Tuskowi z dupy jesień średniowiecza

Donald Tusk, upolitycznione służby i reżimowe media wmówili jego wyznawcom, że wkrótce będą mieli igrzyska nienawiści z zatrzymanym Ziobrą.
Fabrykowane, kłamliwe zarzuty przez wiele miesięcy rozgrzewały platformerską gawiedź przed zapowiedzianym spektaklem. Wielkim finałem nagonki miało być spektakularne show: oto były minister sprawiedliwości, prokurator generalny w rządach PiS – w kajdanach zespolonych, w czerwonym więziennym uniformie, jako „szef zorganizowanej grupy przestępczej” przywieziony z Budapesztu.
Miało temu towarzyszyć upokorzenie mnie i całego PiS.
Spektakl miał być telenowelą, reżyserowaną przez socjopatę, a zarazem prawdziwego przestępcę i złodzieja Romana Giertycha, i trwać aż do wyborów parlamentarnych. Kolejne zatrzymania niewinnych ludzi: urzędników, posłów, przedstawicieli chrześcijańskich i konserwatywnych stowarzyszeń, fundacji, by uzasadniać przedłużanie mojego aresztowania przez ustawione sądy. To wszystko – wiem – było już zaplanowane. Z reżimowych mediów codziennie miał się sączyć kłamliwy, goebbelsowski przekaz Tuska i otaczających go prawdziwych złodziei, że PiS to złodzieje.
Ten triumf, symbol „rozliczeń”, miał poprowadzić ich ku wyborczemu zwycięstwu. To zapowiadał już Giertych w swych wywiadach.
Ale zamiast triumfu wyszła wizerunkowa kompromitacja i katastrofa. Upokorzenie Tuska i jego ekipy. Oni nie wiedzieli nawet, że istnieje paszport genewski, przysługujący każdej osobie korzystającej z azylu politycznego.
By przykryć kompromitację i dla zemsty tuskowcy uderzyli w Telewizję Republika, z którą podjąłem współpracę w USA, w jej dziennikarzy, a nawet samego prezesa w jego własnym domu.
Mściwy Tusk nie pierwszy raz zastrasza i depcze godność swoich przeciwników. Ale nawet to spartolili, a scenę skutej i szarpanej przez agresywnych policjantów niczemu niewinnej kobiety zapamięta każdy wyborca.
Pamiętne sceny z poprzednich jego rządów – wyrywania przez funkcjonariuszy ABW laptopa redaktorowi naczelnemu „Wprost” – były początkiem końca Tuska. Dziś Tusk popełnił ten sam błąd. Nie mam wątpliwości, że on to już wie. Ale bezwzględne typy zapędzone w kozi róg sięgają po jeszcze większą perfidię i przemoc. I tego niestety spodziewam się po Tusku… I dlatego brońmy Republiki i wolnych mediów.
Szanowni Państwo, dzieje się historia!!!!!
x.com