Donald Tusk jednak wraca. Co prawda nie na białym koniu i nie po to, aby wygrać wybory prezydenckie. No, bo wygrać wybory z urzędującym, popularnym prezydentem nie jest łatwo. Choć udało się to obecnemu prezydentowi. Poprzedni prezydent B. Komorowski, mimo wchodzenia z butami na krzesło spikera japońskiego parlamentu (aby ‘szogun’ Koziej mógł zrobić lepszą fotkę) był popularny. Jednak A. Duda, dzięki determinacji i ciężkiej pracy, wybory z popularnym prezydentem, wygrał.
D. Tusk, choć determinację niewątpliwie ma (bycia macherem?), to tytanem pracy nie jest. Zamiast ciężkiej pracy, woli ‘haratać w gałę’, albo kopać piłką w nos psa. I po trafieniu w ten psi nos, pisać na twiterze, żeby się nie martwić. Bo jest alternatywa dla Roberta. Toteż z tryumfalnego powrotu na białym koniu zrezygnował. Tryumf był palcem na wodzie pisany, a jedyną pewnością była konieczność ciężkiej pracy.
Jednak swoją rezygnację z udziału w wyborach prezydenckich inaczej i bardzo skromnie uzasadnił. Że rezygnuje, bo jest obciążony niepopularnymi decyzjami. Jakie niepopularne decyzje miał na myśli? Czy był to złożony przez ministra spraw zagranicznych, w kierowanym przez niego polskim rządzie tzw. ‘hołd berliński’? A może oficjalna deklaracja o zagrożeniu dla Europy ze strony, sojusznika Polski, prezydenta USA, D. Trumpa? Złożona przed szczytem na Malcie, gdzie decydowały się dalsze losy D. Tuska na stanowisku króla Europy (copyright B. Borusewicz). Dalsze losy, które zależały od poparcia pani kanclerz A. Merkel? I które to poparcie, wkrótce po ogłoszeniu tego listu otrzymał?
D. Tusk z wyborów prezydenckich zrezygnował, niemniej jednak wraca. Ale na innym koniu niż ten biały z Newsweeka (któremu internauci domalowali w komiksowym dymku ‘Ale wstyd’). Otóż Unia zarzuca Polsce brak stosowania się do prawa unijnego. Tyle, że jest prawo i jest jego interpretacja. I tak naprawdę oskarżenia UE wynikają nie z braku stosowania się Polski do prawa unijnego, bo to Polska robi bez zarzutu. Oskarżenia te wynikają z domagania się stosowania poprawnomyślnej liberalno-lewicowej, interpretacji tego prawa. A tego Polska, już słusznie, nie robi.
I z tego powodu, jak mantra wracają, rozpowszechniane przez opozycję, kasandryczne wizje o polexicie. Polacy jednak chcą być w Unii. I D. Tusk doskonale o tym wie. I cynicznie to wykorzystuje. Toteż polexitu używa jako konia, na którym chce wrócić do polskiej polityki.
I ostatnio, tego konia nazwał (jakoby za jakimś internautą) wypierpolem. Trzeba przyznać, że dosadnie. Ale czy prawdziwie? Czy na pewno to my jesteśmy winni w tym sporze z Unią? I druga sprawa, poczucie estetyki. Muszę przyznać, że ujęcie, przez D. Tuska sporu Polski z Unią, za pomocą takiego określenia, mocno poczucie estetyki razi.
Toteż nie mam przekonania, że ten nowy koń, poniesie D. Tuska daleko. A tym bardziej, że poniesie go do sukcesu.
- Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
- Odsłony: 11368
Nie sądzę (jeżeli prawidłowo odczytuję pański skrót myślowy).
Przyznam się bez bicia :) faktycznie nie czytało się ... Ale z tego krótkiego fragmentu, który pani przytoczyła, to jednak z tym poczuciem estetyki (o czym wspomniałem w notce) to jednak jest coś na rzeczy. Człowiek z poczuciem estetyki nie chwaliłby się oglądaniem reprodukcji obrazów ... nawet Kokoschki
Czasami wyrażając niechęć do kogoś przekracza się granice własnej śmieszności. Czepia się Pan, że Tusk ogląda reprodukcje, z czego można wnioskować, że Pańskim standardem jest oglądanie wyłącznie oryginałów. OK, tak może być.
To ile oryginałów klasy Kokoschki ma Pan w swoich zbiorach? Śmiało, proszę mówić. Rozumiem, że co najmniej setki, bo taki "człowiek z poczuciem estetyki" jak Pan, nie wyśmiewałby się z małych żuczków mając - dajmy na to - marne dwadzieścia sztuk, prawda? Dwadzieścia sztuk, to byle leszcz ma.
Szanowny, starszy kolego internetowy!
Z racji wieku i życiowego doświadczenia, mając na uwadze rozwój młodszych pokoleń, proszę o staranny dobór myśli i słów, by dla młodszych ludzi być jeśli nie autorytetem, to choćby odrapanym, ale jednak drogowskazem. By ludzie młodsi mieli się na kim i na czym wzorować i by nie wychowywała ich tylko ulica.
PS.
Mam tu na półce, oprócz wielu innych, żonine albumy z reprodukcjami. O, choćby to: Claude Monet, wydawnictwa Aurora Art Leningrad. Bardzo piękne wydanie, w sam raz do pokazywania mojemu dziewięciolatkowi. Tak się kształtuje elity...
Pisze pan, że niechęć przekracza granice śmieszności. Ok, być może nie powinienem był sobie żartować z oglądania reprodukcji, choć nadal uważam, że chwalenie się oglądaniem reprodukcji jest przejawem dulszczyzny (btw nie mam żadnych oryginałów klasy Kokoschki i reprodukcje też oglądam, choć do głowy by mi nie przyszło aby się tym chwalić). Ale w takim razie zapytam. Czym jest określenie przez D. Tuska, ludzi którzy krytycznie patrzą na to co robi Unia - wypierpolem? Jakie granice przekracza polityk, odnosząc się do swoich przeciwników politycznych w ten sposób?
Sam wypierpol odbieram mocno śmiesznie jako zgrabny dobór słów. Owszem, może razić, przyznaję, ale mnie bardziej bawi niż razi. W skali dotykania mojej wrazliwosci to dwa, co najwyżej. W skali zgrabnej rubaszności to cztery.
Ale Tusk ma jeszcze kontekst. Czy kiedykolwiek zaprotestował Pan przeciw Hyżemu Rojowi? Bylo niedawno na forum, Pan milczał, może nie zauważył...
To jak? Wypierpol vs Hyży Rój. Pana zdanie jakie jest w tej potyczce?
Kto użył określenia o którym pan pisze? Polityk, klasy D. Tuska?
Tym się chyba różnimy, że Pan pyta kto, a ja chętniej - dlaczego. Mnie bardziej interesują powody niż osoba, która coś robi, bo ona i tak kieruje się właśnie powodami. Hyży Rój funkcjonuje w sieci id dawna.
Są też mordy zdradzieckie i kanalie mordujące mi brata, ale to Pan z pewnością zna. Przy nich wypierpol to wręcz Mleczko. W mojej ocenie.
Co innego powiedzieć cos w emocjach a co innego na zimno i z premedytacją.
Przegięcie w emocjach domaga się przeprosin. Bez nich oznacza, ze wypowiadający uważa, jak powiedział.
Albo tchórz bez odwagi cywilnej.
I niech uważa , bo miał rację . Zadnych przeprosin emocje emocjami a racja racją . A odwagi cywilnej nie mieszaj do Tuskowego kombinatorstwa bo to dwie różne rzeczy . Raz Cię na forum przeprosiłem kiedyś grzecznie , to mi kilka miesięcy wypominałeś kajanie się . Ani kroku wstecz , bo grzeczniść zbyt często jest brana za słabość lub frajerstwo .
"Mam tu na półce, oprócz wielu innych, żonine albumy z reprodukcjami. O, choćby to: Claude Monet, wydawnictwa Aurora Art Leningrad. Bardzo piękne wydanie, w sam raz do pokazywania mojemu dziewięciolatkowi. Tak się kształtuje elity..."
Dobre, lubię inteligentne żarty.
A co kolega poleca dziewięciolatkowi gdy rozmawia z nim o malarstwie?
Chciałeś błysnąć, a po jednym pytaniu leżysz nie mając nic do powiedzenia i sztukujesz bezmyślnie. Ciekawe rozmowy są zawsze mile widziane, nigdy się nie kończą i nigdy ich się nie ma poza sobą.
Muszę przyznać, że ten komentarz tricolura o 'kształtowaniu elit" poprzez oglądanie albumów z reprodukcjami obrazów też mnie po prostu rozłożył. Jakie "elity" takie ich kształtowanie, można by rzec. Na marginesie dodam, że czasem zdarzało mi się zagladać na blog sławnej córci Donaldino, tez wyrafinowanej europejki, która swoje mieszkanie przyozdabia ułożonymi w malownicze stosy wprost na podłodze albumami (obowiazkowo w języku francuskim, którego oczywiście nie zna ni w ząb), na których to stosach albumów ustawia wazoniki z kwiatkami...😒 Pełni obrazu dopełniają zdjęcia łazienki z marmurową wanną i złotym kranem. Całkiem jak u Władimira Władimirowicza, albo króla cyganów...
Bardzo Panią proszę, by się Pani nie rozkładała przy mnie, bo ja wyjątkowo źle reaguję na rozkładanie się niechcianych osób w sąsiedztwie. Jestem pewien, że nie tylko ja tak mam, że inni też reagują niechęcią na takie przekraczanie granic.
Po drugie pragnę poinformować Panią, że dzieci się wychowuje, co Pani doskonale powinna wiedzieć skoro hołduje zasadzie Kinder, Kirche, Kueche, a takie zasady ma w swoim nowym Vaterlandzie. Wychowanie dzieci polega także na rozmowie na tematy, które ich interesują. Takim tematem jest także to, co wisi na ścianie, bo dzieciak realnie widzi, że u niego to jakby jakieś inne rzeczy to były. I ma rację! Bo to oryginały proszę Pani Anny, rodzinne, ze strony żony, Antoniego Serbeńskiego (kto zacz - Wikipedia). Ale takie oryginały to za mało dla chłonnego umysłu więc sięgamy do zbiorów w domowej bibliotece i do albumów. Sięgamy razem. Bardzo to lubimy.
Może tego Pani nie wie (co jest zrozumiałe, skoro wypolaczyła się Pani) więc objaśnię: elity wywodzą się z domu z tradycjami. Tradycje sięgać muszą co najmniej dziadków, bo dzieciak pyta dziadków o rzeczy, których właśnie dowiedział się od rodziców i widzi, że rzeczy mają swoją kolej i porządek. I ta kolej i porządek rzeczy przez kilka pokoleń, to jest właśnie podstawa elit.
Ale Pani tego nie wie i się nigdy nie dowie, bo ktoś wypolaczony wyjazdem za granicę, wyzuty z korzeni wiedzieć tego nie ma prawa.
🤣🤣🤣🤣
p.s.
Co to znaczy po arystokratycznemu "by się Pani nie rozkładała przy mnie" ? Proszę to wytłumaczyć tak, jak by pan to tłumaczył swojemu 9letniemu potomkowi 😉, który, czego jestem pewna już dawno wie, w jaki sposób kobieta "się rozkłada" przy tatusiu.
Slowo to ma kilka znaczeń. Może Pani rozłożyć swój warsztat, na przykład sztalugi. Moze Pani być trawiona przez własną florę i to także nazywamy rozkladem. Może Pani rozkładać kończyny w różnym celu. Może Pani dokonać rozkładu funkcji. Może Pani rozłożyć figury na szachownicy. Albo porcelanę w serwantce.
Bez względu na okoliczności uprzejmie proszę, by Pani robiła to z dala ode mnie.
PS. Pani sugestia dotycząca "rozkladania kobiet" zdradza, że dla Pani kobieta ma wyłącznie wymiar rzeczy służącej męskiej rozrywce. Smutne, że widzi Pani siebie wyłącznie z takiej perspektywy.
Jak ukształtujesz swoje elity to się pochwalisz . Tylko nie bierz sobie tego kształtowania do głowy , bo jak się za mocno chce to mozna spieprzyć . Przykładów bez liku .Taki na przykład Tusk wychował syna na podobnego sobie kombinatora , przyłożył się , ale temat spalił . Może to elita , ale do cholery z taką elitą .
Powodzenia życzę
i nie przykładaj sie za mocnobo wyjdzie jak wyżej .
Będę się starał.
Na razie kuzyn, pół roku starszy, dostał zajoba na punkcie gier, szczególnie na telefonie. Więc ja - dla równowagi - robię modelarnię w piwnicy. Będzie dla nas jak znalazł.
Szczęśliwych Świąt Bożego Narodzenia od wszystkich tricolourów!
I Tobie też Wesołych i szczęśliwych Swiąt .
Można się z D.Tuskiem zgadzać albo nie zgadzać, ale jest on prominentnym politykiem. Toteż trudno nim się nie zajmować. A co do działań PiS. Z tego co pan pisze wynika następujący wniosek. Cokolwiek chcemy tu u siebie zrobić, to naprzód musimy zapytać się Unii, czy wolno nam to zrobić. Natomiast samodzielnie i bez pytania możemy robić tylko kow-tow wobec Unii. Ja z takim podejściem nie zgadzam się.
Proszę spojrzeć inaczej: nie musimy pytać sie Unii tylko powinniśmy pytać siebie. Skoro chcemy jakichś zmian, to rozmawiamy o tym i wzajemnie się słuchamy. Nie przepychamy ustaw nocą, Prezydent nie waruje z dlugopisem do podpisu jak służący, Senat nie wyczekuje, by nad ranem klepnąć bezmyślnie.
Czy Panu taki zlodziejski tryb pracy nie przeszkadza?
To nasz główny partner handlowy, na co zatem warto zwracać szczególną uwagę, patrząc
na kondycję ekonomiczną niemieckiego biznesu?> wiadomoscihandlowe.pl
Wobec spowolnienia niemieckiej gospodarki pozostaje nam nadzieja hipotetycznego, wzrostu
gospodarki brytyjskiej. Cóż, koń jest, jak każdy widzi; oxfordeconomics.com
Stąd tez wymachiwanie flagą praworządności wobec Polski i Węgier.
Kolejny niezwykle merytoryczny i na temat tzw."komentarz" naszej niezmordowanej,grasującej po całym necie quasi komentatorki - czekamy niecierpliwie na następne równie merytoryczne i na temat!
Dobre pytanie. Generalnie jest Tusk teraz nikim ważnym, ale dla prawicowej cześci społeczeństwa, które sympatie polityczne rozumie wyłącznie jako wierność jedynej partii i wodzowi, jawi się Tusk jako diabelska alternatywa.
Można powiedzieć, że podobnie reagowali komuniści na papieża Jana Pawła the second.
Otóż to!
Z taką sytuacją ja również nie zgodziłabym się,ale Pan po prostu wszystko upraszcza i wyciąga fałszywe wnioski. Nie chodzi o naszą suwerenność jako taką, zwłaszcza w podejmowaniu najważniejszych, ustrojowych decyzji w postaci prawodawstwa,ale o nasze zobowiązania w traktacie akcesyjnym że np.w dziedzinie praworządności będziemy stosować się do wartości wspólnie przez państwa członków UE wyznawanych i praktykowanych. I w tym przypadku nasze ustawodawstwo musi być dostosowane do tych zasad unijnych, a w kwestii umów międzynarodowych (w tym traktatu akcesyjnego) obowiązują nas zasady przyjęte w traktacie o poddaniu się jurysdykcji TSUE, w którym, zasiada i orzeka także sędzia polski. Jeśli jest się dobrowolnym członkiem jakiejś wielkiej organizacji,tu: wspólnoty narodów europejskich i korzysta się z wielu przywilejów,a zwłaszcza wydatnej i widocznej pomocy finansowej i poddaje się pewnym regułom,to trzeba ich przestrzegać. Niestety, obecna władza z chęci całkowitego, wręcz totalnego jej poszerzenia, nierzadko łamie naszą konstytucję,a na zwrócenie jej uwagi przez organa UE (Rada Europejska,Komisja Wenecka,ale także ONZ czy Rada Europy, które są również naszymi, wspólnym organami, a nie wrogami!), głosi uparcie propagandę, jakoby UE była naszym wrogiem i bezpodstawnie wtrącała się do naszych wewnętrznych spraw w celu chyba zniszczenia naszego państwa, które musimy bronić jak niepodległości. Ta hejterska, ale zarazem całkowicie fałszywa propaganda oparta na wzorcach rodem z PRL, jak widać działa na wielu, np. na Pana, a potwierdzą to zapewne komentarze, które za to, co tu piszę, nazwą mnie obcym agentem,targowiczaninem,wrogiem Polski, obrzucą chamskimi wyzwiskami i odsądzą od czci i wiary - nieprawdaż?
Gdyby nie nasza opozycja, wykorzystująca swoje dobre relacje z czołowymi politykami w UE do walki politycznej w kraju, pies z kulawą nogą nie interesowałby się w Brukseli naszymi reformami sadownictwa, które doskonale mieszczą się w ramach obowiązujących systemów prawnych w państwach UE. Btw, dobre relacje opozycji w UE wynikają z tego, że zarówno PO jak i Nowa (?) Lewica identyfikują się z poprawnomyslnymi liberalno-lewicowymi poglądami, które dominują w UE, natomiast PiS ma inny pogląd zarówno na to skąd skąd Europa się wywodzi (czyli co stanowi o jej wartości) i dokąd ma zmierzać.
Ps.: wspomniał pan o chamskich wyzwiskach. Jak dotychczas nikt tutaj pana chamskimi wyzwiskami nie obrzucił. Natomiast pan 'kulturalnie' atakuje ad personam zarówno Panią Annę (że nie rozumie tego co przeczytała) jak i mnie (że ulegam fałszywej propagandzie).
Stwierdzenie, że ktoś ulega fałszywej (bo ona taką jest) propagandzie, to jeszcze nie atak. Natomiast chamskie ataki na mnie zablokowałam właśnie stwierdzeniem, że takowe nastąpią, chyba że zablokował je Admin, w tym być może i chamstwo p.Anny, która zawsze w sposób niewybredny mnie atakuje. Pan wybaczy, ale to śmieszne mówić, że UE nie zainteresowałaby się sytuacją praworządności w Polsce,podobnie jak i na Węgrzech, gdyby nie opozycja,albo że nasze reformy sądownicze mieszczą się w systemach prawnych państw unijnych. I tu znowu powtarza Pan kłamstwa propagandy, która traktując nasze społeczeństwo jak jakiś ciemny lud wmawia i manipuluje cytatami z obcych systemów , a nawet z kodeksów, wyrwane z kontekstu,podczas gdy prawnicy z tych państw prostują te kłamstwa. Ale o tym Pan się nie dowie z narodowo-patriotycznych mediów, jak TVPiS. Nie zastanawiał się Pan dlaczego obecna władza dąży do bycia samotną wyspą w Europie (co jest w dzisiejszym świecie niemożliwe),a na razie uprawia politykę oblężonej twierdzy, której wszyscy naokoło zagrażają,a już najbardziej UE? Polityka szukania wszędzie wrogów zamiast przyjaciół i sojuszników jest dla naszego państwa bardzo niebezpieczna, to chyba jasne, ale to ma wmówić naiwnemu społeczeństwu, że wspaniała władza broni nas jak lwica.
Niech Pan jeszcze wyjaśni skąd te dobre relacje sie wzięły , bo to to pewnie wie , tylko rżnie głupa że są wybitni , a osoby postronne wysnują błedne wnioski . Bo elity opozycji to po prostu elity politycznej prostytucji . Tak że to są tylko dobre relacje szefa i sekretarki . Pod przykrywką jakichś rozbieżnosci ideologicznych byliśmy i jesteśmy dymani z kasy i niewoleni. To najtańsza metoda , kupno Tuska , Lewandowskiego Buzka i kilku jeszcze lawirantów nawet jezeli kosztuje miliony , to płaci i tak ogół , a korzyści ma ten co trzeba i to wielomiliardowe . I darujmy sobie różnice polityczne czy światopoglądowe , bo to tylko przykrywka dla kasy . Szerzej nie będę pisał , bo weekend a miały być takie sobie uwagi . Ale szerzej trzeba spojrzeć , bo ten koń nie jest tak jak go każdy widzi . A to to , to w ogóle jakieś wraże bajki fantasy opowiada a Pan z tym logicznymi argumentami próbuje dyskutować próbuje . Kolejny Syzyf na forum ?
Zdrówka życzę
Tomaszek
Do mnie pan to wszystko pisze? Gdzie ja napisałem że oni 'są wybitni'?
Trochę opacznie mnie Pan zrozumiał , bo ja to jak pragnę zdrowia określam to to , lub to coś . Jeżeli uwzględni Pan tę poprawkę będzie trafniej. Chodziło mi tylko o bezsens dyskusji z betonem i konspektem jego mentorów .
Hakuna matata
Zdrówka życzę
Tomaszek
Nie martwię się, zdziwiłem się tylko :)
Również wszystkiego dobrego.