Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Jajniki górą? Czyli kto wyżej czego nie podskoczy

Filovera, 12.09.2022
Było to prawie dwadzieścia pięć lat temu. Kilka osób, poważne miejsce, bo ministerstwo zdrowia, gabinet jednego z podsekretarzy stanu i poważne rozmowy o bieżących problemach. W pewnym momencie zeszło nam się na sprawy równości płci. Powodu dokładnie nie pamiętam (może chodziło o jakieś rozporządzenie?), gdy ktoś, nazwiska też nie pamiętam, ale była to kobieta, mnie zapytał: - Rozumiem, że jesteś za równością kobiet i mężczyzn?
Pytanie było zadane spokojnym i przyjaznym tonem, wręcz z uśmiechem na ustach. Więc ja także, w spokojnym i przyjaznym tonie i z uśmiechem na ustach, odpowiedziałam krótko: NIE. Chwila ciszy, ledwie dostrzegalny grymas przemknął przez twarz pytającej, ale po chwili padło drugie, całkiem rozsądne pytanie: - Dlaczego nie? Odparłam: - Bo nie chcę zniżać się do poziomu mężczyzny.
Cała ta „rozmówka” zakończyła się krótką salwą śmiechu, a potem zajęliśmy się znowu rzeczywiście ważnymi sprawami. Dlaczego o tym piszę? Bo przeżyłam. Tak, przeżyłam swoją odpowiedź „nie” i nie spotkała mnie wówczas ze strony pytającej kobiety o nastawieniu zdecydowanie równościowym żadna agresywna reakcja. Teraz bym nie przeżyła. Teraz samo pytanie byłoby jak cios w głowę – już swym napastliwym tonem nieznoszącym sprzeciwu mogłoby mnie zabić. A już na pewno nie przeżyłabym odpowiedzi „nie”. Bo teraz feministki używają parasolek i celują ich ostry koniec prosto między oczy, często na chybił trafił, nie dając żadnej szansy odpowiedzieć na drugie pytanie: dlaczego nie?
Oczywiście, że wówczas moja odpowiedź o niechęci do zniżania się do poziomu mężczyzny była przewrotna, a jakże! I taka miała być. Dlaczego? Dlatego, że problem tkwi w samym pytaniu o równość płci. I nie chodzi tu o równość wobec prawa, ale równość biologiczną i kulturową. Bez uwzględnienia kontekstu pytania nie można, nie narażając się na zaszufladkowanie, odpowiedzieć inaczej niż przewrotnie. A dziś szufladki są dwie.
Jeśli kobieta odpowie, że oczywiście jest za równością zawsze, wszędzie i we wszystkim i jeszcze pomacha parasolką lub wystawi "cipkę", trafi do szufladki z napisem: nawiedzona feministka lub nawet feminazistka – z wszystkimi innymi mniej lub bardziej (nie)przyjemnymi przymiotnikami (wszystko zależy od preferencji).
Jak odpowie, że nie jest i nie doda żadnego rozładowującego napięcie komentarza (bo nie miała szansy, gdyż padła od przysłowiowej już parasolki), trafia do szufladki (a może już do trumny?) z napisem: pisowska moherówa – wersja polityczna lub zacofana katolibanka – wersja ideologiczna. A potem pojawi się wiele dodatkowych przymiotników (nie będę używać wulgarnych słów). No i w ten sposób mamy tylko dwie szufladki, a poza tym cała komoda możliwości – by kontynuować tę meblową metaforę – jest przeraźliwe pusta. I dopiero przewrotność odpowiedzi, ta próba rozładowania napięcia, pozwala na zachowanie dystansu do obu skrajności i umieszczenie pytania w kontekście.
A tych kontekstów może być wiele. Jak choćby kwestia wykonywania niektórych zawodów, gdzie istotne znaczenie mają predyspozycje zależne od naszej biologii. I tak np. mamy strażaków i przedszkolanki, pilotów i pielęgniarki itd. Oczywiście genderowe feministki powiedzą, że te role zawodowe wynikają z kontekstu kulturowego i wychowania. I gdy chłopiec będzie się od najmłodszych lat bawić lalką, a dziewczynka autkiem, to kultura zrówna naturę, czyli sprowadzi do normalności.
Ale to nieprawda, ona ją tylko lub aż wynaturzy. Czy chcemy, czy nie chcemy, jesteśmy zdeterminowani biologicznie i żadne „dżender” tu nie pomoże. Mówiąc wprost, wyżej jajników kobieta nie podskoczy. Ale też żaden facet nie podskoczy wyżej jaj.
O tym, że biologia różnicuje i wyznacza granice, wie każdy lekarz. Drobny, ale jeden z wielu przykładów. Ileż to norm w medycynie jest innych dla kobiet i mężczyzn? Żeby rzec kolokwialnie – cała masa. Hm, ciekawe, czy kiedyś, w szale zrównywania wszystkiego ze wszystkim, ktoś – jakiś femin lub femina – wpadnie na „genialny” pomysł w swej prostocie, by uśrednić te normy? Bo niby dlaczego kobieta ma mieć nie więcej jak 15,5 g/dl hemoglobiny, a mężczyzna może jej mieć nawet 17,5 g/dl? Przecież to niesprawiedliwe! Albo dlaczego kobieta może mieć „tylko” 4,3 litra pojemności życiowej płuc, a mężczyzna aż 5,8 litra! Zgroza! Albo dlaczego kobieta ma mieć większe o 10 proc. ciało modzelowate w mózgu niż tożsame w mózgu mężczyzny!
Ale, ale, ktoś roztropny powinien teraz zapytać: A to źle, że kobieta ma większe to coś modzelowate? Oczywiście, że nie! Wręcz przeciwnie – bardzo dobrze! Tak jak nie jest źle, że ma mniej hemoglobiny i mniejsze płuca. Powiem więcej, to jest właśnie normalne. Bo kobieta i mężczyzna są biologicznie różni, a część musi pasować do całości, by ta działała jak trzeba. Co wcale nie oznacza, że jedno jest mniej wartościowe od drugiego. I wcale nie oznacza, że tylko biologia nas determinuje.
Myślę, że to, o co należy się starać, to nie jakieś sztuczne zacieranie wynikających z natury różnic, np. – mówiąc metaforycznie – kobiecie dajemy drabinę i młotek, by przebiła „szklany sufit” w męskich zawodach, ale za to niech pracuje do 67 lat, skoro taka równa. To, o co należy walczyć, to zrozumienie i wzajemny szacunek dla różnic płci i docenianie ich odmiennej roli w kształtowaniu relacji społecznych.
Wracając jednak do zawodów, ja wolałabym, aby z pożaru (co nie daj Boże) wynosił mnie silny i zdecydowany strażak-mężczyzna, a opatrunek zmieniała troskliwa i cierpliwa pielęgniarka-kobieta. Dlaczego? Bo czułabym się bezpieczniej, że każdy jest na swoim miejscu, w którym jak najlepiej wykorzystuje swój potencjał i naturalne przymioty ciała, serca i umysłu. Choć zdarzają się wyjątki, ale jak sam nazwa wskazuje – wyjątek to wyjątek. Nie reguła.
Hm, a co w takim razie z lekarzami i lekarkami? Trudna sprawa. Zawód lekarza, kiedyś typowo męski, w ciągu ostatnich dziesięcioleci bardzo się sfeminizował. Skutki tego oceniane są rożnie. Kiedyś do tematu wrócę. Teraz przytoczę tylko pewien paradoks.
W PRL przy przyjęciu na studia medyczne nie tylko stosowano dodatkowe punkty za pochodzenie robotniczo-chłopskie, ale od pewnego momentu był też na lekarskim parytet miejsc: po połowie dla dziewczyn i chłopaków. Podczas jednego z naborów na Akademię Medyczną w Łodzi, a były wówczas egzaminy, wystąpiła ciekawa sytuacja – chłopaki dostawali się z niższą liczbą punktów niż dziewczyny. Dlaczego? Dlatego, że wśród dziewczyn był wyższy poziom na egzaminie i pułap minimalnej liczby punktów był ustawiony wyżej. Niejedna wówczas, która się nie dostała, bo była dziewczyną, dostałaby się z palcem w nosie, gdyby była chłopakiem, albowiem różnica wynosiła aż 8 punktów (na 150). I tak oto sztywny parytet 50:50 spowodował przewrotnie, że w ramach różnicy 8 punktów przyjęto gorszych chłopaków zamiast lepszych dziewczyn, gdyż te miały większą wewnętrzną konkurencję.
Wybaczcie, ale przytoczę jeszcze jedną, osobistą historię. Wybierając się na medycynę, szłam z myślą, że będę chirurgiem. No cóż, bardzo chciałam wykonywać tę męską specjalizację. Będąc na piątym roku, zaczęłam sondować, gdzie by tu w przyszłości starać się o pracę. Poszłam na jeden, drugi, trzeci oddział zapytać ordynatora każdego z nich, czy mnie przyjmie, bym mogła robić specjalizację z wymarzonej chirurgii. Pierwszy odparł, że nie, bo ma komplet na najbliższe dziesięć lat. Drugi, że nie, bo właśnie kogoś przyjął i też mu wystarczy. Tylko trzeci z ordynatorów powiedział prosto z mostu: „Nie przyjmę, bo jest pani kobietą, a ja stawiam na męski zespół. Tu trzeba stać przy zabiegach wiele godzin, świątek piątek, w dzień i w nocy, niezależnie od tego, czy jest się przed, po, czy w trakcie. A kobieta to kobieta, sama pani dobrze wie – ma jajniki”.
Pamiętam to jak dziś. I z perspektywy czasu uważam, że nawet miał rację. Ale najzabawniejsze jest to, że tak całkiem to się mnie nie pozbył. Choć chirurgiem nie zostałam, tylko internistą, to z chirurgiem się związałam. Mianowicie wyszłam za mąż za chirurga i to właśnie pracującego na oddziale u tegoż ordynatora. No cóż, kobieta to kobieta! Więc jajniki górą!
______
Jeśli jednak wolisz inne klimaty, to zapraszam Cię na blog OPOWIEŚCI WĘDROWNE . Tutaj jest i co do czytania i do oglądania, gdyż fotografuję przyrodę. 
I jeszcze "prywata". Moja książka
CHIMERA, czyli opowiadania, w których nic nie jest tym, czym się wydaje. Zapraszam Cię do zapoznania się z nią i oczywiście do zakupu. 

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 3558
Czesław2

Czesław2

12.09.2022 10:50

Nie jest problemem i nigdy nie był szacunek jednej płci do drugiej. problemem jest to, kto te podziały nakręca i jaką z tego ma kasę.
Teofila77

Filovera

12.09.2022 11:49

Dodane przez Czesław2 w odpowiedzi na Nie jest problemem i nigdy

Nie idealizujmy, szacunek też bywa problemem. A to, że walkę płci "ktoś" nakręca, to fakt.
u2

u2

12.09.2022 12:33

Dodane przez Teofila77 w odpowiedzi na Nie idealizujmy, szacunek też

A to, że walkę płci "ktoś" nakręca, to fakt. 
Niby kto ?
Teofila77

Filovera

12.09.2022 12:36

Dodane przez u2 w odpowiedzi na A to, że walkę płci "ktoś"

Nazwijmy to "grupy, które zbijają na tym kapitał władzy - politycznej, społecznej, ideologicznej".
u2

u2

12.09.2022 12:39

Dodane przez Teofila77 w odpowiedzi na Nazwijmy to "grupy, które

grupy, które zbijają na tym kapitał władzy
Czyli kto ?
u2

u2

12.09.2022 10:53

Zawód lekarza, kiedyś typowo męski, w ciągu ostatnich dziesięcioleci bardzo się sfeminizował.
To prawda, moim lekarzem pierwszego kontaktu jest doktor Ewa, zaś córka mojego znajomego lekarza też jest lekarką. Ale nie tego co jeździł Audi Q7 w leasingu :-)
r102

r102

12.09.2022 16:25

Co do tego równouprawnienia i feministek - proszę się nie przejmować - czas leci -  upadłe społeczeństwa na razie zachodniej Europy powoli przejmują muzułmanie - a wśród nich problem feminizmu jest rozwiązany :-)
Te dzisiejsze 20 letnie feministki i reszta liter LGBTQ....  - za parędziesiąt lat będą cichutko po ciemku myśleć jak im to było dobrze za "dawnych czasów", ci oczywiście co przeżyją pierwsze uderzenia :-)
u2

u2

13.09.2022 08:40

Dodane przez r102 w odpowiedzi na Co do tego równouprawnienia i

20 letnie feministki i reszta liter LGBTQ.
#rudy 102 jesteś w mylnym błędzie. F nie należy do ideologii 5+ literek, bo zakłada istnienie tylko dwóch płci.
Jan1797

Jan1797

12.09.2022 21:47

;)
Ależ oczywiście tak, córka po kilku latach na zachodzie jest przeciwko równości kobiet i mężczyzn, dziwny ten świat? Ma charakterek i świadomość przewagi kobiet u nas. Z kobietami lepiej się współpracuje, są ambitne. A'propos drzwi, do windy koleżankę [lubianą, przepraszam nie powinienem:] przepuściłem i usłyszałem; przy windzie obwiązuje procedura -oczywiście, wymieniliśmy się spojrzeniami.  Podobnie w drzwiach tramwaju, kiedy stoją panie przed i nie ma gdzie wysiąść:)), może przez tę nierówność przepraszam z uśmiechem wystarcza. Dobrze jest w Polsce.
Filovera
Nazwa bloga:
PIÓRO I STETOSKOP
Zawód:
Kilka, dożywotnio lekarz
Miasto:
Odpłynęłam z Łodzi do domku pod lasem

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 65
Liczba wyświetleń: 351,809
Liczba komentarzy: 801

Ostatnie wpisy blogera

  • Zmowa milczenia - wspólne pole skażenia
  • Dom Evy Braun - między historią a legendą
  • Pobierowo przed sezonem

Moje ostatnie komentarze

  • Jak dla mnie, może być system ubezpieczeniowy, wiele kas chorych lub innych instytucji. Nawet może być częściowo odpłatny. Nie mam nic przeciwko. Ale nie tego tyczy się mój tekst. Bo ani ja, ani Pan…
  • Całkiem możliwe, że będziemy jeszcze bardziej zaskoczeni. 
  • Kontekst prawny - zgodnie z obowiązującymi przepisami taka osoba, która zgłasza nieprawidłowości, jest pod swego rodzaju ochroną, co jak widać nie działa. I właśnie o to zderzenie mi chodziło. I…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • My tu maju-maju, a biała polska jesień tuż-tuż
  • Koronawirus atakuje mózg?
  • Gdy kobieta bije "Rudą"

Ostatnio komentowane

  • Marek Michalski, Jest odwrotnie niż Pan oczekuje, bo taka jest natura ludzka. System "non profit" generuje te objawy, które wymienia autorka, bo oczywiście nie jest non profit a z drugiej strony pacjenci z przyczyn…
  • Marek Michalski, Ad.1 O kontekście prawnym pisałem: "ustawa o ochronie sygnalistów z dnia 14 czerwca 2024 r." W normalnej polszczyźnie chodzi o ochronę świadka. Ad.2 Koncepcja, aby "pieniądze szły za pacjentem"…
  • spike, Główną przyczyną kłopotów w Służbie Zdrowia jest, że ktoś zdecydował, by SZ zarabiała, przynosiła zyski. Do tej chwili czekałem na podobne słowa i je usłyszałem od pewnego rozmówcy w programie…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności