Fałszywka rozsiewana w mediach przez Pińskiego jest tak jawnie widoczna, że nie ma żadnej wątpliwości, że on to sobie zmyślił. Więc jedyne co można rozważać, to jego motywacje.
Lista elementarnych błędów widocznych na pierwszy rzut oka:
1⃣. Nieistniejąca ulica Fala 92 w Warszawie
2⃣. Mylenie nazwy firmy czy obiektu Fala z nazwą ulicy.
3⃣. Mieszanie stopni i stanowisk służbowych CBA.
4⃣. Pięciocyfrowy numer legitymacji zamiast sześciocyfrowego
5⃣. Kompletnie niewiarygodny opis objętości 250 tys. zł w banknotach 200/500 zł jako zawartości dwóch toreb podróżnych
6⃣. Nadmiar filmowych detali, które mają robić wrażenie autentyczności, ale rozpadają się przy prostym sprawdzeniu.
Czy to grozi Pińskiemu przegraniem procesu, który może mu wytoczyć Mazurek? Linia obrony jest prosta: skoro materiał zawiera rażące błędy, autor fałszywki może twierdzić, że to jest prowokacja, pastisz czy oczywisty wygłup, a nie poważne twierdzenie faktyczne.
Celem mogło być klasyczne wrzucenie narracji do obiegu powodującej, że nawet prymitywny fake potrafi zostawić skojarzenie Mazurek-CBA-donosiciel, bo część odbiorców zapamiętuje zarzut, a nie późniejsze sprostowanie. Bo większość ludzi to idioci. To klasyczne gombrowiczowskie przyklejanie gęby.
Drugi możliwy cel to testowanie granic reakcji — sprawdzenie, kto poda dalej, kto zaprzeczy i jak silna będzie obrona środowiskowa lub prawna.
A dopiero trzecia możliwość, to wariactwo Pińskiego, jego możliwa choroba psychiczna.
Moim zdaniem Piński to agent i ewidentnie służby nim się posługują. Więc w istocie należy zastanowić się nad motywacjami służb.
Najbardziej prawdopodobne to po prostu sianie chaosu i mgły poznawczej — dezinformacja często nie musi przekonać wszystkich, wystarczy, że część odbiorców przestanie wiedzieć, co jest prawdą, a co nie. To klasyczne metody służb Kremla.
Grzegorz GPS Świderski
Twitter.com/gps65
t.me/KanalBlogeraGPS
Tagi: gps65, Piński, Mazurek, CBA, fałszywka, fake news, dezinformacja, służby, Kreml, prowokacja, media, Gombrowicz, manipulacja