W filmie „Miś” jest scena gdy pojawia się Stanisław Paluch (czyli Tym) reżyser pyta dlaczego aktor ma na sobie pruski mundur. Osoba odpowiedzialna tłumaczy, że w scenopisie pisze „wchodzi dziedzic pruski”. Na co scenarzysta mówi, że Pruski to nazwisko polskiego dziedzica. Scenograf chce przepasać pruski mundur białoczerwoną szarfą. „To policzek w twarz dla całej ekipy” grzmiał scenarzysta. Konferencja prasowa Premiera Tuska z panią profesorczynią Mróz-Gorgoń to scena jakby żywcem wzięta z tego filmu.
Eksplozja kryzysu wokół ministra (czy jak mówią „tenkrajowcy” ministra) została już szeroko skomentowana. Zobaczymy czy była już minister stanie się gwiazdą kabaretów na co z pewnością zasługuje. Pytanie czy się kabarety nie wystraszą, bo w końcu krytyka siły przewodniej może się nie spodobać. Kiedyś Szymon Majewski czasowo stracił program satyryczny w TVN bo żartował również z polityków PO. Nie zrozumiał, że humor ma być jak za Stalina – żarty są dozwolone tylko z postaci uznanych za „wrogów ludu”.
Prawda jest brutalnie prosta. Zamierzano przepuścić dużą kasę publiczną na promocję władzy pod hasłem budowy marki Polski. Według różnych wersji miało to być od 520 do 670 milionów zł. Przez ponad rok przepuszczano fundusze na różne akcje promocyjne np. Polskiej Organizacji Turystycznej na kampanie promocyjne regionów i różnych instytucji. Celem podstawowym było wpuszczenie trochę kasy swoim. Może celem dodatkowym było wyszukanie jakichś lewych funduszy na wybory.
Sam proces budowania marki pani profesor Mróz-Gorgoń został w dużej mierze ustalony przez dziennikarzy. 6.08.2025 r. powołano firmę Marka Polska Think Thank wcześniej funkcjonujący na bazie firmy Konferencje i Kongresy Polska. Z firmą Konferencje i Kongresy Polska podpisano umowę 5.06.2025 r. na przygotowanie raportu. 25.11.2025 r. liczący 26 stron (wraz ze stroną tytułową) został zaprezentowany na konferencji na Akademii Leona Koźmińskiego w obecności wiceministra kultury i sportu Piotra Borysa oraz 28 naukowców. I nikt nie dostrzegł żadnego problemu czy błędów w tym dokumencie.
Raport jest pełen kosmicznych bzdur (np. Katowice to północne centrum Polski), błędów formalnych (różne ilości tych samych badań podawane w różnych częściach raportu) i merytorycznych (np. zły PKB Polski). Obecnie okazało się, że to nie raport ale wersja robocza. Właściwy raport ukazał się na stronie Ministerstwa Sportu i Turystyki i aczkolwiek jest napisany nudnawą korpomową rażących błędów nie zawiera. Ma 156 stron.
Po funkcjonowaniu przez prawie rok premier Tusk postanowił oficjalnie powołać specjalistkę ds. marki Polski. Dyskretnie przemilczał fakt, że wysyp prac naukowych pani pełnomocnik miał miejsce w 2025 r. oraz, że wiele tych „markowych” spraw zlecały instytucje rządowe. Dziennikarze ustalili, że think thank Marka Polska opracował tylko dwa raporty. Za ten najsłynniejszy zapłaciło Ministerstwo Sportu i Turystyki a za drugi Polska Fundacja Narodowa – czyli wyłącznie instytucje publiczne. Ale w końcu prawdziwe pieniądze należy zarabiać legalnie na wielkich słomianych inwestycjach.
Fascynujące są wcześniejsze dokonania pani profesorowczyni. Jako osoba związana z samorządem Wrocławia pełniła funkcję członka rady programowej aquaparku należącego do miasta. Ta aktywność była opłacana kwotą 2 tys zł miesięcznie. Po odkryciu tej sprawy i nagłośnieniu przez dziennikarzy radę programową zlikwidowano. Za największe osiągniecie uznano decyzję rady o wprowadzeniu sałatek do baru przy aquaparku. Na jednym z posiedzeń rada programowa osobiście odwiedziła bar, skonsumowała wymienione sałatki i oceniła, ze są smaczne.
Najciekawszy aspekt to trop wiodący w klimaty Jacka Murańskiego, postaci znanej. Pani profesorczyni była dyrektorem kreatywnym organizacji kickboxingu „Strike Kings”. Wśród walczących był jeden z przywódców kiboli Wisły Kraków, aktualnie przebywający w więzieniu i podejrzany o morderstwo. Na stronie internetowej organizacji jest bardzo ładne zdjęcie naszej specjalistki od marki. Bohaterka ostatnich wydarzeń nie odpowiedziała na pytania dziennikarzy w tej sprawie.
Piotr Semka bardzo słusznie zwrócił uwagę na odmóżdżenie jakie powoduje używanie sztucznej inteligencji. W czasie używania na uczelniach sztucznej inteligencji do wielu działań trudno odróżnić co stanowi efekt pracy człowieka a co wygenerowało AI. Markowa gwiazda robi wrażenie jakby sama byłą produktem z drukarki 3 D z dołożoną sztuczną inteligencją – w dodatku pośledniej jakości. Problem zidiocenia odbiorców karmionych takimi inteligentopodobnymi dokumentami już występuje. I w miarę dalszej pracy pani minister Nowackiej w edukacji będzie się pogłębiał.
Pani profesorowczyni to taka esencja Koalicji Obywatelskiej w pigułce. Efektowny wygląd, znakomicie dobrane okulary, fryzura i ubiór. Słowa gładkie tylko sensu całkowicie pozbawione. No i to wrzucanie na siłę słów angielskich, często zupełnie niepotrzebnie. No ale chodziło o pokazanie, że mamy do czynienia z osoba wiele światową. Nie wiem mówiąc językiem najtwardszego elektoratu KO z więzień ile teraz dają za farmazon.
Profesorowczyni przeszła do historii jako pierwszy minister zwolniony przez AI. No a to jaką markę sobie zrobiła… To chyba nie jest w ogóle mierzalne.