Dokładnie 10 lat temu odbyło się w Wielkiej Brytanii referendum. Lud zdecydował. Lud zawsze decyduje, dobrze. Brytyjczycy mieli dość, zastoju, braku wpływu na własne granice, braku pełnej kontroli nad imigracją, braku własnej pełnej samodzielności, który krępował ich aktywność, pomysłowość, hamował ich rozwój. Dlatego po raz pierwszy w historii 10 lat temu jeden kraj opuścił UE.
Jakie są praktyczne, materialne - można powiedzieć - wnioski z tego co się stało? Czy Wielka Brytania rozkwitła od wyjścia z UE? Jaki jest bilans 10 lat?
- Jej ekonomia zwolniła. Są biedniejsi niż gdyby zostali w UE. Szacunki mówią o 5-10%.
- Wielka Brytania odzyskała kontrolę nad własnymi łowiskami ryb.
- Handel z UE się zmniejszył. Handel z resztą świata wzrósł. Bilans lekko na minus.
- Koszty życia wzrosły i płace nie nadążają za inflacją. Zamrażane progi podatkowe utrudniają sytuację.
- Brytyjczycy zagłosowali za wyjściem z UE, by ograniczyć imigrację. Jako wynik - po wyjściu - dostali dużo większą falę przybyszów do swojego kraju, tyle że spoza Europy. Bilans netto Europejczyków w WB stał się ujemny. Wyjeżdżają stamtąd. Za to większość mieszkańców Londynu jest spoza Europy, a jego burmistrzem jest muzułmanin.
- Ceny energii stały się tak wysokie, że rząd tego wolnorynkowego kraju, wprowadził odgórne regulacje i pułapy cen.
- Napięcia społeczne, w tym na tle imigracji są duże. Ograniczona została wolność wypowiedzi i zgromadzeń, by utrzymać spokój. Od 2016 roku Wielką Brytanią będzie rządził 7 z kolei premier.
- Wiele z przepisów prawa UE - nadal w WB obowiązuje, bo początkowo z musu je przeniesiono do systemu prawnego, aby nie powstała luka, a potem zmiany nie są takie łatwe ani szybkie.
- Po 10 latach większość Brytyjczyków chciałoby powrotu do UE i negatywnie ocenia decyzję o jej opuszczeniu.
- Inne kraje UE nawet teoretycznie, wypowiadają się "wstrzemięźliwie". WB miała w UE szereg przywilejów. Teraz byłoby to już niemożliwe, a i sama akcesja np. zdaniem Claude'a Junkera mogłaby nie znaleźć poparcia w UE.
![]()
U nas, pojawiają się w miarę często głosy krytyczne wobec UE, co jest usprawiedliwione i często słuszne. Pojawiają się więc zachęty "aby wysiąść z tego pociągu". Jednak losy WB powinny dawać nam wszystkim do myślenia, bo to duży, bogaty i bezpiecznie położony kraj. A mimo to, dostali odwrotność tego, co chcieli osiągnąć i osuwają się powoli acz systematycznie w dół, czego im nie należy życzyć.
Kluczowe pytanie jest takie: Czy zatem to UE była winna stagnacji WB lub innych jej problemów? Otóż odpowiedź brzmi - nie. To nie UE była winna, bo po wyjściu z UE sprawy nie uległy polepszeniu, ale w różnych wymiarach jest nawet "mniej dobrze".
Skoro to nie UE była winna, to kto? Być może to właśnie brytyjscy, polscy, włoscy i inni politycy są tymi, którzy tworzą rzeczywistość i problemy swoich państw, zasłaniając się Unią Europejską, której aparat współtworzą, na który mają wpływ. Jest to jednak dla lokalnych klas politycznych dużą wygodą, możliwość zrzucania przyczyn wielu kłopotów na UE. Im mocniej ją piętnują jak Nigel Farage, tym większy znajdują odzew bo ludzie lubą proste wyjaśnienia, bo do bardziej skomplikowanych nie mają czasu, rozumu i głowy.
Okazuje się też, że - nie tylko w Polsce - mało ważne jest kto rządzi. Wszystko zdaje się iść tą samą drogą. Zatem być może to nie UE jest przyczyną problemów, bo w niej są politycy delegowani z krajowych kręgów politycznych i być może to nie sami politycy są przyczyną tych problemów czy kłopotów, bo oni wcale nie podejmują decyzji. Kłania się tu Horst Seehofer, bawarski polityk CDU, który zdobył się kiedyś na szczerość i powiedział:

Wielka Brytania po wyjściu z UE delikatnie mówiąc nie ma się "lepiej". Brytyjczycy nie są zadowoleni z tamtej decyzji. Właściwie poza kontrolą na łowiskami, to reszta jest gorzej. Zyskali jednak dumę. Ale wcale nie, bo badania opinii pokazują, że coraz mniej mieszkańców WB jest z niej dumna. Czy Polska ma wychodzić z UE? Czy wizje dobrej przyszłości po to gruszki na wierzbie czy realia? A może jednak warto wyjść? A może trzeba ułożyć własne sprawy i z innymi racjonalnymi pracować nad zmianą UE?
dakowski.pl
"Czy zatem to UE była winna stagnacji WB lub innych jej problemów? Otóż odpowiedź brzmi - nie. To nie UE była winna, bo po wyjściu z UE sprawy nie uległy polepszeniu, ale w różnych wymiarach jest nawet "mniej dobrze".
Skoro to nie UE była winna, to kto? Być może to właśnie brytyjscy, polscy, włoscy i inni politycy są tymi, którzy tworzą rzeczywistość i problemy swoich państw, zasłaniając się Unią Europejską, której aparat współtworzą, na który mają wpływ."
Pomijam umowę o wyjściu, która uniemożliwiła całkowite zerwanie z UE i współpracę odrębnych podmiotów prawa międzynarodowego, bo ta umowa jest na tyle obszerna, że nie tylko ja jej nie przeanalizowałem:
sip.lex.pl
Istotne jest pogrążenie się Wielkiej Brytanii w unijnym komunizmie, chociaż i po IIWŚ poza rządami Margaret Thacher rządzili tam latami marksiści z Partii Pracy:
pl.wikipedia.org
Efektem zanurzenia się w nienormalności jest postrzeganie jej za normę od szeregowego urzędnika czy policjanta, po premiera. Oni tam dalej robią wszystko po unijnemu, czyli wyszli z Unii ale Unia z nich nie wyszła.
W Polsce to samo. Jak urzędnik mówi, że "wszystko zrobi zgodnie z przepisami", to znaczy, że postawi na głowie.
Pisałem o tym od strony teorii:
naszeblogi.pl
i od strony praktyki działania państwa:
naszeblogi.pl
Komunizm jest chorobą społeczną i leczenie nie byłoby bezbolesne, oj nie, bo najlepiej "podobne leczyć podobnym".
Warto też przypomnieć, ze gospodarka WB potrafi samodzielnie zaprojektować i wyprodukować lotniskowce, okręty mniejsze, okręty podwodne, elektrownie atomowe, broń jądrową, samoloty pasażerskie i bojowe, samochody wszelkich typów. Posiada topowe uczelnie techniczne i medyczne.
I mają sie "nie lepiej" po brexicie. Jakby się mieli z samą jedną Izerą?