Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Destroyer

Silentium Universi, 16.07.2026

Tę krótką opowieść napisałem jako siedemnastolatek. Oryginał przepadł podczas festiwalu Solidarności na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Tekst odtwarzałem z pamięci, która już mnie mocno zawodzi. Ostatni akapit dobrze zapamiętałem

Początki budowy podziemnej fabryki pod Schindelbergiem były trudne. Dwie drążone w piaskowcu kilkusetmetrowe sztolnie potrafiły się kilkakrotnie zawalić, zanim udało się pracującym tam Untermenschen zabezpieczyć je żelbetową obudową, prace kulały i pomimo stosowania surowych środków nie udawało się poprawić wydajności pracy. Dopiero po porzuceniu wykonanych już prac w wyniku ponowionych badań geologicznych zmieniono plany i rozpoczęto kopanie nieco poniżej i na północ, gdzie prędko udało się dokopać do gnejsów, a w pewnym miejscu nawet - zupełnie nieoczekiwanie - do antracytów. Odtąd, pomimo znacznej twardości skał, prace postępowały szybciej, w magazynach rozpoczęto gromadzenie chemicznych reaktorów, wirówek gazowych i butli z fluorowodorem, cały czas rosły też zapasy rudy z Jachymova i wszystko to radowało oko nie tylko dowództwa i kierownictwa budowy ale też każdego niemieckiego obserwatora.

Dwóch specjalistów zatrudnionych przez Organizację Todta, Mart Schmitz i Johann Gruber szło sobie spacerkiem nowo wydrążonym chodnikiem. Rozmawiając poruszali niezbyt jawne tematy, zapewne ze względu na brak innych świadków. Niewiele zdążyli powiedzieć.

- Nasza fabryka, słuchaj mnie Johann, powinna pozwolić na zakończenie wojny w ciągu niewielu miesięcy. To będzie ostateczny triumf naszej myśli technicznej i przewagi nad resztą świata.

- Pewnie. Nasi uczeni pracują. W Dachau, Mittelbau, Sachsenhausen, Flossenbürg ... o ile nie zdążyli uciec do Amerykanów.

- Wielu zdrajców uciekło. Pozostali nam geniusze, Haber, von Braun, Harteck, Heisenberg ... oni wystarczą.

Z ciemności przed nimi wystrzelił krzaczasty błysk. Johann, trafiony w korpus upadł natychmiast. Mart, oszalały z przerażenia, rzucił się do ucieczki - w przód. Bez przeszkód dotarł do końca chodnika, gdzie z trudem spacyfikowali go strażnicy. Zdaniem lekarza, który wykonał obdukcję Johanna, zginął on na miejscu. Miał rozległe oparzenie w miejscu trafienia. Zgon nastąpił na wskutek zatrzymania akcji serca. Rodzaj zastosowanej broni był zagadką, a sprawcy nie udało się wykryć, mimo natychmiastowego zastosowania nadzwyczajnych środków. Eksperci głowili się też, czemu nie doszło do eksplozji pyłu węglowego unoszącego się w prądzie powietrza w okolicy zdarzenia.

W ciągu kilku następnych dni nie działo się nic. Później zginął następny człowiek, kolejnego dnia trzech. Nie wiadomo, kto pierwszy nazwał go "Destroyer". Może dlatego, że ofiary nie lubiły Brytyjczyków. Nazwa przyjęła się. Kolejna obława była również bezskuteczna, złapano tylko dezertera, który nie został rozstrzelany na miejscu tylko dlatego, że kierownictwo było zajęte czymś innym.

Wobec sytuacji, po krótkim czasie, w którym w podobnych okolicznościach zginęło jeszcze kilkunastu ludzi, dowodzący pracami Paul Eicke zwołał na konieczną naradę swoich bezpośrednich podwładnych. Narada odbywała się w silnie strzeżonej sali dowodzenia, na wszelki wypadek zabezpieczonej także przez zamknięcie prowadzących do niej pancernych przeciwwybuchowych drzwi. Przy okazji postanowiono też odbyć krótkie posiedzenie sądu w celu formalnego skazania schwytanego dezertera. Zebrani zasiedli za stołami. Na salę, pod eskortą kilku uzbrojonych strażników, wprowadzono podsądnego i zamknięto ostatnie drzwi. Nagle rozległ się dzwonek telefonu.

- Mówiłem, pod żadnym pozorem nam nie przeszkadzać! - wrzasnął do słuchawki Eicke.

- Panie komendancie, mamy następną ofiarę. To wysłannik z Berlina.

Eicke usiadł w fotelu i nie odzywał się przez dłuższą chwilę. Potem wstał.

- Moi panowie, nie mam wyjścia. Z tego miejsca można otworzyć wszystkie butle z gazem zgromadzone w magazynach. Za chwilę to zrobię. W ciągu niewielu minut problem Destroyera rozwiąże się sam, kimkolwiek by on nie był.

- Komendancie, przecież wszyscy zginą, a budowa stanie na dłuższy czas, którego nie mamy.

- Metale ocaleją, my przeżyjemy i będziemy w stanie szybko wrócić do pracy.

Jeden z oficerów wstał z krzesła i sięgnął do pasa. Nie zdążył wyjąć broni, tylko dezerter błyskawicznie zanurkował na podłogę. Eicke wyrwał automat jednemu z konwojentów i przejechał serią po obecnych. Potem nie czekając na rezultat otworzył drzwi znajdującej się za jego plecami kasy pancernej. Sięgnął po dźwignię opatrzoną napisem: "Ätzende Gase", zerwał plombę i pociągnął ją z całej siły. Wkrótce gaz wypełni podziemia i ucichnie ryk ginących. Zginie Destroyer. Koniec z dywersją. I wtedy przez jedne z metalowych drzwi przeniknął krzaczasty błysk precyzyjnie trafiając komendanta. Upadł, zastygłym na twarzy przerażeniem - a może wściekłością - dziwnie podobny do pierwszej ofiary Destroyera.

Dezerter odczekał wiele godzin. Gdy doszedł do wniosku, że gaz przestał być groźny, włożył maskę przeciwgazową, z trudem otworzył właz rezerwowego wyjścia i wyszedł w podziemia. Długo błąkał się w ciemnościach aż wreszcie wpadł w czeluść niezabezpieczonego szybu.

Na dalekim niebie wschód rozniecał kolorowe ognie.

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 55
Silentium Universi
Nazwa bloga:
Opowieści

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 19
Liczba wyświetleń: 49,255
Liczba komentarzy: 240

Ostatnie wpisy blogera

  • Karta
  • Bez kontekstu
  • 446 dni

Moje ostatnie komentarze

  • Ale jaja. Tezeusz powołujący się na "całą prawdę całą dobę". Kto tu jest kim?
  • Niemożność trafienia gdziekolwiek bez GPS wynika z:Likwidacji punktów charakterystycznych tras przez ekrany i rondaCiągłe zmiany tras. Niestety, budowy i przebudowy mają też wadyOznakowanie, z…
  • Zauważyli, Pani Alino, ale wyciągnęli z tego zupełnie przeciwne wnioski

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Bez kontekstu
  • Czwarte spotkanie
  • Suchy potok

Ostatnio komentowane

  • Silentium Universi, Mam tylko nadzieję, że nie czytają byle czego :)
  • Silentium Universi, Jeszcze znalazłem w szpargałach dwa małe fragmenty większej całości. Dopisałem łączący akapit i poszło. Zdrufka życzę
  • Edeldreda z Ely, To dopiero road-trip :) Takim stopem mogę częściej.

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności