„Nasze wojsko to armia lwów, dowodzona przez barana, których cywilnie kontrolują świnie” - to jest korwinizm. Dlaczego Sławomir Mentzen tak mówi? Wyjaśnił to przed tym, zanim to powiedział. Bo jak mówi sensownie, merytorycznie, logicznie, mądrze, to go nikt nie słucha. Więc musi iść w korwinizmy, by zostać zauważonym, by jego przekaz dotarł do szerokiej publiczności.
Dokładnie to samo robi Janusz Korwin-Mikke całe swoje życie: pisze mądre, merytoryczne, logiczne, solidnie uargumentowane rozkminy, a gdy idzie do telewizji czy na wiec, to przekłada to na krótki, dosadny bon-mot, który wzbudza emocje.
Mentzen to mentalne, polityczne, ideowe, organizacyjne dziecko Korwina, wszystko po nim dziedziczy — i to dobre, i to złe. Wywalił go z Konfy, bo są konkurentami w tej samej strategii. A dodatkowo byli konkurentami w dostępie do tej samej kasy ze składek i subwencji.
Dokładnie tę samą strategię gadania emocjonalnie do szerokiej publiczności stosuje Grzegorz Braun. I też dlatego wyleciał. Za dużo było overtonistów w jednej partii. Wszyscy oni prywatnie są bardzo mądrzy, a publicznie walą emocjonalne kocopoły. Bo tego oczekuje lud, tylko to rozumie — dłuższe i bardziej skomplikowane teksty do ludu nie trafiają.
Grzegorz GPS Świderski
Twitter.com/gps65
t.me/KanalBlogeraGPS
PS. Jak poprosiłem Gemini, by mi taki rysunek wygenerował, to odpowiedział: "Nie mogę wygenerować obrazu opartego na tej tezie ze względu na jej obraźliwy i kontrowersyjny charakter". Więc mi to zrobił Grok. Jak widać na polityczną poprawność najlepsza jest konkurencja.
Jak wynika "emocjonalne kocopoły", to dłuższe i bardziej skomplikowane teksty nie trafiające do ludu.
Dzisiaj.
Dla niepiśmiennych prapradziadków dzisiejszego ludu byłyby zrozumiałe, a może nawet banalne.
Dlatego w dzisiejszych czasach demokracja nie funkcjonuje, bo "wykształceni z wielkich miast" nie mają własnych poglądów, tylko "właściwe".