Polska po Rumunii ma najdroższą energię elektryczną dla gospodarstw domowych w Europie w przeliczeniu na parytet siły nabywczej, czyli ile może sobie Kowalski kupić za swoje dochody. Coś poszło nie tak. Politycy (jak są w opozycji) to zrzucają winę na Unię Europejską, jak są w rządzie, to dziennikarzom zadającym pytania grożą "Bo zdejmę pani ten program".
Ponoć w latach 2000 - 2020 Polska dostała niepotrzebną jej nadwyżkę tzw. praw emisji CO2, którą władze Polski sprzedały na giełdzie za ok. 200 mld (słownie: dwieście miliardów złotych), po czym zużyły te pieniądze na wydatki budżetowe, bo trzeba kupić głosy albo inne formy poparcia, zamiast na takie wydatki w sektorze energetyki, które w przyszłości, a zatem teraz, pozwoliłyby ludziom mniej płacić za prąd.
Ale politycy są zawsze niewinni i mają perspektywę na teraz, na obecne stanowiska i korzyści, a potem, to oni się wyżywią, jak mówił minister propagandy PRL - J.Urban.
źródło obrazka: pbs.twimg.com