Niebezpieczne scenariusze

  Chcecie Państwo porozmawiać o tym, jak ratować Polskę? Jak wymknąć się z zastawianej od trzydziestu lat pułapki, która właśnie się zatrzaskuje? Jak wyjść z opresji nie tylko z twarzą, nie tylko bez szwanku, ale zwycięsko? Bo jest to fizycznie i technicznie możliwe, ale potrzebna jest jeszcze chęć. Diagnoza jest głęboko niewesoła, niemniej sytuacja jest co prawda bardzo dobra, ale nie beznadziejna, przynajmniej „póki my żyjemy”.

  Ponieważ mleko już się wylało i chyba nikt już nie ma złudzeń co do kilku spraw, a mianowicie istoty roszczeń w sprawie tzw. "mienia bezspadkowego" (ciekawe fragmenty analizy publicysty "Dziennika Gazeta Prawna" Andrzeja Krajewskiego na pch24.pl), następnie kwestii realności uzyskania reparacji wojennych od Niemiec oraz (the last but not least) kwestii ostatnich bluźnierczych prowokacji i działań "totalnej opozycji", może warto spojrzeć na sprawy całościowo, bo intensywność zachodzących zdarzeń (również poza Polską) raczej zaprzecza ich przypadkowości, zaś ich charakter - jedynie pozornie całkowicie odmienny - pozwala na postawienie tezy istnienia wspólnego celu (co nakazuje tym większą powściągliwość co do twierdzeń o działaniach "full spontan").
  Jest oczywiście częściową prawdą, że niektóre środowiska UE (no i pośrednio polskie) chcą zniszczyć ten europejski "bastion wstecznego kołtuństwa", jakim jest ciągle jeszcze w jakimś stopniu chrześcijańska Polska, jest również częściową prawdą, że "stronnictwo niemieckie" w Polsce chce za wszelką cenę odsunąć PiS od władzy, jest częściową prawdą, że USA traktują Polskę z jednej strony jak partnera, ale z drugiej jak w swoim czasie południowych Wietnamczyków (jak ktoś nie wie jak wyglądała ewakuacja z Sajgonu, to polecam się zapoznać z dokumentami) itd., itd.

  Ale cofnijmy się o krok, aby okiem objąć większą mapę, wykroczmy poza granice naszego "nieszczęśliwego kraju" (jak to zawodził teatralnie ojciec ukochanej Wokulskiego), zobaczmy jakie cele były pół wieku temu wyznaczone dyplomacji zachodnioniemieckiej, spójrzmy "na wschodnią stronę", a to wszystko przez pryzmat narastającego napięcia na linii USA-Iran, Korea Płn i Chiny.
 
  Z ciekawostek o charakterze żartobliwych dygresji: już Nostradamus w jednej ze swoich "Centurii" twierdził, że wielka i ostatnia wielka wojna wybuchnie, gdy Amerykanie sprzymierzą się z Rosją przeciw Chinom, a nie da się ukryć że kilka rzeczy trafnie przewidział - np. jeszcze w liceum znalazłem w Bibliotece Narodowej polskie, mocno  przedwojenne wydanie "Centurii" ze wstępem w którym komentator pisze o - niemożliwych jego zdaniem - wizjach Nostradamusa na 1940 o niemieckim ataku lotniczym na Wielką Brytanię po pokonaniu Polski (zamówiłem wtedy kopię i mam do dziś, bardzo fajnie reagują na nią różne niedowiarki), więc być może warto się bacznie przyglądać wszelkim ruchom zmierzającym w tym kierunku.
  Dodatkowo nasz o. Klimuszko twierdził, że wojna zacznie się od tego, że Chińczycy podstępnie wystrzelą rakiety w kierunku Syberii (warto przy tej okazji zerknąć na mapę i zobaczyć granicę chińsko-rosyjską pomiędzy Mongolią a Kazachstanem oraz przyjrzeć się przebiegowi kolejowego "Jedwabnego Szlaku" do Astany...), co spowoduje - zdaniem naszego ś.p. wizjonera - naruszenie równowagi tektonicznej okolic Bieguna Północnego i gwałtowne wypiętrzenie części dna Oceanu Arktycznego, to zaś zaowocuje powstaniem gigantycznej fali tsunami zalewającej północną Kanadę oraz - oczywiście - północną Syberię, ale też, przesmykiem pomiędzy Grenlandią a Skandynawią, wlewającej się na Morze Północne i atakującej wybrzeże Danii, Holandii i Niemiec (taki bardziej Armageddon, znaczy...), może więc coś i jest na rzeczy jeżeli chodzi o kwestię cichego sojuszu USA z Rosją - no ale jeżeli taki będzie, to zapewne dowiemy się o tym jako ostatni.

  Z jednej strony jestem głęboko przekonany, że rzeczywiście w USA jest grupa osób rozumiejących zagrożenie jakie stwarza Rosja (tym większe, im gorszą ma sytuację społeczną i gospodarczą) i doceniających znaczenie takiego sojusznika jak Polska, w tym wartość "Fortu Trump", z drugiej strony trudno nie widzieć pojawiającego się "sprzężenia zwrotnego" dla spraw polskich pomiędzy zarówno kwestią chińską w świetle relacji z Rosją, jak i kwestią zaspokajania roszczeń odnośnie mienia bezspadkowego a relacjami pomiędzy USA a Polską, w tym istotnych ze względów naszego bezpieczeństwa.

  Problem polega na tym, że jeżeli w ogóle rozważać kwestię rekompensat za "mienie bezspadkowe", to nie powinno mieć znaczenia kto tego mienia był właścicielem - a to powoduje możliwość pojawienia się znienacka kwestii również roszczeń choćby... ziomkostw niemieckich.
  I tej kwestii warto też poświęcić chwilę uwagi, bo - jak wiadomo - w polityce nie ma przyjaciół tylko interesy. Dlatego też kierunki działań polityki wytycza się metodą "zarządzania przez cele" – co w zależności od rodzaju dominującej w danym państwie cywilizacji przybiera postać albo wskazywania celów albo wyznaczania celi: osoba wskazująca cele nazywa się "naczelnikiem państwa", zaś wyznaczająca cele - "naczelnikiem więzienia"... (ale pozycja ta nie jest w żaden sposób zdeterminowana, np. marsz. Józef Piłsudski zaczynał karierę w Niepodległej jako Naczelnik Państwa).

  Ciekawą rzeczą jest, że kwestia roszczeń dotyczących mienia bezspadkowego po ofiarach Holokaustu dotyczy przede wszystkim tych terenów, które przed II WŚ tworzyły Rzeczpospolitą, czyli centralnej i południowo-wschodniej części Polski (tej, gdzie zazwyczaj wybory wygrywa, choćby nieznacznie, szeroko rozumiana konserwatywna prawica), lwiej części Białorusi oraz Zachodniej Ukrainy.
  Natomiast potencjalne roszczenia dotyczące mienia poniemieckiego odnoszą się do Ziem Odzyskanych. Jeżeli Polska ustąpi w kwestii mienia bezspadkowego po ofiarach Holokaustu, to tym samym będzie musiała (w dalszej przyszłości) ustąpić w kwestii roszczeń poniemieckich, a to z powodu zarzutu ewidentnej dyskryminacji ze względu na pochodzenie ofiar. To zaś doprowadzi wprost do ostatecznego rozbioru Polski.

  Spójrzmy na Ukrainę: tam już się to powoli dzieje - agresja Rosji na tereny położone na wschód od Dniepru z jednej strony spowodowała wzrost poczucia wspólnotowego wśród Ukraińców, ale też i narastanie podziałów w społeczeństwie. Jako że Ukraina także podpisała Deklarację Terezińską, to po wygraniu wyborów przez p. Zełeńskiego, czyli zwycięstwa w wyborach opcji proizraelskiej, można poważnie liczyć się z tym, że kwestia odszkodowań za mienie bezspadkowe po ofiarach Holokaustu stanie tam na porządku dziennym, wsparta - podobnie jak w wypadku Polski - ofertą militarną ze strony USA w sytuacji konfliktu z Rosją.

  Jasny jest scenariusz? Zgodny z propozycją złożoną podobno przez Putina Tuskowi? Tylko my tacy ciemni jak tabaka w rogu i czekamy pokornie na coraz bardzie prawdopodobny rozwój wypadków...

  Wróćmy na chwilę do Polski i przyjrzyjmy się tym nieszczęsnym "bluźniercom", co to mają w Polsce doprowadzić do wybuchu pogromów na tle religijnym. Jak na razie jesteśmy medialnie oswajani nie tylko z tym że jeden człowiek może drugiemu człowiekowi wsadzić banana w otwór gębowy, ale też że może wbić mu nóż w brzuch w miejscu publicznym. Oczywiście owocuje to wielomiesięcznym intensywnym śledztwem, ale jego efektów po pół roku już nikt nawet nie śledzi bo o zbrodni już nikt nie pamięta, więc z punktu widzenia "złotej rybki" jaką jest przeciętny pochłaniacz merdiów głównego ścieku, sprawca pozostaje bezkarny – a to rozzuchwala...

  Szczerze powiem, że nie uważam aby namalowanie czegokolwiek na obrazie, rzeźbie czy murach kościelnych samo w sobie było obraźliwe - aczkolwiek oczywiście fakt taki potrafi sprawić przykrość spowodowaną poczuciem doznanej niesprawiedliwości. Natomiast jak taki Jedźż... coś tam (to popychle Tuska) może obrazić naszą Królową czy naszego Pana i Króla? I czym?
  Przecież takim postępowaniem rezygnują na własne życzenie z używania rozumu, a ponieważ rozumność jest istotą człowieczeństwa, to takie działania są równoznaczne z wyzbyciem się go. I w efekcie -  jak to ładnie ujął śp. Jan Olszewski - "...Pamiętaj, małpa może Cię pobić, zranić, może Cię nawet zabić, ale w żadnym wypadku nie może Cię obrazić...". Nawet jeżeli umie pisać czy malować. I nawet jak to robi sprawnie i ładnie...

  Przy okazji chciałbym zwrócić uwagę, że w ogóle samym publicznym zauważaniem takich zdarzeń, nie mówiąc o wdawaniu się z tą żenującą gównażerią w jakąkolwiek polemikę, nobilitujemy to-to coś do poziomu partnera w dyskusji, a że podciągnąć się tego do ludzkiego poziomu nie da, no to w konsekwencji sami siebie, na własne życzenie, sprowadzamy do ich poziomu - a ponieważ prowadzenie jakiegokolwiek sporu dwa metry pod powierzchnią dennego szlamu jest czymś, czego nie sposób się nauczyć, to trzeba jednak wynieść z domu, tym samym już na samym wstępie skazujemy się na porażkę. Jak husaria defiluje (nie mówiąc o ataku), to się nie rozgląda za gołymi gamratkami, nawet jeżeli wspomnianego banana będą sobie wkładały gdziekolwiek, choćby stając przy tym na głowie. Proste !?! No i tyle w temacie...

  Ale wszystko to jest po coś. Zaimplementowanie w Polsce podziału społecznego i narastającego napięcia, podsycanego bluźnierstwami i prowokacjami wespół z narastającą brutalizacją przestępczości, w sytuacji gdy na Ukrainie lada miesiąc zacznie się podział na część wolną od roszczeń (czyli Zadnieprze) oraz przejmowaną za roszczenia (Ukraina Zachodnia), razem z narastającym z UE naciskiem na wygraną  w polskich wyborach POkręconych poKEmonów, czujących na plecach gorący oddech Biedronia, ma doprowadzić do sytuacji, gdy Niemcy z braku Polski pozbędą się problemu polskich roszczeń, aczkolwiek zaspokajając swoje naszymi Ziemiami Odzyskanymi, czyli wspomniany rozbiór Polski.

  W zamian Komisja Europejska zgodzi się na włączenie Zachodniej Ukrainy do UE i pozostanie jeszcze tylko kwestia Białorusi, która zdecydowanie ani nie chce być częścią Rosji, ani też nie widzi się w terrorze europolitpoprawności – ale że także podpisała Deklarację Terezińską, to w zasadzie nie ma wyboru: albo zostanie wchłonięta przez Rosję (uciekając od roszczeń), albo ulegnie roszczeniom i stanie się częścią tego czegoś, co na objętych tymi roszczeniami terenach Polski, Ukrainy i Białorusi powstanie. Na ich miejscu bym uległ, bo choć co do istoty skutków dla Państwa różnica jest żadna, ale co do efektów dla ludzi – diametralna... No i może kultywować Cywilizację Łacińską pozwolą...

  Nic więc dziwnego, że nasz Prezydent ostatnio stworzył Radę d/s Przedsiębiorców znamienną tym, że przedsiębiorców jest w niej coś trzech czy czterech  na dwa tuziny ludzi, ale za to praktycznie wszyscy pozostali związani są albo z przemysłem na terenach Ziem Odzyskanych, albo uczelniami z tych terenów albo zgoła z przemysłem europejskim (PZL Świdnik to przecież Augusta-Westland, co to ostatnio cztery helikoptery sprzedał polskiej Marynarce Wojennej za 1,6 mld PLN), z czego można wysnuć wniosek, że skoro wyciąga rękę w stronę Niemiec tuż przed wyjazdem do USA na spotkanie z prezydentem Trumpem, to znaczy że może przypuszczać iż alternatywa przed którą w trakcie wizyty zostanie postawiony jako głowa Państwa będzie miała taki charakter, że jak się sprawa rozniesie, to PiS przerżnie wybory nawet wśród swoich członków, a do końca prezydenckiej kadencji przecież jeszcze rok...

 A tak a propos przedsiębiorców. We czwartek było w Warszawie posiedzenie Rady Przedsiębiorców przy Rzeczniku MŚP, poświęcone w całości sprawie dobrowolności składek na ZUS. Czy to ktoś z kierownictwa PiS wpadł na pomysł, żeby na tę konferencję wysłać W.Cz. Marka Suskiego, naprawdę nie wiem, ale mam nadzieję że to jednak był sabotaż. Po dość merytorycznej dyskusji Rzecznik zaprosił na mównicę p. Suskiego, który – jako że w życiu nie prowadził żadnej działalności gospodarczej, zaś z pracą w przedsiębiorstwie produkcyjnym (rzemieślniczym zresztą) ostatni raz miał kontakt za wczesnego Balcerowicza – w ogóle nie rozumie kwestii problemu kosztów stałych dla przetrwania przedsiębiorcy i stąd dla niego dobrowolność składek to po prostu nakłanianie do ich unikania, na co budżetu (oczywiście) nie stać.
  OK, poglądy są różne, w tym wypadku można wykazać że ten jest akurat gruntownie błędny, ale już kompletnie od rzeczy był użyty przez niego przykład znajomego, który całe życie miał prywatną firmę, zarabiał krocie, jeździł z żoną za granicę, miał willę i samochody tak że p. Suski mu tylko zazdrościł, a teraz ma osiem stów emerytury i nie ma z czego żyć.  Aż prosi się o komentarz, czy ktoś temu znajomemu bronił inwestować w cokolwiek na stare lata zamiast jeździć po świecie i wyłącznie konsumować? To niech teraz sprzeda willę, kupi małe mieszkanie, resztę wpłaci na lokatę albo pożycza potrzebującym i z tego żyje. A jak nie ma już czego sprzedać, no to trudno, po to jest pomoc społeczna, samodzielne życie to odpowiedzialność za wszelkie skutki i z definicji jest tylko dla dorosłych, o czym tu mówić? A jeżeli ktoś miał wypadek? To przecież po to jest ubezpieczenie, byle tylko było dobrowolne.

  Tak więc, jeżeli PiS chce przerżnąć wybory wśród małych i średnich przedsiębiorców (nie to że pójdą głosować na PO-KEmony, nie, nie, po prostu zrezygnowani zostaną w domach) to niech dalej na spotkania z nimi wysyła takich specjalistów od przedsiębiorczości jak p. Suski, p. Terlecki czy ..... (wstawcie sobie co tam z doświadczenia uważacie za stosowne) i niech dalej „doszczelnia”, „usprawnia” i „ułatwia”, jeszcze się tym chwaląc publicznie, nie rozumiejąc najwyraźniej, że dla tych którzy wiedzą co te hasła w praktyce znaczą, brzmi to jak zwykłe szyderstwo.
 

  Ale wracając do zapowiedzianej recepty na wyrwanie się z pułapki nadchodzącego rozbioru i utraty chyba wszystkiego. Jest taka recepta. Jeżeli tylko ze strony prezydenta Trumpa byłaby realna chęć rozwiązania tego „węzła gordyjskiego„ nie tylko bez robienia Polsce krzywdy, ale z pożytkiem dla niej i nie tylko dla niej, to narzędzie takie jest.

  Wystarczy uznanie przez USA zasadności roszczeń Polski wobec Niemiec, co pozwoli na nadanie żądanym kwotom reparacji charakteru papieru wartościowego. I teraz są dwa scenariusze:

  1. deponujemy tenże papier wartościowy w FED jako depozyt pod oprocentowaną ujemnie linię kredytową w wysokości co najmniej ¾ jego wartości, z której:
    1.  spora część idzie na zakup zarówno amerykańskiego uzbrojenia jak i licencji na nie, a przynajmniej licencji na produkcję środków bojowych (dla nas np. doskonałe byłyby myśliwce F-35B, te pionowego startu, w przeciwieństwie do F-35A, wymagających pasów startowych);
    2. spłacamy zadłużenie zagraniczne Polski
    3. z lwiej części pozostałych środków tworzymy wespół ze środowiskami naciskającymi na wdrożenie Act 447 wiekszościową dla Skarbu Państwa fundację kapitałową, przeznaczającą proporcjonalną część zysków z pośrednictwa w eksporcie na (od strony faktycznej) w/w roszczenia, ale która ma zająć się promocją i rozwojem polskiego przemysłu klasy Industry 4, szczególnie przedsiębiorstw małych, mających charakter przedsiębiorstw osób fizycznych z polskim obywatelstwem prowadzących działalność gospodarczą na podstawie wpisu do ewidencji (żadnych spółek z o.o. czy akcyjnych);
    4. z części tych funduszy Fundacja dofinansowuje takim polskim przedsiębiorcom wkład własny dla dofinansowania unijnego na zakup sprzętu produkcyjnego i technologii w Niemczech;
  2. deponujemy tenże papier wartościowy w EBC jako depozyt pod oprocentowaną ujemnie linię kredytową... etc., jak w scenariuszu 1.

Oczywiście w obydwu wypadkach urywamy się ze smyczy i uciekamy z pułapki, niemniej dla USA scenariusz 1 jest korzystniejszy nie tylko od scenariusza 2, ale też od scenariusza rozbiorowego, natomiast na Niemiec zarówno scenariusz 1 jak i 2 są korzystniejsze niż scenariusz rozbiorowy, bo w obydwu wypadkach zasila się ich gospodarkę realną potężnymi kwotami (czego bardzo potrzebują), a w dodatku mają już w tej chwili zbyt duże problemy demograficzne, by planowany od dziesięcioleci ponowny „Drang nach Osten” miał sens.
 
Problem polega na tym, że nikt u nas o tym nie chce nawet gadać. A przecież za dwa tygodnie TSUE odpali lonty pod naszym systemem sprawiedliwości myśląc że PO-KEmonom i „nadzwyczajnej kaście” zrobi dobrze i rozkosznie, gdy tymczasem umożliwi wywalenie całej tej zbieraniny na zbity ryj, więc w zasadzie jeszcze przed wyborami można by Polskę uratować
 
Tylko czy komukolwiek, oprócz niedobitków Narodu Polskiego Cywilizacji Łacińskiej, ta niepodległa i wolna Polska jest do czegokolwiek potrzebna? 

     

 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika RinoCeronte

12-05-2019 [21:55] - RinoCeronte | Link:

Homo sovieticus mówi Niet...

Obrazek użytkownika Zygmunt Korus

12-05-2019 [22:55] - Zygmunt Korus | Link:

W tej układance warto się przyglądać lawirowaniu Węgier. Bo żydowsko-amerykański raket wobec Polski to efekt udanej akcji wymuszenia nienależnych pieniędzy od Szwajcarii, ale po Polsce czekają "na podwórku" Molnara (pamięta jeszcze kto Nemeczka z "Chłopców z placu broni"?)  inni, mniej odporni, co podpisali Teresin. Nie mówiąc o Zachodzie, gdzie wszyscy byli ubabrani w holokaust (ten realny, pod auspicjami prohitlerowskich rządów). Napastnicy mają więc przed sobą skarbce bez dna i roboty na lata. Żeby ten węzeł geopolitycznych interesów rozwikłać, nie mówiąc o tym, by coś z tym zrobić dla uratowania Polski, to ino Opatrzność zadecyduje... Ino ONA - co zresztą drzewiej jakosik się przejawiało. Rozumem to Pan za dużo tu nie zdziała. Przyzwolenia Bożego na to nie ma. Czemu się Pan wyróżnia? - śmiem zapytowywać.

Obrazek użytkownika Obserwator_3

12-05-2019 [23:27] - Obserwator_3 | Link:

Opatrzność dalej się przejawia, działa powoli ale konsekwentnie. Całkowicie się zgadzam że rozumem to za dużo nie zdziałam, bo zawsze się człowiek może mylić, a poza tym czasy takie, że ludzie bardziej emocjom się poddają - ale pisać i mówić trzeba, przede wszystkim po to żeby nie było że nie było, w drugiej kolejności że z tym "pełnym spontanem" to jednak niekoniecznie, a poza tym może ktoś kto to coś przeczyta weźmie to w jakiś sposób pod uwagę, albo nawet na miarę swoich możliwości coś z tym zrobi? Albo cokolwiek?
To Pan Bóg wie co robi, a ja tylko muszę być pewny że wiem co piszę...

Ale dziękuję...

Obrazek użytkownika Darek65

13-05-2019 [09:42] - Darek65 | Link:

To jest tak, że jak się nie spojrzy, to d...a z tyłu. Nie ma się, co dziwić. Lata niszczenia Polski, narodu polskiego dają efekty. Tego nie da się zmienić w 4 lata, to praca na minimum 2 pokolenia, aby coś się zmieniło.. Poza tym trzeba mieć z kim to zmieniać, a kadry nastawione pro polsko, takie prawdziwe elity, są na razie w mniejszości. Jesteśmy w takiej sytuacji, jakiej jesteśmy i trzeba określić, co jest dla nas najważniejsze i to realizować. Nie da się od razu wszystkiego zmienić. Po pierwsze gospodarka, bo jak mawiał klasyk, byt określa świadomość. Jeśli będzie praca, Polakom się poprawi, to zobaczą sens działań, wesprą to. Po drugie edukacja, patriotyzm i podnoszenie ducha narodu. Cieszę się, jak widzę tę śmieszną opozycję krytykującą te wszystkie inicjatywy patriotyczne, pokazy, itp. Oni wiedzą, że duża część młodzieży szuka korzeni, jest podatna na taki przekaz i bierze w tym udział. I po trzecie informacja. Dlaczego jeszcze nie działa wersja angielska TVP? To TV Republika nadaje już po angielsku. Poza tym powinny powstać nieformalne ośrodki anonimowo umieszczające korzystne dla nas informacje w sieci. Jesteśmy jeszcze słabi, musimy się pogodzić z tym, że nas będą poszturchiwać, opluwać, podkładać nogę. Nie wolno nam tracić energii na walkę z tym, na machanie i wygrażanie pięścią. Każdy "gram" energii musi być skierowany na kroki do przodu. To nasze najważniejsze zadanie, nawet za cenę chwilowego poniżenia. Kwik i desperackie działania "wszystkich szatanów" pokazują, że idziemy w dobrym kierunku. To ma też inny plus, maski opadły, ludzie zaczynają widzieć, kto jest kto. I my, którzy tak myślimy, musimy wesprzeć te działania. Co do sytuacji geopolitycznej. Tylko nam się wydaje, że wszystkie sprawy koncentrują się wokół nas. Wczoraj oglądałem film przyrodniczy o szczupakach, które zdychały, bo chciały połknąć zdobycz większą niż mogły zjeść. Rosja nie zajmie Ukrainy, bo by się udławiła. Już się dławi Krymem, Osetią, itp. Wiecie, ile kosztuje utrzymanie takich terenów ? Krocie. Na Krymie ludzie chcą żyć, trzeba im dać pracę, a tam nie ma przemysłu. Poza tym w Rosji też ludzie chcą żyć, a tu jakość życia spada. To nie takie proste. Niemcy - bogactwo staje się przekleństwem, bo ściąga tych, co chcą żyć, a nie chcą pracować. Za chwilę może im odpaść duży rynek w postaci Anglii. A przecież żyją z eksportu. Wystarczy, że Trump się na nich wkurzy i w USA też mają pozamiatane. Poza tym w Europie też się zaczyna bunt przeciw nim, Włosi, Hiszpanie, Grecy, Francuzi widzą, jak zostali wydymani na Euro. Kraje Europy Wschodniej też podnoszą głowę. I na koniec  Żydzi, którzy istnieją tylko dzięki parasolowi USA. Praktycznie wszędzie mają negatywną prasę, ale póki co, głośno się o tym nie mówi. Wszyscy upokorzeni przez nich pamiętają o tym i jeśli tylko pojawi się sposobność, odegrają się. Również w USA mają coraz gorszą prasę, świadczą o tym ostatnie ataki na nich.

Obrazek użytkownika Ryszard Surmacz

13-05-2019 [21:20] - Ryszard Surmacz | Link:

Bardzo inteligentna analiza i całkiem realne jest jej wykonanie. Niestety, jest ona zbyt daleka od sposobu myślenia Polaków.
Nawet Bóg musi mieć odpowiednią ilość materii, aby móc dokonać cudu. Opatrzność pomaga tylko tym, którzy domagają się wędki, a nie ryby.

Obrazek użytkownika Marek1taki

13-05-2019 [23:47] - Marek1taki | Link:

"Na ich miejscu bym uległ, bo choć co do istoty skutków dla Państwa różnica jest żadna, ale co do efektów dla ludzi – diametralna... No i może kultywować Cywilizację Łacińską pozwolą..."
To różnica między dwoma marksizmami i o kultywowaniu łacińskości nie ma mowy. Albo faktycznie w jednej nie ma mowy, a w drugiej jest mowa ale nowomowa.

Obrazek użytkownika Obserwator_3

14-05-2019 [08:42] - Obserwator_3 | Link:

A od kiedy to na Białorusi jest znowu Cywilizacja Łacińska? Tlą się "po kątach" jej resztki w poszczególnych ludziach i rodzinach, tak jak u nas. Tak więc to tylko taka żartobliwa ironia miała być... Ale dziękuję.

Obrazek użytkownika Marek1taki

14-05-2019 [08:28] - Marek1taki | Link:

Są jej ślady materialne z czasów Wielkiego Księstwa Litewskiego przemieszane ze śladami pogaństwa i Rusi. Wysterczają z grubej warstwy zastygłej lawy rewolucji i osadów ostatniego stulecia.
W sferze duchowej jest prawdopodobnie podobnie, ale trudno mi to ocenić. Polacy na Kresach są z pewnością nośnikiem Cywilizacji Łacińskiej.
Fakt. Nie wyczułem ironii. Pozdrawiam.