Przejdź do treści
Strona główna

menu-top1

  • Blogerzy
  • Komentarze
User account menu
  • Moje wpisy
  • Zaloguj

Jazda na suwak — dlaczego kultura głupoty nie zanika?

Grzegorz GPS Świderski, 16.07.2026

Jazda na suwak to najprostszy z możliwych testów na to, czy kierowca rozumie, czy jest częścią świadomej społeczności, czy tylko zapatrzonym w siebie bohaterem własnej kolejki. W teorii sprawa jest banalna: kiedy dwa pasy zwężają się do jednego, a ruch dławi się do poziomu korka, jedyną efektywną metodą jest wykorzystanie obu pasów do samego końca, a następnie naprzemienne wpuszczanie pojazdów  —  jak w zamku błyskawicznym. Od 6 grudnia 2019 r. jest to w Polsce twardy obowiązek prawny (art. 22 ust. 4a PoRD), przypominany znakiem D‑56. Zasada jest prosta: jedziesz pasem kontynuowanym  —  wpuszczasz przed siebie dokładnie jedno auto z pasa zanikającego. Tuż przed zwężeniem i dopiero wtedy, gdy prędkość spada do poziomu zatoru.

   Z punktu widzenia fizyki ruchu i teorii kolejek, dojeżdżanie do końca kończącego się pasa i jazda na suwak ma trzy miażdżące zalety:

  • Maksymalizuje przepustowość: zamiast tworzyć jeden gigantyczny sznur aut i marnować kilometry asfaltu na sąsiednim pasie, rozkładamy tę samą liczbę pojazdów na dwa potoki. Kolejka jest fizycznie krótsza.
  • Likwiduje chaos: koncentruje moment łączenia strumieni w jednym, ściśle zdefiniowanym punkcie. Koniec z falowym hamowaniem i przypadkowym wciskaniem się na dziesiątki metrów przed zwężeniem.
  • Gwarantuje sprawiedliwość: jeśli kierowcy wpuszczają się w stosunku 1:1, system działa przewidywalnie. Każdy pas ma identyczny udział w przepływie przez wąskie gardło.

   Przepustowość dyktuje najwęższe gardło, a zator można rozładować wyłącznie przez optymalne wykorzystanie przestrzeni przed nim.

   Wiele osób wyobraża sobie suwak jako precyzyjny manewr między stojącymi autami — jakby trzeba się było zatrzymać i czekać na lukę. To błędne wyobrażenie. Przy korku oba pasy toczą się powoli razem i między autami tworzą się naturalne luki. Nikt się nie zatrzymuje. Włączenie się do ruchu wygląda dokładnie tak samo, jak każda inna zmiana pasa: dopasowujesz prędkość do strumienia i wjeżdżasz w lukę. Jedyna różnica polega na tym, że robisz to przy samym zwężeniu, a nie 500 metrów wcześniej.

   Patologia, którą wielu kierowców zna z polskich dróg — jeden pas stoi, drugi jedzie swobodnie, na końcu walka o miejsce — nie jest efektem suwaka. Jest efektem braku suwaka. Powstaje właśnie wtedy, gdy część kierowców wciska się wcześniej na pas otwarty i go blokuje, podczas gdy kończący się pas staje się szybszy. To zablokowanie jednego pasa przez niektórych kierowców jest przyczyną walki o miejsce na końcu.

   Intuicyjnie wydaje się, że szybszy ruch oznacza większą przepustowość. To błąd. Przepustowość drogi opisuje równanie q = v × k, gdzie v to średnia prędkość, a k to gęstość — liczba pojazdów na odcinek. Przy wyższej prędkości kierowcy muszą utrzymywać większe odstępy, więc gęstość spada. Iloczyn nie rośnie w nieskończoność — ma maksimum przy umiarkowanej prędkości, która wytwarza się naturalnie przy zatorze. Podkręcanie limitu prędkości powyżej tego optimum nie zwiększy przepustowości, a może ją zmniejszyć przez dodatkowe fale hamowania przy każdym manewrze włączania.

   I w ten logiczny układ wkracza bzdurna, plemienna kultura głupoty  —  z pełnym przeświadczeniem, że wie lepiej. Przez lata, zanim suwak wpisano do kodeksu, wtłaczano kierowcom do głów, by wcześnie opuszczali kończący się pas. Miało to sens przy małym ruchu i wysokich prędkościach, ale nie przy kilometrowych korkach. Do tego doszła prymitywna intuicja moralna rodem z peerelowskiego sklepu mięsnego: „kto grzecznie stoi w ogonku, ten jest uczciwy, kto omija kolejkę, ten cwaniak”. W efekcie w umysłach zakorzeniła się patologiczna „kultura wczesnego zjazdu”: zobaczyłem znak  —  od razu odbijam na otwarty pas. Czuję się szlachetny, kulturalny, a na każdego, kto mija mnie pustym pasem, patrzę z moralną wyższością jako na chama, który robi mnie w balona, nawet jeśli to on jedzie zgodnie z fizyką i prawem.

   Z punktu widzenia socjologii to podręcznikowy przykład toksycznej normy fałszywej. Badania są bezlitosne: wbrew logice, ludzie wcale nie uczą się tego, co realnie skraca im czas przejazdu. Uczą się tego, co głaszcze ich ego i pasuje do urojeń o sprawiedliwości. Kierowca, który zjechał za wcześnie, widzi, że pas obok jedzie szybciej. Jednak, zamiast przyznać: „moja strategia to idiotyzm”, okopuje się w swojej oblężonej twierdzy: „świat promuje cwaniactwo, ale ja będę cierpiał za swoją uczciwość”. To klasyczny, potężny dysonans poznawczy. Gdy przez dekady budowałeś swoją tożsamość na byciu „porządnym”, przyznanie, że twoja porządność to w rzeczywistości ordynarne sabotowanie ruchu, boli bardziej niż tkwienie w korku. I dlatego ta norma sama nie zginie. Większość idiotów katuje tych, którzy próbują jeździć mądrzej: trąbią, blokują, zajeżdżają drogę, stygmatyzują. Aż w końcu racjonalny kierowca, dla świętego spokoju, zaczyna jeździć jak idiota  —  byle tylko dopasować się do stada.

   Suwak staje się testem cywilizacyjnym. Inżynieria, twarde dane i przepisy mówią jedno: dojeżdżanie do końca poprawia bezpieczeństwo i skraca zatory. Jeśli mimo to większość wciąż traktuje to jak cwaniactwo, to problemem nie jest brak edukacji. Problemem jest to, że ludzie wyżej cenią własne dobre samopoczucie moralne niż rozum i realne korzyści dla siebie i ogółu. Suwak obnaża prawdę: kultura głupoty potrafi przetrwać zmianę prawa i dostęp do wiedzy, o ile tylko daje masom złudzenie bycia „dobrym człowiekiem”. Nawet jeśli w imię tego złudzenia kradnie się czas i nerwy tysiącom innych.

   I dokładnie tę samą cywilizacyjną aberrację obserwujemy przy urnach w demokratycznych wyborach. Wyborcy, zarówno w teorii, jak i w bolesnej praktyce, widzą, że partia, której oddali głos, partaczy absolutnie wszystko i forsuje destrukcyjną ideologię. A jednak z tępym uporem głosują na nią dalej. Dlaczego? Bo tak się przyzwyczaili. Bo wdrukowano to w nich za młodu. Bo zbudowali na tym swoje bezmyślne, rzekomo „moralne” przekonanie o własnej wyższości i racji. To właśnie dlatego ten festiwal głupoty trwa tak długo i nie da się go zatrzymać żadnym logicznym argumentem. Żeby cokolwiek się w tym systemie zmieniło, pokolenie utrwalające tę głupotę musi po prostu wymrzeć. Dopiero na jego miejsce może wejść nowe, wolne od tego bagażu, nauczone od podstaw racjonalnych wzorców, wartości i cywilizacyjnych zasad. Kultura głupoty nie zanika, ona może tylko wymrzeć. By cokolwiek w Polsce się zmieniło, musimy niestety poczekać, aż idioci wymrą. Dlatego procesy społeczne trwają tak długo  —  raz utrwalonej głupoty wyplenić się nie da. Ja to nazywam społeczną inercją.

Grzegorz GPS Świderski
t.me/KanalBlogeraGPS
Twitter.com/gps6

  • Zaloguj lub zarejestruj się aby dodawać komentarze
  • Odsłony: 16
Grzegorz GPS Świderski
Nazwa bloga:
Pupilla Libertatis
Zawód:
Informatyk
Miasto:
Warszawa

Statystyka blogera

Liczba wpisów: 437
Liczba wyświetleń: 721,689
Liczba komentarzy: 6,079

Ostatnie wpisy blogera

  • Apel do lewicowca!
  • Ludzie chcą być hodowani jak bydło!
  • Francuski wywiad wygra z Polską. Francja na tym przegra

Moje ostatnie komentarze

  • To, co proponują libertarianie, to właśnie coś pomiędzy "bydłem", a "dziką dżunglą". To cywilizacyjne, wolnościowe, kapitalistyczne zasady, które utrzymują wszystko to, co wypracowała nasza…
  • Hodowla bydła jest idealną metaforą państwa — ZOO nie pasuje. ZOO zarabia na biletach od ludzi, a zwierzęta trzymane są w niewoli, ale nie są wykorzystywane one same. Bydło zaś dostarcza zysków…
  • "Libertarianie często zachwycają się "naturalnym porządkiem"" - to nieprawda. Libertarianie wyżej cenią kulturę niż naturę. Odwołujemy się do "praw naturalnych", ale należy jest rozumieć jako "prawa…

Najpopularniejsze wpisy blogera

  • Przekop nie dla żeglarzy!
  • Wojna dla opornych. W punktach
  • Komentarze na naszych blogach

Ostatnio komentowane

  • spike, My blogerzy o komentujący na NB, przepraszamy wszystkich czytelników za kolejne chamskie zachowanie blogera Grzegorz GPS Świderski. - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - @świderski nim…
  • spike, @świderski zdradź tajemnicę, bo ani razu nie odwołałeś się, jak długo jeździsz samochodem, - - - - - - - - - - - CZY TY MASZ PRAWO JAZDY i prowadzisz samochód, jak długo i jak często ???
  • spike, ty nawet nie rozumiesz treści, a co dopiero czytania znaków drogowych, ustawiony znak o zwężeniu drogi, czyli utrudnieniu jazdy, jest jednocześnie informacją o zachowaniu bezpiecznej prędkości, czyli…

Wszystkie prawa zastrzeżone © 2008 - 2026, naszeblogi.pl

Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | tvrepublika.pl | albicla.com

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się tu. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek. | Polityka Prywatności

Footer

  • Kontakt
  • Nasze zasady
  • Ciasteczka "cookies"
  • Polityka prywatności