Fejk argumentem pisowskich tępicieli deklaracji LGBT

UWAGA! Na wstępie pragnę złożyć istotne dla czytelnika tej notki oświadczenie, że jestem wierzącym katolikiem wychowanym w domu o patriotycznych tradycjach chrześcijańsko-narodowych i ojcem rodziny, która jest dla mnie nadrzędną wartością.

Ilustracja muzyczna: https://www.youtube.com/watch?... 

Wczoraj do mojej notki pt. „O tym, jak PiS dał się wpuścić na pole minowe” – vide: https://www.salon24.pl/u/salon... Internauta piszący pod nickiem @YteroŁ napisał do mnie w komentarzu, cytuję:

„Pokarz mi pan rodzica, który się zgodzi, aby dzieci w przedszkolu  były edukowane w kwestii masowania "siusiaka", a w podstawówce POprawnego ubierania banana w prezerwatywę..."

Ponieważ uważam, iż rzeczony komentator oparł swój komentarz na krążącym w mediach oraz w sieci fejku (nieprawdziwej informacji) na temat opisanej w deklaracji LGBT edukacji seksualnej dzieci w przedziale wiekowym 0 – 4 lata oraz w wieku przedszkolnym i szkolnym, odpowiedziałem rzeczonemu Internaucie w sposób następujący:

Jestem rodzicem i nic złego w takiej edukacji nie widzę. Powiem więcej. Uważam, że tego rodzaju edukacja jest jak najbardziej wskazana. Przewertowałem tę ustawę LGBT i nic o "masowaniu siusiaka" w przedszkolu nie wyczytałem. Ale może coś przeoczyłem.
Natomiast, jak wskazują badania statystyczne, wiek inicjacji seksualnej znacznie się obniżył i taka inicjacja jest coraz powszechniejsza w gimnazjach, a nawet w szkole podstawowej. Więc mam do Pana konkretne pytanie. Czy gdyby Pański syn, bądź wnuczek ośmioklasista oznajmił Panu, że zaraził się śmiertelnym wirusem HIV, bo w czasie stosunku nie założył prezerwatywy, - to, czy nadal by pan deklarację LGBT tępił i wyszydzał?

Proszę o odpowiedź. Tylko szczerą. PS. Zaś z tym "masowaniem siusiaka" to jak się domyślam może chodzić o to, że w klimatach gorących (deklaracja LGBT jest dokumentem ogólnoświatowym) nieściągnięcie napletka u małych dzieci może prowadzić do poważnych stanów zapalnych i infekcji układu moczowego. Proszę to sprawdzić z łaski swojej w wolnej chwili. W oczekiwaniu na szczerą odpowiedź pozdrawiam Pana…”

Ponieważ rzeczony komentator mi nie odpowiedział, - z tym samym pytaniem zwracam się do wszystkich czytelników mojego blogu oczekując od Państwa szczerych, merytorycznych i kulturalnych komentarzy.

Krzysztof Pasierbiewicz (em. nauczyciel akademicki, niezawisły bloger oddany prawdzie i sprawom ważnym dla polskiego państwa)

Post Scriptum
Uprzejmie Państwa proszę o komentarze odnoszące się tylko do tematu edukacji seksualnej dzieci, a nie deklaracji LGBT rozpatrywanej jako całość.

Post Post Scriptum
Na Salonie24 - vide: https://www.salon24.pl/u/salon... ilość komentarzy dodanych do tej notki zbliża się do piątej setki, a ich lektura wskazuje, że deklaracja LGBT tutaj nie pomoże, gdyż tu jest na gwałt potrzebny egzorcysta! Dlaczego? Bo jak widzę, poziom świadomości seksualnej Polaków jest po stokroć niższy niż na Zakaukaziu. Do tej pory myślałem, że Anja Rubik przesadza, ale teraz się przekonałem, że to polska Joanna d'Arc, którą trzeba będzie kiedyś beatyfikować. Przeczytajcie Państwo koniecznie dodane do notki komentarze, z których przebija kompletny brak tolerancji oraz patogenna nienawiść osobników nieprzyjaznych ludziom, a przekonacie się, że ten stek bzdurnych andronów po prostu poraża! Rany Boskie! Gdzie my żyjemy?! Jedyna pociecha w tym, że autorami tych koszmarnych komentarzy są ludzie starzy i bardzo starzy.

Najlepszy Komentarz:
Na Salonie24 Komentator piszący pod nickiem @ skamander 12 marca 2019, 17:38 napisał:

Szanowni Państwo, jak widać to tylko upór i niedoinformowanie sprawiają, że zaistniała ta wojna na temat wychowania seksualnego. Tylko pragnę Państwu przypomnieć, że o żadnym wychowaniu seksualnym w deklaracji podpisanej przez pana Trzaskowskiego nic nie ma. Zaś mieszanie do tego wytycznych WHO z roku 2012 jest czystym nieporozumieniem. Już na początku tego dokumentu istnieje zapis:
"Podstawowe zalecenia dla decydentów oraz specjalistów zajmujących się edukacją i zdrowiem"
Ten dokument WHO odnosi się do: psychologów, pediatrów, pedagogów itp. osobom związanym zawodowo z dziećmi. A te wszystkie bzdury dotyczące np. masturbacji w przedziale wieku 0-4 są zwykłymi kłamstwami. To jest OPIS ZACHOWAŃ DZIECI W RÓŻNEJ FAZIE ICH ROZWOJU. Widocznie pan Kaczyński miał złego doradcę i dlatego te brednie wypowiedział o jakimś ataku na polskie dzieci. Uważam tę wypowiedź pana Kaczyńskiego za brak wiedzy, bo jeśli powiedziałby to z pełną świadomością, to byłoby to zwyczajne świństwo, by nawet dzieci angażować w walkę polityczną. Mieliśmy już politykę na trumnach a teraz może to być wykorzystanie dzieci jak kiedyś muzułmanów. Może w końcu ktoś zrozumie z wielbicieli teorii spiskowych, że kilkumiesięczne dziecko nikt nie będzie uczył masturbacji, a chodzi jedynie o to, że dzieci w wieku 0-4 zaczynają poznawać swoje ciało, a rodzice często uniemożliwiają np. chłopcom dotykania własnych genitaliów, a to dotykanie jest czynnością całkowicie naturalną. I masturbacji nie trzeba uczyć - dzieci same potrafią do tego dojść, dotykając własnych narządów płciowych, a o takich zachowaniach dzieci ten dokument mówi i uświadamia dorosłym, że takie zachowanie dzieci jest normalnością i, że masturbacja nie powoduje żadnych skutków ubocznych - jak to przedstawia m.in. Kościół. A najgorszą rzeczą jest, że ten dokument jest biczem na podpisany przez pana prezydenta dokument, który broni jedynie przed różnego rodzaju szykanom dzieci o innej orientacji seksualnej. Kiedyś była batalia o przywrócenie praw Murzynom, a dzisiaj światli ludzie walczą o poszanowanie prawa do normalnego i spokojnego życia mniejszości seksualnej czyli gejom i lesbijkom. Czy w tym jest coś złego, że ktoś pragnie dla kogoś udzielenia pomocy?...
"
 

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika angela

11-03-2019 [18:27] - angela | Link:

To nie PiS dał się wpuścić w maliny, tylko wasz trzaskos puścił takiego bąka,  ze i Pan Pasierbiewicz nie da rady bo wybronic. 
A o napletki swoich dzieci, to juz najlepiej rodzice zadbają,  a nie różnej maści tęczowe zboki. 
Ostatnio wzrosła liczba zachorowań na raka jelita grubego, i niech się tym zajmą.
Łapy precz, od naszych dzieci.!!!!!!!

Obrazek użytkownika hr.Levak-Levatzky

12-03-2019 [01:48] - hr.Levak-Levatzky | Link:

SzPani Anielo!
I jak tu Pani nie współczuć, jak nie żałować, jakże nad Panią się nie litować, no jak!?

Obrazek użytkownika Jaworowski

11-03-2019 [18:47] - Jaworowski | Link:

Pamiętam jak zaciekle ścigałeś jakiegoś pożal się boże dziennikarzynę za "a" za "bloga" a nie blog, chociaż to młodzież zaadoptowała na stałe do swojego języka "pisać bloga' czytać bloga", " wchodzić na bloga", to ja pouczę waść za to:
>>>że zaraził się śmiertelnym wirusem HIV lub AIDS<< 
Panie drogi, który mieni się wszechstronnie wyedukowanym, najmądrzejszym na świecie, posługującym się wg własnego mniemania najpiękniejszą i najpoprawniejszą polszczyzną, że AIDS nie można się zarazić. Można zarazić się HIVem, który powoduje AIDS. Uczony panie inaczej od którejś tam  boleści. Panu też się przyglądamy uważnie.
Krzych >>nieściągnięcie napletka u małych dzieci może prowadzić do poważnych stanów zapalnych i infekcji układu moczowego<
To co piszesz jest oczywiste, tylko  dziecko ma być nauczone go odsuwać  w celach nie   zabawowych tylko higienicznych w czasie ablucji,  o czym LGTB nawet  nie wspomina. Możliwe jest też to, że waść jest za rytualnym usuwaniem  napletka. To nie dziwota dla żydo-komuchów.
 

Obrazek użytkownika hr.Levak-Levatzky

12-03-2019 [01:51] - hr.Levak-Levatzky | Link:

SzPanu Jaworowskiemu
o żyłce przypominając, raz jeszcze wyrazy szczerego współczucia załączam!
Czerwony hr.Levak-Levatzky,
który mordował polskich patriotów tysiącami, a obecnie jego zdradzieckie knowania i działania zmierzają do wepchnięcia SzPana Jaworowskiego  pod bolszewicko-pruski walec.
 

Obrazek użytkownika RinoCeronte

11-03-2019 [19:09] - RinoCeronte | Link:

Nakładanie prezerwatywy na banana jest cenną umiejętnością praktyczną. Zwłaszcza, gdy się to porówna z jakimś tam obliczaniem procentów czy o zgrozo potęgowaniem wyrażeń algebraicznych. W tym skomplikowanym współczesnym świecie młodzież musi być asertywna i wręcz wściekle sprawna. Zadumane maminsynki nie mają żadnej szansy na przetrwanie.

Obrazek użytkownika Guildenstern

11-03-2019 [23:09] - Guildenstern | Link:

@autor: Jestem rodzicem i nic złego w takiej edukacji nie widzę.

No, to już jest cyniczne. Pan jest rodzicem osoby dorosłej i można powiedzieć, że upiekło się Panu bo żadni "edukatorzy" nie będą pana córki dotykać. A jako osoby skoncentrowanej głównie na sobie nie interesują Pana obawy innych rodziców. Rozmywa Pan temat. To nie jest tak, że edukacja nie jest potrzebna tylko, że raczej nikt normalny nie chce jej powierzać jakimś nawiedzonym hunwejbinom spod znaku tęczy. Poza tym tu nie chodzi tylko o edukację ale przede wszystkim o władzę, o to, że można wziąć czyjeś dziecko i poprzez nie "dorwać jego rodziców". Dziecko w tym mrocznym planie to zakładnik ale również idealny obiekt indoktrynacji. To również przyszłość. Jeżeli pozwolimy teraz by jakieś obmierzłe, psychopatyczne ciotki kształtowały jego system wartości to będziemy mieć dziecko okaleczone lub z "obcym w środku". Temu trzeba dać mocny odpór. Jeśli Pan tego nie rozumie to jest Pan nie rodzicem tylko dawcą nasienia.
P.S.: Eksperyment myślowy.
Pan K. pożegnał na zawsze rozkosze intoksykacji, za horyzontem pozostawił tupoty białych mew. Za zaoszczędzone pieniądze kupił roleksa. Nie chińską podróbę ale najprawdziwszy oryginał. Chwalił się tym cudem zegarmistrzowskiego kunsztu znajomej hrabinie, kolegom z ulubionej kawiarni. Nawet na NB wstawił zdjęcie swojego nabytku. Co więcej dbało swój zegarek jak o nic dotąd. Któregoś wieczoru jednak zmitrężył cokolwiek rozmawiając o sprawach ważnych w godnym takich rozmów gronie. Gdy wracał do domu było już ciemno. Czy to postój taksówek okazał się pusty, czy panu K. zabrakło w portfelu na taryfę a może po prostu miał blisko do domu. Fakt, że ruszył pieszo przez ciemne uliczki. Na rogu jednej z nich spotkał potężnie zbudowanego mężczyznę. Cześć - powiedział tamten - chciałbym nakręcić twój zegarek.
- Ależ ja Pana nie znam - powiedział K. - a swój zegarek sam nakręcam.
Na pewno robisz to po amatorsku a ja jestem specjalist. Ale gdzie moje maniery. Jestem Wania i nie lubię kiedy czas zaiwania - dokonał prezentacji młody człowiek - Patomu zaiwaniam cziasy - uśmiechnął się dopiero co zapoznany Iwan pokazując złote zęby i muskularne przedramiona na których lśniły busole różnych marek. Na prawym cztery na lewym pięć. I pan K. uświadomił sobie, że jego rozmówca jest znacznie starszy niż sugerowałby jego młody wygląd. Że jest stary niczym zbrodnia Kaina.
- Tak, tak mój drogi K., dzięki tym zegarkom zachowuję wieczną młodość. A teraz, czas by tradycji stało się zadość -uśmiechnął się łobuzersko - dawaj cziasy!!!

Ostry dźwięk budzika wyrwał K. z niespokojnego snu. W panicznym odruchu spojrzał na nadgarstek. Nie było roleksa. Nigdy go tam nie było. Natomiast kac. O ten jak zwykle zjawiał się nieproszony...

Obrazek użytkownika Trotelreiner

12-03-2019 [08:21] - Trotelreiner | Link:

Pasierbiewicz....byt o wątpliwym statusie ontologicznym...któremu już dawno mózg wszedł w ostatnią fazę atrofii...posługujący sie tylko locus coeruleus...
jeszcze omija Brzytwę Ockhama i tworzy na tym portalu kolejne byty.
Przecież to gołym okiem widac...nie trzeba mieć dostępu do kont,IP,numeru karty sieciowej,lokalizacji dostawcy internetu...różne bolesławy,levaki,ak47....śmieszne.

 

Obrazek użytkownika hr.Levak-Levatzky

13-03-2019 [01:25] - hr.Levak-Levatzky | Link:

Jakiż ten Pan Trotelreiner biedny, jakiż on biedny jest! Wszystko mu się w tej głowinie pokićkało i tak sobie bredzi ble-ble.Po prostu żałość, więc współczuć jeno wypada, co niniejszym czynię.

Obrazek użytkownika angela

12-03-2019 [18:41] - angela | Link:

Fejk, to jest Pana Pasierbiewicza pisanina na PiS. 
Szczuje Pan i wymyśla bzdety, byle tylko dokopac partii Jarosława Kaczyńskiego , i jemu samemu, ale też, który polityk bardziej groźny dla was, też mu nie odpuści. 

Obrazek użytkownika Teresa Bochwic

13-03-2019 [22:14] - Teresa Bochwic | Link:

Kto się myli?
Mateusz Wichary, szef Rady Chrześcijan Kościołów Baptystów:
"Uderza ona w prawa rodziców i dobro dzieci na wiele sposobów. Standardy Edukacji Seksualnej WHO – do których odwołuje się Deklaracja, erotyzują dzieci, czyli pobudzają do postawy, która jeszcze jest naturalnie uśpiona. I tak dzieci do lat 4 zachęca się do masturbacji jako radości i przyjemności z dotykania własnego ciała; dzieci w wieku 4-6 do akceptacji wszystkich preferencji seksualnych. Dzieci w wieku lat 6-9 przekonuje się do akceptowania współżycia i seksu oraz akceptacji miłości osób tej samej płci. Ingerencja w programy nauczania w szkołach i wprowadzenie tzw. zajęć antydyskryminacyjnych to więc nic innego, jak pobudzanie dzieci do podejmowania praktyk seksualnych, w tym homoseksualnych, wbrew woli rodziców. Więcej: wbrew ich własnej naturze"
- dodaje dr Wichary."Uderza ona w prawa rodziców i dobro dzieci na wiele sposobów. Standardy Edukacji Seksualnej WHO – do których odwołuje się Deklaracja, erotyzują dzieci, czyli pobudzają do postawy, która jeszcze jest naturalnie uśpiona. I tak dzieci do lat 4 zachęca się do masturbacji jako radości i przyjemności z dotykania własnego ciała; dzieci w wieku 4-6 do akceptacji wszystkich preferencji seksualnych. Dzieci w wieku lat 6-9 przekonuje się do akceptowania współżycia i seksu oraz akceptacji miłości osób tej samej płci. Ingerencja w programy nauczania w szkołach i wprowadzenie tzw. zajęć antydyskryminacyjnych to więc nic innego, jak pobudzanie dzieci do podejmowania praktyk seksualnych, w tym homoseksualnych, wbrew woli rodziców. Więcej: wbrew ich własnej naturze".

Grzegorz Strzemecki z Frondy przypomina historię ostatnich lat w Niemczech.
http://www.fronda.pl/a/grzegorz-strzemecki-trzaskowski-masturbuj-sie-sam,123376.html
"Trzeba postawić sprawę jasno i jednoznacznie: Standardy WHO nie są w żadnej mierze spisanymi, obowiązującymi standardami edukacyjnymi: są narzędziem tzw. polityki seksualnej (patrz TUTAJ), której celem jest zmiana istniejących wzorców zachowań seksualnych, w ramach neo-marksistowskiej inżynierii społecznej.
Trzaskowski przekonuje nas, że źle interpretujemy intencje twórców Standardów, bo oni tylko uczą stawiania granic. Skąd mamy wiedzieć gdzie stawiają granice i jakie mają intencje? Same Standardy żadnych granic nie sugerują. O tym najłatwiej przekonać się na podstawie dorobku rzeczywistych autorów, tj. nieco odsuniętej na bok, ale współ-firmującej Standardy WHO instytucji. Jest nią BZgA, czyli niemieckie Federalne Biuro ds. Edukacji Zdrowotne.BZgA udziela również gościny dla Centrum WHO ds polityki seksualnej (mówiąc w skrócie). Obie instytucje pracują więc w tym samym budynku. Ścisła współpraca jest więc naturalna. Dlatego w rzeczywistości powinniśmy mówić o Standardach WHO/BZgA, może nawet w odwrotnej kolejności.

 

Obrazek użytkownika Teresa Bochwic

13-03-2019 [22:16] - Teresa Bochwic | Link:

c.d.
Standardy BZgA - intencje i granice
W 2007 r. BZgA wydało dwie broszury pod wspólnym tytułem Ciało, miłość, zabawa w doktora. Poradnik dla rodziców [na temat] dziecięcego rozwoju seksualnego. Jedna przeznaczona była dla wieku od 1 do 3 lat, druga od 4 do 6 lat. Ich autorką była Ina-Maria Phillipps z Instytutu Pedagogiki Seksualnej (ISP), eksperckiego zaplecza BZgA w dziedzinie tejże pedagogiki, bo samo BZgA jest urzędem o znacznie szerszym zakresie działania.
Broszury były masowo rozpowszechniana przez ministerstwo ds rodziny i młodzieży. Pouczały, że pochwie, a przede wszystkim łechtaczce nie poświęca się w ogóle uwagi przez nazywanie ich i czułe dotykanie (ani ze strony ojca, ani matki), przez co utrudnia się dziewczynce rozwijanie dumy z własnej płciowości (s.27)... ojcowie nie poświęcają łechtaczce i waginie córki wystarczająco uwagi. Zbyt rzadko ich pieszczoty obejmują te rejony ciała. A tylko w ten sposób dziewczynki mogą rozwinąć poczucie dumy ze swej płci (s.27)
Żeby nadrobić te niedociągnięcia broszury zachęcały rodziców do wymiany erotycznych pieszczot ojców z córkami, takich jak łechtanie, głaskanie, pieszczoty i całowanie dziecka w przeróżne miejsca podczas czynności pielęgnacyjnych (s. 16). Równocześnie informowano, że poznawanie przez dzieci dotykiem genitaliów dorosłych może czasami wywoływać u dorosłych uczucie podniecenia (s. 27). Opisywano jak taka wymiana pieszczot powinna wyglądać: Dziecko dotyka wszystkich części ciała ojca czasami podniecając go. Ojciec powinien robić tak samo.
Masturbacja traktowano jako rzecz oczywistą. Zapewniano, że to znak zdrowego rozwoju twojego dziecka, jeśli intensywnie korzysta z możliwości dostarczenia sobie rozkoszy i zaspokojenia (s. 25), a jeżeli dziewczynki [1-3 lat] pomagają sobie przy tym przedmiotami, nie należy tego wykorzystywać jako pretekstu do uniemożliwiania masturbacji.
W broszurze dotyczącej wieku 4-6 lat przekonywano, że zabawy genitaliami są w tym wieku oznaką dobrze przebiegającego rozwoju psychoseksualnego. Doradzano wspieranie masturbacji (s.21) i wszelkich innych zabaw seksualnych, jak np. imitowanie stosunku płciowego. Było tylko jedno zastrzeżenie: Kiedy dziewczynka wkłada sobie przedmioty do waginy rodzic powinien interweniować tylko wtedy, kiedy istnieje ryzyko, że zrobi sobie krzywdę, np. kiedy jej wargi sromowe są już spuchnięte od ocierania się o fotel.
Poradniki uzupełniała książeczka z piosenkami. Jedna z nich dotyczyła masturbacji: mam waginę, bo jestem dziewczynką (...) kiedy ją dotykam czuję miłe dreszcze.
Rozsyłane masowo przez BZgA broszury należały do lektur obowiązkowych w dziewięciu z szesnastu niemieckich landów. Wykorzystywano je podczas szkoleń wychowawców w żłobkach, przedszkolach oraz szkołach podstawowych - informowała w 2007 Rzeczpospolita."
 

Obrazek użytkownika Teresa Bochwic

13-03-2019 [22:17] - Teresa Bochwic | Link:

c.d.:
"Ten kraj, którego nie ma - jak twierdzi Trzaskowski - jest tuż za zachodnią granicą i nazywa się Niemcy. Zachęcanie małych dzieci przez państwowe instytucje edukacyjne do masturbacji oraz seksualnego zaspokajania się z innymi osobami (rodzicami) nie jest w tym kraju niczym nowym.
Skandal spowodowany nagłośnieniem sprawy przez Gabriele Kuby spowodował, że poradniki wycofano i zastąpiono złagodzonymi wersjami. Jednak autorka broszur Ina-Maria Phillipps, jej koledzy z Instytutu Pedagogiki Seksualnej oraz tygodnik Spiegel protestowali uważając, że publikacje nie powinny budzić zastrzeżeń. Dzieci są stworzeniami seksualnymi i szukają ciągle zaspokojenia swych potrzeb. Źli nie są ci rodzice, którzy na to pozwalają, lecz ci, którym się to źle kojarzy - przekonywał Urzędnik BZgA Eckardt Scheffer Aleksandrę Rybińską, która opisała tę sprawę w Rzeczpospolitej (9.07.2007). Mówiła o niej również Joanna Najfeld w programie Warto Rozmawiać (fragment do obejrzenia TUTAJ). Pisała o niej również Gabriele Kuby w książce Globalna rewolucja seksualna. Likwidacja wolności w imię wolności."