i wszystko idzie zgodnie z planem.
A ja słyszałem: niezalezna.pl
"Oblegający krzyczą,że PiS obrósł w tłuszcz stając się tłustym kotem Sami przymierają glodem?" - W 2015 roku PIS zdobył wiele działaniami w internecie, stał za tym Szefernaker. Widzi Pani i czuje teraz aktywność PIS-u w internecie?
".Jest ale nie działa na sposób młodzieżówek Lewicy czy PO." - to znaczy, że jej nie ma. Bo jej nie słychać. O kimś może być głośno również w pozytywny sposób.
"przypadek młodego studenta prawa UW Szafaranowicza" - ten młody pokazał większe jaja, niż wielu zawodowych polityków PIS.
"Nikt się natomiast nie oburza jak zdrowa dziewucha z młodzieżówki" - to pasożytowanie, ale wpłaty są dobrowolne. Z drugiej strony niech młodzieżówka PIS poprosi o wsparcie w fajnej akcji. Myślę, że wielu z nas ich wesprze
Według mnie Zełenski, to produkt marketingowy.
Co rozumiesz przez produkt marketingowy? Coś nędznego, co dzieki reklamie ma się dobrze sprzedać. No dobrze. Przy dużej pomocy ukraińskiej oligarchii, już parę lat temu, niegłupi ludzie zauważyli coś specyficznego w niemalże kabaretowym serialu, gdzie Zełeński grał właśnie prezydenta. Tak się to Ukraińcom podobało, że w wyborach faktycznie wybrano go na prezydenta. Czyli marketingowy sukces, jak cholera. To samo usiłowano powtórzyć u nas z gwiazdą TVNu Hołownią. ZObaczmy więc, ile jest warty po kilku latach ukraiński "produkt marketingowy", a ile polski. Widać różnicę?
No, ale my kochamy przyklejać etykiety, wsadzać do odpowiedniej szuflady i nie daj Boże "clowna" przenieść do jakiejś wyższej. Na szczęście wielu mądrych ludzi takie kryteria oceny, jak i historię drogi do polityki i przywództwa mają gdzieś. Liczy się wyłącznie autentyczna wartość produktu. Jako szalony kawiarz powiem Ci, że najlepszy i najdroższy gatunek, kawa Kopi Luwak, pochodząca z Jawy, czy Sumatry, dziesięciokrotnie droższa od innych luksusowych kaw (podwójne espresso, czyli mały kubeczek, kosztuje ok. 100 zł) zanim trafiła do palarni została zjedzona przez łaskuna, dzikeigo krewnego kota, a potem, pardonne moi, wysrana z odchodami. Lecz miłośnicy dobrej kawy nie zwracają uwagi na te niesmaczne pośrednictwo dzikiego zwierza. Coś jest na końcu dobre, albo nie.
==============
Tu mogę się tylko zgodzić - bo przecież cały ten tekst jest o tym - że przekaz do społeczeństwa całej prawicy jest wyjątkowo kiepski. A w szczególności do młodych Polaków.
Tak na marginesie, Robert Lewandowski jest też dla mnie produktem marketingowym. Jest dobrym piłkarzem. I tyle. Bazując na tym zrobiono z niego lidera, ikonę, produkt marketingowy, który miał kupić ludzi. Facet do bólu jest poprawny, nie powie słowa za dużo, nie ma emocji. Tylko, że się nie sprawdził w roli lidera drużyny.
Szczera prawda. Dlatego jestem za jego odejściem z reprezentacji.
Ps. W tej nowej erze, w której nagle, bez uprzedzenia się znaleźliśmy, praktycznie nie możemy prawdziwie powiedzieć, kto, gdzie faktycznie rządzi. Nie tylko Zełeński, czy taki Scholtz i Macron, a nawet Biden, są autentycznymi przywódcami? Tajemniczy, amerykański Deep State to nie wymysł chorego umysłu.
- pełna zgoda.
Nauczyć się grać na kilku fortepianach.
- pełna zgoda.
Może to, co napiszę, zabrzmi paradoksalnie, ale bardziej Polsce szkodzi słabość PIS-u niż donosicielstwo opozycji.
- Czy zrozumie Pan, gdy napiszę, że po podziale jaki nastąpił w kwietniu 2010 roku nie ma innego sposobu prowadzenia polityki przez PiS.
Przyjmuję Pana argumenty, rozumiem Pana spojrzenie, ale się nie zgadzam. Podział w 2010 roku pozamykał wiele drzwi, bezpowrotnie. I to PIS powinien zrozumieć, że jakakolwiek próba "dogadania" się z opozycją nie ma sensu. Silni i zorganizowani na wielu frontach muszą robić swoje.
Wiedza, szerzona przez polityków PiS na temat niemieckiej ekspozytury PO nie jest żadnym straszeniem, ale przedstawianiem realnych, obiektywnych zagrożeń dla tożasamości i suwerenności Polski, wynikających z wrogiego, destrukcyjnego działania tej ekspozytury. Kłamstwa, szerzone przez tę ekspozyturę na temat PiS są właśnie tym: kłamstwami i dezinformacją. Bilans prawdy i kłamstw można łatwo samodzielnie zweryfikować. Co TW "Oskar" obiecywał, a co wykonał i jak na tym wyszła nasza Ojczyzna.
Kłamiesz też i bełkoczesz, pisząc "PiS faktycznie nabroił (zwłaszcza samowola pandemiczna)" - nie było żadnej samowoli, tylko logiczne i dobrze dobrane działania w obliczu pandemii chińskiego wirusa.
Poza tym, że kłamiesz i manipulujesz, także udajesz idiotę i bardzo nieudolnie sealioningujesz, pisząc bzdurę taką jak "zbrodnie platformiane jakoś dziwnie pozostają w sferze owej „wiedzy”, mimo że ich wrogowie rządzą od wielu lat" - dobrze wiesz, że sądownictwo jest opanowane przez "nadzwyczajną kastę" lojalną nie polskiemu prawu, czy polskiej Konstytytucji, ale niemieckim ośrodkom kontroli z niemieckiej Unii i kolesiom sprzymierzonym z nimi w jednej mafijnej bandzie w ramach świętej dla każdego złodzieja z Platformy doktryny Neumana.
Co do samowoli zaś, można podać choćby nieprzeprowadzenie wyborów prezydenckich w terminie. No ale wydawanie pieniędzy bez podstawy prawnej, darowanie jakiemuś osobnikowi milionów za niedostarczone respiratory i paraliż lecznictwa skutkujący „nadmiarowymi zgonami”. Stąd pomysł amnestii dla samych siebie. A, gdy na koniec Rosja zaatakowała, zaraza magicznie wyparowała.
komisje senackie koperciaka (ustawodawcza, praw człowieka praworządności i petycji oraz samorządu terytorialnego i administracji państwowej): odkładając wydanie stanowiska na temat ustawy o wyborach korespondencyjnych na przeciągane terminy. I drugi składnik totalniackiego rozpętywania chaosu przeciwko Polsce: jawne oświadczanie totalniackich platformerskich samorządów, że wytyczne władz centralnych dotyczące organizacji wyborów nie będą realizowane. Ogłoszenie buntu. Tak właśnie blokowano wybory w samorządach.
Podsumowując: Nieprzewidziana sytuacja (pandemia) wymagała nowej ustawy dostosowującej przepisy wyborcze do realiów koronawirusowych. Ustawodastwo to działanie Sejmu i Senatu. W Senacie koperciak Grodzki blokował pracę nad tę ustawą.
Baju, baju, ja nie jestem z PiS. PiS, a szerzej obóz Zjednoczonej Prawicy przedstawia dla mnie najlepszą ofertę, bo pełomafia, lewizna czy kuńfa chce mojego dobra, więc moje dobro muszę przed wami głęboko chować :-)
Nie ma sytuacji czarno-białej. Nasze społeczeństwo statystycznie jest niedojrzałe i kapryśne jak każde dziecko. Politycy też tacy są. PO nie chce przedstawić programu. To absolutnie nie do pomyślenia w społecznościach dojrzałych. Każdy tam zapyta: - czego oni chcą? Tylko obalić przeciwnika i przejąć władzę? Nic nie oferują? To niech się walą.
W takim dojrzałym demokratycznym kraju, gdzie rozum i rozwaga góruje nad emocjami, PO nie zdobyłby nawet 5%. Tam ludzie zawsze wybierają stabilną przyszłość, a nie obietnice, i to durne typu: - My wam dopiero pokażemy jak pogonimy wrogów. A to jest tak, jak granie w oszukańcze, uliczne trzy karty. Zawsze przegrasz.
Pierdoły o "pojednaniu" i "jedności narodowej" Polacy dobrze znają z lat powojennych, kiedy na ruskich tankach wwieziono nowe władze z nadania Kremla. Wtedy też kacapska propaganda wyła na różne nuty o jedności i pojednananiu. Nie ma i nie będzie jedności i pojednania Narodu polskiego z funkcjonariuszami wroga.
@Jabe „Wami”, czyli my – oni. Jednak.
Jak można nie myśleć?
Nie martw się - będę uporczywie starał się, by zrozumieli. Oczywiście ci co chcą zrozumieć. Z odmóżdżonymi nie ma szans.
Posłuchaj syna, posłuchaj, jak ci odpowiada na pytanie o prawicę i zastanów się dlaczego zwyczajnie wam, prawicowcom, nie ufa.
Nie zdobędzie się zaufania gadaniem tylko czynami zgodnymi z gadaniem.
Mądrego syna masz.
Tu masz przykłady, kacapski dezinformatorze: niezalezna.pl
Syn marynarza ma rację.
Ja go nauczyłem, by w życiu kierował się ograniczonym zaufaniem. I nie wpływam na jego poglądy. Dlatego jest prawicowym, na wskroś patriotycznym Polakiem.
Jest mi naprawdę miło, że po tylu długich miesiącach stać nas na początek normalnej rozmowy. Może się okazać, że Ty, Twój syn, a nawet ja jesteśmy patriotami, którzy w swym widzeniu ojczyzny różnią się tylko szczegółami.
To tak jak moja Żona i ja - ona ortodoksyjna zwolenniczka i wyborca PiS, która różni się ode mnie tylko odcieniami tej samej optyki i prawdy.
Baju, baju tryc. Gdyby tak było to już dawno byś ją pogonił, albo ona ciebie.
Gdy hitlerowska dobra zmiana zaczęła przegrywać na wszystkich frontach, Goebbels zmienił narrację z propagandy sukcesu na desperacką obronę oblężonej twierdzy przed sowiecką dziczą. No i co z tego, że co do tej dziczy miał rację? To ich „nasi” zawiedli.
To dosyć ciekawe porównanie Zjednoczonej Prawicy do NSDAP.
Wzywanie wszystkich do rozpaczliwej obrony w obliczu klęski nie uratowało ich. A przecież faktycznie groziła im śmierć. Czy teraz się uda, gdy straszne oczy Tuska wzbudzają lęk tylko wśród głęboko wierzących?
Taka zagrywka jest natomiast pomocna w uciszaniu krytyki we własnych szeregach. W istocie chodzi więc o to, żeby obyło się bez zmian, co czyni upadek nieuchronnym.
"W istocie chodzi więc o to, żeby obyło się bez zmian" = kłamiesz i manipulujesz, ruski trollu. "żeby było tak jak było" to myśl przewodnia partii opcji niemieckiej, czyli PO.
A rząd Dobrej Zmiany od lat wprowadza kolejne dobre zmiany dla dobra Polski i polskiego Narodu. Reakcją wrogów Polski jest tradycyjnie wściekłe wycie.
No właśnie, ja się dziwię, że mu ta zielona koszulka nigdy się nie plami od potu, ja noszę i ciągle mi się plami od potu.
PS. Podejrzewam, że nosi pod spodem jakąś kamizelkę.
Witam
Dawno Pana nie słyszałem. Wszystko OK?
A ja chciałbym polecić film na You Tube - Wektory nieznanych zaburzeń | Bloodborne - analiza i interpretacja gry
youtu.be
Ciekawe, ale mocno filozoficzne.
W młodości fascynowałem się Howardem Phillipsem Lovecraftem (weird fiction) i Edgarem Allanem Poe. I nadal to podziwiam.
Poe: „Ci, którzy marzą w dzień, są świadomi wielu rzeczy, które umykają tym, którzy marzą tylko w nocy”.
Pozdrawiam
Całą moją przyjaźń i prostotę liczb zatraciłem na pierwszym roku studiów, bądź co bądź technicznych. To tam zmuszono mnie do zaakceptowania liczb urojonych i używania do rozwiązań liczb zespolonych. A jeszcze potem trafiłem na kompletny misz - masz, jak po halunach, czyli algebry abstrakcyjne i tu się wyłączyłem.
A ponadto nadal mnie dręczy rozwiązanie problemy trzech ciał (a potem wielu ciał).
Więc może dlatego u mnie tak silna tendencja ucieczki w filozofię (Te fragmenty Kanta są świetne) i transcendencję?
"A ponadto nadal mnie dręczy rozwiązanie problemy trzech ciał (a potem wielu ciał)"
Miałem do rozwiązania układ dwu równań różniczkowych nierozwiązywalnych normalnymi metodami. Dopiero po zastąpieniu siły aktywnej siłą bezwładności układ stał się dziecinnie prosty. Dużo później pomyślałem o tym problemie trzech ciał i możliwości zastosowania tej metody ale na myśleniu się skończyło. Spróbuj czy to coś da.
Pomyślałem też o możliwej metodzie rozwiązywania każdego równania różniczkowego w pewnych granicach przy pomocy rozwinięcia Fouriera. Oraz zacząłem ścisłe, nie przybliżone, obliczenie naprężeń płyty ale to już za późno, czas płynie, ja z nim.
Przydał by się @Imć Waszeć w domu.
To co nie ma końca, nie ma też początku. Nie pamiętam kto to powiedział. Kant? Między innymi dlatego zawsze fascynowało mnie koło, albo okrąg, który mieści w sobie wszystkie możliwe liczby.
[ Potem oczywiście zakochałem się we Wstędze Möbiusa i Butelce Kleina]
Dosyć dawno nasi prechistoryczni przodkowie zostali mentalnie zmuszeni do posługiwania się niewielkim zbiorem liczb. Nie ogarniali wiele. Co interesujące, zero zostało "wymyslone" dużo później.
Jednakże, co dzisiaj kognitywistyka wie już na pewno, że te 86 miliardów neuronów w mózgu pod czaszką, tworzących około 100 bilionów połączeń wewnętrznych (czyli podobno więcej niż ilość wszystkich atomów we wszechświecie) ma pewien słaby punkt, a właściwie wąskie gardło. To jeden z najważniejszych elementów percepcyjno - rozumówych, łączących osobisty świat wewnętrzny ze światem zewnętrznym, jakim jest pamięć robocza (takie RAM). I każdy człowiek, za wyjątkiem autystyków, skutecznie i z łatwością ogarnia tylko cztery liczby. Oczywiście szybko się nauczył zapamiętywać o wiele dłuższe ciągi liczb, dzieląc je na czteroelementowe kawałki. Chyba każdy tak robi. I to całkiem bezwiednie.
Czy w tym właśnie mamy kłopot, że praca z liczbami i na liczbach nie za łatwo nam przychodzi. Czy tu również nie leży też ta silna tendencja zawodowychn i hobbystycznych matematyków do budowania przeróżnych kategoryzacji, relacji i słownika nowych pojęć. Mozna sobie tu zadać pytanie - dokąd to zmierza?
Inna sprawa. W tych wszystkich teoriach liczb, w algebrach, topologiach, itd, każdy element, zazwyczaj najprościej liczba, ma w każdym możliwym zbiorze, ciągu, czy w czymś innym, ściśle określoną lokalizację. Jeżeli jednak przeskoczymy na obszar wszelakich teorii kwantowych, to własnie najważniejsze, co rzuca się w oczy, to brak lokalizacji jakiegokolwiek kwantu. Czyli znowu otworzyło się w matematyce kolejne pole działania (nie mam na myśli teorii prawdopodobieństwa istniejącej od dawna, lecz te rozwijające się jak Complicity, Chaos).
No i co zrobić z tym Laplace's Demonem?
Jak Pan to sobie wyobraża?
Coś nielog jakiś milczący, prawie nudno.
Szacuje się, że ludzki mózg zawiera ok. 1,5-1,6 x 10^11 neuronów i 10^14 synaps..
JK
By obliczyć całą sieć połączeń powyższych neuronów mózgu, bierzemy pod uwagę, liczbę neuronów, oraz liczbę dendrytów i aksonów, które ta komórka posiada. Wtedy uzyskamy ilość połączeń całej sieci neuronowej człowieka. Nie chce mi się szukać, ale tych dendrytów i aksonów zwykle jest kilkanaście. Może więc w oparciu o kombinatorykę okazać się, że jest nawet więcej niż 10^80.
Kolego, litości.
Te połączenia, dendryty, aksony czyli włókna nerwowe są z "czegoś" zrobione więc ich ilość nie może być większa od ilości dostępnej materii wyrażonej szacunkową liczbą 10^80 atomów.
No wiesz, nie chcę się czepiać kolejny raz tylko o taki porządek myślowy dopraszam się...
Postaraj się to przetrawić. Aha - potrenuj również rachunek prawdopodobieństwa. W mózgu, jak w polu kwantowym, tak właśnie się dzieje. A ja m.in. dlatego napisałem tobie e= z tyloma cyferkami, byś się zastanowił nad teorią wielkich liczb.
Myślę, że kombinujesz teraz jak koń pod górę: mając 10^80 atomów nie da się zbudować czegoś o złożoności ponad 10^80 składników gdy każdy funkcjonalny składnik zbudowany jest z atomów.
Mniejsza z tym, takie dyskusje już prowadziliśmy i wiemy, że prowadzą donikąd więc daję spokój.
Ty jeszcze pozostajesz na poziomie atomów???
Pominę już wszystkie kwarki i poprzez choćby takie neutrino, dla którego jesteś tak przeźroczysty, że nawet w tej chwili przenika przez ciebie z dobry milion tych cząsteczek, podążajmy dalej, aż do stałej Plancka.
Więc zejdźmy jeszcze niżej niż kwarki. Roger Penrose, noblista i nie byle kto, postawił tezę, że każda myśl to załamanie fali kwantowej. Czyli całe myślenie, cały umysł nie należy do zjawisk na poziomie, jak ty przypuszczasz, albo zakładasz, zjawisk atomowych - czy to chemicznych, czy elektrycznych.
Wg Penrose'a i Hameroff'a myśl to załamanie się fali kwantowej. Powtarzam to dwa razy, żeby dotarło, a potem w umyśle utkwiło.
Jak teraz myślisz, czy kwantów tworzących umysł w mózgu każdego człowieka może być więcej niż atomów we wszechświecie? Mózg ludzki nie jest komputerem i nie jest maszyną Turinga [urządzenie do wykonywania algorytmów]. A może wiesz, co to świadomość? W tej chwili nad istotą umysłu pracują najtęższe głowy. Mówię - wreszcie! Interesuje nas, co jest na krańcu świata, a nie wiemy, co siedzi w głowie.
W tej chwili to ja pozostaję na poziomie pościeli, nie atomów. Sobota rano w łóżku to nie jest chwila dla Penrosa tylko mojej nagiej żony, która jeszcze śpi, a ciepły zapach jej ciała budzi wszelkie moje zmysły. Nawet jestem chętny się zgodzić, że jest ich więcej niż reszty widzialnego świata...
😛
Ty mały zboczeńcu! Chwalić się nagim ciałem żony jak by to była panienka z nocnego klubu!!! Musiałeś się nieźle naćpać, by w tak upalny dzień planować poranną orgietkę ze śniadaniem do łóżka.
Ciepły zapach...
Celna riposta!
Pozdrawiam o poranku😉
Tricolour chciał tylko OCIEPLIĆ swój WIZERUNEK 🌞
Takie nowatorskie ocieplenie przez ocipienie 🌞
Jak ja cię, przyjacielu, rozumiem -- tobie pozostaje tylko pomarszczona ropucha, która do niczego się nie nadaje.
Myślałem, że jesteś w stanie utrzymać jakiś sensowny poziom - o który tak niby zabiegasz co Wigilię - i ciepły zapach nagiego ciała nie będzie podstawą do burdelowej insynuacji na temat mojej żony.
Ale nie potrafisz. To chyba wiek i świadomość, że dobrze to już bylo, lepiej nigdy nie będzie, bo będzie tylko gorzej. Zabawa w tym, że każdy tak ma, o ile dożyje twego wieku, więc nie jesteś szczególnie pokrzywdzony, a wręcz przeciwnie - w pewnym sensie masz lepiej od tych wszystkich trupów w twoim wieku.
Ale przyznam też otwarcie, że musisz być strasznie nieszczęśliwy, by już o świcie być tak wrednym. Wiec tak, powtórzę - ciepły zapach wilgotnego od upalnej nocy ciała.
Ja o "ciepłym ciele" ty o "pomarszczonej ropusze". Widzisz różnicę?
Nie przeskoczysz samego siebie. Tu noblesse oblige. Sprawa pokoleniowa.
Nie tchórz teraz. Nie musiałeś pisać o "panience z nocnego klubu", by osiągnąć zamierzony efekt odniesienia się do "ciepłego ciała". Masz wystarczająco dużo inteligencji, by użyć mniej prostackiej formy i mniej wulgarnej insynuacji, o ile nie możesz się uwolnić od insynuacji.
A teraz zaczynasz kręcić, bo każdy zobaczył w moim wpisie oczywistą prawdę, że wilgotne ciepło kobiety zaznasz wyłącznie wtedy gdy zapłacisz za całą noc w zamtuzie, a i wtedy nie będziesz miał pewności na ile to po kimś, dla ciebie w spadku, by nie rzec - w wysięku.
Więc jeśli chcesz podnieść jakość tego forum, to daj przykład jakości, a nie tandety.
A o "pomarszczonej ropusze" to sobie sam pomyśl. I pomyśl, co by było, gdybym był blisko ciebie. Ryzykujesz.
W moim świecie prostego człowieka w cudzysłowie umieszczamy cudze słowa, a nie to, co jest nam wygodne i konieczne do obrony tez, których nie da się obronić inaczej niż fałszem.
W moim zupełnie nierycerskim świecie świętość kobiecego ciała nie kojarzy się "niemalże jako pracownicy seksualnej" i generalnie w ogóle się nie kojarzy z niczym innym poza miłością, oddaniem i tym wszystkim, co opiewałi poeci, kunsztem oddawali malarze i rzeźbiarze, co podziwiamy do dziś. Najlepszy artysta swoim warsztatem dłuta, pióra i pędzla potrafi wzbudzić w naszych prostych zmysłach "ciepły zapach", który samozwańczy rycerz odbierze jako "ciepłe ciało w łóżku" czy też "orgietkę", definiowaną jako stosunek seksualny wielu osób. Zapamiętaj też rycerzu przy okazji, że ilość energii wydzielanej przez ciepłe ciało w łóżku wynosi kT^4 gdzie "k" to stała Boltzmanna.
Jak widzisz z powyższego twoj rycerski świat jest dla mnie zupełnie nieatrakcyjny, wręcz odpychający więc pozostanę w swoim - prostego, szarego człowieka smaków i zapachów.
Chodzi o ilość atomów we wszechświecie widzialnym. Ile jest niewidzialnych nie wiadomo.