Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

3 obrazki, Nowa nadzieja i Boże Narodzenie

Zbyszek, 20.12.2021

1. Kino

Kino nazywało się "Kosmos" i takie było. Największe w mieście, trzydzieści parę rzędów po trzydzieści parę miejsc, ostro spadających w dół przed wielkim ekranem. Taka niemal świątynia, czegoś innego. Byłem chłopcem. Wieczór. Budynek kina z futurystycznym dachem i kształtem. Potem śmigały świetlne miecze, ryczał Chewbacca, młody Skywalker albo Yoda podnosił siłą woli statek, Luke walczył z najgroźniejszym przeciwnikiem, który miał jego twarz.
Potem znów ulice w wypływającym z kina tłumie i życie, to samo, w sumie trochę szare, bo to był komunizm, socjalizm, jak zwał tak zwał ten upiorny ustrój. A jednak, chodziło się w nim do kina. I filmy wtedy, były inne, bo rozrywka nie była wyprana, jak teraz, z człowieczeństwa, z odniesień do wielkich marzeń, prawd ludzkości. Do wielkich motywów, które wywierały wpływ na życie ludzi. Ten film miał podtytuł "Nowa nadzieja".
2. "Dobra energia"
- Heej! - zabrzmiało ze sceny. Byłem z całą rodziną, ale na chwilę "artystka" skupiła na sobie całą moją uwagę. Sprawnie się poruszała, stadion się jej przyglądał, światła błyszczały i błyskały. -  Chcecie więcej dobrej energii?! - zawołała rozentuzjazmowana. Jakiej energii? - pomyślałem wtedy.  - No to jedziemy - zawołała i zaczęła śpiewać. Dobrze śpiewała, była znacznie lepsza na żywo niż w telewizji. Fajnie się ją oglądało, ale z tyłu głowy, miałem ciągle to małe szyderstwo, na temat "dobrej energii" rozdysponowywanej przez "artystkę".
Potem w życiu doszedłem do wniosku, że zła energia jednak istnieje. Są, czasem w bliższym otoczeniu, ludzie, którzy po prostu, w jakiś niewytłumaczalny dla mnie sposób, emanują złą energią. Każdym swoim gestem, każdym słowem, wieloletnimi strategiami postępowania, tworzą, inicjują, wzmagają negatywizm. To, co złe. To, co dołuje innych. To, co sprawia, że ludzie więdną, zamiast rozkwitać, że ich twarz szarzeje i smutnieje, zamiast rozjaśniać się uśmiechem.
Jakby istniał. Gdzieś, sam nie wiem gdzie. Ocean czerni. Wlewający się najpierw w ludzi, przesączający się przez ich umysły, żyły, ubrania, oczy i wlewający się poprzez nie w rzeczywistość, w rzeczywistość ludzi. Więc, pomyślałem, może i ta "dobra energia" istnieje. Bo są ludzie, z którymi po prostu czujemy się dobrze. Czasem czujemy to w mgnieniu oka. Czasem wolniej. Jakby rzeczywiście biła od nich "dobra energia". Jakby "wibrowali" nią.
3. Narodziny
To wie każdy. Każdy kto miał, ma własne dziecko. Wie, że nie istnieje w polu ludzkiego doświadczenia nic bardziej czystego, nic bardziej pięknego, nic bardziej dotykającego najgłębszej istoty człowieka, jak miłość dziecka. Dziecko przynosi na świat ze sobą to właśnie. Tą możliwość wejrzenia w miłość poprzez jego oczy, poprzez jego istnienie, jeszcze nieświadome samego siebie. Doświadczenie objęcia małych rąk, przylgnięcia, razem, wychodzi daleko poza zakres możliwy do opisania językiem.
Teraz. Czas... nie jest dobry. Ostatnio napadła na mnie kobieta, która po chodniku z prawej na lewą, tak że mało nie zepchnęła mnie w krzaki. Mężczyzna w sklepie wykazał się agresją, bo nie podążyłem do kasy, gdy on tego chciał. Skala napięcia w ludziach, jakiejś niedobrej "wibracji", którą prościej nazwać stresem, zdaje się przekraczać punkt zapalny. Zło, ten ocean czerni, zaczyna ściemniać rzeczywistość, ściemniać ludzi, ściemniać przyszłość. Wcale nie na żarty. Bezmiar tragedii i indywidualnej rozpaczy, choć nie wyświetlany na ekranach, potęguje zza kurtyny tę brunatną falę negatywizmu.
"Odnowiciele" chrześcijaństwa chcą powrotu, powrotu do pierwszych chrześcijan, wtedy dopiero będzie dobrze. Medialni kaznodzieje, portalowi zakonnicy i aktywiści, nie mogą się doczekać, by anulować wszystko to, co było potem. Ale to dopiero później, chrześcijanie zaczęli obchodzić Boże Narodzenie. Z czasem, może trochę z musu, stało się one tak mocno obudowane obrzędowością, że trochę ona przysłoniła jego sens i treść.
A to jest wielki obraz i wielka treść. Oto bowiem świętujemy Boga, nie w obrazie ostatecznego zwycięstwa na krzyżu, świętujemy Go zupełnie inaczej. I dobrze, bo to właśnie jest nam potrzebne. Bo to też oddaje i uzupełnia prawdę o wymiarze naszego życia i istnienia. Świętujemy Go w narodzinach dziecka. Świętujemy jego przyjście na świat, przerwanie bariery pomiędzy oceanem światła, skąd przychodził, a ludzką, naszą rzeczywistością. Świętujemy to, że nieznana nam Miłość, się zmaterializowała, stała się w naszym, tu i teraz świecie. Przyszła do nas.
Tak, to trochę prawda. Jezus nie przyszedł do bogatych i zadowolonych. Te zarzuty wobec chrześcijaństwa, że jest religią ludzi słabych i z dolnych warstw społeczeństwa, zawierają ziarno prawdy. Bo "Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie". Jezus identyfikował się ze słabymi i poniżonymi. Z cierpiącymi i odrzuconymi. Przestrzegał, przed pokładaniem zaufania we własną "szczęśliwą kartę". Bo... też prawda jest taka, że większość z nas, niesie na sobie, jakiś "krzyż". Jedni większy, drudzy mniejszy.
Więc w rzeczywistości owego cierpienia lub dyskomfortu, która niemal każdego z nas dotyka. W rzeczywistości, można już powiedzieć, tsunami ciemnego zła, które zalewa teraźniejszość osobistą i tą ogólną. W obliczu wsączającej się poprzez ludzi czerni, która kaleczy widnokrąg przyszłości i ludzki byt. Przypominamy sobie o dziecku. Dziecku "stamtąd", które narodziło się na Ziemi. Które przynosi ze sobą, wszystko, właśnie "stamtąd", z bezmiaru światła "A światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła".
I staje się Bóg, w osobie dziecka, tą naszą Nową Nadzieją, może nawet jedyną Nadzieją. Nadzieją, której braknie czasem nawet wielkim, której braknie tysiącom Polaków rocznie, którzy wybierają sznur, gaz, dowolną inną drogę, by wyjść z życia zalanego czernią i rozpaczą. Której braknie tym, co się sprzedali, popadli w zgorzknienie i cynizm, w negatywizm albo w nacechowane rezygnacją trwanie lub autodestrukcję. Nowa nadzieja może się narodzić w nas, niezależnie od wszystkiego, co wokół, niezależnie od wszystkich naszych skaz, porażek i ciemności.
"Bóg się rodzi, moc truchleje". On jest. Poza wszystkim, a jednocześnie z nami. Na wyciągnięcie ręki, na gest serca, na decyzję by w Nim, miast siebie, miast bliźnich, miast świata, złożyć swoją nadzieję. Bo jest miłością. Która nas od zawsze pragnęła. Która jest z nami, z nami się cieszy, z nami cierpi. Która na nas czeka. Niech się święci, już wkrótce... Boże Narodzenie.
  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 789
Jan1797

Jan1797

20.12.2021 22:08

„Bóg się rodzi, moc truchleje"........... Niech się święci, już wkrótce... Boże Narodzenie."
---------------------------
Nie potrafię zrozumieć ukrywania Świąt przed dziećmi. Rodzice decydują o rezygnacji
z Sakramentów dziecka. Ukrywają przed nim, że u Franciszkanów szopka jest ruchoma.
Nie mają odwagi na celebrę Świąt, są przez to wyżsi, piękniejsi, mądrzejsi? Błyszczą?
Błogosławionych Świąt Państwu życzę, kto urażony niech wybaczy, Wesołych Świąt.
Zbyszek_S

Zbyszek

21.12.2021 07:17

Dodane przez Jan1797 w odpowiedzi na „Bóg się rodzi, moc truchleje

Takiego "ukrywania" ja nie widziałem. Ale nie chowa się światła pod korcem. Dlatego, czasem, piszę...
Zbyszek
Nazwa bloga:
W drodze
Zawód:
wolny
Miasto:
Lublin

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 619
Liczba wyświetleń: 924,914
Liczba komentarzy: 4,706

Ostatnie wpisy blogera

  • "Fundacja" Isaaka Asimova - żartobliwie o kwestii ochrony
  • Babcia, dziadek i czysta miłość
  • Dlaczego Bóg się "ukrywa"?

Moje ostatnie komentarze

  • Ale dlaczego osoby w danej chwili na stanowiskach wysokich, miałyby wprowadzać wspomniane przez Autora przyjazne regulacje dla żeglugi? Polacy działają we własnym interesie. We własnym. Nie w…
  • "Ogólnie elity UE pod wodzą Niemiec, Francji i Niderlandów od dziesiątków lat budują Jedne Sfederalizowane i Scentralizowane Państwo Europa"Nie. To mylna teza uporczywie przywoływana w przestrzeni…
  • "A skąd wiemy, że się nie połamali pomimo wyraźnego kontaktu?"Faktycznie. Nie wiemy.

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Czy da się żyć bez Boga?
  • Prawda o nas - głupi, nieodpowiedzialni i źli
  • Pożegnanie roku 2021 i powitanie 2022 w 6 punktach

Ostatnio komentowane

  • Ijontichy, Asimow się w grobie przewraca...tyle tomów,tylu bohaterów,tyle teorii....a ten głąb tylko tyle z tego zrozumiał...Ale jest tebeściak,z GPS...i innymi gumiakami na NB
  • spike, Na początku cała Polska była "wniebowzięta" Owsiakiem, nawet ja dołożyłem swoją niemałą "cegłę", zafundowałem Owsiakowi tysiące "serduszek", które są naklejane na ubranie darczyńców za 2 zł, z którym…
  • Zbyszek, "A skąd wiemy, że się nie połamali pomimo wyraźnego kontaktu?"Faktycznie. Nie wiemy.

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności