"Ponury naród" w politycznym teatrze absurdu

Nigdy jeszcze po 1989 roku nie wykorzystano śmierci człowieka w tak bezwzględny sposób do generowania na wielką skalę negatywnych emocji politycznych, których jedynym celem jest odzyskanie władzy. Ci sami politycy, którzy wykluczyli Pawła Adamowicza jako ich reprezentanta w wyborach na Prezydenta Gdańska, teraz przekroczyli wszelkie granice hipokryzji i cynizmu twierdząc, że chcieli go wtedy uchronić przed polityczną zemstą. Robert Biedroń widziałby wdowę na swojej liście w wyborach do PE, nie bacząc zupełnie na fakt, że prokuratorskie śledztwo wobec Magdaleny Adamowicz nadal się toczy, a zarzuty są dość poważne i sąd musi orzec czy doszło do przestępstwa. Najwyraźniej, istnieje takie przekonanie, że teraz, w obliczu  śmierci męża, prawo przestanie działać, a wdowa po Prezydencie Gdańska, podobnie jak on sam, staną się niezniszczalnymi symbolami walki z pisowskim reżimem. Poza tym, jesteśmy narodem dość ponurym, więc naród ma zastąpić WOŚP Jurka Owsiaka – co postuluje Olga Tokarczuk w mediach za oceanem i za Odrą. Mamy dziś do czynienia z teatrem absurdu budowanym na ludzkiej tragedii i śmierci.  Wsparcie, jakiego dostarczyły w podgrzewaniu negatywnych emocji media prywatne, trudno porównać z czymkolwiek, co zdarzyło się wcześniej w III RP, nawet z tym, co wyprawiały one po Katastrofie Smoleńskiej. Prawdziwe szaleństwo - przykryte kirem i oskarżeniami o mord polityczny.  
 
W tym absurdalnym świecie stworzonym przez tak zwaną totalną opozycję, doskonale odnalazła się część jej wyborców. Powstał doskonale sformatowany elektorat, odporny zupełnie na rzeczywistość, która go otacza. Nienawiść i pogarda do zwolenników rządu jest już wpisana w jego kod kulturowy. Będzie więc  generował kolejne pokolenie czerpiące swoją wyższość nad małomiasteczkową Polską z pogardy do żyjących tam ludzi, ponieważ fabryki medialne, takie jak TVN czy „Gazeta Wyborcza” szybko nie znikną, a prowadzona przez nie narracja ma jeden zasadniczy cel: wykluczenie propolskiej narracji z polityki – tak wewnętrznej, jak i zewnętrznej.  
 
Polskę ma zastąpić byt państwowy, bliżej nieokreślony, bez własnej tożsamości, będący marną kopią zachodniego liberalizmu, a raczej jego karykaturą.  Na pozór bardzo europejski, politycznie poprawny, budowany w kontrze do polskości. Dzieje się tak od samego początku III RP, krok po kroku, a dziś zbieramy tego zatrute owoce w postaci totalitarnej - choć pozornie niezwykle szlachetnej - idei walki z mową nienawiści. Depozytariuszami tej walki, w ogóle wolności słowa i miłości bliźniego ma być kasta postmarksistowskich „kapłanów”, którzy chcą na drodze rewolucji kulturowej przenieść polskie społeczeństwo w świat zachodniego nihilizmu. To kolejny przykład teatru absurdu, ponieważ Zachód „opuścił” już postmodernę, a wszechwładną jednostkę zastępuje tam potrzeba budowania wspólnoty. Lewacy definiują to oczywiście jako nacjonalizm lub populizm, ale to się dzieje i to nie tylko w reakcji na islam, ale także na nowy podział polityczny, w którym dyskryminowana jest prowincja. Mieszkańcy wielkich miast i ich elity, otwarci na islam i wielokulturowość, czerpiący pełnymi garściami z dobrobytu XXI wieku, utracili jakikolwiek kontakt z resztą społeczeństwa. Pierwsi zareagowali Francuzi, ale to dopiero początek nowego buntu mas. W Polsce natomiast, jesteśmy dopiero u progu procesu budowania takiej fatalnej w skutkach dychotomii pomiędzy „oświeconymi Europejczykami”, którzy zasiedlili duże aglomeracje,  a konserwatywnymi Polakami, którzy nie chcą porzucić tradycji i polskiego punktu widzenia na sprawy swojego kraju. 
 
Problem w tym, że europejskość Platformy czy Ruchu Biedronia jest, tak jak już to bywało w naszej historii, marną kopią Zachodu i jego obyczajów. Co gorsza, towarzyszy temu niebywały wręcz kompleks niższości, że mimo tylu starań, zachodnie elity nadal postrzegają Polskę jako nacjonalistyczny zaścianek. Świadczy to o niebywałym upadku intelektualnym środowiska „Gazety Wyborczej” czy tak zwanych elit III RP, które przez 30 lat nie potrafiły zaproponować Polakom żadnej oryginalnej liberalnej idei, adekwatnej do naszej mentalności. Dlatego chcą budować Polskę na negowaniu polskości, na starych lewicowych lub lewackich hasłach, w przekonaniu, że przeszkadza ona kulturowej integracji z Zachodem. Odwoływanie się przez prawicę do tradycji, do różnych idei politycznych z międzywojnia czy współczesnych nurtów konserwatywnych, nie jest z pewnością oryginalne w wydaniu Prawa i Sprawiedliwości, ale przynajmniej nie próbuje się importować do Polski idei, które na Zachodzie są już passe. Więcej, powrót do Europy Narodów, z wszystkimi tego dobrymi i negatywnymi konsekwencjami, wydaje się być dziś bardzo realny. Polska musi się do tego przesilenia przygotować i znaleźć dla siebie godne miejsce w nowej Europie.  
 
Opozycja nadal porusza się w oparach absurdu, a wraz z nią, faszerowana codziennie przez media złymi emocjami, niemała część Polaków, przede wszystkim tych z wielkich aglomeracji miejskich, przekonanych, że PiS to samo zło. Ewentualne zwycięstwo PiS -u w jesiennych wyborach niewiele tu zmieni. Jeśli nawet opozycja w obecnym kształcie ulegnie rozpadowi, pojawią się nowe siły, być może jeszcze bardziej radykalne, bo przecież nadal nie pasujemy do modelu Europy wypracowanego w Berlinie i w Brukseli, czy w głowach kapłanów dekonstrukcji starej Europy. To prawda, Zachód ma z Polską pewien problem, ale za moment, jeszcze większy problem będzie miał Zachód z samym sobą. Póki co, opozycja po śmierci Pawła Adamowicza ma nowy totalitarny oręż w walce z Prawem i Sprawiedliwością, czyli „mowę nienawiści”, zrodzony -  nie może być inaczej -  z własnej nienawiści, pogardy do innych ludzi i politycznej bezradności.                                                               

Forum jest miejscem wymiany opinii użytkowników, myśli, informacji, komentarzy, nawiązywania kontaktów i rodzenia się inicjatyw. Dlatego eliminowane będą wszelkie wpisy wielokrotne, zawierające wulgarne słowa i wyrażenia, groźby karalne, obrzucanie się obelgami, obrażanie forumowiczów, członków redakcji i innych osób. Bezwzględnie będziemy zwalczali trollowanie, wszczynanie awantur i prowokowanie. Jeśli czyjaś opinia nie została dopuszczona, to znaczy, że zaliczona została do jednej z wymienionych kategorii. Jednocześnie podkreślamy, iż rozumiemy, że nasze środowisko chce mieć miejsce odreagowywania wielu lat poniżania i ciągłej nagonki na nas przez obóz "miłości", ale nie upoważnia to do stosowania wulgarnego języka. Dopuszczalna jest natomiast nawet najostrzejsza krytyka, ale bez wycieczek osobistych.

Komentarze

Obrazek użytkownika Jabe

26-01-2019 [11:04] - Jabe | Link:

Nigdy jeszcze po 1989 roku nie wykorzystano śmierci człowieka w tak bezwzględny sposób do generowania na wielką skalę negatywnych emocji politycznych, których jedynym celem jest odzyskanie władzy. – Tragedia smoleńska była czymś w tym rodzaju.

Powstał doskonale sformatowany elektorat, odporny zupełnie na rzeczywistość, która go otacza. – Taki elektorat jest po obu stronach.

...Zachód „opuścił” już postmodernę, a wszechwładną jednostkę zastępuje tam potrzeba budowania wspólnoty. – Ale pomieszanie. Po tym, jak na zachodzie pokolenia lewicowych polityków propagowały kolektywizm i konformizm, przyszła zmiana i „wszechwładną jednostkę” zastąpuje się tam wspólnotą. Czyli więcej tego samego.

Obrazek użytkownika maks jamnicki

26-01-2019 [12:48] - maks jamnicki | Link:

grzechg: Myślę, że bdb Pan to opisał. Przy czym, na dziś naród miałby w sobie na tyle dużo sił witalnych, że dałby sobie radę i zrobił z tym porządek, nawet pokojowymi środkami, kartką wyborczą. Pomimo wewnętrznej, silnej V kolumny wschodniej i zachodniej. Jednak przy odwołaniu się sił "wyższościowych", do naszych odwiecznych wrogów, w sytuacji uwikłania Polski  w UE, jest duży problem. A oni muszą się odwoływać do zagranicy, bo sami niewiele reprezentują, słabi moralnie i mentalnie, im słabsi tym muszą być bardziej bezwzględni i histeryczni. Są silni tylko pazernością na władzę i pieniądze, trzymają się tylko dzięki zagranicy, której interesom chcą służyć.  W normalnych warunkach naród instynktownie czuje, kto jest gotowy służyć mu w dobrym, wspierać jednostkę w godnym, normalnym, rodzinnym życiu i przeżyciu, a kto jest pijawką, swego rodzaju pasożytem społecznym, na którego inni mają pracować. Nie gotowego do żadnych ofiar i trzymania się zasad czy wyższych wartości. Problem w tym, że służąc ideologii i czynnikom zewnętrznym, ONI mają na swój użytek 90% zasobów finansowych i medialnych. Węgrzy z pewnych powodów dali sobie radę, Orban wziął V kolumnę krótko. I do kogo się cały czas odwołują? Do sił "internacjonalistycznych". Zresztą, tam też tylko jedno duże, zlewaczało-liberalne miasto, Budapeszt.

Obrazek użytkownika Zygmunt Korus

26-01-2019 [21:54] - Zygmunt Korus | Link:

Bardzo dobra rozprawa; język precyzyjny, perfekt. Miło i owocnie można poświecić czas na taką klarowną lekturę. Dzięki.
Odnośnie zagrożenia, w jakim się teraz znajdujemy, to jest to faktycznie absurd, że partia władzy tak sobie na te zatruwające ją opary zapracowała. Gdy się na chłodno patrzy na wszystkie wektory kierunkowe, które prowadzą do realnie mogącej się zdarzyć/nadchodzącej? klęski "elektoratu dobrej nadziei", to kapitulanctwo Prezesa wybija się tu na pierwszy plan. Niemożność akolitów to wynik potykania się o własne nogi Naczelnika. Dobór ludzi z "plasteliny", brak stanowczości, spolegliwy legalizm, niepotrzebne rejterady - tak nieprzejednany wróg, jakim są "totalniacy", tylko na tym korzysta i coraz zajadlej kąsa. Nie da się tezy, że siły wewnętrzne wespół z zewnętrznymi nie pozwalają naprawiać Polski, obronić. Przy całym szacunku dla Pańskiego rzetelnego opisu, to brak katalogu win i zaniechań obecnie rządzących powoduje asymetrię poznawczą, gdzie jesteśmy, dlaczego tu i tak, oraz co czynić? Jedyne racjonalne wytłumaczenie - to umowa sinusoidalnego sprawowania władzy po Okrągłym Stole. Taka pozorowana transformacja prowadzona przez swoich i dla swoich. Nie teatr absurdu, bo on jest jako skutek, ale ściema przy sprytnie uchylanej kurtynie. Ze Szczurołapami w roli głównej na scenie. Wtedy logika wraca do łożyska i wszystkie zagadki typu dlaczego robimy "dwa kroki w przód, krok do tyłu" oraz "krok do przodu, dwa do tyłu" się jakoś tłumaczą. Konkludując: z tego chocholego tańca może nas wytrącić tylko jakaś trzecia siła. Moim zdaniem to będzie Opatrzność, jak zawsze, boska, dziejowa, rewolucyjna, wojna czy inny narodowy wstrząs. Ku temu to wszystko zmierza. My i Europa! U nas i u nich, na Zachodzie -  traaach!. Jak Pan myśli?

Obrazek użytkownika Jaworowski

27-01-2019 [11:34] - Jaworowski | Link:

Panie Grzechg, świetny wpis. Zawiera niemalże wszystko to, co ja głoszę niemalże w każdym swoim wpisie. Oczywiście znalazły się już Kasandry stetryczałe oskarżające PIS o niecne zaniechania, rejterady i inne zbrodnie całkowicie wyimaginowane i urojone, całkowicie nie uwzględniając okresu sprawowania władzy i opóru materii post komuszej i lewackiej własnej i obcej.Kasandrom się wydaje, że świat można zmienić za pomocą pstryknięcia palcami jak w bajkach o czarodziejach, a odwoływanie się do opatrzności jakiejkolwiek  to już dziecinada wyjątkowa.